W mieście o kilkadziesiąt dzików za dużo. Padną...

16.07.13, 08:30
Zastrzelić łatwo i co potem ? Czy ktoś zajmie się zbadaniem mięsa i zrobieniem ewentualnie z niego pożytku ? Czy tego "pożytku" nie zjedzą na arcyważnych spotkaniach nasi "włodarze" ? Zjedzą. Czy istnieją w Polsce koła łowieckie, które cierpią na brak zwierzyny łownej z swoim okręgu ? Może odstrzały dewizowe ? - to jeszcze działa ? Może złapać i wywieźć w "dziką" głusz ? Lepiej zabić i spalić, człowiek - największa bestia na świecie.
    • gaucho123 co za bzdura - broń ostra w mieście ? 16.07.13, 10:06
      Stuknij się w łepetynę. Najlepiej czymś ciężkim.
      Może na stare lata Ci się przejaśni - prezydenciku.
      • Gość: ucho124 Re: co za bzdura - broń ostra w mieście ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.13, 12:06
        Broń ostra właśnie w mieście najlepiej spełnia swoją rolę. Natomiast co do władz, jak zwykle głupich to wyjaśniam, stanowisko się otrzymuje i stanowisko się traci, przeważnie przez głupotę i bezmyślność.
    • Gość: 68-100 Re: W mieście o kilkadziesiąt dzików za dużo. Pad IP: *.backiel.com.pl 16.07.13, 10:30
      niedlugo jesce kury wibijo tym nowomiejskim z przyłączanej gminy
    • dar61 Kilkudziesięciu włodzarzy za dużo. Mylą... tropy. 16.07.13, 18:00
      „... Pomoc deklaruje Regionalna dyrekcja Lasów Państwowych ..."

      ?
      Obowiązki w sprawach zwierzyny dzikiej ma państwo polskie. Więc nie tylko RDLP, ale i też RDLP. To nie wasza, Dyrektorze regionalny, deklaracja, ale i obowiązek.

      Tenże dyrektor:
      „... Ale prawda jest prosta: populację zwierzyny łownej reguluje się odstrzałem ..."

      Typowe uproszczenie.
      To jest nie tylko łowna zwierzyna, ale i zwierzyna dzika.
      Jeśli państwo polskie nią, według wszelakich ustaw, gospodaruje, to ma sposoby i na to, by doprowadzić do SAMOREGULACJI, bez człowieka, mimo człowieka.

      Dlaczego nie pytam dyrektora RDLP o plany, zamiary i sposoby na wpuszczenie w rejon lubuskich lasów na powrót większych drapieżników? Większych drapieżników czworonożnych i drapieżników latających?
      Bo on odpowie, jak wyżej. Bo Ziemia Lubuska - dla zwierzyny dzikiej - to nie tylko lasy.

      Pytanie takie, żądanie takie, potem żądania wdrożenia planów włączenia dużych i średnich drapieżników w regulację pogłowia dzikiej polskiej (i przygranicznej polskiej zwierzyny) należy najpierw postawić polskim {in przygranicznym niepolskim) naukowcom, potem parlamentowi państwa, a na koniec dopiero administracji wojewódzkiej i administracji Lasów Państwowych, pomijając na razie właścicieli lasów niepaństwowych.

      Włodarze Winnego Grodu powinni lepiej się orientować w prawnych uwarunkowaniach istnienia - współistnienia - zwierzyny dzikiej, zwanej tu łowną.

      Redaktorce Kalinie Stawiarz też życzę, by spojrzała, rozumowała szerzej!
Pełna wersja