666parowa999
17.07.13, 08:52
broniłem się na UZ w 2001 roku; wtedy akurat było multum studentów dziennych i zaocznych ale nie było kasy na podręczniki i książki, za przetrzymanie podrecznika o 2 tygodnie (limit był 6 tygodni na semestr) musiałem zapłacic karę finansową. Grozili, ze nie wydadzą dyplomu jak nie zpałace (2 tygodnie przetrzymania - było 5 podręczników na całą uczelnie!!). Ale Szanowni Państwo otóż władze uczelni nie inwestowały w akademiki, podręczniki - miały to gdzieś!; wtedy nasza profesura spijała śmietanke, przyznawała sobie nagrody, wypłacała horendalne pensje i premie np. pewna profesorska rodzina na litere "F" - branża "manage", kupiła sobie z tych pieniędzy pałac, a kto pamięta inwestycje prof.B w wanny - utopił kupe kasy i ... uczelnia w plecy, ale prof. uczył sie biznesu za kase uczelni; jak przyszedł "niż" i nie było komu juz budowac akademików i kupować książek, a dzięki internetowi dostęp do ksiażek stał sie powszechny to władze uczelni zbudowały przy ul. Wojska Polskiego "Czarny pałac nekromanty" - ach kogo tam nie było na otwarciu: Pani marszałek Polak przeciagała kartą elektroniczną, był święty biskup i poświęcił... to teraz się dziwicie, że przy tak prowdzonej przez dekady polityce UZ jest czarna dziura budżetowa?