paul123
24.07.13, 11:30
Zawsze zastanawiam sie po kiego wala ktos chce za wszelka cene przepuscic pieszego nie myslac ani nie analizujac tego co jest na drodze a zwlaszcza za nim. Kiedy prowadze samochod i jest bardzo duze natezenie ruchu, wszyscy jada powoli, to jestem w stanie zatrzymac sie by przepuscic spokojnie pieszego czy samochod wlaczajacy sie do ruchu czy wjezdzajacy z podporzadkowanej. Natomiast jak ruch jest maly, za mna sa dwa, trzy samochody i potem dlugo, dlugo nic, to po kiego wala mam siac panike, dawac ostro po hamulcach zeby tylko pieszy mogl przejsc? Przeciez ku*wa poczeka te 2sek az przejade ja i samochod za mna i potem sobie przejdzie. W ten sposob wszyscy mina sie BEZKOLIZYJNIE. Ale jak widac przychlastow na drogach nie brakuje, ktorzy musza byc swieci az do bolu i swoja nader ostroznoscia i grzecznoscia powoduja rowniez zagrozenie na drodze.