yarek_shalom
13.03.05, 00:55
Zapraszam do przeczytania ksiazki pt Nicky Cruz opowiada - jest to prawdziwa
historia przywodcy najpotezniejszego i najbrutalniejszego gangu Nowego Yorku
lat 50-tych - gangu Mau Mau
Ksiazka jest bestsellerem, byla wydawana 10 lat temu, przeczytalo ja przez
internet lub w tradycyjny sposob wiele milionow ludzi na swiecie...
Ksiazka opowiada nie tylko o walkach gangow, zabojstwach, przestepstwach ale
przedstawia również historie wielu narkomanow dla których nie było ratunku...
Ksiazka jest w wykazie materiałów ktore aktywnie zwalczaja problem narkotykow
wsrod mlodziezy...
Ksiazka jest w całości na stronie Kościoła Chrześcijan Wiary Ewangelicznej w
Świdniku w dziale - Ksiazki
kchweswidnik.sitesled.com
Oto początek 1 rozdziału:
- Złapcie tego zwariowanego szczeniaka! – ktoś krzyknął.
Ledwo otwarto drzwi należącego do linii lotniczych „PANAM”
samolotu „Constellation”, pomknąłem po schodkach w dół i dalej w kierunku
budynku nowojorskiego lotniska Idlewild. Działo się to 4 stycznia 1955 roku i
zimny wiatr szczypał mnie w policzki i uszy.
Kilka godzin wcześniej mój ojciec w San Juan wprowadził mnie,
zbuntowanego piętnastoletniego chłopaka portorykańskiego, na pokład tego
samolotu. Poleciwszy mnie opiece pilota, nakazał siedzieć w samolocie, dopóki
nie zgłosi się po mnie mój brat, Frank. Ale gdy drzwi się otwarły, pierwszy
wybiegłem z samolotu i co sił w nogach pomknąłem po betonowej płycie.
Trzej ludzie z obsługi lotniska skoczyli i przygwoździli mnie do
siatki ogrodzenia przy wyjściu. Gdy starałem się uwolnić, lodowaty wiatr
przenikał przez moje tropikalne ubranie. Dyżurujący przy wyjściu policjant
chwycił mnie za ramię i ludzie z linii lotniczych spiesznie wrócili do swoich
zajęć. Traktowałem to wszystko jak zabawę i spojrzawszy na policjanta,
uśmiechnąłem się do niego.
Ty zwariowany Portorykańczyku! Co sobie do diabła wyobrażasz? – krzyknął
policjant.
Wyczułem w jego głosie nienawiść i uśmiech zamarł mi na ustach. Grube
policzki policjanta były zaczerwienione od chłodu, a oczy łzawiły mu od
wiatru. W obwisłych wargach podskakiwało nie zapalone cygaro. Nienawiść!
Poczułem, jak napełnia moje ciało. Taką samą nienawiść czułem do mojego ojca
i matki, do nauczycieli i do policjantów w Porto Rico. Nienawiść! Próbowałem
mu się wywinąć, ale trzymał mnie żelaznym chwytem...
Zapraszam!!!