cancro
20.03.05, 08:07
Jak czytam o kolejnych pomysłach na maturę, to cieszę się, że swoją napisałem
... lat temu. Było jasne o co w tej zabawie chodzi. I choć nie dokońca zgadzam
się co do jej istoty, to reguły rządzące tym najważniejszym z egzaminów były
zrozumiałe dla wszystkich. Dzisiaj "zamiąch" jest totalny! Podoba mi sie tylko
sposób oceniania i to, że matma jest nieobowiązkowa. Niestety, chyba powstało
jakieś lobby "ściślaków", bo za trzy lata z powrotem wrócimy do matematycznego
horroru. Piszę tak wcale nie dlatego, że uwazam matmę za niepotrzebną. To
pożyteczny i konieczny w edukacji przedmiot, ale "znaj proporcją mocium
panie!". Na jakią cholerę mi całki i rachunek różniczkowy w szkole średniej
(teraz podobno już nie ma), albo i funkcje? A probabilizm - toż to czyste
spekulacje! Nie wierzycie? To spróbujcie wyciągnąć najpóźniej za czwartym
razem asa z talii, no chyba, że ja mam takiego pechozola!
serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,2609521.html
PZDR!