Gość: Marta
IP: *.zgora.dialog.net.pl
13.04.05, 20:16
Jako wierny kibic poszlam dzisiaj na ostatni (tego bylam pewna ) mecz mojej
druzyny. Poszlam jak inni podziekowac chlopakom za bardzo udany sezon.Znane sa
klopoty druzyny w tym sezonie,kadrowe i finansowe,tym bardziej wejscie do
czolowej osemki jest wielkim sukcesem.Nie liczylam dzis na wygrana,ale na
walke do konca,"walke na calego i upadlego" jak spiewaja kibice.To jak
potraktowano dzis kibicow to kpina.Rozumiem,ze moze sil brakuje na kolejny
mecz w Lancucie,dluga 600 km podroz,moze po prostu chciec sie skonczyc ten
trudny sezon,ale tym najwierniejszym kibicom,ktorzy trwali z druzyna "na dobre
i na zle" nalezy sie szacunek.Dzis miala byc radosc,czas podziekowan za caly
sezon,a wychodzilismy z hali zazenowani postawa zespolu.Znam ich nie od
dzisiaj i widac bylo od poczatku,ze nie chca wygrac,ale do czasu walczyli.W
drugiej polowie po wyjsciu z szatni nic im sie juz nie chcialo,nawet nie
stwarzali pozorow.Reakcje szefostwa kluby swiadczyly,ze wszystko jest
ok.Szkoda,bo zamiast fety i podziekowan pozostal niesmak.