patbal
15.04.05, 10:04
Niedawno wybrałyśmy się z moją paromiesięczną córeczką na basen na ul.
Chmielną, do Fitness Clubu Gregor, który ogłaszał się, że jakoby dysponuje
basenem dla niemowląt... Cóż... gdy dotarłyśmy na m-sce, "troszkę" się
rozczarowałyśmy.
A mianowicie: Zajęcia na basenie miały się rozpocząć o 16:00, a cały interes
otworzono dopiero ok. 15:50 (i to jeszcze tylko z tego względu, że przybyła
pani pracująca przy kasie..). Kiedy weszliśmy okazało się, że żadnego
specjalnego miejsca na przygotowanie dzieci nie ma - rzucono nam dwa
przewijaki - materacyki - rezulat: przewijałyśmy dzieci na stołach w
pomieszczeniu barowym, a później przeniosłyśmy się do szatni(nie, żeby
jakiejś wydzielonej, o nie! do malutkiego pomieszczenie z szafkami, w którym
przebierały się wszsytkie panie. ten pokoik, bo inaczej tego nie można nazwać
miał parę metrów na parę - ot, taki mały pokoj z szafkami do przechowywania
rzeczy). Nasze dzieci musiały leżeć na podłodze żebyśmy my mogły się
przebrać. (NIe trzeba się domyślać, że nie było także wydzielonego miejsca
żeby dzieci nakarmić..)
Kolejna sprawa: basen okazał się jednakowo głęboki na całej dlugości, co było
pewnym utrudnieniem dla niższej wzrostem części rodziców. :( Dwie osoby
musiały trzymać dzieci wyżej, same się trochę podtapiając... ;(
PO wyjściu z basenu trzeba było przejść przez chłodne pomieszczenie barowe do
samej szatni, w której nadal nic nie było, ale przynajmniej fakt tłamszenia
się tylu kobiet tam, dał trochę ciepła (zastałyśmy tam grupę kobiet
przygotowujących się do ich zajęć na basenie; nie wiem jak my się tam
wszystkie zmieściłyśmy).
NIe było gdzie wysuszyć włosów, bo w "przebieralni" nie było nawet kontaktu -
trzeba znowu było z dzieciaczkami ruszyć do toalety i tam coś kombinować
(dzieci znowu na podłodze na małym materacyku).
Dodam, że woda dla takich maluchów powinna być ozonowana, niestety co do tego
nie jestem dokładnie pewna czy taka była - któreś z rodziców powiedziało, że
czuło chlor.
Kiedy parę osób poszło do właściciela mówiąc, że nie ma on warunków do
przyjmowania tak małych dzieci, zareagował lakonicznym stwierdzeniem: "Ja tam
nikogo nie zmuszam żeby tu przychodził" dając jednoznacznie do zrozumienia,
że ma nas wszystkich gdzieś. Gdyby bardziej pomyślał, podszedł by do tego
bardziej dyplomatycznie, może mógłby zarobić więcej pieniędzy na tym
interesie (bo na pewno nie robi tego dla dobra społeczności zielonogórskiej),
mógłby załatwić sprawę inaczej, być chociaż bardziej uprzejmym (cała jego
postawa i ton głosu same za siebie mówiły).
Ogólnie, katastrofa. Karygodne! Przez to, że właściciel nie zadbał o m.in.
właściwą temperaturę w pomieszczeniach moje dziecko teraz pokasłuje i kicha.
Mam nadzieję, że na tym się skończy.
Krótko mówiąc, jako matka zdecydowanie odradzam wizytę w tamtym miejscu!
A szkoda, bo basen dla niemowląt przydałby się w Zielonej Górze - mam mnóstwo
znajomych, którzy chętnie by skorzystali z takiej opcji ze swoimi dziećmi.