Czy zlotousty wadimek przestanie pisać?

IP: *.zgora.dialog.net.pl 17.04.05, 13:09
Czy ten z NS przestanie o sobie pisać pseudopochwały? Stale nadaje na tym
forum jaki jest wspaniały a jeszcze nie załatwił nić dla miasta. Inwestorzy
żadni nie przyszli,środków unijnych nie pozyskał,o środkach na budownictwo
socjalne nawet nie słyszał kiedy inni już poskładali wnioski, a bezrobocie
jakie było takie jest.Daj se facet spokój z prezydentowaniem.
    • Gość: NS Re: Czy zlotousty wadimek przestanie pisać? IP: *.ztpnet.pl 17.04.05, 13:16
      Dużo w tym racji.Tyszkiewicz koncentruje się przede wszystkim na
      autopromocji.Chodzi jemu o start w wyborach parlamentarnych.
      • Gość: dumnybolek Re: Czy zlotousty wadimek przestanie pisać? IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 17.04.05, 20:42
        zazdrościcie sukcesów ?
        • Gość: dolnoślązak Re: Czy zlotousty wadimek przestanie pisać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.05, 21:54
          Jakich ? Czy już coś istnieje lub się buduje znaczącego w Nowej Soli ? Z
          Groklinem jest coś nie tak ( ????? ), Krewetki? to manufaktura. Ciszszsza -
          podobno powstanie nowy supermarket chyba TESCO na byłych terenach Dozametu przy
          ul.Piłdudskiego do Zielonogórskiej. Może jeszcze jedna stacja benzynowa obok
          już istniejących lub MacDonald. Japończycy ? Obym się nie mylił, ale znając
          realia....., nie byli pierwsi. Do tej pory to tylko Gedia jest poważnym
          zakładem, ale to z innej beczki.

          > zazdrościcie sukcesów ?
          Jakich? Pozdrawiam
          • armex Re: Czy zlotousty wadimek przestanie pisać? 18.04.05, 00:59
            Vadim mnie kiedyś wkurzał i do tej pory za nim nie przepadam ale nasi
            zielonogórscy politycy do pięt mu nie dorastają.To nie ten poziom.
    • restauran-t Re: a cóż to za zazdrośnik? 18.04.05, 01:22
    • Gość: ert Re: Czy zlotousty wadimek przestanie pisać? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.04.05, 09:43
      Niestety markety powstana na Dozamecie i to az dwa :-/ . Juz wolalbym zeby ten
      mur stal dalej.
Pełna wersja