Gość: maniek
IP: *.zgora.dialog.net.pl
21.06.05, 13:41
Mała historia ale wręcz niewiarygodna z mojego punktu . Otóż dnia 20 CZERWCA
2005 roku , godz 19.40 wybrałem sie na zakup paru rzeczy z działu RTV
tutejszego hipermarketu. Jako że przy zakupie niektórych rzeczy chciałem
skorzystać z porady sprzedawcy poprosiłem znajdujacą się za ladą
sprzedawczynie / na taką wygladała /o kontakt z osobą komptentną z stoiska
RTV . W odpowiedzi usłyszałem - a była godzina 19.40 !!!!! iż dana osoba już
poszła do domu i żebym sobie przyszedł w innym dniu . Wzbudziło to moje
zdziwienie gdyż sadziłem ,że takie hipermarkety to nie prywatny folwark
gdzie każdy robi co chce . Ale nic to , poprosiłem o kontakt z kimś tkz.
NAD . I co? . Niestety nikogo nie ma. Już nie wspomnę o epitetach ,i
pomrukach które poleciały w moim kierunku z ust sprzedawczyni . Tragedia .
Jaki nasunął mi sie wniosek- otóż cały sklep składa się tylko z kasjerek i
ochraniarzy , klient nie ma szans złożyć wniosku dotyczącego pracy
personelu , któremu przy ich olbrzymich dochodach wręcz przewraca się w
główkach . Skąd są zatrudniane tam takie osoby ? Gdzie ich szacunek do swojej
pracy ? O kierowniczej kadrze to nawet nie wspominam. Tej nigdy nie ma !!!!!!
Dlatego mamy sprzedawane stare wędliny , zepsute warzywa i owoce ,
przrterminowane produkty . Bo jeżeli nie chce się pracować - to tak musi
być . Pozdrawiam klientów marketu