Gość: Wesoła
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
19.07.05, 09:09
Piszę w imieniu mieszkańców ulicy Wesołej w N. Soli.
Panie Prezydencie jesteśmy bezradni. Czy nie mamy prawa do spokojnego życia
mieszkając na tej ulicy? Codzienie do póżnych godzin wieczornych "dorosła"
młodzież oraganizuje imprezy uliczne, bo inaczej tego nie można nazwać.
Gromada ok. 20 ludzi wysiaduje na chodniku, pijąc piwo, wrzeszcząc,
przeklinając, trzaskając drzwiami samochodów, słuchając muzyki na cały
regulator. Raz można to znieść, ale codziennie??!! Ludzie wstają o 4.00-5.00
do pracy, nie ma mowy żeby w takim hałasie zasnąć o przyzwoitej porze. Dzieci
budzą się, bo w domu gorąco, gdyż trzeba pozamykać okna, by choć trochę
stłumić hałas. A policja nie potrafi nic z tym zrobić. Jest powiadamiana o
zakłócaniu ciszy, przyjeżdża radiowóz, kiedy jest widoczny już na wysokości
marketu Biedronka młodzież znika w bramach, a radiowóz po prostu sobie
przejeżdża...
Rozmowa telefoniczna z policją wyglądała mniej więcej tak:
- W czyjej gestii leży uspokojenie hałasujących ludzi w godzinach ciszy
nocnej?
- w naszej
- a czy nie moglibyście przejechać się codziennie radiowozem po ulicy Wesołej
żeby zobaczyć co tu się dzieje?
- jeździmy
- i co ?
- jest cicho
- cicho? bo jak już jesteście na początku ulicy, ludzie Was od razu
dostrzegają i znikaja w bramach. A nie moglibyście zaparkować na sąsiedniej
ulicy i zajść od tyłu i przekonać się co się dzieje?
- ... jest demokracja, można stać na ulicy
- to my ludzie pracujący nie mamy prawa do spokojnego życia?, mają prawo
tylko Ci co nie pracują, biorą zasiłki, kradną zarabiając w ten sposób na
życie - oni mają prawo hałasować, zakłócać spokój innym ludziom?
- można zgłosić przestępstwo, podać z imienia i nazwiska osobę która zakłóca
spokój (jednym słowem podać na talerzu...) i wtedy możemy działać
- ale w takim wypadku trzeba podać swoje imię i nazwisko, czyli tego kto by
oskarżał?
- tak
- a jak Pan to sobie wyobraża? mam żonę i dziecko mam się martwić, że coś im
sie potem może stać??? na ulicy stoją nasze (mieszkańców) samochody, mam się
martwić że ktoś mi szyby powybija??? A czy przeklinanie, picie alkoholu w
miejscach publicznych jest dozwolone?
- nie
- no to już macie na nich haka
- musielibyśmy złapać ich na gorącym uczynku, widzieć jak w danym momencie
piją alkohol, trzymanie puszki o niczym nie świadczy, mogą trzymać np.
koledze... (bez komentarza)
- (śmiech) czyli jednym słowem jesteście bezradni? nie możecie nam pomóc?
a kto jest naszym dzielnicowym?
- no macie pecha bo wasz dzielnicowy studiuje zaocznie i go teraz nie ma....
Ale to nie tylko u Was tak jest, wszędzie hałasują
- a to mnie pan pocieszył, czyli mamy sobie radzić sami i nauczyć się z tym
żyć?
I tyle jeśli chodzi o jakąkolwiek pomoc ze strony policji. Co można zrobić,
czy rzeczywiście policja jest bezradna i ma tak ograniczone możliwości żeby
pomóc w utrzymaniu spokoju? Czy się boją lub nie chcą narazić tym ludziom, bo
to przecież znajomi niektórych policjantów... Przecież za picie alkoholu,
przekleństwa w miejscach publicznych grozi kara grzywny, więc daliby taki
jeden przykład, niech rodzice płacą jak oni nie pracują, skończyłoby się
może. Nie wiem czy rodzice tej młodzieży wiedzą jak ich dzieci spędzają
wakacje...wakacje na ul. Wesołej...
A może szukać pomocy u Straży Miejskiej?