pinokio3
10.08.02, 14:46
Listowski jest albo niepoprawnym wizjonerem, albo jest po prostu GLUPKIEM.
Zielonka umiera, żadnych nowych inwestycji. Ratunkiem mial byc spalony las.
Pojawil sie inwestor, ale nie taki ktory chcialby wybudowac fabryke, tylko
wesole miasteczko.
Ten inwestor to pseudo Szwajcar o nazwisku Knabel. Biznesmen ze Szwajcarii,
obiecujacy zainwestowanie w "spalony las" dziesiatki milionow $, przyjechal
do ZG ponad dwudziestoletnim, rozsypujacym sie Mercedesem. Pierwsze co
zrobil, to poszedl na bazar i za zaskurniaki kupil tanią, ale z blyszczacymi
guzikami, marynarke. Zamieszkal w najtanszym pokoju w hotelu Śródmiejskim w
ZG.
Przedstawil sie jako reprezentant żydowsko-arabskiego kapitalu. Guru calego
przedsiewziecia, mial byc żyd z Nowego Jorku, niejaki Klain. W Zielonej Gorze
ich przestawicielem mial byc niejaki Bernaczyk, skad inad powiazany z bylymi
kolarzami. Fundacja przedstawila swoj manifest, czyli program ideologiczny.
Po blizszym przyjrzeniu sie okazalo się, ze jest to zlepek nie trzymajacych
sie kupy kilku artykułów prasowych w j. angielskim z zachodniej, jeszcze
swieżej, prasy. Fundacja swoją aktywnośc wykazala głownie pod koniec
ubieglych waracji. Byla mowa o arabskich inwestycjach na mln $ oraz o
ideologii zbliżonej do Ossamy Billadena. Wydaje sie to byc smieszne i
niewiarygodne. Podobne do Klewek. Ale niestety ta historia jest prawdziwa.
Ale po atakach 11 wrzesnia, fundacja na jakis czas zamilkla.
Jakis czas temu temat wrocil z powrotem. Wrocil temat wesolego miasteczka, za
dziwne pieniadze.
Prezesem fundacji mial zostać mlody Jankowski, student, o dziwo syn
wlaściciela firmy Komunalnik, blisko powiazanej interesami z panem Listowskim.
Wice prezes, to kolega ze studiów Jankowskiego. Chlopcy w podejrzanej
fundacji mieli otrzymać pensje po kilkanascie tysiecy zł.
Co dalej? Nie wiem. Mysle, ze trafilem na slad duzej afery.
Pomozcie ja rozwiklac.
Mysle, ze zycie zacznie niedlugo pisac dalszy scenariusz.