lubuskielotnisko
15.09.05, 00:09
Czasem się smutno robi jak rozklejacie plakaty, klej marujecie, a za pół
godziny wracacie koło miejsca gdzie je rozkleiliście i już są na ich miejscu
inne. Naklejanie plakatów to bardzo nieciekawa zabawa, taki sport z rodzaju
paniki przedwyborczej, kiedy dużo się robi a mało myśli. Ja tam chciałbym
żeby przetrwał choć jeden mój plakat tak by mogli go dostrzec ewentualni
wyborcy, ale zdaje się że marne są na to szanse. Niektóre plakaty to złośliwi
wyborcy wręcz cierpliwie zeskrobują, bo zwykle odkleić ich się nie da, a
chyba nie mają ich czym zakleić.
Zastanawiam się, co sobie myślą tacy typowi kandydaci, ci z kolorowych
plakatów bogatych partii. Czy im się wydaje że liczba głosów zależy od liczby
plakatów? Patrząc na to co wyprawiają, to chyba tak myślą. Dziwne że mi w
miejscu gdzie oni nalepią 30 plakatów, wystarczy w zupełności 1. Może oni
mają tych swoich plakatów za dużo?