Kto wróg, kto przyjaciel?

IP: *.vadim.com.pl 27.09.02, 14:56
Do jutra muszę napisać artykuł do gazety. Temat: Kto wróg, kto przyjaciel?
Może forumowiczów zainteresuje ten temat?
Dlaczego ludzie uważani przez większość za wrogów, mają status przyjaciół, o
czym świadczą wyniki wyborów?
Dlaczego ludzie głosują na kontynuatorów przeszłości, kojarzącej się
jednoznacznie ze złem?
Czy nastąpiła zamiana ról?
Czy normalne jest to, że ktoś kto był pierwszym sekretarzem zakładowej
organizacji partyjnej PZPR, wygłasza przemówienie pod pomnikiem przyjaźni
polsko- radzieckiej 17 września w rocznicę wojny polsko-bolszewickiej i mówi
o bohaterach zamordowanych w Kozielsku, Starobielsku, Ostaszkowie czy
Katyniu. Ten sam człowiek, w tym samym miejscu, jeszcze kilkanaście lat temu
świętował rocznicę rewolucji październikowej, tłumacząc na pogadankach
politycznych, że Katyń to rewizjonistyczna propaganda wrogów ludu pracującego
miast i wsi.
Ci ludzie dalej uzurpują sobie prawo do reprezentowania nas, Polaków.
I niestety ludzie dają sie na to nabrać.
Co wy na to?
    • tezgucio Re: Kto wróg, kto przyjaciel? 27.09.02, 17:07
      Gość portalu: Wadim napisał(a):

      > Do jutra muszę napisać artykuł do gazety. Temat: Kto wróg, kto przyjaciel?
      > Może forumowiczów zainteresuje ten temat?
      > Dlaczego ludzie uważani przez większość za wrogów, mają status przyjaciół, o
      > czym świadczą wyniki wyborów?

      W polityce nie ma wrogów ani przyjaciół, jest tylko nasz(mój) lub ich interes
      (niekoniecznie finansowy). Jeśli są zgodne idziemy razem, jeśli nie to osobno.
      A wyniki wyborów średnio najwyżej w 60% są wynikiem preferencji politycznych,
      reszta to ktoś kogoś zna, słyszał, lub ktoś mu powiedział. Elektorat SLD wcale
      nie jest taki karny jakby sie wydawało. Pod tym względem zostaje w tyle za PO,
      PSL. Biorąc pod uwagę, że głównie głosują ludzie w wieku 35-60 lat łatwo
      policzyć skąd się bierze ich sentyment.

      > Dlaczego ludzie głosują na kontynuatorów przeszłości, kojarzącej się
      > jednoznacznie ze złem?
      Biorąc pod uwagę, że głównie głosują ludzie w wieku 35-60 lat łatwo policzyć
      skąd się bierze ich sentyment.

      > Czy nastąpiła zamiana ról?
      Nie po prostu zwykła ewolucja. Na dzień dzisiejszy SLD jest na polskiej scenie
      politycznej tylko bardzo lekko na lewo od centrum.

      > Czy normalne jest to, że ktoś kto był pierwszym sekretarzem zakładowej
      > organizacji partyjnej PZPR, wygłasza przemówienie pod pomnikiem przyjaźni
      > polsko- radzieckiej 17 września w rocznicę wojny polsko-bolszewickiej i mówi
      > o bohaterach zamordowanych w Kozielsku, Starobielsku, Ostaszkowie czy
      > Katyniu. Ten sam człowiek, w tym samym miejscu, jeszcze kilkanaście lat temu
      > świętował rocznicę rewolucji październikowej, tłumacząc na pogadankach
      > politycznych, że Katyń to rewizjonistyczna propaganda wrogów ludu pracującego
      > miast i wsi.
      > Ci ludzie dalej uzurpują sobie prawo do reprezentowania nas, Polaków.
      > I niestety ludzie dają sie na to nabrać.

      W tym kraju nic nie jest normalne. Nie chcę nikogo usprawiedliwiać, ale wtedy
      informacje dziś dla nas oczywiste, wcale takie nie były. Dostęp do rzetelnej
      informacji był dosyć utrudniony. Tym bardziej że i lewa i prawa strona nimi
      manipulowała - oczywiście w różnym zakresie. Pod względem podatności na
      sugestię przeciętny człowiek z tamtego okresu niewiele się różni od
      dzisiejszego. Dopiero rozpowszechnienie zakazanych informacji (co trwało lata)
      mogło stać się przyczyną zbiorowego, politycznego wybuchu. Dziś wielu śmieje
      się z pomników Solidarności (choćby Wałęsy), ale wtedy naprawdę potrzeba było
      odwagi do protestu. Wyobrazcie sobie Lepera 25-30 lat temu. Do dziś po pracy
      podkradałby resztki na polach PGR-ów.
      A to że ludzie z ówczesnego świecznika, dziś są starymi wyjadaczami, mają takie
      postępowe poglądy i w ogóle starają się być super, to w głownej mierze nasza
      zasługa. Ktoś przecież na nich głosował, dał im dojście do trybuny.
      Dla silnej wewnętrznie partii dojście do władzy jest sukcesem,a dla słabej i
      targanej węwnętrznymi małostkowymi sporami - kamienieniem nagrobnym.
      1/3 Polaków nie ma sprecyzowanej orientacji politycznej, a socjalną jak
      najbardziej. Oni nie pójdą głosować na słabych i chwiejnych, mają już dość
      igrzysk w wykonaniu nowego aparatu postsolidarnościowego - znacznie bardziej
      pazernego od czerwonych. Ci ludzie chcą codziennego chleba - choćby od Rzepki
      czy Mikulewicza.
      Ktoś dawno temu powiedział: "...nieważne kto rządzi, byleby się nie zmieniał.
      Dla ludu tak jest o wiele taniej." Miał sporo racji, więc przynajmniej zróbmy
      coś żeby Zielona Góra starciła trochę czerwieni i stała się bardziej zielona.
      > Co wy na to?

      Ludzie ciągle mylą lewicowe poglądy z socjalnymi - trzeba im uświadomić różnicę.
      Byłych aparatczyków ogólnonarodowym wyrokiem sądowym odsunąć od piastowania
      jakichkolwiek stanowisk w służbach publicznych, administracji. Jeśli nie
      popełnili przestępstw należy za to dać im możliwośc normalnego życia, bez
      kretyńskich nagonek, teczek itp. Możeby przyjąć jakiś rok zerowy pociągnąć
      grubą krechę i pozwolić ludziom wykazać się od nowa. Chyba wielu działaczy nie
      tylko po lewej stronie odetchnęło by z ulgą.
      Sprawne państwo to przede wszystkim apolityczna, profesjonalna administracja,
      rządowa i samorządowa, gdzie głównym kryterium powinnien być profesjonalizm.
      Taka administracja może wydajnie służyć każdemu rządowi zarówno lewicowemu jak
      i prawicowemu, ale pod jednym zasadniczym warunkiem: polityczna wymiana kadr
      powinna ograniczyć się tylko do stanowisk najwyższych reprezentacyjno-
      politycznych (patrz Wielka Brytania). U nas głód stołków zarówno u tych z
      czerwonym rodowodem jak i u tych ze styropianowym, prowadzi do całkowitego
      paraliżu państwa, braku zaufania dla instytucji publicznych. W efekcie ludzie
      mają tego dosyć i albo nie głosują albo grają w czerwonego Totolotka.
      • Gość: Wadim Re: Kto wróg, kto przyjaciel? IP: *.vadim.com.pl 27.09.02, 17:39
        tezgucio napisał:

        > Gość portalu: Wadim napisał(a):
        >
        > > Do jutra muszę napisać artykuł do gazety. Temat: Kto wróg, kto przyjaciel?
        > > Może forumowiczów zainteresuje ten temat?
        > > Dlaczego ludzie uważani przez większość za wrogów, mają status przyjaciół,
        > o
        > > czym świadczą wyniki wyborów?
        >
        > W polityce nie ma wrogów ani przyjaciół, jest tylko nasz(mój) lub ich interes
        > (niekoniecznie finansowy). Jeśli są zgodne idziemy razem, jeśli nie to osobno.
        > A wyniki wyborów średnio najwyżej w 60% są wynikiem preferencji politycznych,
        > reszta to ktoś kogoś zna, słyszał, lub ktoś mu powiedział. Elektorat SLD
        wcale
        > nie jest taki karny jakby sie wydawało. Pod tym względem zostaje w tyle za
        PO,
        > PSL. Biorąc pod uwagę, że głównie głosują ludzie w wieku 35-60 lat łatwo
        > policzyć skąd się bierze ich sentyment.
        >
        > > Dlaczego ludzie głosują na kontynuatorów przeszłości, kojarzącej się
        > > jednoznacznie ze złem?
        > Biorąc pod uwagę, że głównie głosują ludzie w wieku 35-60 lat łatwo policzyć
        > skąd się bierze ich sentyment.
        >
        > > Czy nastąpiła zamiana ról?
        > Nie po prostu zwykła ewolucja. Na dzień dzisiejszy SLD jest na polskiej
        scenie
        > politycznej tylko bardzo lekko na lewo od centrum.
        >
        > > Czy normalne jest to, że ktoś kto był pierwszym sekretarzem zakładowej
        > > organizacji partyjnej PZPR, wygłasza przemówienie pod pomnikiem przyjaźni
        > > polsko- radzieckiej 17 września w rocznicę wojny polsko-bolszewickiej i mó
        > wi
        > > o bohaterach zamordowanych w Kozielsku, Starobielsku, Ostaszkowie czy
        > > Katyniu. Ten sam człowiek, w tym samym miejscu, jeszcze kilkanaście lat te
        > mu
        > > świętował rocznicę rewolucji październikowej, tłumacząc na pogadankach
        > > politycznych, że Katyń to rewizjonistyczna propaganda wrogów ludu pracując
        > ego
        > > miast i wsi.
        > > Ci ludzie dalej uzurpują sobie prawo do reprezentowania nas, Polaków.
        > > I niestety ludzie dają sie na to nabrać.
        >
        > W tym kraju nic nie jest normalne. Nie chcę nikogo usprawiedliwiać, ale wtedy
        > informacje dziś dla nas oczywiste, wcale takie nie były. Dostęp do rzetelnej
        > informacji był dosyć utrudniony. Tym bardziej że i lewa i prawa strona nimi
        > manipulowała - oczywiście w różnym zakresie. Pod względem podatności na
        > sugestię przeciętny człowiek z tamtego okresu niewiele się różni od
        > dzisiejszego. Dopiero rozpowszechnienie zakazanych informacji (co trwało
        lata)
        > mogło stać się przyczyną zbiorowego, politycznego wybuchu. Dziś wielu śmieje
        > się z pomników Solidarności (choćby Wałęsy), ale wtedy naprawdę potrzeba było
        > odwagi do protestu. Wyobrazcie sobie Lepera 25-30 lat temu. Do dziś po pracy
        > podkradałby resztki na polach PGR-ów.
        > A to że ludzie z ówczesnego świecznika, dziś są starymi wyjadaczami, mają
        takie
        >
        > postępowe poglądy i w ogóle starają się być super, to w głownej mierze nasza
        > zasługa. Ktoś przecież na nich głosował, dał im dojście do trybuny.
        > Dla silnej wewnętrznie partii dojście do władzy jest sukcesem,a dla słabej i
        > targanej węwnętrznymi małostkowymi sporami - kamienieniem nagrobnym.
        > 1/3 Polaków nie ma sprecyzowanej orientacji politycznej, a socjalną jak
        > najbardziej. Oni nie pójdą głosować na słabych i chwiejnych, mają już dość
        > igrzysk w wykonaniu nowego aparatu postsolidarnościowego - znacznie bardziej
        > pazernego od czerwonych. Ci ludzie chcą codziennego chleba - choćby od Rzepki
        > czy Mikulewicza.
        > Ktoś dawno temu powiedział: "...nieważne kto rządzi, byleby się nie zmieniał.
        > Dla ludu tak jest o wiele taniej." Miał sporo racji, więc przynajmniej zróbmy
        > coś żeby Zielona Góra starciła trochę czerwieni i stała się bardziej zielona.
        > > Co wy na to?
        >
        > Ludzie ciągle mylą lewicowe poglądy z socjalnymi - trzeba im uświadomić
        różnicę
        > .
        > Byłych aparatczyków ogólnonarodowym wyrokiem sądowym odsunąć od piastowania
        > jakichkolwiek stanowisk w służbach publicznych, administracji. Jeśli nie
        > popełnili przestępstw należy za to dać im możliwośc normalnego życia, bez
        > kretyńskich nagonek, teczek itp. Możeby przyjąć jakiś rok zerowy pociągnąć
        > grubą krechę i pozwolić ludziom wykazać się od nowa. Chyba wielu działaczy
        nie
        > tylko po lewej stronie odetchnęło by z ulgą.
        > Sprawne państwo to przede wszystkim apolityczna, profesjonalna administracja,
        > rządowa i samorządowa, gdzie głównym kryterium powinnien być profesjonalizm.
        > Taka administracja może wydajnie służyć każdemu rządowi zarówno lewicowemu
        jak
        > i prawicowemu, ale pod jednym zasadniczym warunkiem: polityczna wymiana kadr
        > powinna ograniczyć się tylko do stanowisk najwyższych reprezentacyjno-
        > politycznych (patrz Wielka Brytania). U nas głód stołków zarówno u tych z
        > czerwonym rodowodem jak i u tych ze styropianowym, prowadzi do całkowitego
        > paraliżu państwa, braku zaufania dla instytucji publicznych. W efekcie ludzie
        > mają tego dosyć i albo nie głosują albo grają w czerwonego Totolotka.
        Kilku Guciów i wszyscy logiczni.
        W większości się z Tobą zgadzam.
        Ktoś miał świetny pomysł, aby zgłosić komitet wyborczy FORUM.
        Dzięki.
        Pozdrawiam.
        Wadim
        • Gość: tzenzor Re: Kto wróg, kto przyjaciel? IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 27.09.02, 18:01
          zgłaszałem to 14.09.2002 w wątku "Forum powinno wystartować w wyborach" ale
          nie było odzewu.
          Wadimie w programie komitetu musi być więcej "o nas" a mniej "o innych".
          Ludzie mają głosować na Was bo ich do siebie przekonujecie, a nie na zasadzie
          zrażania do innych ugrupowań, to zła metoda.
          Pozdrawiam i obserwuję :-)
          • Gość: Wadim Re: Kto wróg, kto przyjaciel? IP: *.vadim.com.pl 27.09.02, 18:04
            Gość portalu: tzenzor napisał(a):

            > zgłaszałem to 14.09.2002 w wątku "Forum powinno wystartować w wyborach" ale
            > nie było odzewu.
            > Wadimie w programie komitetu musi być więcej "o nas" a mniej "o innych".
            > Ludzie mają głosować na Was bo ich do siebie przekonujecie, a nie na zasadzie
            > zrażania do innych ugrupowań, to zła metoda.
            > Pozdrawiam i obserwuję :-)
            Ten wątek dotyczył moich osobistych odczuć. Nie ma nic wspólnego z programem.
            Dzieki za uwagi.
            Pozdrawiam.
            Wadim

          • tezgucio Re: Kto wróg, kto przyjaciel? 28.09.02, 14:42
            Gość portalu: tzenzor napisał(a):

            > zgłaszałem to 14.09.2002 w wątku "Forum powinno wystartować w wyborach" ale
            > nie było odzewu.
            > Wadimie w programie komitetu musi być więcej "o nas" a mniej "o innych".
            > Ludzie mają głosować na Was bo ich do siebie przekonujecie, a nie na zasadzie
            > zrażania do innych ugrupowań, to zła metoda.
            > Pozdrawiam i obserwuję :-)

            Słuszna uwaga. Każda koalicja dysponuje na starcie mniejszym poparciem niż suma
            poparcia każdego członka koalicji z osobna. Pewnego rodzaju fenomen poparcia
            koalicji PO PiS dowodzi, że nastał odpowiedni moment do poruszenia prawej
            stronie elektoratu i tych niezdecydowanych. Wprawdzie ta koalicja na szczeblach
            niższych niż centralny praktycznie nie istnieje a i na centralnym jej żywot
            będzie krótki - prawdopodobnie rozsypie się najpóźniej 2 tygodnie przed
            wyborami, ale nastroje można umiejętnie wykorzystać. Warunków jest kilka np:
            - na liście musi znajdować się przekrój środowisk politycznych i społecznych
            - nie może tam być ani jednego "umoczonego" nazwiska, niezależnie od ew.
            poparcia, które takie nazwisko mogłoby przynieść
            - musi tam być sporo osób o zdecydowanie umiarkowanej, ugodowej opinii
            - po minimum 2 osoby młode (25-35lat), trzeba dac im szansę teraz lub za 4 lata
            - koniecznie ktoś z kadry uczelnianej, to potężny chlebodawca
            - trochę nazwisk typowych pracobiorców
            - podkreślanie chęci wspólnego działania, kilka kontretnych, namacalnych
            lokalnych celów
            - brak jakiejkolwiek nagonki, żadna krytyka opinii czy osób z konkurencji nie
            może być nieumotywowana, już lepiej powiedzieć - nie wiem, dowiem się,
            skonsultuję z innymi, plotkami niech zajmują sie inni, nie sądzę aby p.X mógł
            się w coś takiego wmieszać - przecież wtedy ludzie by go nie wybrali
      • Gość: Wadim Re: Kto wróg, kto przyjaciel? IP: *.vadim.com.pl 28.09.02, 13:09
        tezgucio napisał:

        > Gość portalu: Wadim napisał(a):
        >
        > > Do jutra muszę napisać artykuł do gazety. Temat: Kto wróg, kto przyjaciel?
        > > Może forumowiczów zainteresuje ten temat?
        > > Dlaczego ludzie uważani przez większość za wrogów, mają status przyjaciół,
        > o
        > > czym świadczą wyniki wyborów?
        >
        > W polityce nie ma wrogów ani przyjaciół, jest tylko nasz(mój) lub ich interes
        > (niekoniecznie finansowy). Jeśli są zgodne idziemy razem, jeśli nie to osobno.
        > A wyniki wyborów średnio najwyżej w 60% są wynikiem preferencji politycznych,
        > reszta to ktoś kogoś zna, słyszał, lub ktoś mu powiedział. Elektorat SLD
        wcale
        > nie jest taki karny jakby sie wydawało. Pod tym względem zostaje w tyle za
        PO,
        > PSL. Biorąc pod uwagę, że głównie głosują ludzie w wieku 35-60 lat łatwo
        > policzyć skąd się bierze ich sentyment.
        >
        > > Dlaczego ludzie głosują na kontynuatorów przeszłości, kojarzącej się
        > > jednoznacznie ze złem?
        > Biorąc pod uwagę, że głównie głosują ludzie w wieku 35-60 lat łatwo policzyć
        > skąd się bierze ich sentyment.
        >
        > > Czy nastąpiła zamiana ról?
        > Nie po prostu zwykła ewolucja. Na dzień dzisiejszy SLD jest na polskiej
        scenie
        > politycznej tylko bardzo lekko na lewo od centrum.
        >
        > > Czy normalne jest to, że ktoś kto był pierwszym sekretarzem zakładowej
        > > organizacji partyjnej PZPR, wygłasza przemówienie pod pomnikiem przyjaźni
        > > polsko- radzieckiej 17 września w rocznicę wojny polsko-bolszewickiej i mó
        > wi
        > > o bohaterach zamordowanych w Kozielsku, Starobielsku, Ostaszkowie czy
        > > Katyniu. Ten sam człowiek, w tym samym miejscu, jeszcze kilkanaście lat te
        > mu
        > > świętował rocznicę rewolucji październikowej, tłumacząc na pogadankach
        > > politycznych, że Katyń to rewizjonistyczna propaganda wrogów ludu pracując
        > ego
        > > miast i wsi.
        > > Ci ludzie dalej uzurpują sobie prawo do reprezentowania nas, Polaków.
        > > I niestety ludzie dają sie na to nabrać.
        >
        > W tym kraju nic nie jest normalne. Nie chcę nikogo usprawiedliwiać, ale wtedy
        > informacje dziś dla nas oczywiste, wcale takie nie były. Dostęp do rzetelnej
        > informacji był dosyć utrudniony. Tym bardziej że i lewa i prawa strona nimi
        > manipulowała - oczywiście w różnym zakresie. Pod względem podatności na
        > sugestię przeciętny człowiek z tamtego okresu niewiele się różni od
        > dzisiejszego. Dopiero rozpowszechnienie zakazanych informacji (co trwało
        lata)
        > mogło stać się przyczyną zbiorowego, politycznego wybuchu. Dziś wielu śmieje
        > się z pomników Solidarności (choćby Wałęsy), ale wtedy naprawdę potrzeba było
        > odwagi do protestu. Wyobrazcie sobie Lepera 25-30 lat temu. Do dziś po pracy
        > podkradałby resztki na polach PGR-ów.
        > A to że ludzie z ówczesnego świecznika, dziś są starymi wyjadaczami, mają
        takie
        >
        > postępowe poglądy i w ogóle starają się być super, to w głownej mierze nasza
        > zasługa. Ktoś przecież na nich głosował, dał im dojście do trybuny.
        > Dla silnej wewnętrznie partii dojście do władzy jest sukcesem,a dla słabej i
        > targanej węwnętrznymi małostkowymi sporami - kamienieniem nagrobnym.
        > 1/3 Polaków nie ma sprecyzowanej orientacji politycznej, a socjalną jak
        > najbardziej. Oni nie pójdą głosować na słabych i chwiejnych, mają już dość
        > igrzysk w wykonaniu nowego aparatu postsolidarnościowego - znacznie bardziej
        > pazernego od czerwonych. Ci ludzie chcą codziennego chleba - choćby od Rzepki
        > czy Mikulewicza.
        > Ktoś dawno temu powiedział: "...nieważne kto rządzi, byleby się nie zmieniał.
        > Dla ludu tak jest o wiele taniej." Miał sporo racji, więc przynajmniej zróbmy
        > coś żeby Zielona Góra starciła trochę czerwieni i stała się bardziej zielona.
        > > Co wy na to?
        >
        > Ludzie ciągle mylą lewicowe poglądy z socjalnymi - trzeba im uświadomić
        różnicę
        > .
        > Byłych aparatczyków ogólnonarodowym wyrokiem sądowym odsunąć od piastowania
        > jakichkolwiek stanowisk w służbach publicznych, administracji. Jeśli nie
        > popełnili przestępstw należy za to dać im możliwośc normalnego życia, bez
        > kretyńskich nagonek, teczek itp. Możeby przyjąć jakiś rok zerowy pociągnąć
        > grubą krechę i pozwolić ludziom wykazać się od nowa. Chyba wielu działaczy
        nie
        > tylko po lewej stronie odetchnęło by z ulgą.
        > Sprawne państwo to przede wszystkim apolityczna, profesjonalna administracja,
        > rządowa i samorządowa, gdzie głównym kryterium powinnien być profesjonalizm.
        > Taka administracja może wydajnie służyć każdemu rządowi zarówno lewicowemu
        jak
        > i prawicowemu, ale pod jednym zasadniczym warunkiem: polityczna wymiana kadr
        > powinna ograniczyć się tylko do stanowisk najwyższych reprezentacyjno-
        > politycznych (patrz Wielka Brytania). U nas głód stołków zarówno u tych z
        > czerwonym rodowodem jak i u tych ze styropianowym, prowadzi do całkowitego
        > paraliżu państwa, braku zaufania dla instytucji publicznych. W efekcie ludzie
        > mają tego dosyć i albo nie głosują albo grają w czerwonego Totolotka.
        Tezgucio, muszę przyznać, że masz świetne pióro, jestem pod wrażeniem.
        Powinieneś zostać redaktorem naczelnym lokalnej GW.
        Prośba, czy mogę wątki Twojej wypowiedzi wykorzystać?
    • Gość: zzg Re: Kto wróg, kto przyjaciel? IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 27.09.02, 17:14
      Ty też zaczynasz od przeszłości ? a już myślałem , że interesuje Cię lepsza
      przyszłość.
      Popełniasz ten sam błąd co wielu przed Tobą.
      Pamiętaj, że we wszystkich prawie rodzinach były jakieś powiązania z PZPR.
      Ludzie nie chcą już tego słuchać, dlatego takie właśnie są wyniki wyborów.
      Zmienią się gdy usłyszą coś obiecującego , optymistycznego.
      Mów to co ludzie chcą usłyszeć - to podstawowa zasada agitatora.
      Nie chcą już słuchać o PRLu itp, a zwłaszca młodzi mają to gdzieś.
      Wyczyny styropianowców już ich nie interesują (przykre ale prawdziwe)
      • Gość: Wadim Re: Kto wróg, kto przyjaciel? IP: *.vadim.com.pl 27.09.02, 18:00
        Gość portalu: zzg napisał(a):

        > Ty też zaczynasz od przeszłości ? a już myślałem , że interesuje Cię lepsza
        > przyszłość.
        Dokładnie tak.
        > Popełniasz ten sam błąd co wielu przed Tobą.
        Kiedyś nie zwracałem uwagi na przeszłość, może to był mój błąd?
        > Pamiętaj, że we wszystkich prawie rodzinach były jakieś powiązania z PZPR.
        Masz rację. Miałem przyjaciela ze szkolnej ławy, który miał ojca w PZPR. Jeden
        z najporządniejszych ludzi jakich znałem. Kiedy zaczął się okres "Solidarności"
        broniłem członków partii, tłumacząc, że nie można wszystkich brać jedną miarą.
        Dalej tak twierdzę. Buntuje się tylko przeciwko temu, że jakiś procent tych
        złych PZPR-owców, ze złą przeszłością, zdominował SLD. Wierzę, że jest tam
        częsc porządnych ludzi. Jednak stary beton, stosujący metody z minionej epoki,
        jest dla mnie nie do przyjęcia. Mam dobrych kolegów w SLD, ale oni nie wiele
        maja tam do powiedzenia.
        > Ludzie nie chcą już tego słuchać, dlatego takie właśnie są wyniki wyborów.
        Jeżeli mam do czynienia z szubrawcem, będę go piętnował, bez względu czy jest z
        prawej czy lewej strony. Jednak w ostatnim czasie więcej rozczarowań spotkało
        mnie z lewej strony. Po prostu staram się być obiektywnym. Kiedyś sam uważałem
        się za lewicowca. Teraz uważam się za człowieka środka.
        > Zmienią się gdy usłyszą coś obiecującego , optymistycznego.
        Masz rację. Ale też trzeba walczyć ze złem, ze skorumpowanymi urzędnikami itd.
        > Mów to co ludzie chcą usłyszeć - to podstawowa zasada agitatora.
        > Nie chcą już słuchać o PRLu itp, a zwłaszca młodzi mają to gdzieś.
        > Wyczyny styropianowców już ich nie interesują (przykre ale prawdziwe)
        Masz rację. Mnie też. Ale na niektóre pytania chciałbym znać odpowiedź.
        Moj cel, nie poddawać się bez walki i walczyć o to w co wierzę. Większość ludzi
        ogarnęła jakaś apatia. Nie wierzą, że można wygrać z układem partyjno-
        towarzyskim. Frekwencja w wyborach to potwierdza.
        Ja swoją niemoc spróbowałem przełamać wypowiadając wojnę urzędnikom z
        Uniwersytetu Zielonogórskiego wytykając im przekręty. Na razie zostałem srogo
        skarcony. To był początek. Na razie się nie poddaje.
        Pozdrawiam.
        Wadim
        • Gość: Silvestri Re: Kto wróg, kto przyjaciel? IP: *.zgora.dialog.net.pl 27.09.02, 19:04
          Jak to kto???
          Proste ten kto nad kreską to przyjaciel, ten kto pod automatycznie wróg. Można
          by lustrację przeprowadzić (podstawa do uzgodnienia, np. popieranie komitetu
          wyborczego wyborców "Moje miasto" - tak tak moje, moje, tylko moje - a że
          dopiję do dyskusji przed zarejesrtowaniem komitetu)
          PS
          a może tak przeczytamy ten artykuł????
          • Gość: Wadim Re: Kto wróg, kto przyjaciel? IP: *.vadim.com.pl 28.09.02, 12:59
            Gość portalu: Silvestri napisał(a):

            > Jak to kto???
            > Proste ten kto nad kreską to przyjaciel, ten kto pod automatycznie wróg.
            Można
            > by lustrację przeprowadzić (podstawa do uzgodnienia, np. popieranie komitetu
            > wyborczego wyborców "Moje miasto" - tak tak moje, moje, tylko moje - a że
            > dopiję do dyskusji przed zarejesrtowaniem komitetu)
            Osobiście jestem przeciwnikiem grubej kreski, ale są granice, których
            przekraczać nie wolno. Nigdy w politykę się nie angażowałem, ale w ostatnim
            okresie miałem okazję zapoznać się z mechanizmami jej funkcjonowania. Beton,
            grupy interesów, cynizm, układy ... itd. Zastraszeni ludzie, którzy jeszcze
            wczoraj byli moimi przyjaciółmi, dziś wydaje mi się, że są moimi wrogami, bo
            zachwiałem ich spokój. Niektórym ludziom świetnie żyje się w tych układach. Ich
            agresja i determinacja jest związana ze strachem przed utratą z takim trudem
            wywalczonych pozycji.
            > PS
            > a może tak przeczytamy ten artykuł????
            Jeśli go napiszę, to O.K.
            • tezgucio Re: Kto wróg, kto przyjaciel? 28.09.02, 13:26
              >Do jutra muszę napisać artykuł do gazety. Temat: Kto wróg, kto przyjaciel?
              >Może forumowiczów zainteresuje ten temat?


              Jeśli ktoś nie chce aby jego myśli czy opinie były wykorzystywane raczej nie
              brałby udziału w tym forum - zgoda jest domyślna i automatyczna. Im więcej
              róznych opinii tym bardziej analityczno miarodajny i obiektywny będzie artykuł.
              Tym niemniej dziękuję za pytanie.
              "Boże chroń mnie przed przyjaciółmi, bo przed wrogami sam się ochronię..."
              Gucio
              ps.
              Pierwszy wolny adres to gucio32, dlatego tezgucio.
    • Gość: sagan Re: Kto wróg, kto przyjaciel? IP: *.dialog.net.pl / *.zgora.dialog.net.pl 27.09.02, 21:05
      Gość portalu: Wadim napisał(a):

      > Ci ludzie dalej uzurpują sobie prawo do reprezentowania nas, Polaków.
      > I niestety ludzie dają sie na to nabrać.
      > Co wy na to?

      kogo masz na myśli ? nazwisko ? czas na konkrety
      • Gość: Wadim Re: Kto wróg, kto przyjaciel? IP: *.vadim.com.pl 28.09.02, 12:44
        Gość portalu: sagan napisał(a):

        > Gość portalu: Wadim napisał(a):
        >
        > > Ci ludzie dalej uzurpują sobie prawo do reprezentowania nas, Polaków.
        > > I niestety ludzie dają sie na to nabrać.
        > > Co wy na to?
        >
        > kogo masz na myśli ? nazwisko ? czas na konkrety
        Spawdź, kto 17 września wygłaszał przemówienia z okazji wojny posko-
        bolszewickiej i sam wyciągnij wnioski.
    • Gość: gaucho Re: Kto wróg, kto przyjaciel? IP: *.dzonkow.sdi.tpnet.pl 28.09.02, 19:30
      kto kontroluje przeszłość -kontroluje przyszłość (vide wygrywane wybory).
Pełna wersja