lubuskielotnisko
01.11.05, 09:37
Tak sobie czytam ze cudzoziemcy omijaja podkarpacie (txt ponizej), ale nikt
nie zauwaza ze omijaja lubuskie. Po prostu turystów tu tyle co kot napłakał.
Mimo ewidentnej brzydoty wielu fragmentów naszych miast (np. niby
reprezentacyjna ul. Westerplatte w ZG, czy plac przy Gazowni w ZG) to
jakieśtam ładne fragmenty są. Winobranie to dla nich niezbyt wielka atrakcja,
żeby jakieś festiwale chociaż były....
Cudzoziemcy omijają Podkarpacie
Marcin Kobiałka 18-10-2005 , ostatnia aktualizacja 18-10-2005 19:45
Nasze województwo jest najrzadziej odwiedzanym przez cudzoziemców regionem w
kraju. - Macie fatalne drogi, Rzeszów jest sennym miastem, a piękne widoki
nie wystarczą by przyciągnąć turystów - tłumaczą specjaliści
Wyniki badań Instytutu Turystyki i GUS-u są przygnębiające. W ubiegłym roku
na Podkarpacie przyjechało zaledwie 200 tys. zagranicznych turystów. Dla
porównania województwo mazowieckie, które uplasowało się w tej kategorii na
pierwszym miejscu, odwiedziło 3,2 mln zagranicznych gości. Co gorsza, z
każdym rokiem region podkarpacki wypada w takich porównaniach coraz słabiej.
W 2002 r. na Podkarpacie przyjechało 400 tys. cudzoziemców, a rok później 380
tys.
Najczęstszymi naszymi gośćmi są sąsiedzi z Ukrainy. W ubiegłym roku było ich
160 tys. Na dalszych miejscach są Niemcy, potem Izraelczycy i Amerykanie. -
Byliśmy tym zaskoczeni, bo nigdzie indziej Amerykanie i Izraelczycy nie
należą do najliczniejszych grup - mówi Krzysztof Łopaciński, dyrektor
warszawskiego Instytutu Turystyki.
Powodów do zmartwień mamy jeszcze więcej, bo niewielu cudzoziemskich turystów
decyduje się u nas przenocować - zaledwie 62 tys., z czego najwięcej znowu
jest Ukraińców (25 tys.). - Wasze województwo, niestety, nie wykorzystuje w
pełni zalet wynikających z posiadania granicy polsko-ukraińskiej. W ub. r.
przekroczyło ją blisko 3 mln turystów, ale niewielu z nich zdecydowało się
zostać u was na dłużej. W zdecydowanej większości cudzoziemcy wybierają inne
regiony - dodaje Łopaciński.
Dyrektor Instytutu twierdzi, że są dwa najważniejsze powody, dla których
Podkarpacie nie jest atrakcyjne dla zagranicznych gości. Pierwszym jest
fatalna komunikacja i stan dróg. - Jest takie powiedzenie, że w Bieszczady
jedzie się dłużej niż do Kanady - mówi. Drugim powodem - zdaniem
Łopacińskiego - jest brak w województwie konkretnego miejsca, które warto
odwiedzić. - Okazuje się, że walory przyrodnicze waszego regionu mają nikłe
przełożenie na liczbę turystów. Zachwycanie się pięknymi widokami to za mało.
W Rzeszowie, stolicy regionu, nie ma miejsc, którym warto poświęcić więcej
czasu i zostać na kilka dni. Przegrywacie również z Białymstokiem i Lublinem,
miastami mającymi również bliski kontakt z Ukrainą. Jeżeli mam zamiar
przyjechać do kolegi na Podkarpaciu, to nie chcę siedzieć u niego w domu. Z
przykrością to mówię, ale Rzeszów jest sennym miastem. Nie licząc weekendów,
niewiele proponuje turystom w pozostałe dni tygodnia - wylicza kolejne wady
Krzysztof Łopaciński.
Z danych Instytutu i GUS-u wynika także, że zaledwie 480 tys. turystów (z
zagranicy i Polski) skorzystało w 2004 r. na Podkarpaciu z bazy noclegowej.
To też najgorszy wynik w Polsce.
Bardziej optymistyczne dla regionu są statystyki dotyczące liczby polskich
turystów. Było ich 3 mln, co daje Podkarpaciu siódmą pozycję w kraju. Do
drugiego w tej kategorii województwa małopolskiego zabrakło nam 800 tys.
Najchętniej odwiedzają nas mieszkańcy Mazowsza, Małopolski, Śląska i Dolnego
Śląska. - Musicie poprawić bazę noclegową, by być bardziej konkurencyjnym
regionem. Nasze dane przekazujemy m.in. firmom konsultingowym, które
doradzają inwestorom np. gdzie warto budować hotele, restauracje. Turystyka
ma ogromny wpływ na liczbę inwestycji. Jednym zdaniem - bierzcie się do
roboty - konkluduje Łopaciński.