pkpempik
13.06.06, 06:20
Brutalnie: "Jak komuś nie pasuje cena za usługi taksówkarskie to niech
nimi nie jeździ" - kiedyś przejazd taksówką nobilitował, dawał namiastkę
luksusu..., ale teraz to już historia - taksówka spowszechniała, bo wszyscy
już chyba mają samochody :)) Jak mnie nie stać na na Canal+ to zadowalam się
TVP1 i 2.
Obecne ceny są i tak na tyle niskim poziomie, że taksówkarzowi który żyje
na 100% z tej działalności pozwalają jedynie na skromne dochody na poziomie
minimalnej płacy. Na dodatek żeby to mogło mieć miejsce taki taksówkarz nie
może mieć życia rodzinnego bo przez 14-16h na dobę musi być w pracy i to
przez wszystkie dni miesiąca -łącznie z weekendami!- a często dochodzą do
tego noce! ...Z resztą w nocy za wyjątkiem może soboty to nic się w tym
mieście nie dzieje wyłączając z tego Studio funkcjonujące w środy do 5 rano
jeśli są klienci i Kotłownię we wtorki, czwartki, piątki do 3:00 - a i tak
pod tymi lokalami jest więcej taksówek niż klientów w tych lokalach! Rynek
zielonogórski jest tak przesycony taksówkami i tak "płytki", że jeśli ktoś w
ciągu dnia pracy zrobi 7 kursów na te 14-16 godzin stania to jest max i
wielki sukces!! Proszę sobie porównać np. Berlin z liczbą mieszkańców ok. 4
mln. ma 6000 taksówek, tj. śr. na jedną taksówkę przypada ponad 650 osób,
natomiast Zielona Góra z liczbą mieszkańców ok.120tyś. ma ponad 400 taksówek
co daje 300 osób na jedną taryfę! ...To jak może być dobrze? Żeby było
normalnie "po niemiecku" to u nas by musiało być ok.200 profesjonalnych
taksówek. A weźmy jeszcze pod uwagę siłę nabywczą tamtejszych mieszkańców,
liczbę imprez kulturalnych i siłę polityczną i gospodarczą Berlina. W tym
mieście ciągle coś się dzieje - a u nas? U nas w mieście jest z roku na rok
coraz gorzej... Z wyjątkiem Winobrania i Sylwestra oraz 1 listopada nic się w
tym mieście nie dzieje. Knajpy ledwo przędą, filharmonia podobnie jak teatr
ma się czasem wrażenie, że są używane raz na miesiąc (a a'propos filharmonii
to przyjezdni myślą, że to taka wielka pizzeria-restauracja "Flamingo" bo
oczywiście od strony Cypriana Norwida na filharmonii jakiegoś napisu/szyldu
brak!), deptak już mało kto odwiedza (wszyscy jeżdżą do supermarketów) i w
ogóle miasto z siłą nabywczą studentów, emerytów i rencistów nie jest jakąś
tam złotą kurą do robienia interesów m.in. na taksówce. Sam jestem
taksówkarzem „z doskoku” od paru lat i gdyby nie to, że podobnie jak dla
wielu innych taksówkarzy, taksówka nie jest moim głównym źródłem utrzymania
to bym w ogóle tego zawodu nie uprawiał. Wg moich prywatnych statystyk
średnio 60 procent obrotu pokrywa koszty tej działalności (ZUS, podatek,
paliwo, opłaty OC i rejestracyjne, zrzeszeniowe i korporacyjne, koszty
napraw - szczególnie zawieszenia + utrata wartości auta oraz inne nie
przewidziane wydatki który każdy przedsiębiorca napotyka w swej działalności
na każdym kroku nie zależnie czy to TAXI czy producent dachówek...) TAXI
można tylko wykonywać jako dodatkowe źródło dochodu..., praca na całym etacie
to kierat prowadzący do tego, że taksówka staje się pierwszym domem dla
taksówkarza i jest w niej już nawet telewizor, dvd i tylko wychodka
brak! /...Jeszcze(!)/
Dlatego na taksówkach możemy spotkać osoby które są emerytami, rencistami,
pracujących po godzinach spędzonych w normalnych zawodach (dorabiających) -
czyli w większości takich dla których TAXI jest dodatkowym źródłem
utrzymania. Wyjeżdżają oni na kilka godzin zrobić 2 – 3 kursy, nie płacą oni
pełnego ZUS-u, mają niższe koszty i im się to w cudzysłowie: "opłaca".
Taksówkarze którzy istnieją na rynku uprawiając tylko ten zawód i stanowią o
tym zawodzie to prężna powoli mniejszość - będąca godna podziwu pod względem
cierpliwości i wyrozumiałości dla klientów którym się wydaje, że robią Bóg
wie jakie kokosy stojąc godzinami na postojach lub zaliczając puste kursy
telefoniczne w tych swoich 10-15 letnich Mesiach (Mercedesach). A wrażenie
takie utrwalają wyjeżdżający na godzinkę, dwie, czy na weekend taksiarze w
okularnikach, Roverach, Chryslerach itp - którzy tak naprawdę nie muszą
pracować na taksówce ale lubią czasem sobie "dorobić" i zadać szyku swoją
furą. ...Czasem na postoju taxi pod PKP, czy na Empiku lub Pl.Wielkopolskim
jak się zsumuje wartość 20-25 taksówek jako samochodów to nawet nie wyjdzie
100 tyś. zł i to właśnie przedstawia faktyczne odzwierciedlenie dochodowości
tego zawodu na chwilę obecną. Dziś nie są czasy lat osiemdziesiątych i
wcześniejszych gdy taksówkarz wyjeżdżał na postój a na niego czekał już
rządek klientów i w jeden dzień zarobił i tyle ile dyrektor zakładów mięsnych
w Przylepie przez miesiąc więc na drugi dzień robił sobie dwa dni wolnego i
stawiał chatę w okolicy... To była paranoja, nie? Dziś taksówka to ciężki
kawałek chleba i postulowanie o jeszcze niższe ceny usług to prosta droga do
plajty tych którzy żyją z taksówki na 100% i dzięki temu nie zasilają armii
bezrobotnych. Obniżenie startowego z 5zł na nawet 50gr. suma summarum nic nie
da -trzeba na to patrzyć szerzej. Klientów specjalnie nie przybędzie, a nawet
jeśli to jeżdżenie po dziurawych ulicach ze zwiększoną częstotliwością tylko
przysporzy większych kosztów eksploatacyjnych i cała „operacja” staje się bez
sensu. Na taksówkach zostaną tylko stare dziadki czy renciści a jazda z
takimi kierowcami to często „dziwne” przeżycie dla pasażera… Poza tym na
chwilę obecną wypada, by taksówkarz prezentował sobą jakiś poziom był
elokwentny i znał przynajmniej podstawy dwóch trzech języków – często
przecież jest tym pierwszym z którym się styka obcokrajowiec odwiedzający
nasze miasto turystycznie czy słóżbowo. Taki poziom obsługi wymaga jednak
profesjonalnego podejścia do tego zawodu, prężnie działających korporacji
taksówkarskich podnoszących kwalifikacje swoich ludzi przy udziale Miasta.
Miasta które tak naprawdę nic specjalnie nie robi dla taksówkarzy ( czy ktoś
widział jakiś Toy-Toy na którymś postoju albo zdrój uliczny? Jakieś
przemyślane nasadzenia drzew na postojach które cieniowałyby czekających na
klientów w swych autach taksówkarzy? Niech sobie taki decydent postoi na
postoju 2-3 godziny w pełnym słońcu i zrobi kurs spod PKP, Empiku, czy
Batorego za 6zł z 50groszowym startowym – ciekawe jaką by miał minę i
samopoczucie? )…Kończę i pozdrawiam życząc nam wszystkim by Urzędy zajęły się
hasłem wyborczym „tańsze państwo” czytaj; mniej urzędasów i darmozjadów a nie
ludźmi ciężko pracującymi by się samemu utrzymać na rynku z własnego
interesu i pracy.
PS. A porównywanie obecnego Gorzowa Wielkopolskiego do Zielonej Góry to
nieporozumienie. Gorzów się rozwija ekonomicznie, tam jest gdzie pracować a
Zielona Góra jak mówią pasażerowie taksówki „dziadzieje” – szczególnie pod
ostatnimi rządami radnych i prezydentowej.