Jak wyprowadzano majątek nowosolskiego Dozametu?

IP: *.zgora.dialog.net.pl 31.01.03, 19:58
Pani Błoch będąc w Polskiej Wełnie zrobiła to samo, ale że jest
świętą krową z SLD pracuje jakby nigdy nic jest radną w sumie
zarabia około 7.00 tysięcy zł. Zamiast siedzieć w wiezieniu
siedzi na sesji w Ratuszu - to jest swoisty rodzaj sld-owskiego
poczucia sprawiedliwośći. A tak apropo to gratuluje wyborcom tak
trafnego wyboru. Pani Błoch proponuję wręczyć order Lenina na
pewno na niego zasłużyła.
    • Gość: rico Re: Jak wyprowadzano majątek nowosolskiego Dozame IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 01.02.03, 12:41
      Też jestem zdania, że to granda w biały dzień.
      A tak z drugiej strony - czy droga do tak wielkiej pobłażliwości
      i bezkarności nie wiedzie czasem przez nazywanie
      ZŁODZIEJSTWA "WYPROWADZANIEM MAJĄTKU" ?
      Czy za sto lat Polacy będą nazywali złodzieja "wyprowadzaczem" ?
      Może już czas powiadomić Miodka i Bralczyka o tym zjawisku ?
    • Gość: Krak Re: Jak wyprowadzano majątek nowosolskiego Dozame IP: *.ipub.pl 01.02.03, 12:56
      Czy to trochę nie zbyt późno na redakcyjne śledztwo?
      Gdzie były władze Nowej Soli, jak do tego dochodziło. Teraz
      wszyscy głoszą frazesy o bezrobociu i konieczności pozyskiwania
      inwestorów. Co robił w tym czasie św. Gabryel, prezydent Nowej
      Soli? Jestem w stanie zrozumieć nawet biznesmena, który chce
      zrobić biznes, byle w granicach prawa. A jeśli syndyk i
      prezydent miasta sa głupi, albo biora łapówki, to do pierdla.
    • Gość: Wiesław K. OŚWIADCZENIE b. syndyka Dozametu IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 05.02.03, 08:18
      Zielona Góra, dnia 3 lutego 2003


      Redakcja Gazety Wyborczej
      Zielona Góra
      red. Leszek Kostrzewski

      W nawiązaniu do Pana artykułów w GW Zielona Góra /wyd. z
      1.02.2003/ pt. "Firma w prezencie" a w internecie "Jak
      wyprowadzano majątek nowosolskiego Dozametu" - proszę o
      zamieszczenie w dziale "Listy" poniższego oświadczenia.
      Przypominam, że już w październiku 2001 opublikował Pan artykuł
      na ten sam temat i w takiej samej tonacji Jednak wówczas nie
      mogłem reagować z uwagi na to, że z mojej strony byłoby to
      poczytane /przez prokuraturę/ za karalne rozpowszechnianie
      wiadomości ze śledztwa. Ujawnienie w 2001 r. przez rzecznika
      prasowego prokuratury pełnej treści postawionych mi zarzutów
      żadnym przestępstwem nie jest, co jest dziwnym, ale prawdziwym
      curiosum naszego prawa. Nie polemizowałbym publicznie z
      wypowiedziami "prokuratora prowadzącego śledztwo", gdyż od tego
      jest sala sądowa, jednak z uwagi na reperkusje Pańskiego
      artykułu w mojej rodzinie, u przyjaciół i znajomych i - z
      pewnością - wśród byłych pracowników Dozametu - proszę w imię
      zachowania równowagi między prokuratorem i oskarżonym o danie mi
      możliwości publicznej wypowiedzi. Proszę także o niedokonywanie
      tzw. "skrótów redakcyjnych", gdyż usunięcie z tekstu jakiegoś
      zdania czy większego fragmentu zniekształci z pewnością całą
      treść mojej wypowiedzi.


      OŚWIADCZENIE b. syndyka Dozametu

      Nie zgadzam się z żadnym z postawionych mi zarzutów.

      1. Wszystkie przetargi - sprzedaże nieruchomości Dozametu
      dokonywane były publicznie w siedzibie Sądu Rejonowego w
      Zielonej Górze/zawsze w obecności sędziego - komisarza,
      podpisujacego każdorazowo protokoły przetargowe, pisane przez
      sekretarki sądowe. Wynik przetargu, tzw. przybicie również był
      przezeń podpisywany.
      2. Następca sędzi-komisarz,doświadczony sędzia Sadu
      Rejonowego, początkowo wstrzymał sfinalizowanie warunkowej umowy
      sprzedaży Dozametu, lecz po złożeniu ustnych i pisemnych
      wyjaśnień ze strony nabywcy i mojej - pisemnym postanowieniem
      zezwolił bez żadnych ograniczeń na zawarcie notarialnej umowy
      końcowej. Cena nabycia Dozametu w wysokości 3 mln zł jest
      wynikiem drugiego przetargu, gdyż pierwszy, przeprowadzony
      19.08.1999 przy ustaleniu ceny wywoławczej na ok. 28 mln zł nie
      dał efektu,; od lat kooperujący z Dozametem katowicki Centrozap
      zaoferował cenę kupna 1,5 mln zł, a znany zielonogórski
      przedsiębiorca kwotę 100.000 zł /sto tysięcy/. Przedsiębiorca
      ten usiłował całkowicie zablokować sprzedaż, gdyż jako
      wierzyciel Dozametu na samym początku postępowania
      upadłościowego sądownie zabezpieczył znaczną część maszyn i
      urządzeń produkcyjnych. Zapowiadający się wówczas na długo spór
      sądowy spowodował w drugim przetargu polepszenie jego warunków
      mających na celu utrzymanie produkcji i pracy dla co najmniej
      120 pracowników i sprzedaż majątku przy ul. Piłsudskiego za
      kwotę 3 mln zł. Zabezpieczone przez sąd maszyny i urządzenia
      miały przejść na własność nabywcy, jeśli zapadnie korzystny dla
      syndyka wyrok sądowy. W drugim przetargu złożono tylko dwie
      oferty: firmy z Warszawy na 1,5 mln oraz nowosolskiego Metalexu
      na kwotę 3 mln zł.
      3. Opisane wyżej fakty odzwierciedlone są nie tylko w
      protokołach sądowych i postanowieniach sędziów-komisarzy, lecz
      także w złożonych przed prokuratorem obszernych zeznaniach sędzi-
      komisarz.
      4. Nie wydzielałem i nie sprzedawałem odrębnie żadnych
      budynków i w związku z tym nie było i nie ma
      żadnych "fałszywych, znacznie zaniżonych wycen budynków
      wydzielonych z głównej części zakład u, sprzedawanych później za
      niewielkie pieniądze. "Tego rodzaju sformułowania są
      najprawdopodobniej wynikiem rażąco niedbałego notowania
      wypowiedzi prokuratora przez dziennikarza, gdyż nie dopuszczam
      myśli o świadomym wprowadzeniu w błąd opinii publicznej przez
      prokuratora, który pewnie nie żądał autoryzacji /choć powinien z
      uwagi na ciężar zarzutów/.
      5. Nie sprzedawałem "magazynu" lecz zapasy magazynowe,
      zleżałe w ogromnej większości od kilku lat,także nie urządzałem
      żadnej licytacji, zatem nie "ustawiałem licytacji", której nie
      było. Dysponowałem natomiast wydanym przez sędzię-komisarz
      podobnie jak innym syndykom pisemnym postanowieniem zezwalającym
      na sprzedaż ruchomości "z wolnej ręki", zatem po wycenie
      biegłego Jerzego M. uwzględniłem pisemną ofertę Metalexu w tej
      sprawie jako sprzedaż "en block". Ani prokurator ani CBS ani
      biegli sądowi nie spytali nigdy /a warto było/ przedstawicieli
      Metalex-u czy po zakupie od syndyka dokonywali na praw, remontów
      i renowacji najwartościowszych ruchomości tzn. w jaki sposób
      Metalex uzyskał później wyższe ceny sprzedaży.
      6. Ani ja ani Jacek R. nie namawialiśmy biegłego do
      fałszowania wyceny; nie twierdzi tego sam biegły.
      7. Zarzut niegospodarności przy sprzedaży majątku w Łęknicy
      jest całkowicie absurdalny; sprzedaż prowadzona była w Sądzie
      również przy udziale sędzi- komisarz, która w toku przetargu
      wydała postanowienie o stosownym obniżeniu ceny z uwagi na
      niezapłacone przez syndyka podatki lokalne od tych
      nieruchomości. Podatek ten zapłacił nabywca po kupnie. Szczegóły
      w tej sprawie opisane są w protokole sądowym i w zeznaniach
      sędzi-komisarz. Nie był to pierwszy przetarg nieruchomości w
      Łęknicy a nabywca był jedynym oferentem, który wpłacił wadium.
      8. Akta osobowe ponad 2000 byłych pracowników Dozametu
      zostały przeze mnie wyłączone z transakcji z Metalexem, który
      przejął kilka ton dokumentów finansowo-ksiegowych jako archiwum.
      Przyczyną wyłączenia było brak dokumentów kompetencyjnych
      Metalexu, który obowiązany byłby wydawać byłym pracownikom tzw
      zaświadczenia Rp 7 niezbędne dla ustalenia uprawnień
      emerytalnych, Minister Skarbu Państwa pisemnie zobowiązał się do
      pokrycia kosztów przechowania po przedłożeniu mu pisemnych ofert
      wyspecjalizowanych jednostek.Do chwili mojego odwołania nie
      wydałem na przygotowanie akt osobowych więcej niż kilkadziesiąt
      tysięcy zł niezbędnych do "odchudzenia" zawartości akt.
      Prokurator dysponuje nie tylko tym pismem, ale także korzystną
      dla mnie opinią prof. F. Zedlera w tej sprawie uzyskaną bez
      mojej inicjatywy i udziału. Nie starał się wyjaśnić, dlaczego
      moi nastepcy, ani nowy sędzia-komisarz nie skorzystali z oferty
      Ministra SP, oraz dlaczego powiększali wydatki doprowadzając do
      przetargu na archiwum dopiero w 2002 r. i jak się do tego ma
      podana redaktorowi kwota 200.000 zł.

      Powyższe oświadczenie ze swej natury nie może odpowiedzieć na
      ewentualne wątpliwości czytelników, ale jest ono jedynym moim
      instrumentem - do czasu prawomocnego wyroku sądowego -
      pozwalającym na obronę mojego dobrego imienia.


      Wiesław K. - b. syndyk Dozametu
      • tom_tom Re: OŚWIADCZENIE b. syndyka Dozametu 05.02.03, 08:34
        Bardzo ciekawe. Oskarżony broni się na forum. Tego jeszcze nie było. Trudno mi
        ocenić fakty ale jeden jest bezsporny - prokurator wystosował oskarżenie.
        Sprawa trafi do sądu, a jest delikatnie mówiąc śmierdząca. Ciekawe czy na forum
        zobaczymy jeszcze wyrok w tej sprawie?
Pełna wersja