Żona pilota wini aeroklub

26.07.06, 10:27
zal mi dupe sciska jak czytam takie artykulu pisane na krzywdzie ludzkiej
pieprzone papugi leca tam gdzie czuja tragedie i sensacje, tragedia jest
tragedia, a ci piloci bardzo dobrze wiedzieli co robia

ps. pozdrawiam nowobogackich mieszkancow przy podejsciu do ladowania oraz
czarkowa, ktorzy budowali sie po nocach w zimie i nie wiedzieli nic o
lotnisku

-
aeroklub nadzieja zielonej góry
    • Gość: pamietajcie Re: Żona pilota wini aeroklub IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.06, 15:12
      "Koledzy" Sebaja i Marka... pamietajcie ze kiedys staniecie z nim twarza w
      twarz... i jak mu wtedy w oczy popatrzycie? Pan dyrektor to pewnie spojrzy bo
      on wstydu za grosz nie ma ale predzej czy pozniej zycie samo wyrownuje rachunki
      pamietajcie o tym... bo przeciez najlatwiej zwalic wine na kogos, kto sie juz
      bronic nie moze... a mysle ze wasze miny bylyb inne gdyby pewne fakty jednak
      ujzaly swiatlo dzienne, prawda panowie? Bo prawdziwych przyjaciol to poznaje
      sie w biedzie - Wy jestescie, byliscie i bedziecie zawsze statystami bez cienia
      wartosci

      grooby - dziwny jestes serio; chociaz zgadzam sie z Twoimi opiniami dot.
      mieszkancow os. Czarkowo... widzialy galy co braly...
      • gr000by Re: Żona pilota wini aeroklub 27.07.06, 11:23
        no bo tak jest niestety, pomijam to czy ksiazka lotow byla falszowana czy nie,
        oraz inne aspekty szanownego "dyrektorA" i "kolegoW" .. ale nikt ich tam na
        sile nie wsadzil

        a rozdmuchiwanie takich rzeczy na forum tandetnej gazety za pomoca tandetnej
        dziennikarki jest moim zdaniem nie na miejscu
    • Gość: John F. Kennedy Jak ma na imię wdowa po pilocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.06, 16:16
      Jak można puszczać taką niedoróbkę, taki bubel dziennikarski do druku ?
      Z artykułu nie mogę się dowiedzieć, jak ma na imię podmiot występujący w tytule
      tj. WDOWA, a nie żadna żona po pilocie Marku Dubkiewiczu ?

      Co to jest Morava ? Nie mogę dociec skąd wzięła się ta nazwa ? czy chodzi o
      silnik samolotu, czy sam samolot, czy UFO ?

      Mimo, że miałem 4+ z fizyki na świadectwie maturalnym, nie mogę zrozimieć jaka
      to siła miażdzy sercea i płuca etc. - "Siła uderzenia rozerwała im serca, płuca,
      zmiażdżyła kości czaszki". Pisanie takich rzeczy jest kompletną kompromitacją
      autora. To nadaje się tylko do kabaretu !

      Dalej szkoda czytać !
      Gratuluę profesjoalizmu w grafomanii.
      • croolick Re: Jak ma na imię wdowa po pilocie 26.07.06, 18:49
        Gość portalu: John F. Kennedy napisał(a):

        > Co to jest Morava ? Nie mogę dociec skąd wzięła się ta nazwa ? czy chodzi o
        > silnik samolotu, czy sam samolot, czy UFO ?

        Let L-200 "Morava" - dwusilnikowy czechoslowacki samolot dyspozycyjny

        > Mimo, że miałem 4+ z fizyki na świadectwie maturalnym, nie mogę zrozimieć jaka
        > to siła miażdzy sercea i płuca etc.

        Sila bezwladnosci i przeciazenie?
    • Gość: kolega Re: Żona pilota wini aeroklub IP: *.ztpnet.pl 26.07.06, 23:24
      Pogratulować "dziennikarce" i "żonie pilota"!!!

      "Mocny cudzysłów dla, hmm... dziennikarki"

      'Dziennikarce" - za stek bzdur, bo jeżeli mąż nie żyje, a żyje jego żona to nie
      jest ona żoną, tylko wdową. Nooo ale teraz studia dziennikarskie można kupić na
      targu.

      "Żonie", - że dla kasy to można powiedzieć wszysko prasie, nie wiedząc nic na
      temat instruktora szkolącego, programu szkolenia - zatwierdzonego przez
      najwyższą władzę lotniczą w kraju i nie zważając na to, że można wyjść na
      idiotkę.

      A tak poza tym, to ciekawe kto dba o grób pilotów?!

      Szanowni Państwo, na pewno nie "żona pilota", bo po co?
      Robią to "przyjaciele pilotów" , (bo wstyd za zaniedbany grób!).

      Nooo..., ale dla kasy można zrobić wszystko!. Prawda "żono pilota"?

      Najlepiej atakować za pośrednictwem niekompetentnej dziennikarki, która nie
      rozróżni samolotu od promu kosmicznego - a może nawet od latającego dywanu.
      • Gość: hmm Re: Żona pilota wini aeroklub IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.06, 01:33
        Do swojego nicka dopisz "kolega_marchela" i bedzie git... jest cos takiego jak
        sprawiedliwosc i prawda, o ktorych to w AZL kilkoro "przyjaciol" zapomnialo (a
        raczej nigdy sie takimi cechami nie skalali), prawda? Ciekawe co na to
        grafolog - wy juz wiecie o co chodzi:) Grunt sie pod stopami zaczyna ruszac? I
        nie sprowadzajcie roszczen wdowy tylko do strony finansowej, dobrze wiecie ze
        walczy przede wszystkim z WAMI o dobre imie meza...

        Po drugie - o grob pilotow dbaja "koledzy"? Pierwsze slysze, bo o ile mi
        wiadomo to w ZG spoczywa tylko jeden z chlopakow... marny z ciebie prowokator.
        Ciekaw jestem jak bedziecie spiewac jak wyjda pewne fakty, o ktorych tak bardzo
        chcielibyscie zapomniec... nie pozdrawiam!
        • Gość: Leśny Re: Żona pilota wini aeroklub IP: *.crowley.pl 27.07.06, 06:45
          Zaniedbane groby pilotów? Trudno uwierzyć. O nie powinni dbać funkcjonariusze
          Lubuskiego Oddziału Straży Granicznej. Obydwaj piloci byli przecież przede
          wszystkim jego pracownikami: Sebastian porucznikiem - naczelnikiem wydziału
          lotniczego, a Marek chorążym. Obydwaj pełnili służbę w ochronie zachodnich
          granic Polski.
          • Gość: ktoś Re: Żona pilota wini aeroklub IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.06, 12:17
            Zazwyczaj racja jest po obu stronach.I jeszcze jedno mi się nasuwa-jeśli nie
            wiadomo o co chodzi to chodzi o...
            • Gość: andy Re: Żona pilota wini aeroklub IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.07, 23:45
              To przykre ale dzisiaj coś los dopisał do Księgi Lotów...
              • Gość: widz Re: Żona pilota wini aeroklub IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.07, 00:39
                historia wróciła.Wielka szkoda.
                • Gość: naoczny Re: Żona pilota wini aeroklub IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.07, 10:53
                  Marchel od wczoraj wyjaśnia wszystko osobiście
    • Gość: czytelnik Re: Dlaczego zmieniono treśc tego artykułu? IP: *.zgora.dialog.net.pl 02.09.07, 13:55
      Wczoraj 1 wrzesnia tresc tego artykułu była inna. Oto ona:

      W 2003 roku też zginęło dwóch pilotów grupy "Żelazny"
      Maja Sałwacka, met2007-09-01, ostatnia aktualizacja 2007-09-01 23:04
      2 czerwca 2003 roku dwusilnikowy samolot przeleciał tuż nad blokami
      mieszkalnymi podzielonogórskiego osiedla Czarkowo. Chwile potem wbił
      się w ziemię. Zginęli dwaj piloci Grupy Akrobatycznej Żelazny -
      Marek Dubkiewicz i Sebastian Chrząszcz.

      Fot. Igor Morye / AG
      Tragedia lotnicza z czerwca 2003 r. Po niej komisja uznała, że
      instruktor był za mało doświadczony, by markować awarię jednego z
      silników. Nie wykonał części czynności przed startem: nie przestawił
      zaworu paliwa prawego silnika na zasilanie ze zbiornika głównego.
      Zabrakło paliwa i Morava runęła na ziemię. Samolot wystartował z
      lotniska w Przylepie pod Zieloną Górą o godz. 18.23. Dwie minuty
      później Morava spadła na ziemię i kompletnie się rozbiła. Piloci nie
      mieli szans. Siła uderzenia rozerwała im serca, płuca, zmiażdżyła
      kości czaszki.

      Dubkiewicz starał się o licencję pilota samolotów wielosilnikowych.
      Zajęcia w pilotażu rozpoczął trzy dni wcześniej. Instruktorem był
      pilot Lech Marchelewski, prezes zielonogórskiego aeroklubu, jego
      zmiennikiem był drugi pilot Grupy Żelazny Sebastian Chrząszcz.

      Według Państwowej Komisji Wypadków Lotniczych wypadek to błąd w
      metodyce szkolenia. Aeroklub nie powinien wyznaczyć do wykonania
      lotów szkolnych instruktora nie posiadającego wymaganego przepisami
      doświadczenia na tym samolocie.

      Sprawa już raz została umorzona przez prokuraturę. Po zaskarżeniu
      tej decyzji zostało wznowione przez policję. Końca na razie nie
      widać.

      Żona pilota wini aeroklub - czytaj
      Żona pilota wini aeroklub
      Maja Sałwacka2006-07-25, ostatnia aktualizacja 2006-07-25 19:13
      Żona Marka Dubkiewicza, pilota Grupy Żelazny, obwinia aeroklub
      zielonogórski o śmierć męża. Powołuje się na raport Państwowej
      Komisji Wypadków Lotniczych, która wytyka klubowi błędy w
      szkoleniach i fałszowanie dokumentów

      Fot. Igor Morye / AG
      Tragedia lotnicza z czerwca 2003 r. Po niej komisja uznała, że
      instruktor był za mało doświadczony, by markować awarię jednego z
      silników. Nie wykonał części czynności przed startem: nie przestawił
      zaworu paliwa prawego silnika na zasilanie ze zbiornika głównego.
      Zabrakło paliwa i Morava runęła na ziemię.
      więcej zdjęć Do tragicznego wypadku, w którym zginęło dwóch pilotów
      Grupy Akrobatycznej Żelazny - Marek Dubkiewicz i Sebastian Chrząszcz
      doszło 2 czerwca 2003 r. Dwusilnikowy samolot przeleciał tuż nad
      blokami mieszkalnymi, a potem wbił się w ziemię podzielonogórskiego
      osiedla Czarkowo.

      Samolot wystartował z lotniska w Przylepie o godz. 18.23. Dwie
      minuty później Morava uległa kompletnemu zniszczeniu. Piloci nie
      mieli szans, by przeżyć. Siła uderzenia rozerwała im serca, płuca,
      zmiażdżyła kości czaszki. Dubkiewicz starał się o licencję pilota
      samolotów wielosilnikowych. Zajęcia w pilotażu rozpoczął kilka trzy
      dni wcześniej. Instruktorem był pilot Lech Marchelewski, prezes
      zielonogórskiego aeroklubu, jego zmiennikiem był drugi pilot Grupy
      Żelazny Sebastian Chrząszcz.

      Na temat tragedii powstał raport Państwowej Komisji Wypadków
      Lotniczych. - Wypadek to błąd w metodyce szkolenia. Aeroklub nie
      powinien wyznaczyć do wykonania lotów szkolnych instruktora nie
      posiadającego wymaganego przepisami doświadczenia do wykonywania
      lotów instruktorskich na samolocie L- 200 D "Morava" - czytamy w
      raporcie.

      - Piloci markowali sytuację, w której jeden z silników nagle się
      psuje. Nie powinni tego robić, bo Sebastian miał za
      mało "wylatanych" godzin. Instruktor szkolenia i szef aeroklubu Lech
      Marchelewski nie powinien się na to zgodzić. To niedopełnienie
      obowiązków - opowiada Sylwia Gałkowska, żona Marka Dubkiewicza. Po
      trzech latach od tragedii domaga się od aeroklubu zadośćuczynienia i
      jak mówi, walczy o dobre imię męża. Jej zdaniem książki lotów były
      fałszowane. - Po śmierci chłopaków ktoś naprędce dopisał brakujące
      loty. Zupełnie inny charakter pisma rzucał się w oczy. To kolejny
      dowód na to, że szkoleniami nikt się nie interesował. Zwalanie winy
      przez aeroklub na pilotów jest krzywdzące. Niech wszyscy się
      dowiedzą, dlaczego naprawdę mój mąż nie żyje - opowiada Gałkowska.

      Komisja w raporcie aeroklubowi wytyka wiele błędów. Zaleca, co klub
      powinien przeprowadzić w najbliższym czasie, m.in zawiesić program
      szkoleń do zdobywania uprawnień pilota samolotów wielosilnikowych aż
      do czasu opracowania nowej metodyki szkolenia. Nakazuje kontrolę
      nadzoru nad personelem lotniska w Przylepie, ocenę pracowników, czy
      działają według instrukcji, sprawdzenie stanu maszyn.

      W kwietniu br. w wypadku lotniczym zginął kolejny pilot instruktor,
      który szkolił na Moravie. Samolot spadł na w kontenery firmy
      spedycyjnej Rosner w Zielonej Górze. Jego uczeń z ciężkimi
      obrażeniami trafił do szpitala. Przeżył.

      - Ile osób musi jeszcze zginąć? Kiedy klub zacznie przykładać więcej
      odpowiedzialności do szkoleń? - pyta Gałkowska i chce, by klub
      zapłacił za błędy.

      Adwokat Gałkowskiej złożył już pozew przeciwko aeroklubowi. -
      Zgodnie z art. 446 § 3 k.c. sąd może przyznać najbliższym członkom
      rodziny zmarłego stosowne odszkodowanie, jeżeli wskutek jego śmierci
      nastąpiło znaczne pogorszenie ich sytuacji życiowej. Tak jest w
      przypadku pani Gałkowskiej, która doznała silnego wstrząsu
      psychicznego. To pociągnęło za sobą osłabienie aktywności życiowej,
      wydatki na leczenie, przy mniejszych zarobkach - komentuje adwokat
      Sebastian Kordel. W sądzie będzie się domagał 100 tys. zł
      odszkodowania.

      Lech Marchelewski, dyrektor aeroklubu, odpiera zarzuty. Nie chce
      płacić odszkodowania. - Zorganizowaliśmy koncert, z którego dochód
      przeznaczyliśmy dla rodzin pilotów. To mało? - pyta.

      To nie jedyny problem szefa aeroklubu. PZU - firma, w której
      ubezpieczony był samolot - nie chce wypłacić 100 tys. zł
      odszkodowania. Twierdzi, że wypadku można było uniknąć, gdyby leciał
      nim doświadczony pilot, a klub nie złamałby procedur, dopuszczając
      do lotu instruktora bez odpowiedniego doświadczenia.

      Spór rozstrzygnie zielonogórski sąd, w którym aeroklub złożył pozew
      przeciwko ubezpieczycielowi.

      Rozmowa z Lechem Marchelewskim, dyrektorem Aeroklubu Ziemi Lubuskiej

      Maja Sałwacka: Państwowa Komisja Wypadków Lotniczych w raporcie
      uznała, że pilot Sebastian Chrząszcz nie powinien szkolić, bo nie
      miał wylatanej odpowiedniej liczby godzin.

      Lech Marchelewski: - Choć nie ma na to dowodów w książce lotów,
      Sebastian miał wymaganą liczbę godzin. Potwierdził to przed sądem
      szef firmy szkoleniowej Ibex, są inni świadkowie. Druga sprawa, że
      te brakujące kilka godzin (3,5 godz.) nie mogłyby poprawić
      doświadczenia instruktora wykorzystywanego w sytuacjach awaryjnych.
      W lotnictwie wypadki się zdarzają, nie mamy na nie wpływu. Gdybym
      sam siedział za sterami, nie wyszedłbym także z tych opałów.

      Komisja uważa, że pan nie powinien zgodzić się na taki lot.

      - Nie wiedziałem o brakach we wpisach lotów. Sebastian był
      kierownikiem szkolenia praktycznego ośrodka, to on wpisywał na listy
      instruktorów, ustalał grafik. Wpisał i siebie. Nie miałem podstaw,
      by go kontrolować. Do jego obowiązków należało kontrolowanie także
      mnie jako instruktora, choć jestem dyrektorem. Muszę ufać
      pracownikom. Chrząszcz był świetnym pilotem i instruktorem. Dlaczego
      miałem mu nie wierzyć? Poza tym odbyłem z nim loty metodyczne,
      ćwiczyliśmy sytuacje awaryjne. Nie można więc mówić, że instruktor
      był nieprzygotowany do lotów.

      Komisja w raporcie zaleciła zaprzestanie szkoleń na samolotach
      dwusilnikowych do czasu opracowania nowej metody. A kilka miesięcy
      temu wydarzył się kolejny wypadek, na tym samym typie samolotu.

      - Zawiesiliśmy szkolenie, i wznowiliśmy je po naniesieniu drobnych
      zmian w programie szkolenia. Żadnych rewolucji nie robiliśmy.
      Program jes
Inne wątki na temat:
Pełna wersja