Urzędnik ukarany za wpisy w necie podczas pracy

13.08.06, 09:28
No i mamy :-)
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3544901.html
Ciekawe czy teraz blady strach padnie na zielonogórskich urzędników - stałych
gości forum?
:-))

p.s.
A i do archiwum można sięgnąć jak trzeba :-))) W IV Rzeczypospolitej nikt nie
może czuć się bezpiecznie :-)))
    • Gość: John F. Kennedy W UM w Zielonej Górze już było to przerabiane IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.06, 14:00
      To nie był wcale precedens. Takie zdarzenie miało miejsce na początku kadencji
      Ronowiczowej w UM w Zielonej Górze, gdzie młoda aktywistka z ZSMP nadawała
      negatywne teksty o swojej pracodawczyni. Została zindentyfikowana i zwolniona.

      Uważam, że słusznie. Bardzo ważna jest tu argumentacja, dlaczego słusznie ?

      Sprzęt, infrastruktura (np. biuro, łącze internetowe) i czas pracy pracownika
      oraz owoce jego pracy należą do pracodawcy. Działania pracownika polegają na
      realizacji celów wytyczanych przez pracodawcę. Gdy pracownik robi coś na własną
      rękę, może dojść do przekraczenia uprawnień. Może być to np. bezprawne
      korzystanie z samochodu pracodawcy a przez to narażanie go na koszty. Może to
      być powodem do rozwiązania stosunku pracy.

      W przypadku korzystania z Internetu w sposób niezgodny z intencjami pracowdacy,
      możemy uznać, że zachodzi sytuacja podobna do bezprawnego korzystania z
      samochodu. Aczkolwiek, gdy popatrzymy na to z punktu widzenia zdrowego rozsądku,
      higieny pracy i poczucia humoru (sic !), to może się okazać, że sytuacja ta
      wymaga nowego zdefiniowania.
      Sygnalizuję tylko temat, bo jest on jak ocean. Wróćmy do wątku głównego.

      Sytuacja staje się ciekawsza, gdy pracodawcą jest organ władzy samorządowej
      (prezydent, burmistrz, wójt). Żeby jeszcze skomplikować sprawę, musimy pamiętać
      o tym, kto jest z kolei ich pracodawcą (przedenta itd.). Ich pracodawcą są
      wyborcy. Możemy stwierdzić, że mamy w jakiś sposób do czynienia z zasadą
      przechodniości. Wyborca daje pracę prezydentowi/burmistrzowi, ten z kolei
      urzędnikowi (który jest również wyborcą). Nie rozwijam tej arcyciekawej ścieżki.

      Załóżmy: pracownik samorządowy korzysta z Internety (poczty, informacji
      specjalistycznych, serwisów prasowych), przy okazji coś sobie przeczyta
      prywatnie np. jaki jest najlepszy krem na piegi, czy ile kosztują stringi na
      Allegro. Jest to powszechnie stosowana praktyka i w moim przekonaniu, pracodawca
      powinien okazywać tu roztropną tolerancję. Może jednak zajść taka sytuacja, że
      pracownik przekracza granice zdrowego rozsądku. Np. na "swoje" sprawy poświęca
      zbyt wiele czasu kosztem obowiązków, czy wykorzystuje net jako narzędzie do
      zabierania głosu w publicznych dyskusjach internetowych - taka właśnie sytuacja
      zainspirowała Pawła do zabrania głosu.
      Jezeli doszlibyśmy do momentu w którym pracodawca daje pewnien margines na
      "swobodny dostęp do netu w godzinach pracy", to rozwiązaniem byłoby ustanowienie
      pewnego standardu (być może realizowanego w formie aneksu do umowy o pracę)w
      którym pracodawca określiłby zakres i formy takiego wykorzystywania Internetu.
      Oczywiście jest w tym w dalszym ciągu parę niebezpieczeństw.
      Kwestia aktywności i odpowiedzielności za treści pracowników urzędów
      samorządowych czy państwowych zabierających głos w dyskujach publicznych na
      byłaby rozwiązane bez niedomówień, w sposób cywilizowany. W ramach takiego
      rozwiązania funkcjonowałaby również opcja: zakazująca pracownikom
      wykorzystywania czasu i sprzętu do zabierania głosu w dyskusjach na forach.

      PS.
      Paweł trochę się rozpisałem, nie wiem, czy przebrniesz przez to.
      Milczysz ostatnio. Jeżeli nie czytałeś wczorajszego "Dziennika" - rewelacyjny
      wywiad z pisarzem Jerzym Sosnowskim, to bierz parasol i zasuwaj do najbliższego
      kiosku, kup i przeczytaj. Rewelacja.
      Ostatnio trochę się uaktywniłem na forum - szlag mnie trafia, gdy widzę, z jaką
      ofertą spotkam się w wyborach na prezydenta miast, jak cwaniacy kontrolowani
      przez agenturę rozgrywają swoje zasrane interesiki.
      pzdr serdecznie i myślę o wspólnym wypiciu kawy
      JFK
      • Gość: gaucho Re: W UM w Zielonej Górze już było to przerabiane IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.06, 14:27
        Z J. Sosnowskiego znam z eteru, a konkretnie radiowej trójki; nie zrobił na
        mnie najlepszego wrażenia( Ziemkiewicz nazywa ich lewicowymi idiotami).
        Prowadzone przez niego audycje to wciąż ta sama "ideologiczna papka",uporczywie
        zaprasza do dyskusji te same osoby o wiadomej prowienencji, które to osoby jak
        mantrę w koło Macieju powtwrzają lewackie frazesy typu: Bush zbrodniarz itp.
        Mam nadzieję, że ostatnie wydarzenia w Londynie każą zrewidować im ten pogląd.
        fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz/news/Ha%F1ba_pacyfizmu,774125
        • Gość: John F. Kennedy Re: W UM w Zielonej Górze już było to przerabiane IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.06, 15:00
          Twój post odbieram trochę jako zarzut, że pochwaliem Sosnowskiego.
          Pochwaliłem jego wypowiedź, bo jest zdroworozsądkowa,
          bo w ciekawy sposób mówi o swoim widzeniu świata.
          Co do jego osoby, co do postawy nie wypowiadałem się.
          Mogę, z jego takim, a nie innym widzeniem świata polemizować,
          ale nie będę go odrzucał tylko dlatego, że Ziemkiewicz go odrzuca.
          Nawiasem mówiąc to Ziemkiewicz w ciągu ostatniego półrocza,
          stracił u mnie sporo gemów.
          Cóż "Amicu Plato, sed magis ...
          • Gość: gaucho Re: W UM w Zielonej Górze już było to przerabiane IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.06, 16:28
            Logika rozumowania Sosnowskiego jest tak zdroworozsądkowa jak twierdzenie, że
            JFK był wielką postacią, był wielkim prezydentem - w istocie był naiwnym
            człowiekiem, zresztą jak większość lewicowców - vide Clinton, ale to inna bajka.
    • dubitando Re: Urzędnik ukarany za wpisy w necie podczas pra 13.08.06, 14:18
      Tak, w Zielonej Górze rozprawiono się z urzędnikiem UM dużo surowiej. Co do
      zielonogórskich urzędników "stałych gości" na forum, to osobiście takich nie
      zauważyłem, choć co jakiś czas ktoś o to kogoś posądza. Śmiem nawet twierdzić,
      że to forum mocno ożywa właśnie poza godzinami pracy urzędników państwowych,
      także jeśli nawet piszą (w końcu z tego co wiem, pracuje tam około 900 osób!),
      to pewnie nie z urzędu.

      A co do samej sprawy, to z tego co wiem, pracownik może się śmiało odwoływać od
      takich kar do sądu pracy, gdyż jeśli wykonywał czasowo swoje obowiązki to nie
      ma prawa być karany za internet, gazetę, czy kawę. Jeśli ma za dużo wolnego
      czasu, to winny jest jego przełożony. Co innego, jeśli pracownik ma
      zaległości...
      • Gość: alek Re: Urzędnik ukarany za wpisy w necie podczas pra IP: *.zgora.dialog.net.pl 13.08.06, 18:39
        nieprawda, w łykendy (nie wiem jak to sie pisze) czestotliwosc pisania postow jest wyraznie mniejsza. Zreszata nie pisza tu tylko urzednicy z UM ale wielu innych instytucji, ktorych pelno w Zielonej.
        • dubitando Re: Urzędnik ukarany za wpisy w necie podczas pra 13.08.06, 19:01
          Sam piszesz nieprawdę. Policz (nie umiesz pisać może liczyć umiesz?) ile postów
          napisano dzisiaj, a ile na przykład w piątek, czwartek czy w środę i to pomimo,
          że w weekend ludzie wyjeżdżają z domów. W dodatku w dni pracujące większość
          postów pisana jest po południu i wieczorem.
          • Gość: alek Re: Urzędnik ukarany za wpisy w necie podczas pra IP: *.ztpnet.pl 13.08.06, 19:23
            hee nie ja to pisalem :)

            Na dowód tego napisze nie łikent ale weekend :)
    • Gość: helo Re: Urzędnik ukarany za wpisy w necie podczas pra IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.06, 08:32
      No to ciekawe, ale chyba przesada z tymi karami?
Pełna wersja