Debata o zielonogórsko-gorzowskich uprzedzeniach

IP: *.zgora.dialog.net.pl 13.03.03, 20:47
Przed wojną Gorzów liczył ok. 45 tys. mieszkańców (miał tramwaje
i trolejbusy), Zielona Góra ok. 20 tys. mieszkańców. Mimo,ze był
wiekszy nie został stolicą województwa.
Jakie były przyczyny?
Trudno określi. Inna sprawa to celowo wywoływane spory przez
polityków obu miast.
Osobiście wolę jeździć samochodem po Gorzowie (uprzejmi
kierowcy) niż po Poznaniu (większych gburów nie spotkałem).
Pozdrowienia dla mieszkańców Gorzowa.
    • Gość: Jorguś Re: Debata o zielonogórsko-gorzowskich uprzedzeni IP: *.czerwiensk.sdi.tpnet.pl 14.03.03, 07:38
      Jakie to "miasto lubuskie" skor ma Wielkopolski w nazwie a co
      do jazdys amochodem po gorzowie to jest gorzej niż źle...
      Zastanawie mnie tylko czemu nikt nie wspomniał o "wyzwiskach"-
      Kobylaki i Falubazy
      A nak oniec powiem ze Zielona Góra jest i będzie ładniejsza(bo
      u nas nikt nie zasłoni zabytku szklanym motłochem)
      • Gość: Lepian Re: Debata o zielonogórsko-gorzowskich uprzedzeni IP: *.dip.t-dialin.net 14.03.03, 08:20
        Najpierw trzeba miec zabytki, by je zaslonic. Polecam wycieczke do Wroclawia.
        Tam nowo powstaly Wydzial Prawa kompletnie zaslonil uniwerek. Boli jeszcze
        bardziej niz gorzowski Titanik. W kwestii przydomka wielkopolski odpowiedzi
        znajdziesz w archiwach PKP. Piewrwsi polscy kolejarze po wojnie nadali naszemu
        taka nazwe. Pewnie dlatego, iz wczesniej juz byli w innym Landsbergu na
        Oberschlesien. O tym pewnie tez wiesz, wkoncu Grünberg, to tylko nikomu
        nieznane miasteczko prowicjonalne z Schlesien.
        • Gość: Jorguś Re: Debata o zielonogórsko-gorzowskich uprzedzeni IP: *.czerwiensk.sdi.tpnet.pl 14.03.03, 16:18
          Przynajmniej do Nas sie wjeżdza jak do miasta:mam złe
          wspomnienia bo na waszej dzielnicy Deszczno czy inne Trzebiszewo
          (mieszkanców było mało czy moze podłączając wioski obnizyli
          nieco poziom buractwa) urwałem tłumik ( o cholera musialem
          jechac przez wioske bo obwodnicy nie ma)
          A wogóle moze ktos z was mi wytłumaczy jak dojsc w gorzowie do
          filharmoni??
          Pewnie trzeba przejsc koło zabytkowego ratusza gdzies w
          okolicach urodziwej starówki...
          Albo zawsze mozna podjechać jedną zdwóch lini tramwajowych:Jedna
          jezdzi od katedry do pizza hut a druga od pizza hut do katedry
          • Gość: lepian Re: Debata o zielonogórsko-gorzowskich uprzedzeni IP: *.dip.t-dialin.net 15.03.03, 20:18
            Gość portalu: Jorguś napisał(a):

            > Przynajmniej do Nas sie wjeżdza jak do miasta:mam złe
            > wspomnienia bo na waszej dzielnicy Deszczno czy inne Trzebiszewo
            > (mieszkanców było mało czy moze podłączając wioski obnizyli
            > nieco poziom buractwa) urwałem tłumik ( o cholera musialem
            > jechac przez wioske bo obwodnicy nie ma)
            > A wogóle moze ktos z was mi wytłumaczy jak dojsc w gorzowie do
            > filharmoni??
            > Pewnie trzeba przejsc koło zabytkowego ratusza gdzies w
            > okolicach urodziwej starówki...
            > Albo zawsze mozna podjechać jedną zdwóch lini tramwajowych:Jedna
            > jezdzi od katedry do pizza hut a druga od pizza hut do katedry


            Jorgus, wytez umysl i podziel sie uprzedzeniami do Gorzowa. Deszczno z tym nie
            ma nic wspólnego.
          • Gość: lepian Re: Debata o zielonogórsko-gorzowskich uprzedzeni IP: *.dip.t-dialin.net 15.03.03, 20:38
            Gość portalu: Jorguś napisał(a):

            > Przynajmniej do Nas sie wjeżdza jak do miasta:mam złe
            > wspomnienia bo na waszej dzielnicy Deszczno czy inne Trzebiszewo
            > (mieszkanców było mało czy moze podłączając wioski obnizyli
            > nieco poziom buractwa) urwałem tłumik ( o cholera musialem
            > jechac przez wioske bo obwodnicy nie ma)
            > A wogóle moze ktos z was mi wytłumaczy jak dojsc w gorzowie do
            > filharmoni??
            > Pewnie trzeba przejsc koło zabytkowego ratusza gdzies w
            > okolicach urodziwej starówki...
            > Albo zawsze mozna podjechać jedną zdwóch lini tramwajowych:Jedna
            > jezdzi od katedry do pizza hut a druga od pizza hut do katedry


            Jorgus, wytez umysl i podziel sie uprzedzeniami do Gorzowa. Deszczno z tym nie
            ma nic wspólnego.
            • Gość: Jorguś Re: Debata o zielonogórsko-gorzowskich uprzedzeni IP: *.czerwiensk.sdi.tpnet.pl 17.03.03, 06:46
              Bo podołączaliscie te wiochy jakies zapiziałe ze sie pogubić
              mozna a że macie więcej dziur w drogach to tego wam juz nie
              odbiore...
              • Gość: Lepian Re: Debata o zielonogórsko-gorzowskich uprzedzeni IP: *.dip.t-dialin.net 17.03.03, 09:47
                Gość portalu: Jorguś napisał(a):

                > Bo podołączaliscie te wiochy jakies zapiziałe ze sie pogubić
                > mozna a że macie więcej dziur w drogach to tego wam juz nie
                > odbiore...

                Jorgus, wyjezdzajac z Gorzowa prawie w kazdym kierunu swiat mienie sie w
                kolorach teczy. Z wyjatkiem poludnia. Im blizej zabetonowanej zielonej góry...
      • Gość: MIsiu Re: Debata o zielonogórsko-gorzowskich uprzedzeni IP: *.ze.gorzow.intranet / 10.1.0.* 14.03.03, 11:12
        Gość portalu: Jorguś napisał(a):

        > Jakie to "miasto lubuskie" skor ma Wielkopolski w nazwie a
        co
        > do jazdys amochodem po gorzowie to jest gorzej niż źle...
        > Zastanawie mnie tylko czemu nikt nie wspomniał o "wyzwiskach"-
        > Kobylaki i Falubazy
        > A nak oniec powiem ze Zielona Góra jest i będzie ładniejsza
        (bo
        > u nas nikt nie zasłoni zabytku szklanym motłochem)
        Spadaj na dzrzewo z tą swoją łądniejszą Zieloną
    • Gość: cleo fas Re: Debata o zielonogórsko-gorzowskich uprzedzeni IP: *.gorzow.mm.pl 14.03.03, 15:26
      Cóż, zielonogózaki byli,są i będą na wieki obłudnymi i
      zawistnymi burakami,tak ich poprostu Bóg stworzył,nie można ich
      winić o to że byli,są i będą tylko tępymi prowincjuszami,siła
      wyższa niestety,a na to nie ma lekarstwa.
      • Gość: pol Re: Debata o zielonogórsko-gorzowskich uprzedzeni IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 14.03.03, 15:50
        Gość portalu: cleo fas napisał(a):

        > Cóż, zielonogózaki byli,są i będą na wieki obłudnymi i
        > zawistnymi burakami,tak ich poprostu Bóg stworzył,nie można ich
        > winić o to że byli,są i będą tylko tępymi prowincjuszami,siła
        > wyższa niestety,a na to nie ma lekarstwa.

        Czytając twój post odnoszę wrażenie, że to Ty dałeś popis swojego "buractwa".
        A jeżeli chodzi o tępotę to jest na to lekarstwo, cofnij się do szkoły
        podstawowej i naucz się pisać bez błędów ortograficznych.
      • wp15 Re: Debata o zielonogórsko-gorzowskich uprzedzeni 14.03.03, 16:40
        Gość portalu: cleo fas napisał(a):

        > Cóż, zielonogózaki byli,są i będą na wieki obłudnymi i
        > zawistnymi burakami...
        itd

        Wiem, że oprócz cleo fasa w Gorzowie mieszkają też ludzie inteligentni,
        sympatyczni i życzliwi dla innych.
    • Gość: sagan gorzowskie buraki, a skąd was tyle ? IP: *.zgora.dialog.net.pl 14.03.03, 16:47
      czy na forum gorzowskim nikt już nie chce czytać waszego pier....nia ?
    • Gość: FL Re: Debata o zielonogórsko-gorzowskich uprzedzeni IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 14.03.03, 19:26
      1. Definicja socjologa - jest to taki gość, który na wszystkim
      się zna i na każdy temat potrafi powiedzieć swoje ble, ble. Tak
      jest i w przypadku dyskusji w Gorzowie. Zamiast tytułu w
      rodzaju "rozmowy w gorzowskim maglu o zielonogórskiej
      przewrotności", robi się to samo używając do tego tzw. aparatu
      pojęciowego z tzw. nauk społecznych, czyli z socjologii, a dalej
      to ble,ble, ble.

      2. Jedno mnie zastanawia: dlaczego ci gorzowianie tak uporczywie
      swój totalny brak sukcesów obwiniają Zielonkę ?
      W Zielonce mającej ten sam problem (brak sukcesu w czymkolwiek )
      raczej nie obwiniamy mieszkańców Gorzowa. Co wydaje mi się
      postawą bardziej godną polecenia.

      3. W mentalności gorzowianin i zielonogórzanin to bliźniacy. Ta
      sama mentalność wynikająca z podobnej wielkości miasta i
      podobnych problemów jakie muszą rozwiazywać na codzień.
      Mam sporo znajomych w Gorzowie i są to sympatyczni ludzie, w
      rozmowie z którymi robimy do siebie oko i przekomarzamy się o
      rzekomych przewagach jednej biedy nad drugą.

      4. Uwaga do redaktora; w latach 60 gospodarz miasta wcale nie
      nosił tytułu prezydenta (przyp. - prezydent Bauer w latach 60).
      Tytuł taki pojawił się dopiero w latach siedemdziesiątych w
      momencie wprowadzenia przez Gierka reformy administracyjnej.
      Proszę sprawdzić.

      5. Postsciptum :
      - Dlaczego w Gorzowie nie powstało polskie centrum lotów ?
      kosmicznych ?
      - Ponieważ Zastal sprzedał na pniu całą swoją produkcję rakiet
      nośnych NASA (amerykańska agencja lotów kosmicznych).
      • Gość: Mis Re: Debata o zielonogórsko-gorzowskich uprzedzeni IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 15.03.03, 00:37
        To pouczający artykuł. Fascynujące stereotypy (np. stół operacyjny), a zarazem
        niezbyt rozumiem sens tej publikacji. Autor skupił sie na pokazaniu tych
        stereotypów niestety czyniąc to z smiertelna powagą. Nie widzę tutaj refleksji
        nad rzeczywistościa, nad tym co było. Wręcz mam wrażenie, że gorzowianie lubia
        się tak macerowac, achyba tak nie jest. Jedyna ciekawa uwaga (nie na
        podsumowanie dyskusji)brzmi mniej więcej, że taki układ odpowiada politykom, bo
        mają swoich onych. Nie pamietam tamtych czasów i może w Zielonej Górze byli
        ludzie, których jedynem idea fix było gnebienie Gorzowa, ale wydaje mi się to
        głupawą myślą. Jeśli np. czytam, że koślawa architekturę centrum Gorzowa
        zawdzięcza złosliwości zielonogórzan, to ogarnia mnie pusty śmiech. Nie
        myslałem, że mieliśmy kiedys takie wpływy i spapralismy dzisiętki miast w całej
        Polsce. Takie gówna jak w Gorzowie niestety nastawiano wszędzie (w Zielonej
        Górze np. na pl. Bohaterów). Dobranoc.
        • Gość: lepian Re: Debata o zielonogórsko-gorzowskich uprzedzeni IP: *.dip.t-dialin.net 15.03.03, 20:36
          Gość portalu: Mis napisał(a):

          > To pouczający artykuł. Fascynujące stereotypy (np. stół operacyjny), a
          zarazem
          > niezbyt rozumiem sens tej publikacji. Autor skupił sie na pokazaniu tych
          > stereotypów niestety czyniąc to z smiertelna powagą. Nie widzę tutaj
          refleksji
          > nad rzeczywistościa, nad tym co było. Wręcz mam wrażenie, że gorzowianie
          lubia
          > się tak macerowac, achyba tak nie jest. Jedyna ciekawa uwaga (nie na
          > podsumowanie dyskusji)brzmi mniej więcej, że taki układ odpowiada politykom,
          bo
          >
          > mają swoich onych. Nie pamietam tamtych czasów i może w Zielonej Górze byli
          > ludzie, których jedynem idea fix było gnebienie Gorzowa, ale wydaje mi się to
          > głupawą myślą. Jeśli np. czytam, że koślawa architekturę centrum Gorzowa
          > zawdzięcza złosliwości zielonogórzan, to ogarnia mnie pusty śmiech. Nie
          > myslałem, że mieliśmy kiedys takie wpływy i spapralismy dzisiętki miast w
          całej
          >
          > Polsce. Takie gówna jak w Gorzowie niestety nastawiano wszędzie (w Zielonej
          > Górze np. na pl. Bohaterów). Dobranoc.


          Smiej sie smiej, ale cegle z gorzowskiej starówki wykradaliscie: Nie nam,,
          tylko Wroclawianom, bo tam zmierzyly ówczesne transporty z materialem
          budowlanym "z odzysku"

          U was tego betonowego gówna jest troche wiecej. Wkoncu wczesniej, nim gówno
          wyroslo, nic tam nie bylo.
        • Gość: lepian Re: Debata o zielonogórsko-gorzowskich uprzedzeni IP: *.dip.t-dialin.net 15.03.03, 20:37
          Gość portalu: Mis napisał(a):

          > To pouczający artykuł. Fascynujące stereotypy (np. stół operacyjny), a
          zarazem
          > niezbyt rozumiem sens tej publikacji. Autor skupił sie na pokazaniu tych
          > stereotypów niestety czyniąc to z smiertelna powagą. Nie widzę tutaj
          refleksji
          > nad rzeczywistościa, nad tym co było. Wręcz mam wrażenie, że gorzowianie
          lubia
          > się tak macerowac, achyba tak nie jest. Jedyna ciekawa uwaga (nie na
          > podsumowanie dyskusji)brzmi mniej więcej, że taki układ odpowiada politykom,
          bo
          >
          > mają swoich onych. Nie pamietam tamtych czasów i może w Zielonej Górze byli
          > ludzie, których jedynem idea fix było gnebienie Gorzowa, ale wydaje mi się to
          > głupawą myślą. Jeśli np. czytam, że koślawa architekturę centrum Gorzowa
          > zawdzięcza złosliwości zielonogórzan, to ogarnia mnie pusty śmiech. Nie
          > myslałem, że mieliśmy kiedys takie wpływy i spapralismy dzisiętki miast w
          całej
          >
          > Polsce. Takie gówna jak w Gorzowie niestety nastawiano wszędzie (w Zielonej
          > Górze np. na pl. Bohaterów). Dobranoc.


          Smiej sie smiej, ale cegle z gorzowskiej starówki wykradaliscie: Nie nam,,
          tylko Wroclawianom, bo tam zmierzyly ówczesne transporty z materialem
          budowlanym "z odzysku"

          U was tego betonowego gówna jest troche wiecej. Wkoncu wczesniej, nim gówno
          wyroslo, nic tam nie bylo.
          • Gość: Mis Re: Debata o zielonogórsko-gorzowskich uprzedzeni IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 15.03.03, 21:27
            Gość portalu: lepian napisał(a):


            > Smiej sie smiej, ale cegle z gorzowskiej starówki wykradaliscie: Nie nam,,
            > tylko Wroclawianom, bo tam zmierzyly ówczesne transporty z materialem
            > budowlanym "z odzysku"
            >
            > U was tego betonowego gówna jest troche wiecej. Wkoncu wczesniej, nim gówno
            > wyroslo, nic tam nie bylo.
            A jak mam sie nie śmiać? Przecież to kabaret (niestety słaby). Ja nawet za
            bardzo nie wiem co to jest cegła!
            • Gość: lepian Re: Debata o zielonogórsko-gorzowskich uprzedzeni IP: *.dip.t-dialin.net 15.03.03, 22:17
              Gość portalu: Mis napisał(a):

              > Gość portalu: lepian napisał(a):
              >
              >
              > > Smiej sie smiej, ale cegle z gorzowskiej starówki wykradaliscie: Nie nam,,
              >
              > > tylko Wroclawianom, bo tam zmierzyly ówczesne transporty z materialem
              > > budowlanym "z odzysku"
              > >
              > > U was tego betonowego gówna jest troche wiecej. Wkoncu wczesniej, nim gówn
              > o
              > > wyroslo, nic tam nie bylo.
              > A jak mam sie nie śmiać? Przecież to kabaret (niestety słaby). Ja nawet za
              > bardzo nie wiem co to jest cegła!


              Misiu, ty z nami chcesz o kuturze rozmawiac, a nie wiesz, co to jest cegla!
              Wstydu nie znasz?
              • Gość: Mis Re: Debata o zielonogórsko-gorzowskich uprzedzeni IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 15.03.03, 22:42
                Gość portalu: lepian napisał(a):

                > Gość portalu: Mis napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: lepian napisał(a):
                > >
                > >
                > > > Smiej sie smiej, ale cegle z gorzowskiej starówki wykradaliscie: Nie
                > nam,,
                > >
                > > > tylko Wroclawianom, bo tam zmierzyly ówczesne transporty z materialem
                >
                > > > budowlanym "z odzysku"
                > > >
                > > > U was tego betonowego gówna jest troche wiecej. Wkoncu wczesniej, nim
                > gówn
                > > o
                > > > wyroslo, nic tam nie bylo.
                > > A jak mam sie nie śmiać? Przecież to kabaret (niestety słaby). Ja nawet za
                >
                > > bardzo nie wiem co to jest cegła!
                >
                >
                > Misiu, ty z nami chcesz o kuturze rozmawiac, a nie wiesz, co to jest cegla!
                > Wstydu nie znasz?
                Już sobie przypomniałem! To coś takiego, co poseł Bachalski chce sprzedawać
                zielonogórzanom. Ma na nich byc nazwisko kupującego, a wszystko pod hasłem
                łączenia się z Unia Europejską. To pewnie rewanż za te cegły wywiezione przez
                nas do Wrocławia, albo podwędzone w trakcie transportu do Wrocławia. (na jedno
                wychodzi czy kradlim celowo czy też po drodze). Nawet zaczynam odkrywać
                dlaczego nie mogło być na odwrót - przecież prawdziwy patriota nie budowałby
                sobie chałupy z zielonogórskiej cegły nawet ukradzionej z transportu do
                Szczecina. Chyba żeby potraktował to jako zdobycz wojenną i rekompensatę
                poniesionych strat przeszłych czy przyszłych.
      • Gość: lepian Re: Debata o zielonogórsko-gorzowskich uprzedzeni IP: *.dip.t-dialin.net 15.03.03, 20:37
        Gość portalu: FL napisał(a):

        > 2. Jedno mnie zastanawia: dlaczego ci gorzowianie tak uporczywie
        > swój totalny brak sukcesów obwiniają Zielonkę ?
        > W Zielonce mającej ten sam problem (brak sukcesu w czymkolwiek )
        > raczej nie obwiniamy mieszkańców Gorzowa. Co wydaje mi się
        > postawą bardziej godną polecenia.

        Az cztery zagadbienia wskazuja, ze masz odrobine dluzsze przemyslenia. Co na
        was zwalilismy i nie jest prawda?

        > 3. W mentalności gorzowianin i zielonogórzanin to bliźniacy. Ta
        > sama mentalność wynikająca z podobnej wielkości miasta i
        > podobnych problemów jakie muszą rozwiazywać na codzień.
        > Mam sporo znajomych w Gorzowie i są to sympatyczni ludzie, w
        > rozmowie z którymi robimy do siebie oko i przekomarzamy się o
        > rzekomych przewagach jednej biedy nad drugą.
        >
        Tez mam sporo fajnych znajomych w Zielonce. Moze by tak dalej sie wspólnie
        przekomarzac. Mozna by o pogodzie. U nas ostatnio padalo.
        >
        > 5. Postsciptum :
        > - Dlaczego w Gorzowie nie powstało polskie centrum lotów ?
        > kosmicznych ?
        > - Ponieważ Zastal sprzedał na pniu całą swoją produkcję rakiet
        > nośnych NASA (amerykańska agencja lotów kosmicznych).

        Myslalem, ze Marsjanie do nas sami przylatuja. Oczywiscie na grzyby, czasem na
        ryby,wszak najblizsza pozadna filharmonia jest w Poznaniu. A co sie ciekawego u
        was dzieje?
    • markoniec mam dość dysput zielonogórsko- gorzowskich !!! 16.03.03, 08:39
      • Gość: Mis Re: mam dość dysput zielonogórsko- gorzowskich !! IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 16.03.03, 23:20
        Własnie uswiadomiłoem sobie dodatkowy kretynizm tego artykułu. Chociaż traktuje
        o gorzowskich problemach tytuł mówi o animozjach zielonogórsko-gorzowskich.
        Chyba jest tu cos popierdyczone. Z logiki wynika, że powinien on brzmieć na
        odwrót, czyli animozje, uprzedzenia, nieuleczlna choroba gorzowsko-
        zielonogórska. W pierwszym członie powinna być osoba, której problem dotyczy.
        • Gość: Jorguś I mi sie to nigdy nie znudzi... IP: *.czerwiensk.sdi.tpnet.pl 17.03.03, 12:48
          Proste fakty:
          Drogi w Zielonej są bardziej przemyślane i zwyczajnie lepsze
          Mamy filharmonie która cały czas rozbudowujemy
          Uniwersytet to chyba cos lepszego od wyższej szkoły
          zawodowej;chyba ze siem yle ale wątpie-przy czym nalezy
          zaznaczyć ze założyc uniwerek to pół biedy ale wszyscy mogą
          stwierdzic ze on sie rozwija i to bardzo pręznie
          Mamy zespól żużlowy w ekstralidze który nie ma większych
          problemów finansowych bo całe miasto zyje tym sportem
          Cholera rzeki nie mamy-ale czy to żle??Raczej nie:przynajmniej
          nas nie zalewa nie ma milionów komarów i nie zamykają nam mostów
          w czasie remontów...
          Zapomniałbym oczywiscie o zabytkowym ratuszu w Zielonce i o
          przepieknej starówce ale to nic w porównaniu z gorzowem-ratusz
          tez zabytkowy-zabytek socjalistyczny jak by nie patrzeć
          A no tak rózne imprezy typu Winobranie,Juwenalia(vel Euronalia)
          Festiwal Zjednoczonej Europy hmmm z gorzowem to mi sie tylko
          jakieś cygańskie wycie kojarzy ale pewny nie jestem...
          Pąństwu z Kobylej Góry juz podziękuje
    • Gość: Lepian Wrócmy do kometowanego artykulu IP: *.dip.t-dialin.net 17.03.03, 13:55

      Według socjologicznej definicji mitu lub legendy politycznej są to opowieści,
      które konsolidują daną grupę osób, ponieważ wskazują złego, przyczynę
      niepowodzeń lub sprawcę doznawanych krzywd i poniżeń.


      Jestem pelen podziwu dla socjologów, którzy w nawiazaniu do tak niedawnych
      wydarzen mówia o micie, tudziez o legendzie. Pojecie mitu zawiera w sobie
      elemety rzeczywiste z fantastycznymi, szkoda tylko, ze mit opowiada jedynie o
      zmierzchlych czasach. Owszem w ramach socjologii mozna mówic o mitologizacji
      pewnych wydarzen, wszak powszechnie akceptuje sie znaczenie uboczne mitu,
      zmierzajace do zaakceptowania przez pewna zbiorowosc wydarzen nie zawsze
      prawdziwych. Jednak powolujac sie na tak powazna nauke, jak socjologia, mowa o
      mitach jest zwyklym nieporozumieniem. Ostatecznie mitologia, nie socjologia
      jest nauka zajmujaca sie mitami Tak samo jest z legendami. Gorzowskie legendy
      nigdy nie przekroczyly granic miasta i opowiadaja o zwyklych historiach z zycia
      wzietycvh. Legenda o poczciwej Gorzowiance, która rzekomo zakochala sie w
      nadwarcianskim wodniku, na trwale wpisala sie w wizerunek miasta. To mile ze
      stron wladz miasta, ze odrestaurowano studnie Paukscha. Innymi slowy
      reaktywowano niejako stara legende, która w prosty sposób jednoczyla elemety
      religijne z regionalnymi. Nam nierzadko ciezko przyjac jest dorobek kulturalny
      ziem zachodnich, przylaczonych do Polski po wojnie. Niemniej jednak wspólne dla
      wszystkich na tym naszym Dzikim Zachodzie jest kulturowa pustka. Wyjatkiem jest
      Slask, gdzie wielu ówczesnych mieszkanców, pomimo absurdalnych roszczen nowego
      systemu politycznego, pozostalo na swej ojcowiznie. Im latwiej wrócic do
      wczesniejszych form zycia kuturalnego, choc i to dzis budzi sie w bólu.

      Z socjologicznego punktu widzenia, jakiekolwiek porównanie obu miast nie ma
      zadnych podstaw, równiez historycznych. Animozje, powstale pomiedzy naszymi
      miastami nie maja zadnych powiazan z historia sprzed 45 roku i sa jedynie
      wynikiem nieumiejetnie prowadzonej polityki "nowych wladz". Dzis chetnie o tym
      chcemy zapomniec, ale zaraz po wojnie liczono sie z tym, iz Ziemie Odzyskane,
      kiedys trzeba bedzie oddac, zatem zwyczajnie trzeba bylo je „wyzyskac“. Dlatego
      tez niszczono istniejaca budynki, by wywiezc wglab kraju cenny material
      budowlany. Polecam wycieczke do Kostrzyna. Tam najznakomitszy element
      architektury naszych ston, Twierdza Kostrzynska, zniknela zupelnie z wizerunku
      miasta. Mozna tlumaczyc to zacietymi walkam o Kostrzyn. Ale dla porównania
      Gorzów, choc ominely go zaciete walki, zez zostal zniszczony. Pamiatka retuszu
      tamtych wadarzen jest cmentarz radzieckich zolnierzy, którzy rzekomo polegli,
      wkraczajac do opuszczonego juz miasta. W tym przypadku faktycznie brakuje
      dokumentów historycznych
      Òwczesne oburzenie mieszkanców nierzadko mozna banalnie wytlumaczyc. To w koncu
      oni , nie wladze w powojennej imporwizacji “odtwarzali” zniszconym miastom
      zycie nowo powstalej spolecznosci. Zrozumiale jest chyba tez, iz spolecznosc
      jakiegokolwiek miasta, chce samodzielnie promowac wlasna polityke rozwoju
      regionu. Tych elementów trudno szukac w powojennej historii Polski. Niestety
      zwlaszcza na naszych terenach Dzikiego Zachodu. W Polsce centralnej wladze
      nierzadko natrafialy na zdecydowany opór rodzimych mieszkanców, nawiazujacych
      do wlasnej tradycji, kultury. U nas zagubiona masa latwo dawala manipulowac
      soba i najczesciej milczala, gdy naruszano prawo. Bunt najczesciej skazany byl
      na kleske. Nasz poczciwy Walczak jest chyba najdobitniejszym symbolem tego
      procesu spolecznego. Za swa racje zaplacil zyciem. Na pocieszenie, równiez w
      ramach buntu, ochrzczono jedna z najdluzszych ulic jego nazwiskiem.

      Ile dokumentow posiadamy na ten temat? Niewiele. Zapewniam, to nie jest
      gorzowska legenda

      Nie trzeba chyba nikomu tlumaczyc, iz jakiekolwiek porównanie obu miast z
      tamtych lat bylo, i nadal jest, zwyczajnie smieszne. Nie jest to tez zadna
      gorzowska wyobraznia, ani legena, a napewno mit, iz jedynie przez wzglad na
      wazeliniarstwo partyjniaczków Zielona Góra w powojennej historii, zaczynala
      nabierac rumienców, nierzadko kosztem innych miast. Po co sie dziwic, iz
      Gorzowianie, bynajmniej w poczatkowej fazie slusznie sie oburzali I
      protestowali. Trudno sie tez dziwic, iz tamte rany tak pieczolowice byly,
      niekiedy nadal sa, pielegnowane, gdyz spoleczne oburzenie, arogancko
      lekcewazone bylo przez ówczesne wladze. To wlasnie korupcyjna polityka nowych
      wladz unosila z czasem absurdalniejsze pomysly apartatczyków do rangi “mitu”.
      Nieprzypadkowo chyba pretensje do wladz, przenoszono na wladze Zielonej Góry,
      wszak tam z czasem miej lub bardziej rozsadnie wyrastaly nowe struktury wladz
      panstwowych, odpowiadajacych z czasem róweniez za rozwój Gorzowa. Innymi slowy
      dla Gorzowa, wyroskla konkrencja. To w przypadku naszego miasta nie bylo niczym
      nowym. Frankfurt nad Odra byl przed wojna tak samo nielubiany, jak dzis Zielona
      Góra. Owa konkurecja miala wielowiekowa tradycje, zapoczatkowana
      najprawdopodobniej prawem do splywu. Te spory mialy jednak zupelnie inny
      charakter Nierzadko przynosila obu miastom profity. Przykladem moze byc chocby
      konkrencyjna dla Frankfurtu zegluga sródladowa tak dobitnie wrysowana w obraz
      miasta. Z tym wydarzeniem wiazac mozna powstanie w Gorzowie waznego osrodka
      przemyslowo- handlowego. Zielona Góra w tamtych czasach byla niejako slaskim
      parkiem rozrywki; wino , zabawa i hulanka, to najwazniejsze elementy kultury
      grodu na malutkiej zielonej górce.

      I w tym przypadku brakuje czesto historycznych zródel. Prosze porównac
      Notgeld, tudziesz Kriegsgeld z lat dwudziestych-najlepiej obu miast. Róznice
      same za siebie tlumacza. Prosze spytac sie tez wypedzonych po wojnie wonglarzy
      z Grünberg i Ladsberger. Oni maja duzo na ten temat jeszcze duzo do
      powiedzenia.

      Dla socjologów nie jest to chyba nic szczególnie nadzwyczajnego. Róznica
      polegala jedynie w tym, iz wczeniej konkurowanie miast miala oprócz sztucznych
      uprzedzen, równiez swa kontruktywna role. Tego elementu zabraklo w
      komunistycznych wizjach nowego zachodniego swiata. Regionalne zaangazowanie
      jednostki, systematycznie przygaszane bylo w przez wladze, a z czasem jednostka
      stawala sie coraz bardziej podobna do masy. To tez czastka naszej powojennej
      kultury Polski. Z ta róznica, ze w Krakowie socjslistyczna potrzeba bycia takim
      samym, jak inni, borykac musiala sie ze smiechem intelektualistów. Nasza
      zindoktrynizowana spolecznosc zaczynala zwyczejne tonac we wlasnym
      bagnie.Zastanówmy sie, co by bylo gdyby mieszkanyc Zielonej Góry I Gorzowa,
      zamiast indoktrynacjnej sieczki, otrzymaly by krótka, ale rzeczowa inormacje
      odnosnie biezacych wydarzen.. Czy ktos biadolil by o stole operacyjnym, o
      tramwajach…
      Zale do Zielonej Góry, to w durzej mierze zale do ówczesnych wladz.

      Rzekomy spór o zabudowe centrum Gorzowa jest raczej wymyslem Zielonogórzan.
      Nikt w Gorzowie nie marzyl o stylowej starówce, jaką miała Zielona Góra. Teza
      ta jest na wskros absurdalna, wszak historia Gorzowa drastycvznie rózni sie od
      historii Zielonej Góry. Gorzów, u swych korzeni, to miasto-twierdza. Zielona
      Góra, slynela raczej z zyciowych pociech, typu winko i fajna zabawa. By móc
      stworzyc w Gorzowie przestrzenny plac miejski, nalezalo by wyburzyc prawie cale
      centrum. Pytanie brzmi, po co? Zreszta podczas budowy wiaduktu kolejowego
      wyburzono wczesniej cala zabudowe nabrzeza. Zniknely domy, szkoly, sklepy…
      Budujac polaczenie z osiedlem Piaski zniknal Arsenal.
      Gorzowska starówka, to jedynie malutki plac, ograniczony przestrzennie do
      granic mozliwosci miasta twierdzy. Winobranie stwarza zupelnie inne
      perspektywy. Rozochocony winem tlum, potrzebuje wiecej przestrzeni. Czy warto
      zatem dokonywac jakichkolwiek porównian? Bezsporynym faktem jest, iz wladze
      obcego m
      • Gość: Lepian Ciag dalszy: Wrócmy do kometowanego artykulu IP: *.dip.t-dialin.net 18.03.03, 09:38

        Czy warto zatem dokonywac jakichkolwiek porównan? Bezsporynym faktem jest, iz
        wladze obcego miasta, nie powinny decydowac o zabudowie miast sasiednich.
        Taki ewenement mozliwy jest tylko w paranoicznym systemie. A w takim swiecie
        wzrastalismy, a z nami nasze bóle i troski, uprzedzenia i nasze zielonogórskie
        awersje. Trudno oczekiwac od drzewa pieknej korony, gdy korzeniem sa chore.

        Nie zgadzam sie z teza dr Dariusza Rymara, iz historykowi trudno jest ustalić
        rzeczywisty przebieg wydarzeń. W ten sposób obalic mozna kazdy rozdzial
        historii. Czy latwo jest na dzis interpretowac chocby wydarzenia z II Wojny
        Swiatowej. Ta wojna przesaczona na wskros perfidna indoktrynacja, nie tylko
        Niemców. Historia II Wojny Swiatowej stawia wieksze problemy, niz analiza
        relacji zielonogórsko-gorzowskich. Nawet propaganda, choc daleka od
        rzeczywistosci jest bardzo waznym dokumentem historycznym.. Zarówno Gorzów, jak
        i Zielona Góra szczycic moga sie regionalna prasa. To bardzo cenne zródlo dla
        historyków. Zawsze lepsze to, niz smietnik, choc tez wazny element badan
        historyczno- ercheologicznych. Dzis nie brak jeszcze swiadków tamtych wydarzen.
        Po co wiec ta dezinformacja, iz jedynie wolna prasa wlasciwie moze odtworzyc
        nam wczesniejsze wydarzenia? To troche smieszna teza, zostawmy ja w spokoju.


        Zniszczyć tramwaje

        W 1963 roku władze wojewódzkie w Winnym Grodzie uznały, że komunikacja
        tramwajowa jest wysoce kosztowna i należy ją zastąpić tańszą autobusową lub
        autobusowo-trolejbusową. Na taką opcję nie zgadzały się władze miejskie.
        Prawdopodobnie musiało dojść do jakiegoś niezapisanego nigdzie lobbingu na
        rzecz zachowania tramwajów w Gorzowie.

        - W istniejących dokumentach zachowała się informacja, że w 1965 roku
        Wojewódzka Rada Narodowa poparła władze Gorzowa, które nie zgadzały się na
        zniknięcie tramwajów. W potocznym myśleniu zostało, że Zielonka chciała zabrać
        tramwaje - tłumaczy Dariusz Rymar.

        Potoczne myslenie, o ile istnieje, wyraza sie raczej w potocznym rozumowaniu.
        Róznica jest tak samo drobniutka, jak pomiedzy weglem kamiennym i kamieniem
        wegielnym. Istniejace dokumenty zostaly najprawdopodbniej do konca
        przeanalizowane, wszak Poparcie Rady Narodowej jest raczej reakcja na
        istniejacy stan rzeczy. To poparcie poprzedzily z cala pewnoscia inne dekrety,
        postanowienia. Prasa tez nie milczala...W tych okolicznoscach polecam gorzowska
        prase. Wladze Gorzowa tez rozwazaly zlikwidowanie linii tramwajawej, bynajmniej
        jej fragmentów. W swej pierwotnej formie tramwaj dumnie jezdzil wokolo Katedry,
        pózniej równie dumnie przejezdzal nowy most na Zawarcie. Problemy techniczne
        pojawialy sie w momenicie pokonywania gorzowskich wzgórz. Cóz, historyk moze o
        tym nie wiedziec. Prosze spytac sie Gorzowian, którzy drzeli zwlaszca na
        Podmiejskiej. Nie jeden z radoscia przywitalby swego czasu w tym miejscu
        autobus. To byla tylko kwestia techniczna, której nieudolne wladze Zielonej
        Góry nigdy nie pojely. Dawno temu taki gorzowski, wykolejony tramwaj potracil
        wóz wiozacy artykuly alkoholowe. Alkohol ze stluczonych butelek, o ile nie
        wyparowal, to szybko splynal kanalizacja do Warty. Nikt zbytnio nie zapamietal
        by tego wydarzenia, gdy by nie zielonogórskie opowiaski, iz Gorzowianie
        zlizywali z asfaltu ostatnie kropelki darmowego alkoholu. To wlasnie te plotki
        zapoczatkowoaly zielonogórska debate o gorzowskich tramwajach. Warto by juz
        ja zakonczyc. Tym bardziej, ze wiekszosc dyskutantów pamieta juz tylko fakt,
        ze w Gorzowie jezdza tramwaje.



        Zniszczą żużel

        Ostatnim mitem, który pojawił się już po utworzeniu województwa lubuskiego,
        jest opowieść dotycząca czarnego sportu. Otóż według kibiców województwa nie
        stać na utrzymywanie dwóch drużyn żużlowych w ekstraklasie, więc Zielona Góra
        postanowiła zniszczyć Stal Pergo Gorzów, zdegradować najpierw do pierwszej, a
        potem do drugiej ligi. A potwierdzeniem tych działań jest wykupienie lidera
        gorzowskiego teamu Piotra Śwista. Również i tej opowieści nie popierają żadne
        dokumenty.


        Sportowy folklor warto pominac. Logika argumentacji kibiców wyraza sie
        najczesciej w punktach. Tych lubuskim zespolom najczesciej brakowalo.
        Zfrustrowany kibic, dotad jest niezadowolony, dopóki brak jest dobrych wyników
        jego druzyny. Przyklad Swista jest tez odrobine na wyrost. Najcenniejsze wzloty
        gozowskich zuzlowców niewiel maja z nim wspólnego. Warto w tej kwestii
        najpierw schylic czolo przed Jancarzem, albo Plechem. Ale to inna bajka.


        Zdaniem historyków i socjologów nic nie wskazuje, aby ta sytuacja uległa kiedyś
        zmianie


        Tej tezy nikt chyba nie jest w stanie obronic. Historia z rególy zajmuje sie
        przeszloscia. Socjologia, nauka o spoleczenstwie, jego strukturze i prawach
        rozwoju oraz o przejawach zycia i wspolzycia róznych grup spolecznych tez
        niewiele wnosi do dyskusj o przyszlosci wzajemnych stosumkówi. Jestesmy
        zgodni, iz nasze rozwazania odnosnie stosunków gorzowsko – zielonogórskich
        dotyczyc moga co najwyzej czasów powojennych. Wczesniej brakowalo jakichkolwiek
        punktów zaczepnych. Moim zdaniem powojenny symbol „pazernosci“ Zielonej Góry,
        tudziez Gorzowa, budza nieustanne klótnie o przenoszenie kolejnych budynków
        uzytecznosci publicznej. Moze warto rozpoczac propagowac jakakolwiek wizje
        rozwoju naszego wspólnego, nierzadko bardzo ladnego wojewóztwa. Wczesniejsze
        pseudo -sasiedzkie doswiadczenia z niedalekiej przeszlosci nie napawaja
        optymizmem. Nie zamierzam nikogo o nic oskarzac, ale klucac sie o kolejne
        urzedy stracimy to co u nas najcenniejsze, inwestorów zagranicznych Oni juz tak
        chetnie przeskakuja Gorzów, by zawitac w Poznaniu. Zielonogórzanie, z wami nie
        jest tez lepiej, Wroclaw tez profituje z naszej lubuskiej glupoty.

        Pozdrowienia dla lubuskich pazer
Inne wątki na temat:
Pełna wersja