Dodaj do ulubionych

Instytut muzyczny (iksm) na UZ. Pomyśl dwa razy !

05.10.06, 20:52
Dzrodzy zainteresowani tym kierunkiem.
Zacznę od szkolnictwa muzycznego w kraju i pozwolę sobie zacytować Tymona
Tymańskiego:
"...Szkoła musiałaby ulec poważnej reformie, jezeli miało by się coś zmienić,
przedewszystkim dzieci w wieku 6-7 lat nie kochają Mozarta, Beethovena czy
Brahmsa, Jeżeli chce się kształcić dziecko w kierunku wibitnej
instrumentalistyki, należałoby przede wszystkim nauczyć je kochać muzykę,
czyli zainteresować na początek Pink, czy nawet Britney Spears. Powiedzmy
sobie szczerze - muzyka klasyczna nikogo nie wzrusza, może oprócz ludzi
osłuchanych. Styl ten jest mocno archaiczny.....Druga sprawa - szkoła
muzyczna ze swoimi zachodnimi metodami nauczania edukuje w systemie, w którym
wszystko podporządkowane jest ego. Ego to dyrektor,reżyser, dyrygent,
kompozytor, a sto innych jełopów kształci się na instrumentalistów, którzy
mają wykonać jego dzieło. Muzycy niestety bardzo często są palantami, co jest
spowodowane tym ,że kształci się przeciętniaków w celu werbunku do legii
kompozytora, legii jednego egola. Smutna prawda jest taka,że z tej masy
muzyków tylko trzech może będzie wybitnych i zostanie solistami, podczas gdy
reszta będzie w orkiestrze, w tłumie. ...szkoła jest tak samo konserwatywna i
niereformowalna jak kościół. Jeżeli miałoby się kształcić muzyków, którzy
kochają muzykę, uczą się jej z pasji i w otwarty sposób, to należałoby
akademickie nauczanie przewrócić i zbudować na nowo, bo dzisiaj w szkołach
łącznie z tą słynną jazzową katowicką) uczy się wszystkiego, tylko nie
miłości do muzyki. Ludzie po szkołach są jak zdeptana trawa, są niszczenie
przez całe lata i potem rzadko dochodzą do tego co kochali. Są tacy, którzy
wyłamują się z tego drylu, jak Leszek Możdżer, Alek Korecki, Tomek
Ziętek, ...Jacek Lachowicz...oni słuchali punka, czy Aerosmith i zarazem
uczyli się Debussyego i Hindemitha, bo to przecież świetna muzyka.
Kiesy na początku twojego rozwoju twórczego, twojej drogi artystycznej, ktoś
powie ci dokładnie co masz robić i każe ci coś kochać i rozumieć, kończysz w
wieku 30-40 lat z ręką w nocniku - zastanawiając się, co naprawdę kochasz, co
w końcu chcesz grać. Ominął cię moment oszacowania i wyboru....".

I ta k jest włąśnie tu, na Edukacji Artystycznej w Zakresie Sztuki Muzycznej.
Przychodzą tu mołodzi ludzie z nadzieją na samorealizowanie się, a zostają
zgniecieni przez system założeń programowych, bo np. każe im się śpiewać arie
operowe, czy dyrygować.
Apeluję o rozwagę ! Nie tędy droga!
Większosć z Was po podjęciu tam nauki zostanie bezpowrotnie zniszczona.
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka