antoni1934.pl
08.12.06, 15:29
„Większość ekspertów i sami samorządowcy uważają, że to zamach na
niezależność samorządu....” Nie podzielam tej opinii, chociaż jestem za
sprecyzowaniem kryteriów „nieprawidłowości” w ustawie. Ustawowe kompetencje
samorządu w Polsce są szersze niż w większości krajów UE. Należy w tym
miejscu zadać pytanie: czy polska demokracja do tego dojrzała?
Uważam, że nie i stąd powstają różnice ocen wymienionej ustawy. Samorządowcy
zachowują się jak kierowcy którzy przed chwilą zdobyli prawo jazdy. Są
najlepsi, wszystko, co robią jest doskonałe i nikt nie ma prawa ich pouczać.
Wojewodom II Rzeczpospolitej przysługiwało prawo zawieszania każdej decyzji
czy uchwały organów samorządowych, nie zgodnych z obowiązującym prawem.
Francuzi posunęli się znacznie dalej i księgowy /skarbnik/ w organach
samorządowych jest mianowany i opłacany przez departament /odpowiednik
naszego województwa/ i jest zobligowany o nie zgodnym z prawem działaniu
obsługiwanego samorządu - w ciągu 48 godzin powiadamiać tenże departament,
pod groźbą odpowiedzialności karnej i finansowej za skutki takiego działania.
W 1991 roku byłem na trzytygodniowym szkoleniu na temat funkcjonowania
francuskiego samorządu terytorialnego w jednym z departamentów francuskich.
Tam dowiedziałem się, że demokracja, /która we Francji liczy dwieście lat/
dobrze może funkcjonować przy spełnieniu trzech podstawowych warunków:
kontroli, kontroli i jeszcze raz kontroli!
We francuskiej ustawie samorządowej jest zapis, że do samorządów nie mogą
startować: urzędnicy, państwowi i samorządowi, policjanci, woskowi,
przedsiębiorcy kiedykolwiek związani umowami z samorządem i ich wstępni.
Dlaczego u nich, a nie u nas?. Bo my wiemy wszystko najlepiej, a za złe
decyzje odpowiadają nie ci co je podjęli, tylko my bogu ducha winni
obywatele tego dziwnego kraju.
Pozdrawiam: Jan Szulgo