Gość: ktos
IP: *.zgora.dialog.net.pl
17.04.03, 12:55
Dzis (tj czwartek) wybralem sie na rower przejechac sie troche po miescie.
Pokrecilem sie tu i tam, no i juz trzeba bylo wracac, a ze bylem na
Tatrzanskiej to ruszylem w kierunku Lidlu (czy Lidla?) Wyjezdzam z jakiegos
osiedla przy Wyszynskiego prosto na sciezke rowerowa (pelna kulturka:) to ze
piasek po zimie nie uprzatniety to tam malo wazne. Jadac dalej dojechalem do
ronda mielem tam zielone swiatlo no to jade, juz koncowka przejscia a tu mi
wjezdza nadety koles w zlotym passacie prosto w noge. Lapie rownowage, jakos
ustalem i odrazu wyrazilem swa opinie na temat jego jazdy (bez laciny
podworkowej sie nie obylo). Szanowny jegomosc wielce niezadowolony z faktu iz
nieomal wpadlem mu na maske otwiera szybke i cos tam burka: "gdzie kur..
jedziesz chu..". Pomyslalem ze z taka parowa nie bede gadal, powiedzialem mu
ze tedy prowadzi sciezka i mam prawo tedy jechac. Koles cos posmierdzal ale
niezbyt dlugo. Jeszcze zdanie do kierowcy auta: prosze uwazac, teraz to takie
zlodziejstwo grasuje, kola przebijaja albo szybe wybija nigdy nic nie wiadomo
czasami nawet pozary wybuchaja w samochodach.
Jesli ktos namiezy to prosze o cynk do odpowiednich sluzb:
zloty WOLSKWAGEN PASSAT FZ 23(DALEJ BYLO CHYBA 226)