Dodaj do ulubionych

Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów

12.02.07, 07:35
tylko że nauczyciel pracuje 18 godzin w tygodniu, a murarzy czy kierowca 12
godzin dziennie bez wolnych sobót.
Obserwuj wątek
    • maxxximus31 Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 12.02.07, 07:44
      Tak, tylko że mało kto wie, że polonista wyrabia pozostałe godziny pracy w domu, bo jeśli chcesz sprawdzić 70 prac klasowych, to siedzisz parę dni do nocy. Widać, że nie za bardzo się orientujesz w temacie... jak większość społeczeństwa. Ja mam żonę polonistkę, więc wiem ile pracuje w domu. Pozdrawiam
          • myrdin Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 12.02.07, 08:57
            Nie jestem nauczycielem ale co nieco wiem o pracy nauczycieli. Twierdzenie że
            poprawianie prac zajmuje mnóstwo czasu jest śmieszne. Zajmuje tym którzy są
            albo totalnie niezorganizowani albo marnie przygotowani do zawodu.
            Oczywiście nauczyciele poza lekcjami mają sporo pracy: konspekty, ścieżki
            dydaktyczne itp. Żałosne jednak jest jeśli poprawienie 70 prac klasowych
            zajmuje nauczycielowi kilka dni siedzenia do nocy – wtedy to (za
            przeproszeniem) d..a a nie nauczyciel.
            • Gość: no name Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.4web.pl 12.02.07, 09:08
              Koleś , a próbowaleś kiedyś przeczytać pismo np. straszliwie zbuntowanego
              licealisty z II klasy liceum? I wyobraz sobie , ze masz takich około 20w kazdej
              klasie, a sprawdzasz w wyopracowaniu ortogragię i interpunkcję, nei mogac w
              ogóle odczytać, co ten człowiek nabazgrał. sugeruję ci kiedyś posiedziec nad
              wypracowaniami dwóch klas - czli 60 wypracowaniami na 4-6stron A4 - wtedy
              pogadamy, ile to zajmuje i kto jest dupą.
                  • mario-radyja Zmarnowane miliardy złotych 12.02.07, 15:02
                    Lewacy kierując się zasadą sprawiedliwości społecznej chcieli wszystkim dać
                    wyższe wykształcenie. Ja ich rozumiem, dobrze chcieli, ale wyszło tak jak zawsze.

                    A realia są takie, że rynku nie oszukasz. Jak nie ma popytu to magistrów
                    historii i polonistyki, to wydawanie z budżetu dziesiątek tysięcy złotych na
                    wyszkolenie jednego z nich sytuacji nie odwróci!

                    I ci ludzie teraz sami rezygnują z pracy związanej z wykształceniem, bo pracując
                    w mniej "wykształciuchowym" zawodzie zarobią więcej, bo tam jest popyt.

                    Ale ci młodzi i tak dostali od lewaków kopa w dupę. Przez te 5 lat studiów
                    zarobiliby w najgorszej nawet pracy przynajmniej 60 tysięcy złotych. A tak
                    jeszcze na przykład wydali 10-20 tysięcy na zaoczne, albo my, pozostali
                    podatnicy za nich te pieniądze wydaliśmy.

                    Społecznie więc na takim lewackim społecznie sprawiedliwym interesie jesteśmy
                    jakieś 70-80 tysięcy złotych do tyłu.
                    • Gość: inż. Re: Zmarnowane miliardy złotych IP: *.adsl.inetia.pl 12.02.07, 19:47
                      Ci ludzie sami się oszukali. Nie od dziś wiadomo, że takie niby studia (najlepiej z prywatnych szkólek) są nic nie warte. Mają nauczkę na przyszłość. Wszystkim się nagle wydaje, że będą wilekimi magistrami i każdy powinien im się w pas kłaniać i rzucać kasą w ich stronę. Dyplom dyplomowi nie równy. Przykro mi bardzo. A tak na marginesie to może czas zacząć uczyć społeczeństwo matematyki - inżynierowie jeszcze jako tako sobie radzą...
                        • poszeklu Urban Polakom radzil 12.02.07, 21:24
                          "Jak chcecie zeby wasze dzieci dobrze zarabialy, to ich
                          nie ksztalccie na lekarzy tylko na hydraulikow."

                          Nasze dzieci beda Polakami rzadzily i w przyszlosci decydowaly
                          o ich losie. Polacy beda mogli jezdzic wozkami widlowymi,
                          a MY MERCEDESAMI.
                          • plodej jestem murarzem - mężem nauczyciela 12.02.07, 22:00
                            witam, jestem murarzem, moja zona to nauczyciel w gimnazjum. jesli beda jakies
                            bledy to przepraszam. jak pisalem jestem murarzem.
                            mam jakies pojecie i o swojej pracy fizycznej (budowanie) i o pracy w szkole
                            mojej zony (umyslowej). rzeczywiscie zona w szkole pracuje okolo 18 godzin. i z
                            tego co widze... drugie tyle w domu (w domu moze nawet wiecej). plus konferencje
                            i spotkania z rodzicami. od jakichs paru lat przerwa z szkole nie istnieje -
                            zamiast tego zona musi 'dyzurowac'. 18 godzin pracy w szkole to ciagle mowienie.
                            do tego dochodzi uzeranie sie z niektorymi uczniami, a co gorsza z rodzicami.
                            wydaje mi sie ze rozmowa z niedojrzalym rodzicem jest trudniejsza niz rozmowa z
                            niedojrzalym uczniem. do tego dochodzi moim zdaniem bezsensowne zaprowadzanie
                            dzieci wszedzie gdzie tylko sie da (podczas rekolekcji ze szkoly do kosciola i z
                            kosciola do szkoly, na konkursy, dyskoteki klasowe, dni ziemi i inne).

                            teraz co do mojej pracy. może 12 godzin dziennie to przesada. murarz, który
                            pracuje tak długo dziennie, to żaden murarz. szanujący się fachowiec pracuje
                            krócej. jak ktoś napisał wcześniej d... a nie murarz. 8-9 godzin to norma
                            dzienna. mimo to wydaje mi się, że nie chciałbym być nauczycielem. za dużo
                            hałasu. mało kto w to uwierzy, ale wolę pracować przy mielącej betoniarce 8
                            godzin niż 4 w szkole. próbowaliśmy porozmawiać kiedyś na przerwie 20-minutowej.
                            niestety od przekrzykiwania biegających i dzwoniących komórkami uczniów złapałem
                            chrypkę. a co dopiero mówić tak przez kilka godzin... po to właśnie są
                            2-miesięczne wakacje, aby głos i gardło i słuch doszły do siebie przed następnym
                            rokiem. wierzcie mi nie piszę tak dlatego bo żona mi mózg wyprała. widzę co się
                            dzieje, mamy wspólnych znajomych z pracy mojej i żony. po głosie można poznać
                            kto gdzie pracuje. moja żona lubi swoją pracę, ja lubię swoją, ona się nie
                            zamieni, bo nie ma wprawy fizycznej, ja się nie zamienię, bo w szkole nie
                            wytrzymam, a poza tym nauczyć trzeba umieć. szanujemy swoje zajęcia.
                            przyzwyczaiłem się do pracy fizycznej. oszczędzam gardło. często mam świeże
                            powietrze. nikt mi nie każe organizować przedstawień szkolnych i apeli. nikt mi
                            nie każe robić awansu zawodowego... to jest dopiero bzdura (przepraszam
                            nauczycieli ale tak uważam). murowanie było trudne tylko z początku.
                            nieprzyzwyczajony organizm. zakwasy. bóle kręgosłupa. po jakimś czasie dało się
                            przyzwyczaić. teraz wydaje mi się że to dobre ćwiczenia zamiast siłowni. a co do
                            wakacji. żal oczywiście że żona ma je dłuższe niż ja. oczywiście 5 miesięcy to
                            by były wakacje. albo w ogóle bez pracy. sam relaks. wracając do tematu.
                            murarzom się narażę może ale niektórym te wakacje są po prostu potrzebne a innym
                            nie.
                            pozdrawiam,
                            p
                        • Gość: adamp Re: Zmarnowane miliardy złotych IP: *.tychy.us 12.02.07, 22:19
                          hahahhahaha dobre humanisto hahahaha tylko idiota mogl to wymyslec. Waka
                          specjalizacja, co za tym idzie wysokiej jakosci ma szanse. Nie ma chetnych na
                          studia inzynierskie, bo trzeba sie uczyc, myslec logicznie. A to juz za trudne
                          dla polonistow, marketingowcow, psychologow, czy innych o dupe
                          roztrzasnac "fachowcow" a pozniej mamy operatora koparki mgr geografa hahaha.
                          Do nauki, a nie na studia isc by balangi uskuteczniac
                          • Gość: Humanista Re: Zmarnowane miliardy złotych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 22:47
                            O moją logikę się nie martw. Na pewno uczyłem sie jej więcej, niż Ty. Z koparką
                            też sobie poradzę, jka trzeba bedzie. Mam też wykształcenie techniczne i
                            uprawnienia na wózek. Najbardziej cenię tzw. "umysł oświeceniowy". Faktycznie
                            żadne studia nie dadzą gwarancji dobrego wykształcenia, jeśli ktoś jest odporny
                            na wiedzę :) Zgadzam się z tym, że ani politechnika ani uniwersytet, ani
                            medycyna nie zagwarantują odpowiedniej wiedzy, jeśli komuś na niej nie zależy,
                            papier o niczym nie świadczy. A i inżynier może mieć bogatą wiedzę ogólną.
                        • Gość: mgr inż. Re: Zmarnowane miliardy złotych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.07, 10:27
                          Pisz za siebie i swoje najbliższe otoczenie. Jesteś takim wielkim humanistą a
                          nie dostrzegasz jaką wielką rolę odgrywają w kulturze tak 'wąsko' lecz
                          nie 'płytko' (jak humaniści) wykształceni ludzie. Prawdopodobnie wieża Eiffla
                          została zbudowana przez humanistów. A energia elektryczna i żarówka, która tak
                          bardzo się przysporzyła rozwojowi kultury, została wymyślona przez historyka.
                          Ja osobiście znam wielu inżynierów o zainteresowaniach 'humanistycznych' jednak
                          różnica między inżynierem a humanistą polega na tym, że inżynier swoje
                          zainteresowania traktuje poważnie a humaniści coś tam wiedzą
                          • Gość: no name Re: Zmarnowane miliardy złotych IP: *.4web.pl 13.02.07, 10:56
                            Wiesz ze twój argument ma bolesny kontrargument? Co z tego wszystkiego co
                            wymieniłes zrobili i wymyslili POLSCY inzynierowie? Nic. Jedyna kobieta, która
                            wniosła gigantyczny wkład w naukę , musiała stad wyjechac i uwazana jest
                            niestety -raczej za Francuzkę niż Polke... I tutaj zaczyna sie podstawowy
                            problem, czy to polscy inzynierowie i naukowcy nie sa ogonem ogonów...
                    • Gość: Student Re: Zmarnowane miliardy złotych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 20:08
                      Nie jesteśmy do tyłu. Są to bardziej świadomi ludzie. Przez to rośnie nam
                      społeczeństwo obywatelskie w większym wymiarze. Budzi to nadzieję, że będziemy
                      bardziej świadomie decydować o jego (społeczeństwa) kształcie, bez względu na
                      to, gdzie będziemy pracować - jeździć koparką, myć podłogi, czy kelnerować.
                      Studiuję dla siebie a nie dla pracodawcy, który intelektualnie i tak,
                      prawdopodobnie, nawet do pięt mi nie będzie dorastał.
                • Gość: agnieszka Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: 82.139.11.* 12.02.07, 10:31
                  Ja spędziłam już prawie 15 lat "po drugiej stronie biurka" i zgadzam się z
                  wypowiedzią "myrkina"; powiem więcej, niektórzy nauczyciele mają problem nie
                  tylko z organizacją pracy, ale przede wszystkim z wiedzą przedmiotową; ostatnio
                  miałam okazję uczestniczyć w kursie dla egzaminatorów maturalnych (j.
                  angielski), żałosnym było to, że zadania egzaminacyjne, których sprawdzenie
                  zajęło mi mniej więcej 45 minut, niektórzy poprawiali kilka godzin; szkoda
                  również, że wciąż tak niewielu nauczycieli potrafi korzystać z komputera i
                  najnowszej technologii, gdyż to mogłoby znacząco ułatwić im pracę;

                  Natomiast nie zgadzam się z wcześniejszą wypowiedzią co do wakacji i ferii
                  zimowych - to akurat zarówno nauczycielom i uczniom jest potrzebne, przede
                  wszystkim po to, żeby nikt nie zwariował w naszej i tak już chorej
                  rzeczywistości. część nauczycieli odkłada zabiegi operacyjne i leczenie do
                  wakacji właśnie, ale ja od tej pory będę podle leczyć się w czasie roku
                  szkolnego, w sumie to przecież mogę - w innych zawodach urlop wykorzystuje się
                  na wypoczynek, a nie na pobyt w szpitalu;

                  i jeszcze jedno: nauczyciel ma wakacji i ferii 35 dni roboczych; a dyrektor
                  może nauczyciela wezwać do szkoły w wakacje, żeby uczestniczył w pracach
                  komisji rekrutacyjnej na przykład.
              • myrdin Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 12.02.07, 09:22
                Nie próbowałem czytać bo nie miałem okazji pracować jako nauczyciel. Gdybym
                jednak znalazł się w takiej sytuacji to (o ile uczeń nie byłby wredny)
                postawiłbym mu w ciemno mierną (teraz to jest dopuszczająca?).
                Wiadomo że i tak przepuścisz ucznia do następnej klasy (bowiem jego zostawienie
                na drugi rok jest „nieco” kłopotliwe) – więc dawanie ocen niedostatecznych nie
                wchodzi w grę, jeżeli uczniowi zależy na lepszej ocenie to postara się pisać
                wyraźniej.
                  • myrdin Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 12.02.07, 09:40
                    Czy dysleksja nie musi być potwierdzona (wiem, papier to żaden problem)? Jeżeli
                    nie jest, to obniżam ocenę za bazgroły, jeżeli jest to pozwalam pisać
                    wypracowania na komputerze.
                    A tak na marginesie, jeżeli dziecko ma dysleksje to odpada mi problem oceniania
                    ortografii.
                    • Gość: no name Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.4web.pl 12.02.07, 09:49
                      Wypracowanie czyli po prostu dwugodzina pracę klasową w szkole pozwalasz pisac
                      na komputerze? dalibóg, ciekawe masz pojęcie o polskiej szkole...

                      A tak na marginesie, jeżeli dziecko ma dysleksje to odpada mi problem oceniania
                      >
                      > ortografii.

                      Mylisz sie - doskonała większość dzieciaków kupuje te zaswiadczenia, albo
                      załatwiaja je rodzice - własnie masz problem znalezienie osoby, która
                      autentycznie ma dysleksje i dysgrafię i zajęcia się nią - to bardzo
                      charakterystyczne błędy, a nie "rz" zamiast "ż".

                      I jeszcze jedno - gdyby obniżało sie ocenę za niemożnośc odczytania pracy, to
                      tzreba by ją obniżać co drugiemu uczniowi - jesli masz zatargi z dyrektorem ,
                      wystarczy, z enie spodoba sie to kilku rodzicom i to już tój ostatni rok w tej
                      szkole, bo dyrektor po prostu nie przedłuży z toba umowy - zbyt wymagający
                      jesteś i generujesz konflikty. To sa realia.

                      • myrdin Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 12.02.07, 10:16
                        Wypracowanie zadałbym do napisania w domu. ;-) Te które muszą być napisane na
                        lekcji starałbym się tak rozłożyć żeby nie zbiegły mi się w jednym tygodniu z
                        kilku klas.
                        Co do zaś oceniania i interwencji rodziców to nie mów mi że masz jakiekolwiek
                        problemy z oceną jakie są ambicje dziecka i jego rodziców. Jeżeli wiesz że
                        rodzice będą protestować i nie chcesz się szarpać by dowodzić że słusznie
                        oceniłeś(aś) to po prostu wystaw taką ocenę jakiej oczekują (ewentualnie o
                        minus niższą).
                        Albo chcesz oceniać uczciwie (a przynajmniej moim zdaniem nieczytelna praca z
                        języka polskiego nie zasługuje na więcej niż 2, ale też samo jej napisanie
                        pozwala nie postawić 1), albo chcesz oceniać wygodnie i wtedy już nie ma
                        znaczenia jaką ocenę i za co wystawisz.
                        Z Twojej wypowiedzi widać że z jednej strony chcesz spokojnie pracować i nie
                        kłócić się z rodzicami i dyrekcją a z drugiej strony chcesz (przed sobą)
                        zachować pozory sprawiedliwości. To nie ma sensu!
                        • q_vw Re: myrdin 12.02.07, 10:34
                          Proszę, daruj sobie, mam żonę, ktora uczy polskiego i historii... Pewnie sobie
                          żartujesz, bo realiów polskiej szkoły na pewno nie znasz. Póki co, fundujesz
                          znającym temat, dobra okazje do śmiechu, jesteś jak najdalej od rzeczywistości
                          szkolnej...
                          • myrdin Re: myrdin 12.02.07, 11:06
                            Faktycznie, trochę żartuję. Nie da się jednak poważnie skomentować
                            kilkudziesięciogodzinnego poprawiania 70 prac.
                            Nie twierdzę że nauczyciele mają mało pracy, mają jej bardzo dużo ale nie
                            należy przesadzać.
                            • Gość: ella Re: myrdin IP: 83.238.72.* 12.02.07, 12:55
                              Mam wielu znajomych nauczycieli i takich, których rodzice są nauczycielami.Wiem
                              jak jest wam cieżko, ale z drugiej strony...
                              Wakacje i ferie to świetna sprawa i dla informacji nauczycieli-pod tym względem
                              macie raj, możecie spędzać całe wakacje z dziećmi, łatwiej Wam dopasować się
                              urlopami z mężami i żonami, urlop macie bardzo długi. W zamian za wakacje macie
                              kiepskie płace i musicie użerać się z dzieciakami, które faktycznie są coraz
                              bezczelniejsze. Ale nie macie co narzekać, naprawdę, mało kto ma łatwą i
                              przyjemną, bezstresową pracę i mało kto ma możliwość nie zostawania po godzinach.
                              Nie jesteście jedyni zapracowani. A inni nie mają do tego wakacji...
                              A co do użerania się z dziećmi...
                              Nasza polonistka za niewyraźną pracę kazała zostawać po lekacjach i pisać
                              powtórnie klasówkę. Jak znów było niewyraźnie, stawiała pałę,nie było przebacz.
                              Kiedyś jak rodzice zaczęli się buntować pokazała im ich pociech prace. Rodzice
                              zaczęli o dolegliwościach dzieci, więc polonistka zaproponowała, ze ze
                              wszystkimi dziećmi z dys... różnymi dys... będzie siedzieć każdą sobotę od 8.00
                              do 14.00.Stwierdziła też, że niektórych trzeba nauczyć od poczatku pisać i
                              kazała wycinanki robić, co by rękę ćwiczyć...
                              Rodzice oniemieli jak ich pociechy w ciagu tygodnia wyleczyły się z różnych
                              dys..., a Ci, którzy pisali niewyraźnie (w tym ja) po jednej klasówce stali się
                              niemal mistrzami kaligrafii...Trzeba mieć podejście i fantazję...
                          • Gość: kier Re: myrdin IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 13:57
                            Jak najdalej od rzeczewistości to chyba ty jesteś,daruj sobie udawadnianie nam
                            jacy to nauczyciele są biedni.Prawda jest taka że szkolnictwo u nas działa jak
                            za króla Ćwieczka a nauczycielą z tym dobrze,nie robią z tym nic ponieważ mają
                            liczne przywileje,premie,szkolenia za darmo,wyjazdy okolicznościowe(dzień
                            nauczyciela).Nikt ich też praktycznie nie rozlicza ze sposobu prowadzenia
                            lekcji,przygotowania,klasówki i kartkówki robią kiedy chcą i jak chcą,każdy z
                            nich ma inną skalę oceniania ucznia niezrozumiała dla ucznia tymbardziej dla
                            rodzica.Mam dzieci w szkole podst.nr 11 i wiem co mówię szkoła ta ma bardzo
                            wysoki poziom nauczania,co oczewiści samo w sobie nie jest złe ale trzeba
                            pamiętać że szkoły nie tworzą sami uczniowie od których wymaga się dobrego
                            zachowania(stop agresii)a nauczyciele sami nie grzeszą kultórą odnoszą się do
                            ucznia z wyższościa pozwalają sobie na bezpośrednie wytykanie rodzicą ich
                            błedów wychowawczych ,ale mało który rodzic zdaje sobię sprawę że tak naprawdę
                            to MY RODZICE powinniśmy rozliczać nauczyciela z jego pracy,to nauczyciel
                            pobiera za coś pobory nie pracuje społecznie ,to MY RODZICE powinniśmy
                            decydować czy taka osoba będzie czy nie będzie nauczać NASZE DZIECI!W szkole
                            nr.11 jest 950 uczni przykładowo:Kl od 4-6 kl są od A do G uczy JEDNA
                            NAUCZYCIELKA HISTORII !!!! Historia jest raz w tygodniu!!! Pani jest
                            niesamowićie wymagająca,ale tylko dla uczni dla siebie broń Boże,mam wrażenie
                            że to ja rodzic uczęszczam do szkoły zadaje wiecznie coś do domu,masę
                            materiału,wymaga wyposażenia ucznia w komputer i drukarkę Mam wrażenie że na
                            okrągło produkjemy stosy niepotrzebnych portfolii których i tak nie sprawdza
                            jak i zadań domowych .Mam wrażenie ze naucznie w tej szkole odbywa się
                            ekstrenistycznie,najlepiej dla nauczyciela jest zadać do domu i z głowy!
                            póżniej PALA,siadaj bo się nie nauczyłeś,ale to nic że nauczyciel nie
                            wytłumaczył co było jego z....m obowiązkiem.Do tego nauczyciele tracą mnóstwo
                            czasu na potyczki słowne z uczniami,uwagi do zeszytu,szczycą się że prowadzą
                            kółka,jakieś konkursy i strasznie się poświęcają,kochani nie dajmy się na to
                            nabrać to nie praca społeczna oni BIORĄ ZA TO KASE widocznie mają na to
                            czas.Reasumując NAUCZYCIELE! nie narzekajcie i nauczcie się sami
                            kultury,wymagajcie też od siebie bo też macie zwykłe ludzkie przywary do kórych
                            się nie przyznajecie! POZDRAWIAM! Mama LEGALNEGO DYSLEKTYKA(i tak mają to
                            gdzieś)
                            • iluminacja256 Re: myrdin 12.02.07, 14:24
                              O kurcze! Po przeczytaniu Twego postu stwierdzam definitywnie - moment, w
                              którym rodzice zaczną decydować kto i jak ma uczyć w szkole ich dzieci, będzie
                              polskim gwoździem do trumny...Gdybym miała dzieci, wolałabym się własną reką
                              zabić, niż dopuścić do sytuacji, w której osoba popełniająca takie błędy jak ty
                              w swym, ojczystym języku, miałaby współdecydować ze mną i innymi rodzicami o
                              tym, jak ktoś ma uczyć tego przysłowiowego polskiego...

                              Może twoje dziecko ma, ale ty nie masz dysleksji - ty po prostu nie znasz
                              podstaw języka, którego używasz!
                              • Gość: kier Re: myrdin IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 18:22
                                Na początek to Ci powiem żebyś trzepła się ręka ale w łep!Jeśli chociaż trochę
                                odchylisz swoje klapki na oczach i odetkasz uszy oraz skłonisz trochę niżej
                                swoją ważną główkę,to będziesz wiedziała że w Polsce już w ponad 80 szkołach
                                nauczyciele nie odpowiadają z karty nauczyciela tylko ze zwykłego kodeksu
                                pracy, i tam właśnie "takie głąby jak my rodzice"mogą decydować o losie
                                nauczyciela.Jeszcze jedno,nie masz dzieci to się nie wypowiadaj.Może przyjdzie
                                kiedyś taki dzień i zrozumiesz co to jest być matką ucznia który płacze że nie
                                pójdzie do szkoły bo nauczyciel jest złośliwy,bije po głowie,poniża przed
                                klasą.A jeśli chodzi o mój polski,jeśli jesteś taka mądra to powinnaś wiedzieć
                                skąd bierze się dyslekcja,otóż jest przekazywana genetycznie jak i są to
                                mikrouszkodzenia w mózgu.Duże znaczenie ma też nauczanie,jeśli uczą nas tacy
                                wspaniali poloniści to widać efekty,bo brak poprawnej polszczyzny nie do końca
                                jest winą rodzicó TYLKO PORAŻKA NAUCZYCIELA !!!!!!
                                • iluminacja256 Re: myrdin 12.02.07, 18:40
                                  Współczuję dzieciom matki, która pisze łep przez p na końcu i chce decydować o
                                  nauczaniu polskiego...Równiez pozdrawiam serdecznie i sugeruję jednak coś w
                                  ten łeB włozyć, zanim zacznie pani pisać o tym, co ma robić nauczyciel - moze
                                  np. powtórka podstawówki?
                                  • Gość: Kier Re: myrdin IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 19:01
                                    Ugryzło,co? Jak już wspomniałam pobierałam nauki u takich jak ty które zajęte
                                    były zbieraniem funduszy u starszych panów na studia zamiast przygotowywać się
                                    porządnie do egzaminów.Mój kolega powiedział kiedyś że w pabie nie zdarzyło mu
                                    się żeby studentka mu odmówiła...A póóżniej mamy wielkie panie nauczycielki!!!
                                    Ha,ha
                                    • iluminacja256 Re: myrdin 12.02.07, 20:32
                                      Przykro mi, ale ja nie jestem nauczycielką, więc raczej nie mogłam cię uczyć.

                                      Widzę zresztą, czego się nauczyłaś, skoro uczyły cię prostytutki z pubów, jak
                                      twierdzi twój kolega:)))) Cóż, wolę nie mysleć czego te prostytutki nauczą
                                      twoje dziecko - najlepiej od razu zabierz je ze szkoły i sama zajmij sie
                                      edukacją, skoro w szkole podstawowej powszechnie wykładana jest teoria
                                      prostytucji i sponsoringu w pubach :)
                                      • Gość: kier Re: myrdin IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 21:15
                                        widzę że poruszyłam czułe miejsce...Jeśli nazywasz to prostytucją to widocznie
                                        dobrze orientujesz się w temacie...Nie czepiaj się dzieci bo one nie mają nic
                                        wspólnego z takimi jak ty.A jeśli chodzi o kolegę to fajny gość i interesuje
                                        się tylko takimi jak ty...Wiadomo dlaczego.Kto wie może się spotkaliście.Pa,pa
                                        nie przeszkadzam bo pewnie szykujesz się do pracy!
                                        • iluminacja256 Re: myrdin 12.02.07, 21:31
                                          Wypisujac to wszystko pod moim adresem wcale nie sprawiłaś , ze stałam się
                                          prostytutką - pokazałaś tylko siebie samą - swoją kulturę, a raczej jej
                                          brak,srodowisko, w którym się obracasz i czystej wody wulgarność . Mogłabys
                                          równie dobrze nazywać mnie lesbijką, złodziejką albo narkomanką - nie stanę się
                                          nią jednak od twoich słów.

                                          Problem ludzi twojego pokroju tkwi w tym, ze nie zdajesz sobie z tego sprawy i
                                          przez nastepnych 100 postów zyczyłabyś mi udanych klientow itp, nie pojmując,
                                          że to co piszesz obnaza tylko ciebie i twoje srodowisko, nie mnie.

                                          Cóż granice mojego języka są granicami mojego swiata - twój język i twoje
                                          argmenty, nie pokazują niczego innego jak twój swiat - załosny swiat.
                                          • Gość: kier Re: myrdin IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 22:12
                                            Chciałabyś żyć tak jak ja ale nigdy nie będziesz mieć tego co ja bo jesteś
                                            zgryżliwa i śmieszna.Ja mam wspaniałą rodzinę jakiej ty nigdy nie będziesz
                                            potrafiła zbudować z takim podejściem jakie reprezentujesz.Jak będziesz każdego
                                            faceta rozliczała z pisowni j.pol.to zostaniesz sama jak palec.Niezłe motto
                                            życiowe.Nie ma co,sama żyjesz w żałosnym świecie gdzie ludzi bierzesz jedną
                                            miarą.A wulgarnością sama nie grzeszysz.POWODZENIA!
                                    • Gość: Student pedagog. Re: myrdin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 20:46
                                      A co pani odpowie mężczyźnie? Też zbieram fundusze od starszych panów czy pań w
                                      pub'ach, zamiast zdawać egzaminy. Jak sądzę, Pani niewiele może powiedzieć o
                                      zdawaniu egzaminów? Ja mam doskonałe wyniki na studiach i wiele chęci do
                                      nauczania dzieci i młodzieży poprawnego wypowiadania się: formalnie,
                                      merytorycznie i moralnie, żeby przełamać złą passę, jaką Pani reprezentuje.
                                      Proszę uważać na poprawność językową i obelgi.
                                    • Gość: Spartanita Re: myrdin IP: *.chello.pl 12.02.07, 22:29
                                      Mi kolega kiedyś powiedział, że uczennice szkoły zawodowej można mieć za paczkę
                                      fajek i tanie wino. Te z technikum są podobno droższe bo bo trzeba im jeszcze
                                      jakiś ciuch kupić.
                                      Nie wiem, nie sprawdzałem, ale skoro kolega tak mówił to pewnie miał rację.
                            • Gość: ella Re: myrdin IP: 83.238.72.* 12.02.07, 15:24
                              odnoszą się do
                              > ucznia z wyższościa pozwalają sobie na bezpośrednie wytykanie rodzicą ich
                              > błedów wychowawczych

                              Nauczyciel ma prawo odnosić się do ucznia z wyższoscią- jest nauczycielem, jest
                              dorosłym, jest mentorem. Trudno, aby się przed uczniami poniżał... Ma prawo
                              bronić się przed często bezczelnymi uczniami. Najważniejsze, zeby nie
                              przekraczał pewnej granicy-szacunku i kUltury.
                              Ale jeżeli uczeń powiedział o nauczycielce per "kur..a", a matka broni swego
                              pupila, zamiast wziąć sie za jego wychowanie, to ma prawo wytykać błędy, bo
                              została ofiarą tych błędów.

                              I prosta sprawa, jak sie szkoła nie podoba, to proszę przenieść do innej, tym
                              bardziej, jeśli Pańskie dziecko nie radzi sobie z poziomem tej szkoły...
                            • Gość: Artur Re: myrdin IP: 195.85.249.* 12.02.07, 15:39
                              Też mam takich paru agentów w klasie. Takich jak Ty. Takim którym się wydaje że
                              za samo uczestnictwo w szkole należą się piątki. Takim którym się wydaje że jak
                              dziecko ma dysleksję to może mieć część obowiązków w dupie. U mnie też
                              nauczyciele wymagają od dzieci. I też mam czasami pretensje o to. Ale prawda
                              jest taka że nauczyciel w 24 osobowej klasie nie ma szans na zajęcie się każdym
                              uczniem z osobna. Na wytłumaczenie muszą niestety poświęcić czas rodzice.
                              Nauczycieli będę bronił zawsze i wszędzie. I nie zazdroszczę im tych ferii,
                              wakacji tudzież jak tu jeden mądruś zauważył wyjazdów okolicznościowych z
                              okazji dnia nauczyciela. Prawda jest taka że niektórym rodzicom się niestety
                              nie chce siedzieć i pracować z własnymi dziećmi. Zwalają w ten sposób wszystko
                              na szkołę. przy okazji wymyślając różne brednie pt dysleksja. Szkoda mi takich
                              dzieci. Nie będą miały szacunku do niczego.
                              • Gość: ella Re: myrdin IP: 83.238.72.* 12.02.07, 15:48
                                Mam nadzieję, ze to z tymi agentami to nie do mnie...
                                Miałam na myśli błedy matek...

                                Ale Ty też przesadzasz, są nauczyciele, którzy potrafią komuś złamać życie, na
                                szczęscie nie wszyscy...
                                Więc może podsumuję swoje zdanie:
                                Obowiazkiem nauczyciela jest nauczanie, rodziców-wychowanie.
                                Nauczyciele mają cieżką pracę i mało płatną, ale za to mają różne przywileje,
                                dlatego nie powinni aż tak narzekać. Wielu ma ciażką pracę: pielęgniarki,
                                choćby...A pracuja nawet w niedzielę i świeta...
                                Jak nauczyciel nie umie pogodzić się z rzeczywistością powinien odejść, zmienić
                                zawód. Jak zabraknie nauczycieli-pewnie wzrosną pensję...Smutna to
                                rzeczywistość, że ludzie zarabiają poniżej 1500, ale tak to jest w tym kraju...
                                • Gość: Artur Re: myrdin IP: 195.85.249.* 12.02.07, 16:09
                                  Heh. To nie było do Ciebie. Gdybyśmy mieli wymieniać komu tu jeszcze jest
                                  źle... to nie skończylibyśmy do jutra rana. A propos. Mam kuzynkę pielęgniarkę.
                                  Długo by można opowiadać ;-). No cóż, na swojej drodze nie spotkałem
                                  nauczyciela który narzekał. Za to spotkałem takich którym zależało na uczniach.
                                  Zwłaszcza w szkole średniej. Teraz kiedy moje dziecko chodzi do szkoły, też
                                  nauczyciele nienarzekają. Mam tylko nadzieję że moje dziecko nauczy się
                                  szanować nauczycieli. I ich pracę. Bo warto.
                            • Gość: belfer Re: myrdin IP: *.elsat.net.pl 12.02.07, 18:03
                              błagam powiedz gdzie jest to miejsce gdzie szkolenia sa za darmo, wyjazdy
                              okolicznosciowe itp ?!?!?!?!?!? zaraz sie przeprowadzam

                              acha i blagam nie piszcie o 2,5 miesiecznych wakacjach, wolnego w wakacje jest
                              miesiac(reszta czasu -> nauczyciel do dyspozycji dyrektora) , moze sa szkoly w
                              ktorych sie w lecie nic nie dzieje, ale ja takich nie znam
                        • Gość: cuilwen1 Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.eranet.pl 12.02.07, 13:35
                          Nawet nie wiesz o czym mówisz. Jestem nauczycielką dopiero drugi rok, ale już
                          teraz widzę jak to jest w tej szkole naszej polskiej. Dlatego już zdecydowałam i
                          od września nie będę wykonywała tak łatwego według was zawodu. Wolałabym iść i
                          zamiatać ulice niż męczyć się dzień w dzień z tym wszystkim nie tylko w szkole
                          ale i po zajęciach, kiedy muszę się przygotować na następny dzień, sprawdzić
                          kartkówki, klasówki, zeszyty, może jakieś wypracowania. Wyjeżdżam wkrótce do
                          Anglii i wam wszystkim w szkole, uczniom i gronu pedagogicznemu powiem z
                          wdzięcznością "Żegnam!"
                          • myrdin Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 12.02.07, 13:44
                            Na zmywak?
                            Właśnie o tym piszę. Po co było się uczyć i robić studia skoro ostatecznie nie
                            zamierzasz pracować w zawodzie??? Straciłaś czas i pieniądze podatników.
                            Należało od razu sprzątać ulice, przypuszczalnie zarabiałabyś lepiej, przez
                            lata studiów (których by nie było) odłożyłabyś sobie już jakąś sumkę i nie
                            miałabyś poczucia straconego czasu.
                            • Gość: cuilwen1 Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.eranet.pl 12.02.07, 14:25
                              myrdin napisał:

                              > Na zmywak?
                              > Właśnie o tym piszę. Po co było się uczyć i robić studia skoro ostatecznie nie
                              > zamierzasz pracować w zawodzie??? Straciłaś czas i pieniądze podatników.
                              > Należało od razu sprzątać ulice, przypuszczalnie zarabiałabyś lepiej, przez
                              > lata studiów (których by nie było) odłożyłabyś sobie już jakąś sumkę i nie
                              > miałabyś poczucia straconego czasu.

                              I tu się mylisz Panie/Pani myrdin. Nie uważam mojego czasu na studiach za
                              stracony gdyż studiowałam anglistykę właśnie. I tak sobie myślę że nawet jeśli
                              nie znajdę pracy w biurze to nawet na zmywaku będę lepiej traktowana niż przez
                              20 rozwydrzonych i rozpieszczonych uczniów w klasie i ich rodziców. Może
                              niektórzy o tym nie wiedzą ale nauczyciel w szkole nie ma poważania ani
                              szacunku. Traktowany jest jak śmieć i w razie jakichś sporów zawsze uczeń ma
                              rację gdyż ma więcej praw niż nauczyciel.
                                • Gość: cuilwen1 Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.eranet.pl 12.02.07, 14:56
                                  Mylisz pojęcia i czepiasz się szczegółów. Wcale nie powiedziałam że jadę na
                                  zmywak, to ty tak powiedziałaś/łeś. Powiedziałam tylko, że na pewno byłabym tam
                                  lepiej traktowana. A poza tym jak wam tak niedobrze a nauczycielom dobrze, to
                                  czemu nie zostaniecie nauczycielami właśnie? Ja nie stoję ani po tej stronie ani
                                  po tej. Stwierdzam tylko po prawie dwuletnim stażu nauczycielskim, iż zawiodłam
                                  się na tej pracy i dlatego ją zmieniam, a fakt, iż wyjeżdżam w tym celu do
                                  Anglii potwierdza tylko mój wybór studiów. Trochę radości od życia Panie/Pani
                                  myrdin. Ataki na tę czy inną grupę pracowniczą i tak nie zmienią tego chorego
                                  systemu. Ciekawa jestem czy Ty jesteś zadowolona/ny ze swojej pracy. jeśli tak
                                  to gratuluję wyboru i życzę tego innym.
                                  • myrdin Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 12.02.07, 15:00
                                    Czy jestem zadowolony? Oczywiście że nie! Przecież jestem Polakiem!
                                    A na poważnie, mogłoby być lepiej ale nie narzekam. Zarówno technikum, studia,
                                    uprawnienia jak i drugie studia związane są z moją pracą. Realizuję się i to
                                    jest najważniejsze. Pomimo lekkiej złośliwości w moich postach tego zarówno
                                    Tobie jak i wszystkim innym życzę.
                                    Pozdrawiam
                                    Tomasz Myrdin
                                    • Gość: cuilwen1 Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.eranet.pl 12.02.07, 15:15
                                      Zazdroszczę Ci tego, że możesz się spełniać w Polsce mimo wielu trudności. Po
                                      studiach tak świetnie sobie wyobrażałam pracę w szkole. Uśmiechnięte dzieciaki
                                      chętne do nauki języka obcego. To z czym się zderzyłam w rzeczywistości od razu
                                      podcięło mi skrzydła. Sama byłam uczennicą i powinnam dobrze wiedzieć, że to co
                                      sobie wmawiam to fikcja. Rzadko zdarza się aby uczeń w dzisiejszej szkole
                                      zainteresowany był czymś więcej niż własnym telefonem komórkowym i Internetem.
                                      Jednak te dwa lata w szkole nauczyły mnie szacunku do tego zawodu. Jak już
                                      mówiłam zawiodłam się i wiedząc że w każdej szkole tak będzie wyjeżdżam do
                                      Anglii gdzie chcę w praktyce doszlifować angielski. Marzy mi się własne biuro
                                      tłumaczeń i dlatego postanowiłam zacząć jeszcze raz od zera. Pozdrawiam również
                                      Ewa Adamska
                                  • myrdin Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 13.02.07, 09:20
                                    Nie uważam że rozmowy o literaturze są niewiele warte. Wręcz przeciwnie!
                                    A jeśli chcesz sprawdzić się w rozmowach na moje tematy to proszę. ;-)
                                    Czy możemy porozmawiać na temat wymurówki ogniotrwałej – właściwości
                                    materiałów – w piecach obrotowych (w poszczególnych strefach)? OK, to było
                                    nieuczciwe z mojej strony, bez technologii.
                                    Czy wiesz może co to jest BAEL? Jeśli tak to chętnie porozmawiam na temat
                                    wyników za ostatnie lata w ujęciu kwartalnym.
                                    Może chcesz pogadać o poglądach Kropotkina lub Beccarii?
                                    Ciekawym tematem są despotie wschodnie.
                                    Czy możemy porozmawiać o międzynarodowych regulacjach prawnych normujących
                                    przewóz towarów niebezpiecznych? Np. o różnicach między RID a Zał. 2 do SMGS?
                                    A skoro już jesteśmy przy prawie to może humorystycznie wskażesz jak posługując
                                    się polskim prawem można kogoś postawić przed sądem z oskarżeniem o czary?
                                    Nie chce m się już wymyślać więcej tematów. Przypuszczalnie w paru się
                                    odnajdziesz ale wątpię by we wszystkich. Przypuszczalnie podobnie będzie w
                                    drugą stronę. ;-)
            • Gość: hardy Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.mst.gov.pl 12.02.07, 11:45
              Jesteś śmieszny i w ogóle dyskusja z Tobą chyba nie ma sensu. Nie szkaluj
              nauczycieli.

              Muszą sobie radzić częscto z rozwydrzonymi uczniami i równie rozwydrzonymi
              rodzicami. Dodatkowo - każdy normalny pracownik przychodzi do pracy, pracuje
              8-10 godzin, idzie do domu i zapomina o wszystkim do dnia kolejnego. A tymczasem
              nauczyciel musi sprawdzić prace i przygotować się na jutrzejsze lekcje - tak jak
              aktor, dziennikarz, konferansjer. Tu nie ma pracy zleconej - tu trzeba samemu
              popracować twórczo.

              Ale nikt o tym nie pamięta...
            • wikal Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 12.02.07, 20:24
              Nie jesteś nauczycielem i nic nie wiesz o pracy nauczycieli. Jak
              wielu "fachowców", którzy są od wymądrzania, ale nie od roboty. Większość
              nauczycieli ok. 40 roku życia chętnie uciekłaby na 40-godzinne etaty (albo i
              więcej) od tej 18-godzinnej laby, ale nie ma dokąd. Skoro jest tak dobrze, to
              czemu brak chętnych na te świetne stanowiska? Prawie każdego roku miewam
              praktykantów i niewielu z nich w ogóle rozważa możliwośc pracy w szkole.
              Przyznają, że się nie nadają. Obecnie trwa w Polsce opluwanie nauczycieli
              pomiędzy 40-50 rokiem życia. Poczekajcie, już niedługo duża grupa przejdzie na
              emerytury, a waszymi dziećmi zajmą się ci tak wyczekiwani młodzi, prężni i
              chętni. Jeszcze zatęsknicie za tymi staruchami, co to nic nie robili, nie
              umieli sprawdzać klasówek, byli powolni i mało postępowi. Nie chcę ubliżać
              młodym ludziom, bo trafiają się wśród nich talenty, prawdziwe perły, pełne
              zapału jednostki, które zrobią wiele dobrego, mimo że rodzice i biurokratyczne
              władze szybko sprowadzą ich na ziemię. Ale naprawdę "trafiają się" to właściwe
              słowa... W zawodzie nauczyciela, tak jak w każdym, liczy się prawdziwy
              profesjonalizm, profesjonalista zaś uczy się całe życie. Nie na marnych
              kursach, ale naprawdę. Można oczywiście klasówki sprawdzać migiem, zrobić byle
              jaką punktację, oceny i tak mało kto zakwestionuje. Ale ja tak nie postępuję,
              mnie jest naprawdę szkoda dzieci. Oczywiście nie siedzę nad wypracowaniami trzy
              noce, ale solidne sprawdzenie porządnej klasówki 25 uczniów zajmuje mi około 3-
              4 godzin (zależy od klasy, ilości dyslektyków, błędów itp). Uważam, że to
              sporo, ale krócej naprawdę się nie da. W godzinę, pół - to można sprawdzić
              kartkówkę. Polonista uczy zazwyczaj 4 klasy i różnych sprawdzianów ma naprawdę
              sporo. Do tego dochodzi biurokracja, papierki, podliczenia, konsulatacje,
              wielogodzinne rady pedagogiczne, szkolenia, wywiadówki, wycieczki, dyskoteki,
              bezpłatne douczania, ... I nie są one wcale rzadkie, jak sie niektórym wydaje.
              Rada pedagogiczna raz, dwa razy w tygodniu - to nie jest sporadyczny wypadek.
              Zawsze bardzo łatwo i krytycznie wypowiadają się ludzie nie mający o naszej
              pracy zielonego pojęcia, a może mający do czynienia z nierzetelnymi
              nauczycielami!? Długi urlop to faktycznie duży plus naszej pracy, ale bez
              niego naprawdę większość nas brałaby urlopy zdrowotne co drugi rok.
              Popracujcie, a potem się wypowiadajcie.
            • Gość: szlag mnie trafia Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.07, 17:53
              Szlag mnie trafia jak to czytam....

              1. Ilu murarzy wykształci jeden nauczyciel? - Wielu...
              2. Ilu nauczycieli wykształci jeden murarz? - Zero...

              Wszędzie w cywilizowanym świecie jest to poukładane - murarzy,dekarzy itp. może
              być wielu - ale skądś się oni wzięli...

              Dlatego jeżeli ten facet (kobieta) przekazuje swoją wiedzę i umiejętności to
              powinien odpowiednio zarabiać - kilka razy tyle co pojedynczy murarz, bo co
              roku szkóły opuszcza cała masa wykształconych murarzy, dekarzy itd.

              Jak pojadę do cywilizowanego kraju i tam skończę studia mam na starcie 2 razy
              tyle ile ktoś kto skończył zawodówkę. Istnieje coś takiego jak szacunek dla
              wiedzy. U nas istnieje szacunek dla tego co widać - wiedzy niestety nie
              widać... przyręcenie rury - widać, dach - widać. Przekazanej wiedzy - nie
              widać. Tylko skąd ci murarze i dekrze się biorą - z nieba?
              • myrdin Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 14.02.07, 07:48
                „Jeśli ktoś umie to robi, jeśli nie umie to kontroluje, jeśli nie umie nawet
                kontrolować to uczy.” ;-)

                W cywilizowanym kraju to rynek a nie czyjeś chciejstwo decyduje o wysokości
                wynagrodzeń. Jeśli chętnych do pracy w oświacie jest dużo a chętnych do pracy
                fizycznej jest mało to fizyczni będą zarabiać dużo a nauczyciele dostaną marne
                grosze. Nie jest ważne to jaką kto ma wiedze! Istotne jest to czy posiadana
                wiedza jest użyteczna i to ile osób (stosunek podaży do popytu) dysponuje taką
                wiedzą.

                Szacunek do wiedzy występuje wyłącznie w dzikich krajach, tam bowiem każdy kto
                ma jakąkolwiek wiedzę jest taką rzadkością że należy na niego chuchać i
                dmuchać. ;-)
                W cywilizowanych i dobrze wykształconych społeczeństwach o szacunku decyduje
                nie wiedza – bowiem tę ma większość – ale to jak bardzo jesteś użyteczny i jak
                bardzo wyróżniasz się od tysięcy innych dysponujących taką samą wiedzą.
                  • myrdin Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 14.02.07, 12:59
                    Przypuszczalnie w Wielkiej Brytanii (której nie uważam za dziki kraj)
                    nauczyciel w podstawówce zarabia trochę więcej niż murarz (mogę się jednak
                    mylić).

                    Nie o to jednak chodziło ile kto zarabia. Istotne jest to dlaczego akurat tyle.
                    Nie tyle sam fakt co jego uzasadnienie.
                    Zgodzisz się chyba że zupełnie inna sytuacja jest gdy nauczyciel zarabia 2 razy
                    więcej od murarza ponieważ takie są stawki na rynku pracy a zupełnie inna gdy
                    nauczyciel zarabia 2 razy więcej od murarza tylko dlatego że ma wyższe
                    wykształcenie.

                    Żeby łatwiej można zrozumieć spróbuję jeszcze prościej.

                    W cywilizowanym kraju jeśli dużo osób będzie chciało pracować jako nauczyciele
                    a mało jako murarze to murarze będą tam zarabiać znacznie więcej niż
                    nauczyciele.
                    W dzikim kraju tak nie będzie ponieważ wykształcenie potrzebne do nauczania
                    zamknie zdecydowanej większości drogę do zawodu nauczyciela.

                    Wracając do Wielkiej Brytanii. Jeśli 99% tamtejszych murarzy postanowi się
                    przekwalifikować i zostać nauczycielami (uzupełniwszy pierwej wykształcenie) i
                    nie pojawią się nowi murarze z zagranicy to wierz mi że pozostałemu 1% murarzy
                    gwałtownie podniosą płace – znacznie powyżej nauczycielskich.
        • Gość: PN Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 13:15
          ... czy dwu i pół miesięcznych płatnych ...

          ciekawe wyliczenia, raczej 1.5 miesiąca. Po zakończeniu roku jest nabór do 10
          lipca, a ostatnie dwa tygodnie sierpnia są egzaminy poprqawkowe i rady.

          W dodatko 18 godzin to jest tylko spedone w szkole (nie licząc okienek).

          Dochodzi do tego wypełnianie dzienników, świadectw, arkuszy ocen, comiesięczne
          karty ocen z wypisanymi wszystkimi ocenami dla rodziców.

          Dodatkowo przygotowanie sprawdzianów, sprawdzenie potem tego, przygotowanie
          materiałów do lekcji (abyb były ciekawe, jakies filmy prezentacje pomoce).
          Bezpłatne konsultacje, pomoc uczniom. Wychodzi tego tyle, że wakacja są
          potrzebne do normalnego fukcjonowania w kolejnym roku szkolnym.

          Ferie można odliczyć gdyż są dyzury w szkołach.

          Opórcz tego przygotowanie uroczystości, wycieczek, targów, preorientacji.

          ...
          Ale kto nie pracował w tym zawodzie to tego nie zrozumie.
      • Gość: mąż-historyczki Skoro wg was nauczyciele mają tak dobrze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 09:39
        ...to dlaczego nie chcecie się masowo przekwalifikować na nauczycieli?
        Hydraulicy, płytkarze, szpachlarze, itp. (ci którzy potrafią napisac dłuższy
        tekst bez błędów ortograficznych) - dalej jazda do szkoły uczyć polskiego! A ci
        co dodatkowo znają daty bitwy pod Grunwaldem i Wiedniem - uczyć historii! Tym,
        którzy na podwórku dobrze grali w nogę, pozostaje posada nauczyciela WF...

        maxxximus31 napisał:

        > Ja mam żonę polonistkę, więc wiem ile pracuje w domu.

        Witaj bracie w niedoli :) Tobie też przy każdym otwarciu jakiejkolwiek szafki w
        regale lecą na głowę stosy podręczników i "materiałów pomocniczych"?
        • mlody-inwestor Studia powinny byc PLATNE ! 12.02.07, 11:44
          Zgadzam sie z opinia kolegi. Darmowe i szalenie powszechne studia dzienne (W Polsce ponoc 40% osob ktore skonczyly szkole srednia
          !) wytowrzyly patologiczny stan rzeczy:

          1. Tak duzo osob studiuje iz studia nie sa zadnym wyznacznikiem "elitarnosci" i wiedzy studenta, lecz staja sie one kolejnym
          normalnym krokiem w zyciu mlodej osoby. Dodatkowo na studia wtrafiaja uczniowie wyjatkowo przecietni czy slabi.

          2. Duza liczba studentow = kiepski (A napewno nizszy) poziom ksztalcenia przyszlej inteligencji.

          Daje to nastepujacy efekt: Bycie absolwentem wyzszej uczelni nie jest w Polsce NICZYM niezwyklym - z tego tez powodu pracodawcy na
          rynku pracy traktuja absolwenta jako zwyklego przecietnego czlowieka ktory (jak 40% pozostalych) po prostu dluzej sie uczyli...

          Skoro absolwent postrzegany jest jako ktos przecietny, to i placa rowniez jest PRZECIETNA - czyli slaba.

          A wystarczyloby wprowadzic platne studia - tak jak jest to np. w UK:
          - koszt studiow odstrasza wszelkich "obibokow" i leniwe jednostki
          - na studia zamiast 40% mlodych ludzi, wybiera sie tylko 5%...
          - mniejszy tlok = lepsze warunki do nauki
          - platne studia = pieniadze na rozwoj placowek i lepsze ksztalcenie przyszlej inteligencji
          - Podatnik nie placi skladek na Uczelnie wyzsze ktore produkuja 1. bezrobotnych 2. emigrantow - ktorzy nic nie wnosza do Polskiego
          PKB.

          A do tych bojacych sie aspektu platnosci studiow:
          1. studia maja byc czyms elitarnym - a za jakosc sie placi
          2. W Polsce nie ma darmowych restauracji - obywatel musi sam kupowac jedzenie - mimo to ludzie nie umieraja z glodu. (ulubiony
          argument lewakow)
          3. W UK istnieja bardzo oplacalne pozyczki studenckie pozwalajace sfinansowac studia (zwraca sie po zakonczeniu studiow, gdy sie
          juz pracuje).


          Platne studia to pomysl ktory prozaicznie najbardziej przysluzy sie wlasnie STUDENTOM i przyszlym absolwentom ! Beda oni elitarna
          inteligencja, za ktora pracodawca bedzie placil BARDZO godziwe stawki - jak na elitarnych specjalistow przystalo.


          Pozdrawiam.
        • Gość: Balbina Re: Skoro wg was nauczyciele mają tak dobrze... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 14:28
          TY nie bądż taki mądry mój mąż ma firmę dekarską i nie wisz chyba co mówisz
          PISZPANIE z kajecikiem,gwarantuję że nie nie wytrzymał byś na dachu jednej
          godziny bo to nie na twoje warunki fizyczne ci ludzie pracują tak ciężko ze
          tobie się nawet nie śni,często w temperaturze ponad 50 stopni do tego dochodzą
          gazy wydobywające się ze zrywanej starej połaci dachowej,tak że cała twarz
          wygląda jak jeden strup,dżwiganie ponad siły,najwyższy stopień
          niebezpieczeństwa pracy na wysokości,pył,kurz,eternit(pylica)czyt.RAK,minusowe
          temperatury,wiatr,deszcz i.t.p i.t.d Nikt mojego męża nie zmuszał żeby to robił
          a wykonuje ten zawód czynnie ŻEBY TAKIM JAK TWOJA ZONA POLONISTKA NIE LAŁA SIE
          WODA Z DACHU NA ŁEB !!!!!!
        • Gość: maż-historyczki Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 12:03
          Gość portalu: Neon napisał(a):

          > To moze twoja zona powinna sprawdzac prace ucznoiw siedzac w szkole?
          > Wtedy byloby jasne za ile przepracowanych godzin trzeba jej zaplacic.

          W wielu krajach tak jest. Nauczyciele są obowiązkowo obecni w szkole po lekcjach
          do którejś tam godziny, wiele swych prac wykonują też w szkole, mogą się tam
          spotkać z rodzicami niekoniecznie wyłącznie na zebraniu... Ale tam uczniowie też
          nie taszczą ciężkich toreb i tornistrów, bo wiele swych książek mają w szafkach
          w szkole.

          Tylko jak zapytałem o to żonę, to zapytała mnie, czy przeniosę jej wszystkie
          książki z których korzysta przy sprawdzaniu prac i/lub przygotowywaniu się
          dolekcji, tudzież komputer + programy, i czy będe tego wszystkiego pilnował tam
          na miejscu.

          I dostałem jeszcze prikaz, żebym kupił ksero do domu bo żona musi na czymś
          odbijać klasówki, a na odbijanie na ksero szkolnym trzeba się zapisać trzy dni
          wcześniej, a i to bez gwarancji, że będzie to możliwe. (Odmówiłem)
      • Gość: slawigor Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.07, 09:50
        to ze twoja żona pracę przynosi do domu to jest juz tylko jej wina , jak nie potrafią nauczyciele z dyrekcją wynegocjować dodatkowych odpłatnych godz. to już ich sprawa , ja o 16,00 bo tak kończę pracę wychodzę do domu i o pracy zapominam ,a jeżeli mam coś pilnego do zrobienia z szefem zawsze załatwię sobie nadgodziny ,po za tym jak ktoś wspomniał nauczyciel praca 16-18 h w tygodniu LOL i do tego 2 m-ce płatnego urlopu latem , 2 tyg. ferii zimą , jak byś dobrze godziny pracy policzył pewnie by wyszło śmieszne porównanie zakładając że normalny robol pracuje 40h w tygodniu nauczyciel 16-18 h jak dodamy nauczycielowi dni wolne (ferie wakacje itp) że twoja żona przepracowuje w szkole mniej niż 1/2 po 40 h( porównując do stand. robola) i za co przepraszam nauczyciele chcieliby mieć wyższe pensje ???
        • Gość: rafau Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.07, 13:53
          slawigor gratuluję poziomu intelektualnego... Może popracuj przez rok w szkole i
          przekonaj się, jak nauczyciel ma dobrze... Pracowałem w szkole i dwóch miesięcy
          wakacji nie miałem nigdy... Po 3 latach dałem sobie spokój z ambitnym zawodem
          nauczyciela i pracuję teraz w przemyśle - przydało sie wykształcenie
          niehumanistyczne... Muszę nadmienić, że mam teraz mniej pracy, więcej wolnego
          czasu, psychicznie nikt mnie nie nęka - pomimo tego, że praca moja jest
          obarczona sporym ciężarem odpowiedzialności... A do szkoły na pewno nie wrócę i
          współczuję tym, kórzy tam pracują...
          Przypomnij sobie czasy szkoły i pomyśl, co nauczyciel robil na
          lekcjach...Spradzał wtedy prace, czy starał się wbić dzieciom coś do głowy...
          Teraz uważa się, że dziecko ma sie uczyć tylko w szkole, w domu odpoczywa sie i
          bawi... Może trzeba zająć się dziećmi w domu?
          Nie zapomnijamy, że MENIS skrócił czas edukacji w szkole średniej o rok, nie
          przerzucając materiału do gimnzjum... Przy przedmiotach echnicznych sytuacja
          jest jeszcze gorsza... Niektóre przedmioty okrojono o 2 godziny tygodniowo
          pozostając przy taim samym zakresie materialu...
          Nie znam nauczyciela, który pracuje 18 godzin w tygodniu... no chyba, że jest
          gościem, który ma wszystko "gdzieś", ale tacy ludzie zdarzają się w każdej
          profesji...
          Dodam, ze posiadając niepedagogiczne wykształcenie wyższe zarabiałem początkowo
          mniej niż sprzątaczka - zadawałem sobie wtedy pytanie, w jakim celu studiowałem?

          Pozdrawiam ludzi, którzy wypowiadają sie na tematy, o których nie mają zielonego
          pojęcia... Ale większość była w wojsku, więc zna sie na wszystkim...