Wykształcenie skarbnika miasta Zielona Góra !!!

IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 07.05.03, 13:54
Czy to prawda, że Emilia W. skarbnik miasta Zielona Góra robiła maturę w
trybie zaocznym przed dwoma laty w jednym ze szkół średnich w Zielonej Górze?
Czy to prawda, ze skarbnikiem została dzięki przynależności do Koła
Miejskiego SLD ?
Czy pod kierownictwem tak wykwalifikowanego fachowca, czy finanse miasta
mogą być bezpieczne ?
    • Gość: gnida Re: Wykształcenie skarbnika miasta Zielona Góra ! IP: *.zgora.dialog.net.pl 07.05.03, 17:57
      Urwisie mylisz chyba fakty..
      Miejski skarbnik nie musi od razu być profesorem ekonomii i biegać w
      maratonach. Aby trzymać kluczyk od skarbca wystarczy naprawdę średnie
      wykształcenie. W tym państwie prezydenci mieli zawodowe elektryczne i średnie
      ogólne więc naprawdę nie siej defetyzmu z powodu kogoś zaocznej matury bo ma
      taki sam status prawny jak ta zdana dziennie - zresztą znów mylisz fakty bowiem
      nie ma czegoś takiego jak matura "zaoczna" - można się kształcić w takim trybie
      a matura to państwowy egzamin dojrzałości bez podziału na tryby.
      To tyle względem uściślenia.
      A co do obsady stanowisk z klucza partyjnego to chyba przecież też norma w
      państwie demokratycznym, myślisz, że miller zaprosi do współpracy buzka i vice
      versa? a może nasza pani prezydent zatrudni pana listowskiego na stanowisko
      vice?
      Troche rozsądku urwisie zanim zaczniesz klepać bzdurki:)
      • Gość: marek Re: Wykształcenie skarbnika miasta Zielona Góra ! IP: *.zgora.dialog.net.pl 07.05.03, 20:29
        W SLD sumieniem i wykształceniem jest KOLEKTYW,cechy indywidualne są na dalszym
        miejscu.W końcu to nie z powodu wykształcenia zostaje się skarbnikiem , lecz z
        poręczenia Partii.
        • Gość: Mis Re: Wykształcenie skarbnika miasta Zielona Góra ! IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 07.05.03, 21:41
          Ja mam wrażenie, że ta pani lata całe była zastępca skarbnika Szymaniuka, a
          ten współpracował ze wszystkimi prezydentami od lewa do prawa. Tutaj akurat
          rekomendacji SLD nie było. Miała być dla tomcia Wontora ale nieodpowiedzialny
          elektorat spartolił sprawę.
    • Gość: X Laska Re: Wykształcenie skarbnika miasta Zielona Góra ! IP: *.zgora.dialog.net.pl 07.05.03, 22:02
      Czy fakt,że nie ma wyższego wykształcenia świadczy o wiedzy tej Pani?
      Przecież jest wiele osób z wyższym wykształceniem, które nie potrafią
      wykorzystać swojej wiedzy. Nie znam tej kobietki, ale skoro zajmuje od
      jakiegoś czasu tak istotne dla mieszkańców stanowisko to znaczy,że zna się na
      tym co robi.
      Nie każdy miał możliwość, żeby studiować.
      Czy osoby bez studiów należy przekreślać? Przecież one też są bardzo dobrymi
      fachowcami.
      • oczapowski Re: Wykształcenie skarbnika miasta Zielona Góra ! 08.05.03, 20:17
        tak, tak ,tak.... i tak dalej...
        W kolko to samo.
        Uwazam ze skonczenie studiow ( a jeszcze lepiej jakichs dodatkowo
        podyplomowych) swiadczy o tym ze ktos dysponuje odpowiednim potencjalem
        umyslowym (i intelektualnym) i ze jest w stanie pojac rozne dziedziny, jest w
        stanie rozwiazywac rozne skomplikowane czasami zadania.
        A ta pani jesli nie miala okazji wczesniej zdobyc wyksztalcenia (co wg mnie
        bylo latwiejsze przynajmniej ze wzgledow finansowych) to albo wolala sie zajac
        dzialalnoscia polityczna (co jest nadal popularnym zajeciem zamiast studiow i
        umozliwia wskoczenie na odpowiednia pozycje) albo tez jakos tak nie za bardzo
        rozgarnieta byla (delikatnie mowiac)....
        Uwazam ze aby piastowac pewne stanowiska zwiazane z zarzadem miasta to wypada
        sie legitymowac odpowiednim wyksztalceniem...Takie minimum.
        W koncu nie jest problem w tych czasach zrobic konkurs i wybrac najlepszego
        kandydata (oczywiscie mysle o uczciwym konkursie).
        • arwena Re: Wykształcenie skarbnika miasta Zielona Góra ! 09.05.03, 07:55
          oczapowski napisała:
          > Uwazam ze skonczenie studiow ( a jeszcze lepiej jakichs dodatkowo
          > podyplomowych) swiadczy o tym ze ktos dysponuje odpowiednim potencjalem
          > umyslowym (i intelektualnym) i ze jest w stanie pojac rozne dziedziny, jest w
          > stanie rozwiazywac rozne skomplikowane czasami zadania.
          chcialoby sie. ale niestety tak nie jest.

          > albo tez jakos tak nie za bardzo rozgarnieta byla (delikatnie mowiac)....
          latwo ci tak pisac nie znajac tej osoby?!?! nie najlepiej o tobie swiadczy

          > Uwazam ze aby piastowac pewne stanowiska zwiazane z zarzadem miasta to wypada
          > sie legitymowac odpowiednim wyksztalceniem...Takie minimum.
          moze minimum to srednie? nie wiem. ale ja osobiscie bardziej cenie uczciwosc i
          solidnosc od wyksztalcenia. zawsze i wszedzie.

          > W koncu nie jest problem w tych czasach zrobic konkurs i wybrac najlepszego
          > kandydata (oczywiscie mysle o uczciwym konkursie).
          jesli zatrudniales kiedys ludzi to wiesz, jakie jest ryzyko tego, ze najlepszy
          kandydat po prostu sie nie nadaje. jesli nie zatrudniales to po prostu tak nie
          pisz. nie zawsze wymiana dobrego na lepsze daje oczekiwane rezultaty.

          to tylko moje luzne uwagi. nie znam w ogole tej sprawy, ale uwazam ze nie
          nalezy z gory osadzac na podstawie kilku postow.
          pozdrawiam goraco. a.
          • sunrise Re: Wykształcenie skarbnika miasta Zielona Góra ! 09.05.03, 09:53
            arwena napisała:
            > > Uwazam ze aby piastowac pewne stanowiska zwiazane z zarzadem miasta to wyp
            > ada
            > > sie legitymowac odpowiednim wyksztalceniem...Takie minimum.
            > moze minimum to srednie? nie wiem. ale ja osobiscie bardziej cenie uczciwosc
            i
            > solidnosc od wyksztalcenia. zawsze i wszedzie.

            czy aby nie przesadzasz?


            > jesli zatrudniales kiedys ludzi to wiesz, jakie jest ryzyko tego, ze
            najlepszy
            > kandydat po prostu sie nie nadaje.

            przy dobrze przemyślanym procesie selekcji, przeprowadzonym przez właściwych
            ludzi, takie ryzyko prawie nie istnieje (no, chyba, że żaden z kandydatów się
            nie nadawał ;-))

            • arwena Re: Wykształcenie skarbnika miasta Zielona Góra ! 09.05.03, 14:05
              sunrise napisała:
              > czy aby nie przesadzasz?
              przy wyborze - uczciwosc czy wyksztalcenie zawsze to pierwsze
              wyksztalcenie nie swiadczy o madrosci czy wiedzy czy inteligencji
              (oczywiscie czesto idzie w parze, ale spotkalam tyle wyjatkow, ze boje sie juz
              regul)
              jesli mam wybrac - uczciwy pracownik ze srednim czy niesolidny z wyzszym to sie
              nie zawaham

              > przy dobrze przemyślanym procesie selekcji, przeprowadzonym przez właściwych
              > ludzi, takie ryzyko prawie nie istnieje (no, chyba, że żaden z kandydatów się
              > nie nadawał ;-))
              to ja bardzo prosze o opinie rekrutujacych. ile osob zatrudnili, co do ktorych
              po trzech miesiacach mieli takie watpliwosci ze najchetniej by sie ich pozbyli.
              • oczapowski Re: Wykształcenie skarbnika miasta Zielona Góra ! 10.05.03, 04:26
                arwena napisała:

                > sunrise napisała:
                > > czy aby nie przesadzasz?
                > przy wyborze - uczciwosc czy wyksztalcenie zawsze to pierwsze
                > wyksztalcenie nie swiadczy o madrosci czy wiedzy czy inteligencji
                > (oczywiscie czesto idzie w parze, ale spotkalam tyle wyjatkow, ze boje sie
                juz
                > regul)
                > jesli mam wybrac - uczciwy pracownik ze srednim czy niesolidny z wyzszym to
                sie
                >
                > nie zawaham
                >
                > > przy dobrze przemyślanym procesie selekcji, przeprowadzonym przez właściwy
                > ch
                > > ludzi, takie ryzyko prawie nie istnieje (no, chyba, że żaden z kandydatów
                > się
                > > nie nadawał ;-))
                > to ja bardzo prosze o opinie rekrutujacych. ile osob zatrudnili, co do
                ktorych
                > po trzech miesiacach mieli takie watpliwosci ze najchetniej by sie ich
                pozbyli.
                >

                W pewnym sensie poprzednik skomentowal...
                Ja tylko dodam ze czlowieka jakim jest i o co mu chodzi, mozna rozszyfrowac tak
                w 45 minut... Gwarantuje!
                A co do uczciwosci i wyksztalcenia to jedno nie przeczy drugiemu...
        • Gość: dredy Re: Wykształcenie skarbnika miasta Zielona Góra ! IP: *.zgora.dialog.net.pl 09.05.03, 16:21
          oczapowski napisała:

          > tak, tak ,tak.... i tak dalej...
          > W kolko to samo.
          > Uwazam ze skonczenie studiow ( a jeszcze lepiej jakichs dodatkowo
          > podyplomowych) swiadczy o tym ze ktos dysponuje odpowiednim potencjalem
          > umyslowym (i intelektualnym) i ze jest w stanie pojac rozne dziedziny, jest w
          > stanie rozwiazywac rozne skomplikowane czasami zadania.
          > A ta pani jesli nie miala okazji wczesniej zdobyc wyksztalcenia (co wg mnie
          > bylo latwiejsze przynajmniej ze wzgledow finansowych)

          Mylisz się chłopaku. wcale nie było łatwiej wtedy studiować. moja mama pochodzi
          z wielodzietnej rodziny, ze wsi. na studia jej rodziców (moich dziadków) było
          stać wysłać tylko dwóch najstarszych synów (jak się jest ze wsi i się studiuje
          w mieście to jest prosze pana zawsze trudno niezależnie od systemu) otóż moja
          mama była czwatra w kolejce. cudem udało jej się skończyć średni ekonomik ze
          świadectwem maturalnym z czerwonym paskiem, ale dajej neni-tubas chłopaku, zero
          kaski i co? jest gorsza, ma zawężony światopogląd, nie umie rozwikłać
          trudniejszych spraw? Nie! Do dziś jest główną księgową w pewnym
          przedsiebiorstwie i jakoś sobie radzi i uwierz ma tam sporo główkowania. To
          raz. Dwa to fakt, że większość księgowych w Polsce ma właśnie średnie
          wykształcenie i tak samo na posadę skarbnika (nie zarządcy finansów w mieście -
          od tegoi jest zarząd, do którego skarbnik(!) nie należy) nie potrzebne jest
          wyższe znów aż tak!
          po trzecie jesteś pan burak jeśliś oceniasz ludzi po wykształceniu i uwierz jak
          trafisz do pośredniaka bedziesz tak samo czekał w kolejce po zasiłek jak pan z
          podstawowym. to tyle.

          ps. moja mama chciała studiować bo wyszła za mądrego i dobrze zarabiającego
          doktora hab. ale na świecie pojawiłem się ja i moje dość liczne rodzeńswto, nie
          było więc już czasu...
          • oczapowski Re: Wykształcenie skarbnika miasta Zielona Góra ! 10.05.03, 04:21
            Gość portalu: dredy napisał(a):

            > oczapowski napisała:
            >
            > > tak, tak ,tak.... i tak dalej...
            > > W kolko to samo.
            > > Uwazam ze skonczenie studiow ( a jeszcze lepiej jakichs dodatkowo
            > > podyplomowych) swiadczy o tym ze ktos dysponuje odpowiednim potencjalem
            > > umyslowym (i intelektualnym) i ze jest w stanie pojac rozne dziedziny, jes
            > t w
            > > stanie rozwiazywac rozne skomplikowane czasami zadania.
            > > A ta pani jesli nie miala okazji wczesniej zdobyc wyksztalcenia (co wg mni
            > e
            > > bylo latwiejsze przynajmniej ze wzgledow finansowych)
            >
            > Mylisz się chłopaku. wcale nie było łatwiej wtedy studiować. moja mama
            pochodzi
            >
            > z wielodzietnej rodziny, ze wsi. na studia jej rodziców (moich dziadków) było
            > stać wysłać tylko dwóch najstarszych synów (jak się jest ze wsi i się
            studiuje
            > w mieście to jest prosze pana zawsze trudno niezależnie od systemu) otóż moja
            > mama była czwatra w kolejce. cudem udało jej się skończyć średni ekonomik ze
            > świadectwem maturalnym z czerwonym paskiem, ale dajej neni-tubas chłopaku,
            zero
            >
            > kaski i co? jest gorsza, ma zawężony światopogląd, nie umie rozwikłać
            > trudniejszych spraw?
            Hmmm...tez studiowalem kiedys... Nie mialem lekko. Wlasciwie to zliczalem rozne
            prace (kiedys popularne bylo mysie wagonow, wylewanie kwasu z akumulatorow
            itp). Ale kolega chyba tez za bardzo nie wie...Oczywiscie nigdy w zyciu nie
            powiem ze ktos bez studiow jest gorszym czlowiekiem, czy tez ma zawezony
            swiatopoglad (ciekawe sformulowanie?! Jaki to jest "poszerzony swiatopoglad"?!)
            W kazdym razie ze mna studiowali tez ludzie z malych miejscowosci (zeby czasami
            znowu kogos nie urazic nie uzywam "wsi") i tez radzili sobie. Poza tym system
            stypendiow kiedys byl znacznie lepszy. Ja studiowalem w Poznaniu i majac
            stypendium tzw socjalne, oczywiscie staralem sie to i mialem naukowe,
            mieszkalem w akademiku, kilka nocy pracowalem i w sumie nie obciazalem rodzicow
            ( a tez nie bylem sam, mama moja ma wyksztalcenie podstawowe, tata srednie, ale
            kompleksow z tego powodu nie mam). Tak wiec sumujac - bylo lepiej jesli chodzi
            o studiowanie. Inna sprawa - trzeba bylo sie dostac, a nie zapisac jak teraz...)


            Nie! Do dziś jest główną księgową w pewnym
            > przedsiebiorstwie i jakoś sobie radzi i uwierz ma tam sporo główkowania. To
            > raz. Dwa to fakt, że większość księgowych w Polsce ma właśnie średnie
            > wykształcenie i tak samo na posadę skarbnika (nie zarządcy finansów w
            mieście -
            >
            To teraz juz rozumiem dlaczego tyle firm upada!? Jesli prace ksiegowego nazywa
            sie glowkowaniem?! No oczywiscie nie chce tez przeginac w druga strone
            z "kreatywna ksiegowoscia"

            > od tegoi jest zarząd, do którego skarbnik(!) nie należy) nie potrzebne jest
            > wyższe znów aż tak!
            > po trzecie jesteś pan burak jeśliś oceniasz ludzi po wykształceniu i uwierz
            jak
            >
            No widze ze jednak cos dotknelo?! A moze to wlasnie kolegi mam jest ta
            skarbniczka ( i ta firma to ....?!)
            Cio do oceniania ludzi - czytaj wyzej.

            > trafisz do pośredniaka bedziesz tak samo czekał w kolejce po zasiłek jak pan
            z
            > podstawowym. to tyle.
            Na szczescie uczylem sie dalej (nie poprzestalem tylko na skonczeniu studiow) i
            jakos tak sie sklada ze nie grozi mi to na razie (niestety w przciwienstwie do
            wielu ludzi, ktorym to nieszczescie sie przytrafia).


            >
            > ps. moja mama chciała studiować bo wyszła za mądrego i dobrze zarabiającego
            > doktora hab. ale na świecie pojawiłem się ja i moje dość liczne rodzeńswto,
            nie
            >
            > było więc już czasu...

            GRATULUJE!
            • Gość: dredy Re: Wykształcenie skarbnika miasta Zielona Góra ! IP: *.zgora.dialog.net.pl 10.05.03, 10:51
              oczapowski napisała:
              > Hmmm...tez studiowalem kiedys... Nie mialem lekko. Wlasciwie to zliczalem
              rozne
              > prace (kiedys popularne bylo mysie wagonow, wylewanie kwasu z akumulatorow
              > itp). Ale kolega chyba tez za bardzo nie wie...

              ****** a co ma mycie wagonów do tego wątku? mówimy tu o wykształceniu a nie o
              pracach sezonowych. pamiętam i wagony, i mycie trupów, i praktyki studenckie w
              zakładach pracy i OHP-y, ale co to ma do tematu? nie licytujmy się na matreki
              urodzenia...


              Oczywiscie nigdy w zyciu nie
              > powiem ze ktos bez studiow jest gorszym czlowiekiem, czy tez ma zawezony
              > swiatopoglad (ciekawe sformulowanie?! Jaki to jest "poszerzony
              swiatopoglad"?!)

              ****** starałem się iść tokiem pańskiego rozumowania bo cóż oznacza "odpowiedni
              potencjał umysłowy"? - chyba jak wszystko w kosmosie jest to pojęcie względne
              więc tym bardziej jestem ciekaw pańskiej interpretacji czymże jest "odpowiedni
              potencjał umysłowy" - może dostaniesz pan nobla

              > W kazdym razie ze mna studiowali tez ludzie z malych miejscowosci (zeby
              czasami
              >
              > znowu kogos nie urazic nie uzywam "wsi") i tez radzili sobie. Poza tym system
              > stypendiow kiedys byl znacznie lepszy. Ja studiowalem w Poznaniu i majac
              > stypendium tzw socjalne, oczywiscie staralem sie to i mialem naukowe,
              > mieszkalem w akademiku, kilka nocy pracowalem i w sumie nie obciazalem
              rodzicow

              o proszę! studiowaliśmy w tym samym mieście, ale przeceniasz pan rolę POLSKIEGO
              systemu edukacji akademickiej. najlepiej ze studiów pamiętam balangi, wódę
              lejącą się po akademiku strumieniami, wkuwanie wiedzy (często niepotrzebnej) na
              kolokwia i egzaminy tylko po to aby "odbębnić" zaliczenie i... zapomnieć o
              wkutej wiedzy następnego dnia na kacu...
              Tak niestety wygląda "studiowanie" w Polsce bo system jest do dupy; tu się
              wkuwa, uczy jak w liceum, zapamiętuje regułki, czyta na siłę 200lektur przez
              2tygodnie itp. - to nie ma nic wspólnego ze STUDIOWANIEM czyli BADANIEM,
              ŚLEDZENIEM, ANALIZOWANIEM czegoś w celach poznawczych itd.
              Obecne studia (i dawniejsze też) to chlanie i imprezowanie od sesji do sesji a
              np. w systemie amerykańskim jest na odwrót: tam się rzeczywiście STUDIUJE i
              studenci mają 2tygodnie czasu wiosennej przerwy na mega rap gdzie wyjeżdzają
              nad ocean i melanżują na maxa! Odwrotna proporcja i odwrotne sukcesy w
              prowadzeniu gospodarki itp.
              Otóż do czego zmierzam: wykształcenie jest nam pilnie potrzebne - to najlepszy
              inwestycja w samego siebie, ALE JAK NARAZIE często bywa tak, że LEPSZY skarbnik
              ze średnim wykształceniem, który przyłożył się w liceum do nauki niż pajac po
              studiach, który przepił pięc lat w akademiku...


              > ( a tez nie bylem sam, mama moja ma wyksztalcenie podstawowe, tata srednie,
              > kompleksow z tego powodu nie mam). Tak wiec sumujac - bylo lepiej jesli
              chodzi
              > o studiowanie. Inna sprawa - trzeba bylo sie dostac, a nie zapisac jak
              teraz...

              *********uwierz mi i teraz trzeba zdawać egzaminy

              > To teraz juz rozumiem dlaczego tyle firm upada!? Jesli prace ksiegowego
              nazywa
              > sie glowkowaniem?! No oczywiscie nie chce tez przeginac w druga strone
              > z "kreatywna ksiegowoscia"

              ********* odkrywczy jesteś! dać mu medal... w polsce jest 7% ludzi z wyższym
              wykształceniem a tylko połowie z nich należał się dyplom za STUDIOWANIE więc
              nie dziwota, że gospodarka kuleje, a ty tu dokonujesz odkrycia na miarę
              Eisteina...

              No to tyle.
              nie jestem synem żadnej skarbniczki tylko inne zdanie, ale jak widzę węszysz w
              tym większy spisek. trochę dystansu i racjonalnego (czyt. krytycznego)
              spojrzenia na polską edukację i nie tylko...
              • arwena Re: Wykształcenie skarbnika miasta Zielona Góra ! 10.05.03, 11:10
                Gość portalu: dredy napisał(a):
                fajnie


                dzieki, bo juz mi sie wydaje ze to ja sie urwalam z ksiezyca.
                wlasnie o to mi chodzilo.
                dzieki i pozdr
              • oczapowski Re: Wykształcenie skarbnika miasta Zielona Góra ! 11.05.03, 20:38
                Gość portalu: dredy napisał(a):

                > oczapowski napisała:
                > > Hmmm...tez studiowalem kiedys... Nie mialem lekko. Wlasciwie to zliczalem
                > rozne
                > > prace (kiedys popularne bylo mysie wagonow, wylewanie kwasu z akumulatorow
                >
                > > itp). Ale kolega chyba tez za bardzo nie wie...
                >
                > ****** a co ma mycie wagonów do tego wątku? mówimy tu o wykształceniu a nie o
                > pracach sezonowych. pamiętam i wagony, i mycie trupów, i praktyki studenckie
                w
                > zakładach pracy i OHP-y, ale co to ma do tematu? nie licytujmy się na matreki
                > urodzenia...
                >
                Chcialem tylko pokazac ze byly mozliwosci, ktore pozwalaly na studiowanie
                zdolnym ludziom, ale w trudnej sytuacji materialnej. Kolega napisal ze ze mama
                byla bodajze trzecia i tylko strsi bracia mogli sobie pozwolic na studia...Ale
                aby rozumiec watki trzeba miec odpowiedni potencjal umyslowy...

                >
                > Oczywiscie nigdy w zyciu nie
                > > powiem ze ktos bez studiow jest gorszym czlowiekiem, czy tez ma zawezony
                > > swiatopoglad (ciekawe sformulowanie?! Jaki to jest "poszerzony
                > swiatopoglad"?!)
                >
                > ****** starałem się iść tokiem pańskiego rozumowania bo cóż
                oznacza "odpowiedni
                >
                > potencjał umysłowy"? - chyba jak wszystko w kosmosie jest to pojęcie względne
                > więc tym bardziej jestem ciekaw pańskiej interpretacji czymże
                jest "odpowiedni
                > potencjał umysłowy" - może dostaniesz pan nobla

                Jest to zdolnosc (i zarazem umiejetnosc) przyswajania i analizowania
                wiedzy /informacji/ ktora nastepnie wykorzystuje sie w praktyce (czyli zdobyta
                wiedza pozwala na rozwiazywanie konkretnych problemow). To tak najbardziej
                prosto i krotko...
                Nobla dostaje sie wlasnie za te umiejetnosci wykorzystania przyswojonej
                wczesniej wiedzy czyli proste kojarzenie i wiazanie faktow...
                Poprosze wiec rowniez o interpretacje "poszerzonego swiatopogladu"
                >
                > > W kazdym razie ze mna studiowali tez ludzie z malych miejscowosci (zeby
                > czasami
                > >
                > > znowu kogos nie urazic nie uzywam "wsi") i tez radzili sobie. Poza tym sys
                > tem
                > > stypendiow kiedys byl znacznie lepszy. Ja studiowalem w Poznaniu i majac
                > > stypendium tzw socjalne, oczywiscie staralem sie to i mialem naukowe,
                > > mieszkalem w akademiku, kilka nocy pracowalem i w sumie nie obciazalem
                > rodzicow
                >
                > o proszę! studiowaliśmy w tym samym mieście, ale przeceniasz pan rolę
                POLSKIEGO
                >
                > systemu edukacji akademickiej. najlepiej ze studiów pamiętam balangi, wódę
                > lejącą się po akademiku strumieniami, wkuwanie wiedzy (często niepotrzebnej)
                na
                >
                > kolokwia i egzaminy tylko po to aby "odbębnić" zaliczenie i... zapomnieć o
                > wkutej wiedzy następnego dnia na kacu...

                Malo ciekawe wspomnienia...

                > Tak niestety wygląda "studiowanie" w Polsce bo system jest do dupy; tu się
                > wkuwa, uczy jak w liceum, zapamiętuje regułki, czyta na siłę 200lektur przez
                > 2tygodnie itp. - to nie ma nic wspólnego ze STUDIOWANIEM czyli BADANIEM,
                > ŚLEDZENIEM, ANALIZOWANIEM czegoś w celach poznawczych itd.
                > Obecne studia (i dawniejsze też) to chlanie i imprezowanie od sesji do sesji
                a
                > np. w systemie amerykańskim jest na odwrót: tam się rzeczywiście STUDIUJE i
                > studenci mają 2tygodnie czasu wiosennej przerwy na mega rap gdzie wyjeżdzają
                > nad ocean i melanżują na maxa! Odwrotna proporcja i odwrotne sukcesy w
                > prowadzeniu gospodarki itp.
                > Otóż do czego zmierzam: wykształcenie jest nam pilnie potrzebne - to
                najlepszy
                > inwestycja w samego siebie, ALE JAK NARAZIE często bywa tak, że LEPSZY
                skarbnik
                >
                > ze średnim wykształceniem, który przyłożył się w liceum do nauki niż pajac po
                > studiach, który przepił pięc lat w akademiku...

                Ja tez lubilem sie pobawic, ale bardziej bawilo mnie zadawanie pytan...
                Co do jakosci polskiego systemu edukacji to nie chce sie wdawac w dyskusje. W
                kazdym razie studenci z Polski, studiujac przez rok np na Uniwersytecie w
                Niemczech badz Holandii czy tez Amerykanskich (i to nie na takich z dolnych
                polek) daja sobie swietnie rade! Ba, sa czesto lepsi od tamtejszych studentow!
                I niech kolega wierzy - znam takie przypadki osobiscie! I szkoda ze ci ludzie
                czesto teraz nie moga znalezc odpowiedniego do ich wyksztalcenia (i potencjalu
                umyslowego) zajecia!
                A ze kolega wolal pic wodke niz wykorzystywac mozliwosci jakie mial w czasie
                studiowania, to trudno...Juz stracone...Wodka oglupia najbardziej...

                >
                >
                > > ( a tez nie bylem sam, mama moja ma wyksztalcenie podstawowe, tata srednie
                > ,
                > > kompleksow z tego powodu nie mam). Tak wiec sumujac - bylo lepiej jesli
                > chodzi
                > > o studiowanie. Inna sprawa - trzeba bylo sie dostac, a nie zapisac jak
                > teraz...
                >
                > *********uwierz mi i teraz trzeba zdawać egzaminy
                >
                W wiekszosci Uczelni sa tzw konkursy swiadectw i rozmowa kwalifikacyjna, ktora
                dobrze przeprowadzona czesto moze odniesc lepszy efekt niz egzamin... A co to
                za egzaminy jesli pytania i tematy czesto sie "kupuje" przed?!
                Ponadto teraz kazdy kto ma swiadectwo maturalne moze studiowac, badz na Uczelni
                badz w szkolce zwanej wyzsza, ktora pelni role sklepiku z dyplomami.
                Ale na szczescie powazni pracodawcy zaczynaja juz zwracac uwage i doceniac jaka
                Uczelnie sie skonczylo. Nie wystarczy juz tylko powiedziec "ze sie ukonczylo np
                marketing i zarzadzanie"....

                > > To teraz juz rozumiem dlaczego tyle firm upada!? Jesli prace ksiegowego
                > nazywa
                > > sie glowkowaniem?! No oczywiscie nie chce tez przeginac w druga strone
                > > z "kreatywna ksiegowoscia"
                >
                > ********* odkrywczy jesteś! dać mu medal... w polsce jest 7% ludzi z wyższym
                > wykształceniem a tylko połowie z nich należał się dyplom za STUDIOWANIE więc
                > nie dziwota, że gospodarka kuleje, a ty tu dokonujesz odkrycia na miarę
                > Eisteina...
                >
                Einstein usmialby sie niezle z tego porownania...

                > No to tyle.
                > nie jestem synem żadnej skarbniczki tylko inne zdanie, ale jak widzę węszysz
                w
                > tym większy spisek. trochę dystansu i racjonalnego (czyt. krytycznego)
                > spojrzenia na polską edukację i nie tylko...
    • afe-lek Re: Wykształcenie skarbnika miasta Zielona Góra ! 09.05.03, 15:08
      To własciwie nie jest problem tej konkretnej osoby, bo być może jest fachowcem
      ( nie wiem, nie znam). Problemem staje się sam system zatrudniania. Jakoś mi
      się wierzyć nie chce, że w Z.Górze nie było w tym czasie osób właściwie
      wykształconych i uczciwych na to stanowisko.
      Jeżeli jest to prawda, to smutne, że nasza władzuchna zatrudnia osoby w
      wykształceniem podstawowym lub zawodowym, no chyba, że boi się konkurencji!
      • Gość: evidur Re: Wykształcenie skarbnika miasta Zielona Góra ! IP: *.visp.energis.pl 09.05.03, 19:50
        Prawdą jest ,że Skarbniczka się kształci. I dobrze. Mnie bardziej intersuje po
        co wrócił tam Sergiusz były Skarbnik. Za Listka nie mógł pracować rencista /
        emeryt , a teraz siły wróciły. Listek był mało sterowny i nie pozwolił
        Skarbnikowi prowadzić własnej polityki a przedewszystkim kadrowej. Teraz mógł
        Szymaniak powrócić i konsultować nie tylko finanse "skorkowaciały doradca" a
        głównie wyrzucanie ludzi . Sergiusz nie przeszkadzaj Emili . Czas już odejść !
    • Gość: ginger Re: Wykształcenie skarbnika miasta Zielona Góra ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.03, 15:31
      Skarbnik z przyuczenia, to odpowiednik tabelowego z Zastalu (gościa, który
      wpisuje cyferki w kratki tabelki). Skarbnik w normalnym mieście wielkości
      Zielonki to osoba z dyplomem dobrej uczelni (np. SGH, akademie ekonomiczne,
      uniwersytet), mająca uprawnienia audytorskie i zdolnosci do kierowania zespołem.
      Znająca księgowość i umiejąca zarządzać finansami. Te dwie dziedziny w krajach
      o rozwiniętej gospodarce rynkowej od dawna żyją swoim życiem, wiedzą o tym
      ludzie pracujący w firmach zagranicznych działających w Polsce, czy w bankach.
      Ta prosta prawda nie dotarła jeszcze do wielu zarządzanych po staremu
      instytucjach.
      To, ze niektóre stanowiska muszą być na dzień dobry obstawiane przez osoby z
      dyplomem i odpowiednimi umiejętnościami - to wydaje się być czymś trywialnym.
      Po prostu dypolom przestał być czymś wyjątkowym, a stał się czymś normalnym,
      czymś z czym przechodzi się do rzeczy.
      Oczywiście są ludzie zdolni i utalentowani ze średnim wykształceniem, czy
      nawet z podstawowym, ktorzy dają sobie świetnie radę z trudnymi problemami. Ale
      powiedzmy sobie, nie są to tak częste przypadki, żeby podważać wykształcenie
      jako takie. Nie sposób zaprzeczyć, że losy ludzkie różnie się kształtują, ale
      jest to sprawa konkretnych osób. Ktoś z niskim wykształceniem może wykonać
      fantastyczną pracę poprzez samokształcenie. Znam takie osoby i bardzo wysoko
      cenię. Wyzej niż niektóre znane mi osoby z doktoratami. Istnieje nawet takie
      przysłowie, że świat dzieli się na nieuków i samouków.
      Nie podoba mi się ton w jaki wpada jeden z dyskutantów, mówiący, ze na
      studiach to się jedynie chlało i kombinowało. Podobnie jak bzdurny pogląd, ze
      akademiki to quasi-burdele, pełne łatwych i tanich dziewczyn. Swoje studia
      zawsze traktowałem poważnie i z moich doświadczeń wiem, że zdecydowana
      większość kolegów i koleżanek postępowała w sposób podobny. Bardzo podziwiam
      osoby, które podejmują trud studiowania w trybie zaocznym, mam w bliskim
      otoczeniu taką osobę i jak mogę udzielam wsparcia i pokrzepienia. Warto zreszą
      zobaczyć dyskusję na tym forum na temat finanasowania wykształcenia przez
      urzędników UM za czasów Listowskiego. Ciekawa.
      Lekceważenie wykształcenia w naszym województwie skutkuje danymi w różnych
      rankingach (ostatnio tygodnik "Wprost" podawał b. przykre informacje dla
      zielonogórzan i lubuszan)i tak test gimnazjalne ostatnie miejsce w kraju,
      zdłużenie Kasy Chorych obecnie Narodowego Funduszu Zdrowia ponad 200 mln zł na
      milion mieszkańców, 27 pozycja Sądu w Zielonej Górze w Polsce na 42
      sklasyfikowane, ilość rozbitych małżeństw w Polsce (kiedyś dane na ten temat
      podawała Gazeta Wyborcza Zachodnia). To są fakty, one bardzo dużo mówią również
      o jakości wykształcenia. Niestety.
      To, że ktoś wpisywał do tabelek cyferki nie czyni z niego automatycznie
      księgowego, finansistę czy skarbnika. Potrzebna jest tu również wyobraźnia, a
      to widać po skutkach działania skarbnika w mieście.
      • oczapowski Re: Wykształcenie skarbnika miasta Zielona Góra ! 12.05.03, 16:43
        W koncu ktos rozsadny! Dzieki.
        Bo to co wypisuje kolega dredy, wydaje sie byc najdelikatniej mowiac
        niepowazne...
        Pozdrawiam
Pełna wersja