Walijczycy zapraszają na studia

11.04.07, 07:09
"Ci, którzy zdecydują się na studiowanie deficytowych kierunków, nie muszą
płacić czesnego. Robi to za nich państwo"

Ciekawe kiedy u nas tak będzie, hehehe...?
    • Gość: Tomasz Walijczycy zapraszają na studia IP: *.ztpnet.pl 11.04.07, 09:27
      Maturzyści!
      Na wakacje do roboty, żeby zarobić na bilet i w nogi. Jak nie do Walii, to do
      Poznania, Wrocławia, czy innego miasta.
      Byle dalej od UZ.

      To był apel do inteligentnych. Pozostali i tak pójdą na UZ, jak to się dzieje od
      kilku lat.
      • prawiedr Re: Walijczycy zapraszają na studia 11.04.07, 11:29
        cos mi tu nie gra nie wyobrazam sobie studiowania kierunku technicznego badz
        przyrodniczego wymagającego wielu zajec labolatoryjnych gdzie tygodniowy wymiar
        zajec wynosi 9 godzin
      • Gość: byly student Re: Walijczycy zapraszają na studia IP: *.ztpnet.pl 11.04.07, 11:54
        Hehehe! Sama prawda! Jak moje dziecko powiedzialoby, ze idzie na UZ, to wyrzucilbym z domu!! :-DD
        • Gość: hmm :( Re: Walijczycy zapraszają na studia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.07, 15:35
          A czemu?
        • Gość: Walek Re: Walijczycy zapraszają na studia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.07, 22:36
          Twoje dziecko jeżeli będzie takie lotne jak ty , to zakonczy edukację na szkole
          podst. sorry !
    • Gość: anka Re: Walijczycy zapraszają na studia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.07, 10:51
      jak myslicie mam szansę jesli maturę zdawałam w 2004r. ?
    • Gość: martaber [...] IP: *.aber.ac.uk 11.04.07, 23:27
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • martaber Re: Walijczycy zapraszają na studia 12.04.07, 00:08
      Taaa... studiowanie deficytowych kierunkow oplaca rzad. Ciekawe czemu?
    • studentfromaberystwyth [...] 12.04.07, 00:34
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: Abeowo wita...buah Walijczycy zapraszają na studia IP: *.aber.ac.uk 12.04.07, 01:09
      hej,

      tez studiuje w Aber i sytuacja wyglada troszeczke inaczej....
      jestem tu juz prawie rok i to nie prawda, ze moj poziom angielskiego wzrosl
      diametralnie... za duzo czasu spedza sie z Polakami, a przy 9h zajec (bo tyle
      faktcznie mam, naleze do bardzo nielicznych) nie naucze sie zbyt duzo...

      powiedzialabym, ze mozna tu zdobyc wiedze, dlaczego nie, ale trzeba sie o to
      naprawde starac, dla mnie program jest troche splaszczony blahaha na matmie
      dostalam na seminarium pytanie: ile to jest 2 do potegi 4 :)

      i najwiekszym problemem jest kasa... zeby sie utrzymac trzeba miec naprawde
      bogatych rodzicow, a jesli nie, pracuje sie samodzielnie... fakt, ze z
      part-time'u naprade mozna sie utrzymac, ale najpierw trzeba nawet ta mala robote
      miec.. a ze znalezieniem pracy wcale nie jest tak latwo.. wyobrazcie sobie, ze
      idziecie na rozmowe kwalifikacyjna i dukacie cos po angielsku (tak, tak,
      wiekszosc Polakow tak zna jezyk), a zaraz potem przychodzi jakis Angol -
      myslicie, ze to Wy macie szanse??
      przygotujcie sie na naprawde spore koszty: akademik pokoj jednoosobowy ponad 70
      funtow na tydzien, dwu (o ile taki dostaniecie- baaardzo o to ciezko 60 na
      tydzien). a tak dodam, za godzine pracy macie 4.45 na reke:) juz teraz duzo
      Polakow ubiega sie o jedna posade, co dopiero, jak bedzie nas wiecej...buahahahaha!

      poza tym tylko pierwszy rok jest latwy..reszta, czego jeszcze z doswiadczenia
      nie wiem, jest podobno duzo ciezsza..

      a Anglicy nie zawsze chca miec polskich przyjaciol, polscy przyjaciele nie
      czesto sa mili (i szczerzy ;( )

      zgadzam sie z poprzedniczka :)

      prawda jest taka, moze Wam sie fajnie udac, ale to nie takie pewne i latwe jak
      pani B. Wam to wciska:)

      a wspamniala Wam moze pani B. ze Aber to straszne zadupie i nie ma tu nic
      szczegolnego do roboty?? a jedna impreza w pubie to 10 funciakow jak nic..

      pozdrawiam serdecznie wszystkich zdesperowanych
      • Gość: martaber Re: Walijczycy zapraszają na studia IP: *.aber.ac.uk 12.04.07, 01:40
        Dokladnie! swiete slowa to te co wlasnie przeczytalam od kolezanki (ktora
        nawiasem mowic chyba wlansie na wilkanoc pojechala do domu, by wrocic znow
        tu... do 'aberowa') Tak jak piszesz tak wlasnie jest. Jedynie nieliczni maja po
        9h tyg. ale to naprawde nieliczni, zreszta nawet jak tak jest, o czym trabi Ms
        Bozena, to na przyklad , studiujac cos o czym nie mieliscie wczesniej bladego
        pojecia (ja na spotkaniu z p Bozena niecały rok temu dowiedzialam sie, ze mozna
        tu studiwoac 'cokolwiek' bo wsyztsko idzie od poczatku , cały materiał, a do
        tego = no pewnie!- ci wspaniali wykladowcy! którzy zawsze Ci wsztsko
        wytłumacza. Sorry! co mi z tego ze zapytam, portoszę, "Jack, I don't understand
        this/that" jak on mi po polsku nie wytłumaczy, a uwierzcie, niekórzy wykladowcy
        i tutorzy to ludzie, którzy mówią bardzo szybko, w koncu to ich jezyk, i wcale
        nie jest lżej jak oni wam -kazdemu z osobna- wytłumkacza. wciaz
        jestes...blady/a i nie bardzo rozumiesz temat. Sama prawda! Dlatego tez majac
        nawet wiecej niz 9h tyg. trzeba poswiecaj duuzo czasu na nauke w domu. No co,
        wielu z nas- w tym tez i ja- nie ma czasu, bo po zajeciach leci do pracy i
        wraca wypruty wieczorem. Poznym wieczorem. Wiec...? Sami wyciagajcie wnioski.
        Dziekuje
    • Gość: aberowiec Walijczycy zapraszają na studia IP: *.aber.ac.uk 12.04.07, 02:14
      Hej!

      Też należę do "szczęściarzy", którzy wylądowali na studiach w Aber za namową
      pani Bożeny. Prawda jest taka, że nie mam zamiarów rzucać błotem na nikogo. Pani
      Bożena zajmuje się rekrutacją i reklamą walijskiego uniwerku w Polsce i jasne
      jest, że stara się przestawić go od jak najlepszej strony. To w interesie
      przyszłego studenta jest zweryfikować te informacje. Na przykład poprzez
      czytanie tego komentarza:)

      Studia w Aber nie są za darmo, czesne można płacić samemu albo poprzez pożyczkę,
      którą kiedyś przyjdzie spłacić. Z tego co wiem od tego roku czesne na wyspach
      podnosi się i dotyczy to też studiów w Aber, nie oszukujmy się Wyspy to nie Eldo
      Rado pieniądze nie leżą tutaj na ulicy, nawet więcej ,koszty życia są
      niezmiernie wysokie i przeciętną rodzinę z Polski stać jest na wysłanie
      miesięcznie pieniędzy, które może starczą na dwa tygodnie. Najdroższe jest
      mieszkanie, jeśli nie jesteś szczęściarzem ( a tych nie jest tak wielu) to licz
      się z wydatkiem około 50 funtów tygodniowo plus media ( które poszły ostatnio w
      górę) Na jedzenie musisz wydać około 15 funtów w tygodniu... Może można i mniej
      ale na zupkach chińskich długo nie pociągniesz, a dodać trzeba też jakąś
      rozrywkę no chyba, że jesteś pustelnikiem i samotnikiem, który nigdy nigdzie nie
      wychodzi, tak więc wizyta w kinie to około 3.5-4 funty zależy jakie kino
      wybierzesz, wyjście do pubów, których tutaj jest dość sporo to wydatek około 10
      nawet 15 F zależy jak bardzo jesteś "spragniony" i jak mocną głowę posiadasz.
      Oprócz tego dochodzi Ci całe mnóstwo śmiesznych wydatków typu ksero, drukarki,
      czy mydło... i może to wszystko to niby nie dużo jak się ma pracę, tylko, że
      tutaj jest małe ale... Pani Bożena skończyła ten uniwerek i pracowała gdy Polski
      nie było w Unii i było dużo miejsc pracy. Nie ma co się czarować, Aber to nie
      Londyn, tutaj żyje tylko około 12000 ludzi + studenci i naprawdę trzeba się
      sporo nachodzić i mieć dużo szczęścia żeby znaleźć dobrą pracę, która nie będzie
      kolidować z zajęciami. Praca to największy problem naszych rodaków, dlatego od
      razu chcę was ostrzec nie liczcie na to, że jak wysiądziecie z pociągu to
      Walijczycy będą was witać chlebem i solą, bo w końcu jacyś pracownicy się
      pojawili, trzeba być cierpliwym czasem nawet bardzo... i cieszyć się z każdej
      oferty, którą nam zaproponują. Generalnie dziewczyny mają troszkę prościej, bo
      prędzej się mogą się załapać na kelnera czy sprzątaczkę ( zapomnijcie o
      barmanach czy jakichkolwiek "lepszych" posadach, żeby je dostać potrzebna jest
      znajomość walijskiego). Ok to tyle o życiu codziennym:)

      Teraz troszkę o studiach. Studiuję na wydziale nauk biologicznych i tutaj nikt
      nie ma 9 godzin zajęć. W tym półroczu mam 14 godz.wykładów w tygodniu i od 3 do
      9 godzin praktyk. Zainteresowanym mogę wysłać przeskanowany plan zajęć. Może to
      wciąż nie jest dużo ale jeśli chce się pracować i mieć jeszcze czas dla siebie
      to robi to dużą różnicę, a wszyscy, którzy wierzą, że brytyjski poziom nauczania
      jest wyskoki to muszę ich bardzo rozczarować. Przeciętny anglik wychodzi po
      liceum z wiedzą na poziomie naszego gimnazjum, a matematykę ma opanowaną na
      poziome podstawówki ( to nie żart). Miałem wykłady z kolejności działań i
      definicji potęgi, rozwiązywanie równań kwadratowych czy układów z dwiema
      niewiadomymi to wyższa matematyka i większość brytyjskich studentów ma duże
      problemy z podaniem prawidłowych wyników. Co więcej, Ci który chcą studiować
      tzw. computer science i będą chcieli wziąć matmę jako jeden z przedmiotów mogą o
      tym zapomnieć, Polacy nie mogą brać tego modułu. Największym wyzwaniem, jest
      język gdyż wielu rzeczy trzeba się uczyć od początku tyle, że po angielsku, żeby
      nie podawać tylko wad napiszę, że zaplecze uniwerek ma bogate i nie ma
      problemów z żadnymi demonstracjami czy laborkami.

      Ok to może tyle bo mi z tego esej wyszedł:)

      Jeśli macie jeszcze jakieś pytania to możecie do mnie zamailować na aberowiec@vp.pl

      Bye:)
      • Gość: martaber Re: Walijczycy zapraszają na studia IP: *.aber.ac.uk 12.04.07, 03:02
        Moze jest nas wiecej? 'szczesciarzy'

        Doprawdy nie moge uwierzyc ze ktos pisze. Piszcie i niech rodacy wiedza jak
        jest, jesli szykuja sily na wypad do aberowic.
        To co kolega napisal o poziomie to prawda. Ja mialam maematyke, i owszem
        zaczelo sie od prostcyh banalow, co trzeba im przynzac, to to ze jak idzie sie
        na egzamin to faktycznie dostaje sie na ostaniej stronie tzw. fact sheet i sa
        wszytskie wzory (no, wiekszosc) wypisana, ale to i tak nie jest tak, jak co
        poniktorzy mysla, ze idziesz i zdajesz bo cos tam sie zrobilo. Trzeba tez
        pamietac o tym, ze faktycznie (biorac pod uwage to, co pisala/mowila/nie
        wiadomo co jecze - p.Bozena potrzebnme jest 40% na zaliczenie, ale tylko na I
        roku. Poza tym, znam osobiscie kilku Polakow a nawet i dosc spora ich czesc,
        ktora po prostu nie zaliczyla kilku examinow. Wyglada to tak, ze w sierpniu sa
        poprawki, za ktore my, jako ze jestesmy zw. overseas students, nie musimy
        placic. (Tak przynajmniej z tego co wiem JA jest), aczkolwiek moge sie mylic.
        Mysle ze jednak najwiekszym problem jest praca i bedzie jescze gorzej jak
        zjedzie tu wiecej ludzi. to co wielu z Was-aberwocow napisalo i sie pod tym
        podpisuje- to, ze Aber to naprawde ciupinkkie miateczko a juz jest tak, ze idzi
        sie ulica i sluchac jezyk poslki wszedzie.

        wybaczcie bledy,uzywam klawiatury 'kafejkowej' , ktora nie dzila jak nalezy:/
      • wig Re: Walijczycy zapraszają na studia 12.04.07, 17:19
        Witam rodakow,

        Moze naleze do grupy szczesciazy albo nie wiem jak to zdefiniowac, ale ja
        skonczylem swoje 4-letnie (rok praktyk) studia w Aber rok temu. Bylem w grupie
        pierwszych studentow, ktorych pani B. wyslala do Walii. Nie obiecywala nam
        zlotych gor ale wszystko i tak sie wydawalo o niebo lepsze niz juz rozpoczete
        studia na UZ.

        Prawda jest taka jak ktos tutaj slusznie zauwazyl, Polska nie byla wtedy jeszcze
        w Unii i Polakow w miescie moznabylo policzyc na placach obu rak. Jezyk akurat
        znalem dobrze bo kilkanascie lat nauki w Polsce za soba i praca sie jakas
        znalazla, ale trzeba byc gotowym na wszystko, zmywak, praca u turka w kebabie do
        4AM, potem do restauracji zeby przygotowac sniadanie dla wyglodzonych gosci wiec
        start o 7 rano najpozniej. Praca kelnera jest juz ok ale trzeba znac jezyk bo
        inaczej nie ma szans zeby sie nawet ubiegac. Wyjechalem bez grosza przy dup... i
        sie udalo, rodzice nie mieli jak pomoc a za rok studiow trzebabylo wtedy placic
        £9250 ZA ROK!!!!!! ale sie udalo i to bez pozyczek.

        Ogolna recepta jest chyba taka:

        Jestes odwazny(a) to warto pojechac i to przezyc, szanse sa duze i mozna cos
        osiagnac. Ja rok praktyk odbywalem w filii duzej amerykanskiej firmy
        konsultingowej, teraz jestem zatrudiony przez nich na stale i jeszcze
        zasponsorowali dwa lata studiow). Czyli widac, jesli sie chce to sie da......
        ale nie jest lekko. Trzeba zapierd... zajec na pierwszym roku nie ma duzo, na
        drugim jest sporo, na trzecim znowu nie ma duzo zajec ale za to jest kupa
        projektow, prac licencjackich, prezentacji itp..

        Ogolnie moge powiedziec, ze jestem wdzieczny pani B. za to ze mnie zmobilizowala
        do wyjazdu bo mi sie udalo, ale to co w tym artykule jest napisane trzeba
        przecedzic przez filtr zdrowego rozsadku.

        Pozytywne myslenie bardzo pomaga, brak patriotyzmu jeszcze bardziej, przyjaciol
        najlatwiej znalezc wsrod innych obcokrajowcow (szczegolnie Anglicy to raczej
        grupa zamknieta). Ostatnie zdanie nie dotyczy oczywiscie naszych pieknych
        slowianskich dziewczyn, ktore maja wstep we wszystkie kregi :) ehhhh dziewczyny!

        Nam chlopakom jest moze troche trudniej ale "nie ma takiej dziury co sie nie da
        odetkac" ;)

        Sorry za przydlugi post, ale temat jest raczej wazny dla tych, ktorych
        przyszlosc moze zalezec od tej jednej decyzji!

        Wielkie pozdro dla wszystkich ktorzy to czytaja a w szczegolnosci tych co mnie
        znaja...

        Jesli masz jakies pytania lub cokolwiek byle nie SPAM to pisz na wig@gazeta.pl

        Pozdrawiam,
        Wiktor
        • Gość: jaga Re: Walijczycy zapraszają na studia IP: *.ztpnet.pl 12.04.07, 21:52
          wig- dziekuję, przyda mi sie taka lekcja.zastanawiam sie co mam zrobic,
    • zawiedzionystudent Re: Walijczycy zapraszają na studia 13.04.07, 14:15
      ja sie rowniez wypowiem, zeby przestrzec co niektorych..

      studiuje tutaj jak i kilka osob, ktore sie przede mna wypowiedzialy i warunki
      tutaj sa wielce dalekie od tych ktore nam obiecano..
      moze zaczne od uczelni:
      to co mowi Pani Bozenka "troszke" mija sie z prawda.. wykladowcy wcale nie sa
      specjalnie zmartwieni problemami polskiego studenta, ba! najlepiej dla nich
      jesli moga ich uniknac (czyli jedna wielka ignorancja).
      Takze wielka bzdura jest fakt jak to wykladowcy podwyzszaja oceny z egzaminow,
      zaliczaja projekty gdy okazuje sie, ze nie radzimy sobie z tesknota za polska
      czy mamy problemy innej natury (brak pracy, pieniedzy)..
      Prawda jest taka, ze kazdy ma to gleboko w d*** i jesli ty masz problem z
      czymkolwiek to naprawde nikt ci w tym nie pomoze, najwyzej wysle cie do kogos
      innego zeby sie ciebie pozbyc!
      A co do oceny: tez jedno wielkie klamstwo, ze oceniaja nas mniej surowo, bo
      jestesmy obcokrajowcami!!! Nasze eseje, prezentacje, wypowiedzi oceniaja
      IDENTYCZNIE jak brytyjczykow, takze juz na wstepie mozna sie pozegnac z dobrymi
      ocenami, poniewaz oceniaja nas jak ograniczonych brytyjczykow (badz co badz z
      perfekcyjnym jezykiem angielskim nie przyjezdza nikt, a slowka naukowe tez
      trzeba sobie przyswoic). I materialy! Ponoc kazdy ma dostep do materialow, ja
      niestety do tych szczesciarzy nie naleze, i niestety trzeba je sobie samemu
      zorganizowac (a co, na studiach jestes! wertuj 15 grubych ksiag i baw sie dobrze).
      No i musze sie nie zgodzic z opiniami pewnych osob jakoby nauka miala niski
      poziom. Faktycznie matematyka ma poziom zenujacy, ale z reszta przedmiotow polak
      musi ladnie zapie****** zeby w ogole zaliczyc semestr. Nie wspominajac juz o
      ksiazkach, dlugich i czestych esejach;
      moze dla brytoli, ktorzy z jezykiem nie maja problemow - kilkanascie rozdzialow
      ksiazek jak encyklopedia nie stanowi problemu, dla polaka ktory poza
      przetlumaczeniem, zrozumieniem i nauczeniem sie - musi znalezc jeszcze czas na
      prace (o ile oczywiscie ta prace ma) stanowi niestety wielki.
      Ah praca! wazny temat, bo to jest coraz rzadsze tutaj, a pomocy niestety
      znikad. Pozostaje gryzc sciany o ile sie uprzecie tutaj zostac. Za to jak
      znajdziecie prace, bedziecie juz WIELCY! Mozecie posprzatac to i owo, umyc
      naczynia tu i owdzie, porozkladac towar na polkach tam i tu, i nawet kopnie Was
      zaszczyt sprzatniecia 20 pokoi w ciagu 4 godzin!
      Mozecie sie piac po szczeblach kariery i o ile los bedzie laskawy, opracowac
      unikalny design kanapki!! Taaak, mozecie zostac istnym Kanapkowym Mistrzem!!!
      O ile oczywiscie, nie zjedzie sie kolejna fala polakow do pracy i nie sprzatnie
      wam pracy sprzed nosa, bo oczywiscie oni sa ZAWSZE dostepni, o kazdej godzinie
      dnia i nocy, a wy macie studia (a strata pracy jest na porzadku dziennym).
      Kolejna sprawa jezeli marzycie o zyciu studenckim to przyjezdzajac do aber
      mozecie sie z nim definitywnie pozegnac. Nie istnieje cos takiego jak przyjazn
      polsko-brytyjska. O ile jestescie szczesciarzami i mieszkacie w akademiku za
      ktory sie slono placi - moze zawrzecie jakies znajomosci z azjatami,
      nigeryjczykami etc. ale reszta studentow niestety, co jest przykre, ignoruje
      polakow i traktuje jak cyganow.
      Takze jezeli ktos ma: bogatych rodzicow (ktorzy dadza kase na jedzenie,
      mieszkanie i czesne), czas i zapal do nauki i jest ksenofobem, ktorego grzeje
      to, ze walijczycy nienawidza polakow.. to faktycznie - moze mu sie tutaj nawet
      spodobac.
      ale osobom ktore chca poszerzac horyzonty w aber, proponuje wyburzyc dom
      naprzeciwko - inaczej to sie niestety nie uda. Kraj ignorantow, pustych laleczek
      tudziez "modnych" kolesi, ktorzy cenia sobie imprezy, chlanie, cpanie i
      bzykanie, tak jakby to byl jedyny cel w ich cudownym, szalenie kolorowym zyciu!
      Nie wolno zapomniec(!) ze cenia sobie piekne polki i licza, ze poleca one na ich
      nieodparty czar i urok (na inteligencje raczej nie stawiaja), bo niestety taka
      tutaj opinia o polkach.

      zakoncze tylko, ze wielu sie bardzo zawiodlo, jak i ja ...
      • Gość: aber buah! Re: Walijczycy zapraszają na studia IP: *.aber.ac.uk 13.04.07, 20:39
        ja tez sie tu bardzo zawiodlam... mysle, ze nie ja jedna..hmm..to powod do
        radosci czy moze raczej nie?? :P (i to nie jest wesoly post)
      • Gość: Anita-zadowolona Re: Walijczycy zapraszają na studia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.10.07, 13:46
        We wrzesniu tego roku rozpoczelam w Abery studia. Postanowilam napisac jak
        naprawde wygladaja oczami studenta z Polski a nie frustrata, ktoremu cos nie
        wyszlo i gada jak Smerf Maruda.

        Kto jak kto ale wykladowcy sa przesympatyczni. Kiedy spotykasz ich na codzien
        pytaja czy wszystko w porzadku i jak sobie radze. Jesli mam problem to chetnie
        sie spotykaja np. w kafejce uniwersyteckiej zeby porozmawiac. Sa otwarci i
        zyczliwi. Ostatnio nie moglam przyjsc na zajecia bo mialam dodatkowe godziny
        pracy w miescie (sama sie utrzymuje) to wykladowca powiedzial : „no problem” a
        potem sam wyslal mi informacje na emaila co bylo na seminarium i co mam uzupelnic.

        Zajecia sa bardzo ciekawie prowadzone i to co sie liczy to praktyka. Zupelnie
        inaczej niz w Polsce. Ponoc najwiecej praktyki jest na drugim roku. Nie uwazam
        zeby studia byly ciezkie majac za soba doswiadczenia studiow w Polsce. Tu studia
        sa znacznie bardziej nastawione na specjalizacje i przyszly zawod. Nigdy nie
        chcialabym wrocic do Polski na studia.

        I jeszcze jedna fantastyczna rzecz jesli chodzi o Abery....atmosfera. Tu jest
        niesamowita atmosfera, przebogate zycie akademickie i towarzyskie. Setki
        obcokrajowcow, mega jumprezy, wspolna nauka i wymiana doswiadczen z roznych krajow.

        Jestem bardzo zadowolona z tych studiow i ze zmian ktore wprowadzaja w moje zycie.
        Wszystkim je polecam !
    • Gość: martaber Re: Walijczycy zapraszają na studia IP: *.aber.ac.uk 14.04.07, 13:53
      co do postu Wiktora: mysle, ze tak własnie było i studiowanie tutaj wtedy miało osiagniecie takiego, jakibym to nazwała, wląsnie sukcesu (grayuluje<ok> - boje sie zeby nikt nie wyczuł ironii) ale teraz chyba jednak jest trudniej. Luidzie dlaczego tu w tym aber wsyztscy chca?? czemu nigdie indziej, skoro sie pozyczke mozna wziac wszedzie, a kasa mniej wiecej jest taka sama. Zastanowilo mnie jedno. Jak byles w stanie zapłacic pracuyjac i studiujac za rok srudiow 9tys.??? jak? kurcze bo jak zaplaciles normlanie to albo musiales wygladac jak zombie i miec oczy na zaplaki zeby na to wsyztsko zarobic.;) hehe
      pozdrawiam, ps zgadzam sie z "zawiedziionymi", hehe, i to tez nie jest wesoły post...
      • wig Re: Walijczycy zapraszają na studia 15.04.07, 13:53
        Marta? Duzo, duzo, DUZO pracy i samozaparcia, do tego sporo optymizmu! Zdarzaly
        sie tygodnie po 20h na uczelni + 75h w pracy, gdzies jeszcze trzeba bylo w to
        wplesc przygotowania do egzaminow i czasem wyjscie na jakies piwo.

        9k placilem tylko za pierwszy rok studiow jak jeszcze Polska nie byla w EU.
        Potem oplata za czesne spadla do troche ponad 1k. Pierwszy rok placilem ile
        moglem i ladnie bajerowalem panie w Finance Office, reszte doplacilem po roku
        platnych praktyk, ktore niestety musialem zalatwic sobie sam ale przy pomocy
        Year In Employment Scheme na uniwerku.

        Glowa do gory dla wszystkich ktorzy juz tam sa, wiem ze nie jest latwo ale jak
        sie przylozycie to jeszcze cos z tego bedziecie mieli :)

        Ci ktorzy dopiero rozwazaja wyjazd, przemyslcie to i badzcie gotowi na
        przeciwnosci losu w stylu brak pracy -> kasy, lub czasu -> znajomych. Mozna to
        pogodzic ale trzeba sie ostro naglowkowac!

        Nikt nie mowil, ze bedzie lekko, no moze poza Pania Bozena (czytajac komentarze
        "niezadowolonych" i artykul w Gazecie). Osobiscie nie mam nic do zarzucenia
        Bozenie, ale cos w tym wszystkim musi byc skoto jest tylu niezadowolonych...
        • Gość: Grzybek Re: Walijczycy zapraszają na studia IP: *.manc.adsl.virgin.net 27.04.07, 10:33
          75 godzin pracy w tygodniu?! to samobojstwo... Pozatym
          nie wyobrazam sobie ze to ci sie zgrywalo z zajeciami... Aha i nie wiem jak ty
          ladnie bajerujesz ale mi zablokowali konto na uni (miaalm akurat oddac
          esej)dopoki nie pokazalam dowodu ze wplacilam kase na studia.

          Kolejnym minusem jest ze rozni Polacy tutaj przyjezdzaja, jedni chca sie uczyc i
          rozwijac i sa tacy ktorzy sa strasznymi ignorantami pozbawionymi zdrowego
          rozsadku. I oni tez nie za bardzo nam pozytywnej slawy nie przysparzaja.

          Podpisuja umowy na rok wynajmu, tak samo jest w akademikach (jesli juz tam
          jestescie musicie byc na caly rok) i znikaja stamtad po miesiacu czasem
          zadluzeni iec nei wiele osob chce wynajmowac.Slyszalam o przypadku ze ktos sie
          zadluzyl na 700 funtow. Psia stopa...

          Uwazam ze wspaniala pani Bozenka przegina i to nieziemsko. To naprawde uroczo ze
          chce wszystkim dac mozliwosci takie jak jej dane byly ale ona nie zdaje sobie
          sprawy co tu sie dzieje. Za jakeis 3 lata tutaj bedzie wiecej Polakow niz
          Anglikow :D. PRZECIEZ NA BOGA!!!!!!!!! TO JEST MALE MIASTO.Nawet rynku nie ma...
          Jedna glowna ulica...

          Ja pracowalam 37 godzin i juz bylo mi ciezko zwlaszcza ze mimo iz to jest ok 13
          godzin zajeci to i tak trzeba sie uczyc wszystkiego samemu, duzo czytac to jest
          typowa praca wlasna.

          Na ten przyklad z polityki trzeba na zajecia ok 40 stron czytac i to ze
          zrozumieniem, jesli czegos nei rozumiesz lub nie pamietasz to siegasz do innej
          ksiazki i tam doczytowywyjesz i nagle masz miast 40 100 stron do czytania..

          Strasznei zawiodlam sie na językach(w moim przypadku hiszpanski), bo zdalam tez
          do Krakowa i wybralam Aber...

          Tutaj jezyk to jest tylko 4 godziny w tygodniu (konwersacje, 2h ćwiczeń,
          sluchanie tekstu z komputera), wiem ze w Polsce moze sa mniejsze perspektywy ale
          jestem pewna ze jezyk po roku umialabym hiszpanski lepiej w kraju niz tutaj.
          Pozatym miesza mi sie troche jak sie ucze hiszpanskeigo po ang, zwlaszcze
          hiszpanski wydaje sie jednak bardzije podobny do Polskiego... :D

          Duzym plusem jest na pewno nezaleznosc, mi sie udalo znalesc prace i oczywiscie
          znam jezyk itd ale nie moge powiedziec ze to dzieki moim wielkim umiejetnosciom,
          po prostu mialam szczescie...

          Na poczatku szukajac pracy(zajelo mi to miesiac) wchodzilam praktycznie wszedzie
          w niektorych miejscach ludzie mieli wzrok jakby chcieli mnie
          zabic(prawdopodobne nie bylam pierwsza Polka pytajaca o prace, prawdopodobnie
          nei bymlam nawet w pierwszej dwudziestce)i grzecznie odpowiadaja ze jak cos beda
          mieli to wywiesza karteczke na drzwiach.

          co wiecej slyszalam juz o kilku przypadkach powaznie zastanawiajacych sie nad
          wyjazdem wlasnie z powodu tego Potopu Polskiego w tym roku.Brak mozliwosci
          rozmowy po ang itd. POzatym w sumei jak ise zastanowic to sie nie dziwe ze
          Anglicy patrza na nas z taka obawa.. Jesli w Polsce pojawilby sie masy ubozszych
          narodow i to w takej ilosci, gotowe pracowac nawet za 3 zl bo i tak dla nich to
          duzo to wiekszosc ludzi tez by nie byla zadowolona...

          • wig Re: Walijczycy zapraszają na studia 28.04.07, 18:03
            Hej Grzybek niezle wypracowanko :)
            Skoro mowie, ze mi sie udalo pogodzic studia z praca to znaczy, ze mi sie udalo.
            To ze zdarzaly sie tygodnie po 75h w pracy to znaczy, ze sie zdarzaly a nie ze
            to bylo ciagle. Z zajeciami udawalo mi sie wszystko pogodzic. Czasem szedlem na
            rano do pracy do restauracji potem na zajecia, po zajeciach znowu do
            restauracji. Potem 2h przerwy i na nocke do kebaba. Tak nie mozna zyc caly czas
            ale chodzi mi o to, ze jesli sie uprzec to mozna sobie poradzic. NA PEWNO NIE
            JEST LATWO! Nie mam najmniejszego powodu ku temu, zeby kogokolwiek wprowadzac w
            blad! Ja zaczynalem studia w Aber w 2002 roku wiec przez 5 lat moglo sie
            duuuuuzo zmienic. Szukanie pracy zajelo mi jakis tydzien od przyjazdu wiec albo
            mialem farta albo bylo duzo latwiej albo nie wiem co. W tej chwili jestem po
            studiach i juz od roku nie mieszkam w Aber wiec nie wiem co tam sie teraz
            dzieje. Osobiscie wspominam ten czas bardzo milo i nie zaluje, ze podjalem
            decyzje o tym zeby wyjechac z Polski.

            Do tego dochodzi jeszcze sprawa kierunku na ktorym sie studiuje... ilosc zajec
            jest bardzo zroznicowana w zaleznosci od kierunku.

            Wszystkim, ktorzy juz tam sa zycze wytrwalosci a rozwazajacym...... rozwazcie
            inne wieksze! miasto.
    • Gość: marta Re: Walijczycy zapraszają na studia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.07, 15:17
      fajnie by było
      • Gość: martaber Re: Walijczycy zapraszają na studia IP: *.aber.ac.uk 16.04.07, 00:26
        hehe, w odp. na WIGowego posta;) No, 75h tygodniowo w pracy, huh....powiuedzialabym: dzizaaasss!;0) no zgadzam sie, trzeba miec zaparcie i to nie duze, a wielkieeeeeee. To co chciałam napisac, to własnie ze byc moze nie chce pisac, ze na pewno, ale byc moze było o tyle łatwiej, ze nie ybło tyle 'polskiego ludu'; w aber... To jest pewne. No ale sam, jak widzisz i stwoerdzasz, cos w tym wsyztskim musi byc, skoro jest tylu niezadowalonych..
        [pozdrawiam


        ps: martaber#marta (???)
        • wig Re: Walijczycy zapraszają na studia 17.04.07, 17:13
          Znaczy sie nie zgadlem??? :(

          Co do ilosci Polskiego ludu to sie zgadza, z roku na rok bylo nas tam coraz
          wiecej i tendencja jest rosnaca - pewnie nadal taka bedzie. Z drugiej strony nie
          tylko Polacy tam ciagna, duzo innych narodowosci ktore niedawno weszly do EU tez
          ciagna calymi stadami i wszyscy chca pracy a miasteczko jest jak wiadomo bardzo
          male i szybko sie zapycha.

          Wydaje mi sie, ze trzeba po prostu otwarcie mowic jak jest a wszyscy chetni i
          tak sami musza podjac decyzje na podstawie tego co uslysza i przeczytaja.

          Z tego co sie orientuje to moj znajomy z Aber wlasnie buduje stronke na temat
          roznych aspektow zycia w aber, wiec dostepnosc informacji na ten temat pewnie
          niedlugo wzrosnie.

          bye
    • Gość: Magic Walijczycy zapraszają na studia IP: *.aber.ac.uk 18.04.07, 15:52
      Wszystko o studniach na The University of Wales Aberystwyth - strona tworzona
      przez obecnych studentów UWA.
      • wig Re: Walijczycy zapraszają na studia 18.04.07, 17:33
        Hey Magic a gdzie link??? ;)
        Pozdro
        • Gość: martaber Re: Walijczycy zapraszają na studia IP: *.aber.ac.uk 18.04.07, 23:55
          hehehe;)
      • Gość: Magic Re: Walijczycy zapraszają na studia IP: *.aber.ac.uk 24.04.07, 00:47
        Sorry, zapomniałem :-P

        www.aber.ovh.org
Inne wątki na temat:
Pełna wersja