klublubuski
21.07.07, 10:35
Ranking miast wg Forbesa z czerwca br.
atrakcyjność dla kapitału polskiego
nie ma nas w pierwszej dziesiątce.
Oto zestawienie /wybór/ według Forbesa:
1. Gdynia - 253 tys. mieszk. - 2513 nowych firm - 226 firm padło
----------------------------------------------------------------------------
2. Gliwice - 200 tys. mieszk. - 1501 nowych firm - 172 firmy padły
----------------------------------------------------------------------------
3. Kielce - 208 tys. mieszk. - 1447 nowych firm - 146 firm padło
----------------------------------------------------------------------------
4. Bielsko-B. - 177 tys. mieszk. - 1563 nowe firmy - 253 firmy padły
----------------------------------------------------------------------------
5. Białystok - 292 tys. mieszk. - 1515 nowych firm - 228 firm padło
----------------------------------------------------------------------------
6. Rzeszów - 158 tys. mieszk. - 1413 nowych firm - 182 firmy padły
----------------------------------------------------------------------------
7. Częstochowa - 247 tys. mieszk. - 1308 nowych firm - 122 firmy padły
----------------------------------------------------------------------------
8. Toruń - 208 tys. mieszk. - 1389 nowych firm - 175 firm padło
----------------------------------------------------------------------------
9. Opole - 128 tys. mieszk. - 1337 nowych firm - 222 firmy padły
----------------------------------------------------------------------------
10. Olsztyn - 175 tys. mieszk. - 1268 nowych firm - 189 firm padło
Źródło danych:
Centralny Ośrodek Informacji Gospodarczej
(badany okres 01.01.2001 - 15.04.2007)
ranking najatrakcyjniejszych miast dla
kapitału zagranicznego:
1. Gdynia - powstało tam 351 nowych spółek kapitału zagranicznego
------------------------------------------------------------------------
2. Bielsko-Biała - powstało tam 221 nowych spółek kapitału zagranicznego
------------------------------------------------------------------------
3. Opole - powstało tu 215 nowych spółek kapitału zagranicznego
------------------------------------------------------------------------
4. Gliwice - powstały tu 182 nowe spółki kapitału zagranicznego
------------------------------------------------------------------------
Nie mogę znaleźć u siebie tego numeru Forbesa, może ktoś go ma? Zielona Góra
jest gdzieś dalej w rankingu, i bardzo nisko jak na miasto 50 km od granicy.
A poza tym, jakie są tego powody? Miernota tutejszej oferty kulturalnej (co
taki inwestor miałby tu robić wieczorami? Jeśli nawet coś się dzieje, to
tylko na weekend, kiedy z ZG się przecież zwykle wyjeżdża) czy brak terenów
inwestycyjnych, jak twierdzą władze miasta? Wg mnie te tereny są, i to
gigantyczne, cały północny Chynów, Srebrna Polana, Os. na Olimpie - te
gigantyczne tereny po ogrodnictwie za "Auchanem", tereny od Pomorskiego do
stacji PKP w Kisielinie- po co je przeznaczono tylko na budownictwo
mieszkaniowe w planie zagospodarowania, uniemożliwiając tym samym
inwestowanie w tym mieście?
Jeśli wierzyć plotkom krążącym po mieście, to wg nich w cześci rady miejskiej
panuje korupcja, część członków bierze łapówki (np. po 10 tysięcy) za
wystawienie inwestorowi jakiejś działki, niebiorących "outują".
Przecież praktycznie wszystkie sprzedaże działek inwestorom, czy to marketom
(Carrefour, Castorama, czy to tereny na Spalonym Lesie) były jakimiś aferami,
sprzedano je po innej cenie niż rynkowa (w przypadku terenu pod Carrefoura
rynkowa cena wynosiła 11 mln (czyli najwyższa oferta), a teren poszedł po 3
mln plus 1 mln na klub wydębnione przez fanów żużla. Wszedzie była ta dziwna
róznica między ceną rynkową a ceną sprzedaży.
Jeśli wyznawać taką spiskową teorię, czyli że rządzi korupcja i częśc radnych
bierze, to właśnie stąd w planach tak mało terenów przeznacza się pod
inwestycje- przecież każdy taki teren to okazja do skrojenia inwestora i
wyciągnięcia łapówki. Dlatego puszcza się ich tak mało na rynek, stąd ten
anty-inwestycyjny plan zagospodarowania przestrzennego.
To tylko plotki, ale patrząc na conajmniej dziwny plan zagospodarowania
przestrzennego blokujący większość terenów pod przemysł, można się tylko
zdziwić. Ja z tego mało co rozumiem, a nieco zajmuję się ekonomiką miast.
Czemu tych terenów nie sprzedaje się po cenie rynkowej?