Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie?

18.03.08, 09:36
Pan komisarz powiedział: "uściślić trzeba, że niedozwolone jest
ściąganie utworów objętych prawami autorskimi, z wyłączeniem muzyki
i filmów, gdy otrzymujemy je na własny użytek, osoba, która nam tę
muzykę lub filmy udostępnia, weszła w ich posiadanie legalnie, a nas
łączy z nią związek osobisty. Są to koledzy, znajomi i rodzina - to
tzw. „dozwolony użytek"." Acha, czyli jeśli muzyk X umieści w
internecie swoje piosenki, a ja nie znam tego pana osobiście, to nie
mogę sobie ich pobrać? Cos pan komisarz chyba bzdury opowiada.
    • Gość: Lopez Re: Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie IP: *.crt.warszawa.supermedia.pl 18.03.08, 09:51
      Jeżeli muzyk umieszcza swoje piosenki to dysponuje SWOIMI prawami autorskimi, do
      czego ma prawo, bo to jego własność intelektualna i może ją dać komukolwiek.
      Osoby trzecie nie mogą jego własności rozpowszechniać komukolwiek, więc jeżeli
      ktoś tutaj bzdury opowiada, to niestety to jesteś Ty.
      • ritazien Re: Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie 18.03.08, 12:26
        A o licencji non commercial CC słyszał?
        • Gość: TPepe bo nielegalnym rozpowszechnianiem jest już użycie IP: *.nencki.gov.pl 18.03.08, 15:27
          Kolejny etap nagonki lobbyingowej właścicieli praw autorskich. Zdanie z nagłówka
          oczywiście jest kompletnie fałszywe, bo istnieje wiele treści, które drogą
          wymiany p2p są rozpowszechniane supełnie legalnie, np. Suse Open Linux kożysta z
          tego kanału do swoich dystrybucji. Pozwala to obniżyć obciążenie tradycyjnych
          serwerów. Problem polega na tym co sie ściąga (a w przypadku p2p również
          rozpowszechnia). Cieszę sie z poprzedniego postu, bo nareszcie ktoś zauważył
          licencje Creative Commons (cc), pozwalającą na swobodne rozpowszechnianie utworu
          w wersji cyfrowej. Tak była rozpowszechniana np. książka "Wolna kultura"
          Lawrence Lessig'a. Każdy mógł ściągnąć, lub kupić w sklepie. (Nota bene, okazało
          się, że ściąganie nie szkodzi sprzedarzy).
          Swoją drogą nie ma co narzekać na policję, prawo jest takie, jakie uchwalają
          posłowie. Jeśli prawa autorskie są przesadnie chronione to tylko dla tego, że
          społeczeństwu jest wszystko jedno co posłowie w tej materii uchwalają.
          • Gość: zenonek Coś bredzisz.... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.03.08, 15:44
            Co to za pojęcie "lobbyngowej własności praw autorskich"? Właścicielem praw
            autorskich jest każdorazowo twórca dzieła. Np. w Polsce mamy w tej chwili pewnie
            z kilka milionów właścicieli praw autorskich. Każdy, kto pisze bloga ma prawa
            autorskie do własnych treści.
            • Gość: Kain Re: Coś bredzisz.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.08, 17:46
              Acha, jasne... Tylko spróbuj te prawa realizować w sytuacji, kiedy nie jesteś
              zrzeszony w jakiejś organizacji... Zajrzyj sobie na serwis Vagli i zobacz, jak
              gość próbował dostać tantiemy.
              • Gość: ciekawy Dla zaistnienia przestępstwa wystarczy...od kiedy? IP: *.jmdi.pl 18.03.08, 21:38
                "Dla zaistnienia przestępstwa wystarczy, że rozpowszechniamy część utworu." To
                jawna NADINTERPRETACJA !!! Tak jak kopiować można strony książek tak można część
                utworu udostępnić , a udostępnianie ciągu znaków które nie stanowią całości
                programu też nie powoduje zadnych skutków prawnych , nie można karać kogoś za
                udostępnianie programu skoro go nie ma. Pomijamy tu oprócz tego aspekt niewiedzy
                sciągającego bo i to należy podkreslić ze człowiek korzystający z Emula czy
                innych programów nie ma 100% że to co sciąga jest faktycznie tym co chciał.
                Można sciągać darmowe programy edukacyjne i okaze się po sciągnięciu całości że
                był to film chroniony prawem autorskim tylko ktos mu nadał nazwę innego
                (darmowego) ... Więc niech Pan nie robi wody z mózgu ludziom Panie "komisarzu"
                • Gość: antek Wszystko jest darmowe bo ZAIKS płaci z podatków IP: *.jmdi.pl 18.03.08, 21:41
                  wszystkim twórcom , czy może się mylę?
      • Gość: Kinio Piractwo to kwestia zarobków IP: *.chello.pl 18.03.08, 12:29
        Jeśli osoba ma na utrzymanie się 700zł na miesiąc z czego musi opłacić
        mieszkanie, rachunki, wyżywić i ubrać, to nie stać jej na nic legalnego.
        Wychodzi na to, że ludzie biedni skazani są na odcięcie od kultury czy sztuki,
        bo ich na nią nie stać. Dlatego piractwo najbardziej kwitnie w krajach biednych,
        a w bogatych zanika. Ja sam jakby mnie było stać chodziłbym do kina, czy kupował
        muzykę, ale nie stać więc siedzę w domu przed TVP1 i krew mnie zalewa :/
        • Gość: le ming Re: Piractwo to kwestia zarobków IP: *.aster.pl 18.03.08, 13:15
          Jesli osoba ma na utrzymanie 700 zl miesiecznie to nie kradnie mercedesa, tylko
          jezdzi komunikacja miejska. Tak trudno to pojac?
          Kradziez to kradziez.
          • unhappy Re: Piractwo to kwestia zarobków 18.03.08, 14:57
            Gość portalu: le ming napisał(a):

            > Jesli osoba ma na utrzymanie 700 zl miesiecznie to nie kradnie mercedesa, tylko
            > jezdzi komunikacja miejska. Tak trudno to pojac?
            > Kradziez to kradziez.

            Ale naruszenie artykułów ustawy o ochronie prawu autorskich kradzieżą nie jest.
            • Gość: Kamil Opieniek A co z rzeczami,których w Polsce dostać nie można? IP: *.chello.pl 18.03.08, 15:27
              Ja słucham takiej muzyki, której w Polsce nie można nigdzie dostać, ani w
              sklepach muzycznych, ani internetowych. Czy jeśli nie mogę dostać czegoś czego
              nie ma to znaczy, że mam być od tego odcięty na zawsze i nigdy nie słuchać?
              • Gość: zenonek Re: A co z rzeczami,których w Polsce dostać nie m IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.03.08, 15:29
                Aha... u mnie na wsi w sklepie nie można dostać wielu produktów spożywczych. To
                znaczy, że mogę sobie pojechać do drugiej wsi i ukraść?
                Słyszałeś o Internecie kiedyś? O sklepach internetowych? O Amazon.com na przykład?
                • Gość: Jakub Re: A co z rzeczami,których w Polsce dostać nie m IP: *.chello.pl 18.03.08, 15:39
                  Ja z apelem do wszystkich zacietrzewionych przeciwników pobierania muzyki itp. Pobranie utworu nie jest kradzieżą. Zrozumcie to, bo starając się bronić praw autorów, ośmieszacie się. Rozpowszechnianie bez zezwolenia jest przestępstwem. Ale pobranie nie jest w świetle obowiązującego prawa kradzieżą. Właściciel praw do utworu może od pobierającego dochodzić odszkodowania na drodze cywilnej. Podkreślam - cywilnej! Jeżeli(!) wykaże, że z powodu pobrania poniósł szkodę. Więc nie ma tutaj mowy o kradzieży! Przyrównywanie muzyki do samochodów i jedzenia naprawdę jest śmieszne i niczemu nie służy. historyjkę o "kradzieży" ukuli dystrybutorzy, którzy nie potrafią sobie poradzić ze spadkiem sprzedaży.

                  A argument o cenach ma coś na rzeczy. Np. jest taki zespolik Delain. Bardzo mi się podoba ich muzyka. Chciałem kupić płytę. Patrzę - 6 dych. Myślę sobie - rozbój w biały dzień! Więc zadowalam się tym, co jest na ich stronie i na YouTube. Gdyby cena była 2 razy niższa, bez wahania kupiłbym album. Dystrybutorzy muszą sobie przypomnieć (część już tak zrobiło, ale w bardzo nikłym stopniu), że jednym ze sposobów na zwiększenie sprzedaży i zysków jest... obniżenie ceny.
                  • Gość: zenonek Re: A co z rzeczami,których w Polsce dostać nie m IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.03.08, 15:55
                    Oczywiście, w świetle polskiego prawa pobieranie nie jest przestępstwem. To
                    zresztą wyraźnie jest powiedziane w ustawie i w wywiadzie.
                    Tylko, że człowiek uczciwy po prostu zapłaci komuś za jego pracę. Tym bardziej
                    jeśli ją ceni.
                    Podajesz jednostkowy przykład... Ty byś zapłacił te 30 zł, ale większość i tak
                    nie zapłaci, bo nie płacą nawet 10 czy 15 złotych w supermarketach, tylko kradną
                    z Sieci to, co na wyprzedażach leży.
                    • Gość: Jakub Re: A co z rzeczami,których w Polsce dostać nie m IP: *.chello.pl 18.03.08, 16:01
                      > Tylko, że człowiek uczciwy po prostu zapłaci komuś za jego pracę.
                      > Tym bardziej jeśli ją ceni.

                      A, to już jest inna kwestia. Artykuł był o przepisach prawa, to na nich się skupiałem :)

                      > Podajesz jednostkowy przykład... Ty byś zapłacił te 30 zł, ale
                      > większość i tak nie zapłaci, bo nie płacą nawet 10 czy 15 złotych
                      > w supermarketach, tylko kradną z Sieci to, co na wyprzedażach leży.

                      Owszem, w takim przypadku takie postępowanie jest cokolwiek wątpliwe z moralnego punktu widzenia. Jednakowoż nadal nie nazywałbym tego kradzieżą - ponieważ kradzież jest dokładnie zdefiniowana w przepisach prawa. Ba!, bezpodstawne, publiczne nazwanie kogoś złodziejem może zostać potraktowane jako zniesławienie. Dlatego apeluję o umiar w doborze słów :)
                    • szczurek.polny Człowiek uczciwy przestrzega prawa! 18.03.08, 18:22
                      Człowiek uczciwy przestrzega prawa. Jeśli prawo na coś zezwala to człowiek
                      uczciwy nie zarzuci przestępstwa lub nieuczciwości drugiemu, który z tego
                      prawnego przyzwolenia korzysta. Bo wtedy dokonałby bezprawnego pomówienia i
                      przestałby być człowiekiem uczciwym.
                    • gobi03 a ile jest warta "jego praca"? 20.03.08, 01:14
                      Włącz sobie telewizor i obejrzyj film. A potem pomyśl,
                      ile zapłaciłeś za oglądanie. Nic? Nie - bo obejrzałeś
                      jeszcze kilka reklam. Reklamodawca zapłacił grubą
                      kasę, żeby mieć je wyświetlone właśnie w porze
                      wysokiej oglądalności, tzn. wraz z tym filmem.
                      A teraz powiedz, ile konkretnie kosztowało obejrzenie
                      tych reklam przez CIEBIE - 8 groszy, 20 groszy, 3 złote?
                      I tyle właśnie powinien kosztować ten film, plus
                      koszty nośnika i dystrybucji. W sumie około 5 złotych.
                      Cała reszta ceny, wszystko o ile każą nam przepłacać,
                      to złodziejstwo!
          • Gość: Pleban Re: Piractwo to kwestia zarobków IP: *.dsl.bell.ca 18.03.08, 17:01
            Ty się lepiej nie odzywaj, bo pomijając to że Twój przykład pasuje
            do omawianej sprawy jak pięść do nosa (co jest mercedesem w muzyce -
            Rubik? A komunikacją miejską Doda?), to jeszcze mierżą mnie takie
            łebki, które same mają niejedno mp3, film, książkę czy komiks na
            sumieniu, a się mądrzą.
            • Gość: o2 Re: Piractwo to kwestia zarobków IP: *.acn.waw.pl 18.03.08, 18:48
              > to jeszcze mierżą mnie takie łebki, które same mają niejedno mp3,
              > film, książkę czy komiks na sumieniu, a się mądrzą.

              A mnie tacy jak ty, którym do głowy nie przychodzi, że ktoś może używać różnych
              rzeczy płacąc za nie albo korzystając np z darmowych odpowiedników programów.
              • milet_z_sedesu dla scislosci nie piratem tylko zlodziejem 18.03.08, 20:25
                nazywajmy rzeczy po imieniu
                • Gość: Jaroo Jeżeli komuś coś ukradniesz to ten ktoś nie będzie IP: *.marsoft.net 19.03.08, 12:02
                  tego czegoś mial a jak ściągniesz film a wcześniej nie zamierzaleś go kupić to sytuacja tamtej osoby niby okradzionej nie zmienia się. Więc piractwo nie jest złodziejstwem
                  • milet_z_sedesu Jeżeli komuś coś ukradniesz to ten ktoś nie zauwaz 19.03.08, 15:16
                    y to tez jestes zlodziejem.
                    AMEN
                    • unhappy Re: Jeżeli komuś coś ukradniesz to ten ktoś nie z 19.03.08, 17:17
                      milet_z_sedesu napisał:

                      > y to tez jestes zlodziejem.
                      > AMEN

                      A ty jesteś niebieską jaszczurką z Kasjopei.
                      AMEN
          • Gość: greg0.75 jasne IP: *.net.autocom.pl 18.03.08, 18:09
            > Jesli osoba ma na utrzymanie 700 zl miesiecznie to nie kradnie mercedesa, tylko
            > jezdzi komunikacja miejska. Tak trudno to pojac?
            > Kradziez to kradziez
            jasne:
            a gwałt to gwałt
            tylko co to ma wspólnego z ewentualnymi naruszeniami majątkowych praw autorskich?
        • Gość: Marek Kradniesz samochody, bo jestes "biedny"? IP: 195.47.201.* 18.03.08, 13:17
          > Jeśli osoba ma na utrzymanie się 700zł na miesiąc z czego musi opłacić
          > mieszkanie, rachunki, wyżywić i ubrać, to nie stać jej na nic legalnego.
          > Wychodzi na to, że ludzie biedni skazani są na odcięcie od kultury czy sztuki,

          Nie pisz o sztuce, bo w życiu nie ściągnąłeś żadnej sztuki. Filmy to również
          wątpliwa kultura, a gry już w ogóle, bo kultura masowa to nie kultura, a
          sieczka. Jak kogoś nie stać to nie oglada i już. Dlaczego biednym mamy do
          wszystkiego dopłacać? Są biedni (najczęściej), bo im sie nie chce postarać o
          większe pieniądze. I z tego powodu maja mieć wszystko za darmo? Na tej zasadzie
          powinni móc ukraść sąsiadowi samochód - bo nie stać ich na kupno własnego (są
          przecież "biedni").
          • Gość: Kasia Re: Kradniesz samochody, bo jestes "biedny"? IP: *.chello.pl 18.03.08, 15:18
            Skoro jesteś takim bogatym cwaniakiem to sprawdź swój komputer ile w nim masz
            pirackich rzeczy. Dam sobie rękę uciąć, że i samego windowsa! Skoro dla Ciebie
            kino to nie sztuka, to naprawdę jesteś pustym człowiekiem. Bo sztuka to nie
            tylko taka wystawiana w teatrze, a jeśli już o tym mowa to i na to nie stać
            biednych.
          • Gość: Pleban Re: Kradniesz samochody, bo jestes "biedny"? IP: *.dsl.bell.ca 18.03.08, 17:05
            > Nie pisz o sztuce, bo w życiu nie ściągnąłeś żadnej sztuki. Filmy
            to również
            > wątpliwa kultura, a gry już w ogóle, bo kultura masowa to nie
            kultura, a
            > sieczka.

            Wlasciwie juz powyzszy wpis dyskwalifikuje Cie z rzeczowej dyskusji,
            ale napomkne tylko litosciwie, zebys sprecyzowal co jest
            tym "samochodem" w przypadku muzyki czy filmow. Mam nie krasc i
            jezdzic rowerem? To co jest tym rowerem?
        • frant3 Piractwo to przede wszyskim kwestia uczciwości 18.03.08, 13:18
          Siódme przykazanie brzmi nie kradnij!

          A dla spokojności możesz posłuchać radyjka: www.shoutcast.com

          --
          ♥ Nieboska satyra
          • Gość: Jakub Re: Piractwo to przede wszyskim kwestia uczciwośc IP: *.chello.pl 18.03.08, 13:54
            > Siódme przykazanie brzmi nie kradnij!

            To nie takie proste. Prawo zapewnia swobodny dostęp do dóbr kultury publicznie rozpowszechnionych (czy jak to tam dokładnie brzmi). A więc puszczonych w radiu, w klubie, na imprezie (po opłaceniu należnych tantiem autorowi albo ZAiKSowi), w telewizji... a więc także w radiu internetowym, na oficjalnej stronie zespołu (jeżeli jest cały kawałek), na YouTube itp. Tak samo jak możesz nagrać z radia na kasetę, tak możesz nagrać z YouTube'a lub radia internetowego do pliku audio. W świetle polskiego prawa to już będzie "public domain".
            • frant3 Re: Piractwo to przede wszyskim kwestia uczciwośc 18.03.08, 16:01
              Nie używamy p2p, muzyczkę słuchajmy z radia internetowego, które płaci za nadawanie muzyki i/lub pomaga wypromować artystów. Możemy także jak wspomniałeś nagrać sobie muzyczkę z radia na dysk. Są też portale takie jak onet.pl, gdzie są bezpłatne, promocyjne teledyski różnych muzyków. Na oficjalnych stronach artystów też są reklamowe gratisy. A gdy utwory jakiegoś wykonawcy wyjatkowo przypadną nam do gustu - to kupmy jego płytkę w sklepie. A będziemy mieli czyste sumienie, że nie jesteśmy złodziejami.

              --
              ♥ Nieboska satyra

              • Gość: Jakub Re: Piractwo to przede wszyskim kwestia uczciwośc IP: *.chello.pl 18.03.08, 16:37
                Zgadzam się co do radia internetowego, teledysków itp. Ba!, są radia, na których stronach można głosować na utwory, które mają zostać puszczone w następnej kolejności. Więc można upolować "ten jeden" utwór. W okresach niskiej "słuchalności" 10 zdeterminowanych osób może nawet odtworzyć większość albo i całą płytę ;) I wykonawca na tym więcej zyska, bo tantiemy z opłat odprowadzanych przez radia w większej mierze trafiają do nich zamiast do kieszeni dystrybutora (czy też się mylę?).

                Ale będę zawsze protestować między stawianiem znaku równości między p2p a działalnością wątpliwą moralnie. Większość może i ściąga tony plików po to, żeby nie płacić nawet tych 15 zł za album. Ale to nie znaczy, że p2p jest z gruntu złe. Np. taka sytuacja - zużyła/porysowała Ci się płyta z ulubionym albumem. Nie masz kopii zapasowej. Czy sensowne jest płacenie jeszcze raz za to samo? W takim wypadku możesz sobie pobrać MP3 z p2p. Kupiłeś wcześniej album, masz więc prawo do słuchania tej muzyki bez ograniczeń czasowych. Nie utożsamiajmy p2p z "piratami" :)
                • frant3 Re: Piractwo to przede wszyskim kwestia uczciwośc 18.03.08, 20:10
                  Jeśli potrafisz korzystać z p2p w taki sposób, aby nie wspierać piractwa to O.K.
                  Jeśli zakładasz, że porysujesz płytę, to możesz zrobić sobię jej kopię zapasowa na CDR i odłożyć do szuflady, to jest o wiele prostsze niż nagrywanie albumu z sieci p2p.
                  Jeżli masz pieniążki, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby kupić zniszczoną płytę ponownie. No chyba, że chcesz wydać te pieniążki na zbożniejsze cele.
                  Jeżeli nie jesteśmy pewni czy coś jest dobre moralnie, czy złe, to dla spokoju sumienia nie róbmy tego.

                  --
                  ♥ Nieboska satyra
              • adas313 Re: Piractwo to przede wszyskim kwestia uczciwośc 18.03.08, 17:09
                > Możemy także jak wspomniałeś nagrać sobie muzyczkę z radia na dysk.

                Ano właśnie i jak wtedy z legalnością tej muzyki?

                Inny przypadek: w telewizji leci jakiś film, powiedzmy "Milczenie owiec". Mamy
                wideo lub inkszą nagrywarkę, sygnał odbieramy legalnie. W tej sytuacji (o ile
                dobrze rozumiem) można sobie zupełnie legalnie i bez naruszania praw autorskich
                nagrać film i wrzucić do komputera.

                Tak więc co to za różnica czy dany film przetworzę z sygnału TV czy ściągnę z
                rapidshare'a, wrzuty, posklejam z fragmentów poumieszczanych na youtube, łotewer?
                • Gość: Jakub Re: Piractwo to przede wszyskim kwestia uczciwośc IP: *.chello.pl 18.03.08, 17:16
                  > Ano właśnie i jak wtedy z legalnością tej muzyki?

                  Jest jak najbardziej legalna. Dopóki wykorzystujesz ją na użytek własny.

                  > Inny przypadek: w telewizji leci jakiś film, powiedzmy "Milczenie
                  > owiec". Mamy wideo lub inkszą nagrywarkę, sygnał odbieramy
                  > legalnie. W tej sytuacji (o ile dobrze rozumiem) można sobie
                  > zupełnie legalnie i bez naruszania praw autorskich nagrać film i
                  > wrzucić do komputera.

                  Jak najbardziej. W przypadku takiego np. magnetowidu do 3% ceny jest odprowadzane na organizacje reprezentujące interesy twórców. Prawo także nie ogranicza formatu, w jakim możesz wykonywać kopie zapasowe. Ja na przykład posiadane DVD zrzucam na dysk i oglądam za pomocą Alcohola 52%. Raz - płyta się nie zużywa. Dwa - wygodniej (mogę trzymać kilka filmów na podorędziu). Trzy - mogę obejrzeć przez sieć lokalną na drugim komputerze, w którym zepsuł się napęd optyczny :)

                  > Tak więc co to za różnica czy dany film przetworzę z sygnału TV
                  > czy ściągnę z rapidshare'a, wrzuty, posklejam z fragmentów
                  > poumieszczanych na youtube, łotewer?

                  Różnica jest w tym, jak film został rozpowszechniony.
                  • adas313 Re: Piractwo to przede wszyskim kwestia uczciwośc 18.03.08, 17:58
                    > Ja na przykład posiadane DVD zrzucam na dysk i oglądam za pomocą
                    > Alcohola 52%.

                    Ja tak traktuję muzykę, z tych samych powodów. A już w samochodzie
                    w życiu bym nie włączył oryginalnej płyty. Zwłaszcza na polskiej drodze ;o)

                    > Różnica jest w tym, jak film został rozpowszechniony.

                    Jasne, tylko w wypadku pozyskania utworu z sieci kto narusza prawo? Na podstawie
                    artykułu wydaje się, że rozpowszechniający.
                    • Gość: Jakub Re: Piractwo to przede wszyskim kwestia uczciwośc IP: *.chello.pl 18.03.08, 18:49
                      > Jasne, tylko w wypadku pozyskania utworu z sieci kto narusza
                      > prawo? Na podstawie artykułu wydaje się, że rozpowszechniający.

                      Rozpowszechniający. Tylko pobierając (np. RapidShare), nie naruszasz prawa. Może Cię jedynie pozwać do sądu cywilnego właściciel praw autorskich i spróbować wykazać, że przez Twoje pobranie jego dzieła poniósł stratę (w tym utracone potencjalne przychody). W przypadku pojedynczych przypadków (a nie np. 5 filmów dziennie) moim zdaniem można się wybronić, bo choćby np. równie dobrze można nagrać to z telewizji, a wtedy nic się nikomu dodatkowo nie należy.
                • habrys Re: Piractwo to przede wszyskim kwestia uczciwośc 18.03.08, 17:17
                  adas313 napisał:

                  > Tak więc co to za różnica czy dany film przetworzę z sygnału TV czy ściągnę z
                  > rapidshare'a, wrzuty, posklejam z fragmentów poumieszczanych na youtube, łotewer?

                  Dopóki nie udostępniasz nieznajomym, żaden problem, wszystkie przez Ciebie opisane sposoby pozyskania filmów, czy muzyki są legalne.

                  Problem w tym, że większość klientów (programów) p2p, żeby działać dobrze (szybko ściągać plik) musi jednocześnie go udostępniać (podczas ściągania, więc nie ma znaczenia, że zaraz po ściągnięciu filmu wyłączysz komputer). A udostępnianie jest już nielegalne.
      • jorn Re: Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie 18.03.08, 13:44
        Gość portalu: Lopez napisał(a):

        > Jeżeli muzyk umieszcza swoje piosenki to dysponuje SWOIMI prawami
        autorskimi, do czego ma prawo, bo to jego własność intelektualna i
        może ją dać komukolwiek. Osoby trzecie nie mogą jego własności
        rozpowszechniać komukolwiek, więc jeżeli ktoś tutaj bzdury opowiada,
        to niestety to jesteś Ty. <

        A widzisz, nie zrozumiałeś mojego tekstu. Oczywiście, że masz rację
        i takie ściąganie jest legalne, ale z wypowiedzi pana komisarza
        wynika cos innego.
      • robert.zimnicki Re: Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie 18.03.08, 18:26
        To jak wyjasnisz, dlaczego na stronie KSU sa skroty do plikow MP3, ale jakims
        cudem nie da sie nic pobrac????

        Takich stron jest kilka tysiecy. Jako pierwsza podaje KSU, bo autorzy podali tam
        darmo swoje utwory, ale jakis pedal z ZAIKS lub inny sutener byl za tepy
        umyslowo i nie zalapal, ze autor ma prawo udostepniac komu chce swoje dziela.


        Wiec wyprosuj swoja poprzednia odpowiedz.

        Gość portalu: Lopez napisał(a):

        > Jeżeli muzyk umieszcza swoje piosenki to dysponuje SWOIMI prawami autorskimi, d
        > o
        > czego ma prawo, bo to jego własność intelektualna i może ją dać komukolwiek.
        > Osoby trzecie nie mogą jego własności rozpowszechniać komukolwiek, więc jeżeli
        > ktoś tutaj bzdury opowiada, to niestety to jesteś Ty.
    • Gość: luio Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.08, 12:27
      Zalosne.
      Najpierw ktos, czytaj debil zwani poslami pod wplywem, za lapowki ect.. uchwalaja niedorzeczne, idiotyczne, nielogiczne... niepotrzebne skreslic prawo ktorego nikt nie moze zrozumiec a pozniej nikt go oczywiscie nie przestrzega.
      Wiec policja i inni udaja ze scigaja te przestepstwa bo sami w domu tez lamia owe idiotyczne prawa, moze wkoncu czas na zmiane prawa ?

      Moge udostepnic plyte kuzynowi, koledze tez moge jak go dobrze znam ? a jak go znam tylko tydzien to jeszcze moge czy juz nie ? Co za debil uchwalil takie prawo.
    • rrj Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie? 18.03.08, 12:33
      Kopiowanie muzyki nie jest przestępstwem. Płacenie za muzykę utrwaloną na
      płytach to jawna aberacja, na szczęście chwilowa. Kwestia kilku lat, kiedy
      zniknie ostatecznie.

      Jak muzyk chce zarobić pieniądze to gra koncert albo w knajpie. Albo znajdzie
      sobie mecenasa. Płyta służy tylko promocji jego twórczości. Zresztą wystarczy
      popatrzeć na wpływy przemysłu muzycznego - dochody z koncertów lawinowo rosną,
      dochody ze "sprzedaży" muzyki spadają.

      I jeszcze jedno - skoro kupuje prawa do utworów, to czy mogę sobie wymienić
      czarną płytę na CD w cenie nośnika? Albo płytę DVD z filmem na ten sam film w HD
      na Blue Ray?
      • Gość: jk Re: Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie IP: *.eranet.pl 18.03.08, 12:47
        > Płacenie za muzykę utrwaloną na płytach to jawna aberacja, na
        > szczęście chwilowa.

        akurat tu sie nie zgadzam - powinno byc tak: chce miec muzyczke to sciagam sobie
        z netu za free (albo place jesli mam ochote wspomoc autora, ale autora a nie
        jakis zaiks czy cos), chce miec ladnie zapakowana plytke w pudelku z ksiazeczka
        z tekstami - place za plyte i ksiazeczke

        troche tak jak z linuksem - moge sobie sciagnac za free, ale jesli chce miec
        ladnie zapakowany i z supportem to dopiero wtedy place
        • Gość: Kurczak mały Bardzo mądrze powiedziane "jk" IP: *.chello.pl 18.03.08, 15:21
          Brawo :)
      • Gość: le ming Re: Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie IP: *.aster.pl 18.03.08, 13:17
        > Jak muzyk chce zarobić pieniądze to gra koncert albo w knajpie.

        Czyli rozumiem, ze samo skomponowanie, zagranie i zaspiewanie na plyte odwala za
        friko, chocby siedzial w studiu pol roku, tak? Ludzie, wy to jednak jestescie
        szurnieci.
        • adas313 Re: Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie 18.03.08, 17:19
          > Czyli rozumiem, ze samo skomponowanie, zagranie i zaspiewanie na
          > plyte odwala za friko

          I jeszcze dopłaca; nagranie płyty może kosztować kilkadziesiąt-kilkaset tysięcy
          Euro.
          • Gość: rafvonthorn Re: Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie IP: *.10.28.78.cable.dyn.petrus.com.pl 18.03.08, 17:42
            A kto ich zmusza do tak strasznej harówki? Nie uważacie, że ilość
            dominuje nad jakością? Może lepiej dla kultury, żeby tworzyli ją
            pasjonaci, a nie marketingowcy?
            • adas313 Re: Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie 18.03.08, 18:16
              > Nie uważacie, że ilość dominuje nad jakością?

              Ależ to właśnie jakość nakłania do tej harówki ;o)

              Zawodowy perfekcjonizm, chęć stworzenia nagrania o wysokim poziomie
              artystycznym, bogatej aranżacji i dobrego z punktu widzenia techniki audio?

              Podejrzewam, że płyty rodzimych sezonowych gwiazdek pop są dużo tańsze w
              realizacji niż np. uznanych światowych gwiazd.
      • Gość: JSB Re: Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie IP: *.acn.waw.pl 18.03.08, 18:55
        > Jak muzyk chce zarobić pieniądze to gra koncert albo w knajpie.
        > Albo znajdzie sobie mecenasa. Płyta służy tylko promocji jego
        > twórczości.

        Gdybyś miał cokolwiek wspólnego z tworzeniem muzyki i wiedział jak to wszystko
        działa nie powtarzałbyś tych bzdur odnośnie koncertów czy knajp. Poza tym -
        jeśli muzyk chce zarobić sprzedając swoją muzykę to jego sprawa i ma do tego prawo.

        > Zresztą wystarczy popatrzeć na wpływy przemysłu muzycznego -
        > dochody z koncertów lawinowo rosną, dochody ze "sprzedaży" muzyki
        > spadają.

        "Lawinowo"???? Proszę bardzo - podaj konkretne przykłady. Oczywiście mam
        nadzieje, że nie mylisz wpływów z zyskiem?

        > I jeszcze jedno - skoro kupuje prawa do utworów,

        Mylisz pojęcia. Prawa do utworów zawsze posiada autor! Co najwyżej kupujesz
        prawo do odtwarzania.
    • Gość: Mario Coż to takiego ta Windowsa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.08, 12:42
      Widzę, że nawet Gazeta.pl nie uchroniła się od dziennikarzy nieuków.
      Może autor uprzejmie wyjaśni na forum co takiego jest ta Widnowsa?
      • Gość: ziutek Re: Coż to takiego ta Windowsa? IP: *.ztpnet.pl 18.03.08, 12:49
        To nazwa takiego systemu operacyjnego odmieniona przez przypadek.
    • 1zxcvbnm Jest tu sprzeczność!!!! GW nie może się zdecydować 18.03.08, 12:47
      W gazecie Wyborczej z dnia 4.02.2008 w artykule "Internauci piracą, ale płacą" dr W. Machała z Instytutu Prawa Cywilnego UW, specjalista od prawa autorskiego napisał cytuję:
      ".... Teraz internetowi piraci przestrzegani akcjami policji zmieniają taktykę. Korzystają z serwisów takich jak rapidshare czy megaupload. Za ich pomocą mozna ściągać, ale niczego nie udostępniać. I pirat zamienia się w przykłądnego obywatela - jeśli ściąga filmy, muzykę czy seriale do własnego użytku piratem NIE JEST. to co robi mieści się w granicach dozwolonego użytku osobistego...."
      Tak więc jak to jest wreszcie?
      • Gość: jaro Re: Jest tu sprzeczność!!!! GW nie może się zdecy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.08, 13:31
        no przecież i z tego artylułu wynika, że z p2p jest nielegalnie, bo
        jednocześnie udostępnia się pliki częściowe. Jeśli wyłączysz
        udostępnianie (a niekórych programach można innych nie) to wszystko
        jest ok
        • habrys Re: Jest tu sprzeczność!!!! GW nie może się zdecy 18.03.08, 13:36
          Tak, tylko że jak wszyscy wyłączą udostępnianie, to nie będzie od kogo ściągać...
        • unhappy Re: Jest tu sprzeczność!!!! GW nie może się zdecy 18.03.08, 14:57
          Gość portalu: jaro napisał(a):

          > no przecież i z tego artylułu wynika, że z p2p jest nielegalnie, bo
          > jednocześnie udostępnia się pliki częściowe. Jeśli wyłączysz
          > udostępnianie (a niekórych programach można innych nie) to wszystko
          > jest ok

          Wszystko zależy od tego CO ściągasz i (ewentualnie) udostępniasz.
    • Gość: Tomek Re: Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie IP: 81.15.160.* 18.03.08, 12:49
      A tak uściślając. Skoro można ściągać od znajomych - to czy np.
      ściąganie ze stron, gdzie trzeba się zalogować (zatem jest jakaś
      społeczność - grupa znajomych) będzie też dozwolone. Mam tu na myśli
      głównie torrenty, gdzie ściąga się i udostępnia tylko ludziom
      zarejestrowanym do danej społeczności.

      Pzdr
      Tomek
      • Gość: k Re: Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie IP: *.adsl.inetia.pl 18.03.08, 14:21
        Idąc tą drogą można dojść do wniosku, że każdy użytkownik P2P zaczyna należeć do jakieś społeczności, grupy znajomych.
        Istnieje jeszcze jeden problem, co z podatkiem płaconym na rzecz artystów od nośników? Czy nielegalne ściągniecie i nagranie na płytę muzyki spowoduje, że faktura za nośnik legalizuje ściąganie?

        Gość portalu: Tomek napisał(a):

        > A tak uściślając. Skoro można ściągać od znajomych - to czy np.
        > ściąganie ze stron, gdzie trzeba się zalogować (zatem jest jakaś
        > społeczność - grupa znajomych) będzie też dozwolone. Mam tu na myśli
        > głównie torrenty, gdzie ściąga się i udostępnia tylko ludziom
        > zarejestrowanym do danej społeczności.
        >
        > Pzdr
        > Tomek
        • Gość: Jakub Re: Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie IP: *.chello.pl 18.03.08, 14:25
          > Idąc tą drogą można dojść do wniosku, że każdy użytkownik P2P
          > zaczyna należeć do jakieś społeczności, grupy znajomych.

          Ta kwestia zdaje się została rozwiązana częściowo w orzecznictwie (częściowo, bo wszak u nas nie ma prawa precedensowego). Za bliskich znajomych (jak to było w ustawie? ścisły stosunek osobisty?) są uznawane osoby, z którymi przez dłuższy czas (nieuściślone) była podtrzymywana z zamiarem kontynuowania. Więc kumpel z klasy czy klubu miłośników filatelistyki jest bliskim znajomym, ale osoba przypadkowo spotkana na sieci, z którą się wymieniło parę mejli/postów - już nie. Oczywiście sieć nie wyklucza bliskich znajomości - jeżeli regularnie mejlujesz, spotykasz się na czacie/IRC-u itp. z kimś z np. Szwajcarii, to moim zdaniem jak najbardziej jest to Twój bliski znajomy.
    • Gość: Leszek Dystrybutorzy winni, bo nie dystrybuują IP: 195.47.201.* 18.03.08, 12:55
      Staram się robic wszystko legalnie. Mam legalne systemy, programy (zapłaciłem).
      Chcę kupić dziecku film i nie mogę go NIGDZIE znaleźć. To oczywista wina
      dystrybutorów, że sięgam po plik z binariów, bo inaczej go NIE dostanę.
      Przykład. "Księżniczka Mononoke". Obecny w wielu sklepach internetowych jedynie
      na liście. Po wejściu dalej wszędzie jest "NIEDOSTĘPNY", "nakład wyczerpany",
      etc. Poświęciłem godzinę na znalezienie filmu DVD i NIE znalazłem. Nie ma
      również w wypożyczalniach, bo film jest z 1995. Tak działa jego dystrybutor.
      Dziś prawdopodobnie ściągnę z sieci, bo ukazał się.
      Tak jest z milionami pozycji. Gdyby internauta MIAŁ możliwość ściągnięcia go za
      opłatą, to zrobiłby to. Tymczasem dystrybutor woli sprzedać go z
      kilkumiesięcznym opóźnieniem do jakiejś telewizji. Przykład: popularne seriale
      amerykańskie typu LOST są dostępne w niecałą dobę w sieci. Próbuję obejrzeć
      legalnie i nie ma sposobu. Owszem amerykańskie strony umożliwiają ściągnięcie i
      zapłacenie ale próba kończy sie odmową, bo nie jestem mieszkańcem USA. No i jaka
      konkluzja? Stoję z pieniędzmi w ręku, chcę zapłacić ale towaru legalnie NIE CHCĄ
      mi sprzedać. Wówczas ściągnę za darmo - trudno. Wina jest w całości po stronie
      dystrybutorów.
      • kretynofil Jedno pytanie do szanownego pana... 18.03.08, 14:00
        ...rozumiem, ze Lost nigdy w Polsce nie zostanie wydany i nigdy go u
        nas nie bedzie mozna legalnie zobaczyc?

        Co? Jednak bedzie mozna, tylko trzeba bedzie poczekac? Ojojoj,
        strasznie pan niecierpliwy :)))

        To co, jak upragniony Lost sie pojawi, to rozumiem, ze pierwszy pan
        poleci do sklepu go kupowac, prawda?

        Nie? A to dlaczego? Aaaaa, no tak, nie ma pan akurat pieniedzy - to
        znaczy ma pan, owszem, ale one sa na nastepny sezon, ktorego w
        sprzedazy jeszcze nie ma, tak?

        Takie pie*dolenie trzy po trzy mnie naprawde rozmiekcza - studenci
        kopiuja Crysisa, a na forach placza, ze piraca, bo AutoCAD jest
        drogi, a ten tutaj osiol dardanelski ciagne Losta z sieci, bo go w
        sklepie nie ma... jeszcze :)

        Zlodziej, panie leszku, jest zawsze zlodziejem - i pana to dotyczy...

        Mala litera w calym poscie celowo.

        ----------------------------------------------

        Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
        internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
        czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
        kretynami. Milej lektury :)
        • domoslaf Re: Jedno pytanie do szanownego pana... 18.03.08, 14:31
          > Nie? A to dlaczego? Aaaaa, no tak, nie ma pan akurat pieniedzy - to
          > znaczy ma pan, owszem, ale one sa na nastepny sezon, ktorego w
          > sprzedazy jeszcze nie ma, tak?

          Nie ma to jak z góry wiedzieć co ktoś zrobi. A ja np. tak, cały trzeci sezon (1
          i 2 oglądałem w TV) ściągałem z sieci, a jak tylko wyszedł na DVD to kupiłem.

          Ogólnie popieram pana Leszka - może nie w kwestii tego, że działania
          dystrybutorów w jakikolwiek sposób "usprawiedliwiają" piractwo, bo oczywiście
          nie usprawiedliwiają (nie oszukujmy się - ja mam pełną świadomość, że ściągając
          ten 3. sezon postępowałem niewłaściwie), ale prawda jest taka, że gdyby im się
          chciało, to z pewnością mogliby wykonywać swoją pracę znacznie lepiej
          dostosowując się do aktualnych realiów...
          • kretynofil Wiesz, ja nie jestem pewien czy bym tego... 18.03.08, 14:47
            ... chcial. Jesli dystrybutorzy zaczeliby wydawac seriale rownolegle
            z premiera w telewizji, to ceny DVD poszlyby radykalnie do gory - bo
            dzisiejsze zyski z wylacznosci na nadawanie dla TV musialyby
            pochodzic ze sprzedazy DVD. To sa ogromne pieniadze i nawet po
            rozdzieleniu ich na iles tysiecy nabywcow serialu, podnioslyby cene
            conajmniej dwukrotnie. To, z kolei, byloby argumentem dla zlodziei
            zeby sciagac (bo za drogo im bedzie, jak zawsze).

            Co do mojego przeczucia odnosnie do zachowania pana leszka, to
            intuicja mnie nie zawiodla - plakal ze musi ukrasc jakis film, bo
            nie ma go w sklepach. Po napisaniu swojego posta sprawdzilem na
            Allegro i okazalo sie ze film jest dostepny z drugiej reki. Nie
            sadze zeby ktos, kto sciaga film dla corki "bo nie ma w sklepach"
            (co jest nieprawda, ja to udowodnilem), kupil serial ktory juz
            obejrzal.

            ----------------------------------------------

            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
            czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
            kretynami. Milej lektury :)
            • domoslaf Re: Wiesz, ja nie jestem pewien czy bym tego... 18.03.08, 15:24
              > pochodzic ze sprzedazy DVD. To sa ogromne pieniadze i nawet po
              > rozdzieleniu ich na iles tysiecy nabywcow serialu, podnioslyby cene
              > conajmniej dwukrotnie. To, z kolei, byloby argumentem dla zlodziei
              > zeby sciagac (bo za drogo im bedzie, jak zawsze).

              No to już jest gdybanie, czy podniosłoby, czy nie. Jeszcze w temacie tego Losta
              nieszczęsnego, jak już w niego weszliśmy, to można go również następnego dnia po
              premierze oglądać *za darmo* (z reklamami) na stronie ABC (pod warunkiem, że
              mieszka się w USA). Kupic można w iTunesach, nie jestem pewien w jaki czas po
              premierze (ale nie bardzo długi, bodaj tydzień w najgorszym wypadku) w bardzo
              wielu miejscach na świecie. I jakoś ceny nie skaczą w górę, nie sądzę, że wiele
              by się tu zmieniło jakby taka możliwość pojawiła się również w Polsce.

              W każdym razie ja naprawdę bardzo bym się ucieszył na rozsądną, legalną
              alternatywę dla ściągania z sieci, bo jakkolwiek "to straszne, musisz poczekać
              pół roku" może się wydawać dobrym argumentem, to dla niektórych naprawdę jest to
              problem i naprawdę nie chcą czekać. ;) Ot różne są zboczenia...

              Ostatecznie jednak chodzi mi po prostu o to, żeby przyczyn piractwa nie
              doszukiwałbym się wyłącznie w "biedzie" i "kombinatorstwie" Polaków, bo ta
              pierwsza jest przesadzona, a to drugie wcale nie jest cechą wyłącznie
              mieszkańców naszego kraju. Na tzw. "zachodzie" też ściągają, o to bym się nie
              martwił, może po prostu częściej ze zwykłego lenistwa niż braku funduszy. Jest
              naprawdę duże pole do popisu i do zagospodarowania tego rynku (vide wspomniane
              iTunesy, już na 2. miejscu pod względem obrotów wśród wszystkich sklepów
              muzycznych w USA, również klasycznych). I zagospodarowując je porządnie też
              można walczyć z piractwem, kije kijami, ale marchewkę też czasem miło łyknąć. :)
              • Gość: ano Re: Wiesz, ja nie jestem pewien czy bym tego... IP: *.crowley.pl 18.03.08, 15:52
                ... a jak serial jest pokazywany w TVP, TVN itd.??? to co,
                ściągając go z sieci przed premierą w polskiej TV jestem piratem, a
                po premierze już nie? trochę to nielogiczne i naciągane.
                Wracając do dystrybutorów - był taki serial "Ekipa". w kilka(naście)
                godzin po premierze odcinka można było kupić ten odcinek w kioskach -
                jak się chce to się da!
                • Gość: Jakub Re: Wiesz, ja nie jestem pewien czy bym tego... IP: *.chello.pl 18.03.08, 15:59
                  > ... a jak serial jest pokazywany w TVP, TVN itd.??? to co,
                  > ściągając go z sieci przed premierą w polskiej TV jestem piratem,
                  > a po premierze już nie? trochę to nielogiczne i naciągane.

                  Jak najbardziej logiczne. Zgodnie z prawem po publicznym rozpowszechnieniu możesz ściągnąć. Możesz też nagrać na DVD i rozdać kopie rodzinie. Moim zdaniem w rozumieniu obecnych przepisów nie ma znaczenia, w jaki sposób wejdziesz w posiadanie rozpowszechnionego materiału. Oczywiście, o ile ten sposób jest zgodny z prawem :) A ściąganie jest zgodne z prawem (ponieważ nie jest zabronione).

                  Ale przed publicznym rozpowszechnieniem łamiesz prawo, ponieważ nie ma zastosowania przepis o dozwolonym użytku osobistym/własnym/prywatnym (jak zwał, tak zwał). Inna sprawa, że żyjemy w dobie globalnej, mogłeś obejrzeć przez satelitę zanim TVP puściło dany serial...
                • domoslaf Re: Wiesz, ja nie jestem pewien czy bym tego... 18.03.08, 17:18
                  ... a jak serial jest pokazywany w TVP, TVN itd.??? to co,
                  > ściągając go z sieci przed premierą w polskiej TV jestem piratem, a
                  > po premierze już nie? trochę to nielogiczne i naciągane.

                  Możliwe, ale przecież ja nic takiego nie napisałem, że ściągając po premierze
                  nie jestem piratem.

                  Zawsze jestem piratem, przynajmniej jeżeli rozprowadzam (a ściągając z Torrenta
                  rozprowadzam, szpanowanie tajemniczymi rozwiązaniami bez udostępniania, albo
                  roztrząsanie kwestii prawnych i zastanawianie się kto za to udostępnianie jest
                  tak naprawdę odpowiedzialny zostawmy panom piętro niżej ;)), ja tylko mówię, że
                  kurczę, gdyby ktoś się w końcu spiął i sprzedawał taki jeden odcinek serialu za
                  dajmy na to 5zł (realne, skoro w stanach mogą byc 2 dolary; a niechby już i te
                  8zł było, też do przeżycia) to *na pewno* bym kupował. Że piractwo czasem jednak
                  wynika z braku alternatywy, że jest sporo osób, które bardzo chętnie by płaciło
                  jakby mogło, ale nie, nie mają ochoty czekać pół roku czy rok na wydanie DVD, no
                  po prostu nie mają, różne są zboczenia. ;) I nazwijcie mnie złodziejem,
                  parszywcem, pożeraczem noworodków czy coś, nie o to tu chodzi...

                  Bo piractwo z całą pewnością jest przestępstwem, tego nie neguję od samego
                  początku, twierdzę tylko, że można z nim walczyć *również* konkurencyjną ofertą
                  (wspomniane 5-8 zł za odcinek serialu, w dobrej jakości i w fachowym tłumaczeniu
                  nie wydaje mi się jakąś zaporową ceną) dla klienta, a nie tylko włócząc się po
                  sądach...
    • zacieklykomentator Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie? 18.03.08, 13:15
      Czy Pan Azanowny Komisarz byłby łaskaw wskazać podstawę prawną twierdzenia, że
      ściąganie plików za pośrednictwem sieci p2p jest karalne ?

      Owszem, udostepnianie plików w takiej sieci karalne jest na podstawie art 116
      względnie art 117 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jednak
      karalność korzystania z takich utworów nie jest w owej ustawie przewidziana. Dla
      ułatwienia podpowiem Panu Szanownemu Komisarzowi, że w prawie karnym obowiązuje
      zasada nullum crimen sine lege poenali anteriori, na poziomie konstytucyjnym
      wyrażona w art. 42 ust. 1 Konstytucji. O czym zresztą powinien był kiedyś usłyszeć.

      Dopóki więc Pan Szanowny Komisarz nie zechce takiej informacji przedstawić, będę
      go w uważać za ignoranta w przedmiotowej materii, a dziennikarza, co to
      wydrukował nie sprawdzając, za to z nagłówkiem jak wyżej, za dziennikarzynę.
      • Gość: le ming Re: Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie IP: *.aster.pl 18.03.08, 13:19
        Pan komisarz wylozyl te idee dosyc jasno: sciagajac - udostepniasz. I za
        udostepnianie beda cie scigac.
        • zacieklykomentator Re: Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie 18.03.08, 13:56
          Gość portalu: le ming napisał(a):

          > Pan komisarz wylozyl te idee dosyc jasno: sciagajac - udostepniasz. I za
          > udostepnianie beda cie scigac.

          Dość rewolucyjna interpretacja: A = B
          • Gość: le ming Re: Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie IP: *.aster.pl 18.03.08, 14:09
            > Dość rewolucyjna interpretacja: A = B

            Czytales w ogole ten artykul? Czy tylko tak sobie pieprzysz? Facet mowi
            wyraznie, ze mechanizm P2P sprawia, ze jak sciagasz, to OD RAZU, AUTOMATYCZNIE
            udostepniasz to, co sciagasz. Wiec jest za co scigac.
            • zacieklykomentator Re: Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie 18.03.08, 14:20
              Gość portalu: le ming napisał(a):

              > > Dość rewolucyjna interpretacja: A = B
              >
              > Czytales w ogole ten artykul? Czy tylko tak sobie pieprzysz? Facet mowi
              > wyraznie, ze mechanizm P2P sprawia, ze jak sciagasz, to OD RAZU, AUTOMATYCZNIE
              > udostepniasz to, co sciagasz. Wiec jest za co scigac.

              Nie każdy system p2p udostępnia to co ściągnął, nie każdy system p2p zmusza do
              udostępniania plików. Więc to Szanowny Pan Komisarz, jak to ująłeś, sobie
              pieprzy, zresztą do spółki z Tobą. To po pierwsze.

              Po drugie, na tej zasadzie odpowiedzialny za udostępnianie plików powinien być
              np. właściciel rapidshare'a albo właściciel proxy, przez które przechodzi plik,
              a nie tylko ten kto go ściąga/umieszcza w sieci. Po prawniczemu rzecz ujmując na
              zasadzie zamiaru ewentualnego albo pomocnictwa. No, ale żeby to wiedzieć, trzeba
              wiedzieć co to jest proxy i co to jest zamiar ewentualny.
              • habrys Re: Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie 18.03.08, 14:37
                Moim zdaniem Pan Komisarz ma jednak racje. Mimo, że mnie też się to nie podoba. Nic nie zmienia fakt, że niektóre programy nie zmuszają do udostępniania. Korzystając z takiego programu nie łamiesz prawa, bo tylko ściągasz (inna sprawa, że gdyby wszyscy używali takich programów, to nie byłoby od kogo ściągać). Ściągając programem zmuszającym równocześnie do udostępniania łamiesz prawo. Bo udostępniasz, zazwyczaj nawet świadomie. Proste jak cep.
                • zacieklykomentator Re: Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie 18.03.08, 15:06
                  habrys napisał:

                  > Nic nie zmienia fakt, że niektóre programy nie zmuszają do udostępniania. Korz
                  > ystając z takiego programu nie łamiesz prawa, bo tylko ściągasz (inna sprawa, ż
                  > e gdyby wszyscy używali takich programów, to nie byłoby od kogo ściągać).
                  Czyli właśnie zmienia ten fakt... Zresztą nie wszędzie na świecie udostępnianie
                  plików jest nielegalne/karalne

                  Ściąg
                  > ając programem zmuszającym równocześnie do udostępniania łamiesz prawo. Bo udos
                  > tępniasz, zazwyczaj nawet świadomie. Proste jak cep.
                  Być może. Ale na tej samej zasadzie powinien być ścigany również właściciel
                  Rapidshare'a i wszystkie serwery/sieci które routują p2p nie blokując dc,
                  torrenta, emule'a czy czego tam. Bo godzą się na to, że ich usługi posłużą do
                  popełnienia przestępstwa z art. 116 ustawy o prawie autorskim.

                  A Pan Komisarz ścigając tylko końcowego uzytkownika a nie wszystkich, którzy
                  zyskali na dokonaniu przestępstwa narusza zasadę państwa prawnego (art 1
                  Konstytucji) i z niej wynikające. To tak, jakby ścigać klienta prostytutki a nie
                  ścigać alfonsa.

                  Proste jak cep.
                  • habrys M.in. o filmach 18.03.08, 15:55
                    zacieklykomentator napisała:

                    > habrys napisał:
                    >
                    >>Nic nie zmienia fakt, że niektóre programy nie zmuszają do udostępniania.
                    >>Korzystając z takiego programu nie łamiesz prawa, bo tylko ściągasz >>(inna sprawa, że gdyby wszyscy używali takich programów, to nie byłoby od kogo ściągać).
                    > Czyli właśnie zmienia ten fakt...

                    Wydaje mi się mało prawdopodobne, żebyś nie zrozumiał. Ale napiszę jeszcze raz, postaram się jaśniej. Fakt, że niektóre programy nie zmuszają do udostępniania nic nie zmienia w kwestii, że używanie tych, które zmuszają do udostępniania (utworów chronionych prawem autorskim) jest nielegalne.

                    > Zresztą nie wszędzie na świecie udostępnianie
                    > plików jest nielegalne/karalne

                    Niewątpliwie. Myślałem, że koncentrujemy się na Polsce, w ostateczności Europie. W Stanach prawo jest na przykład trochę bardziej restrykcyjne, niż u nas, ale mało mnie to obchodzi.

                    >> Ściągając programem zmuszającym równocześnie do udostępniania
                    >> łamiesz prawo. Bo udostępniasz, zazwyczaj nawet świadomie.
                    >> Proste jak cep.
                    > Być może. Ale na tej samej zasadzie powinien być ścigany również właściciel
                    > Rapidshare'a

                    Powinien i chyba może. (Choć tu nie jestem pewien). Podobnie jak YouTube musiał usuwać filmy objęte prawem autorskim, albo przynajmniej starać się to robić. Być może do Rapidshare'a trudniej się dobrać, bo nie ma wyszukiwarki, jak YouTube, tylko trzeba grzebać po forach, żeby znaleźć linki do plików. A pliki są kawałkami po 100MB max.

                    > i wszystkie serwery/sieci które routują p2p nie blokując dc,
                    > torrenta, emule'a czy czego tam. Bo godzą się na to, że ich usługi posłużą do
                    > popełnienia przestępstwa z art. 116 ustawy o prawie autorskim.

                    To wydaje mi się... hmmm... jakby to łagodnie ująć... błędem myślowym. Na podobnej zasadzie musiałby odpowiadać właściciel światłowodu leżącego na dnie Atlantyku. Router nie przechowuje niczego na twardym dysku. Podobnie jak światłowód.

                    > A Pan Komisarz ścigając tylko końcowego uzytkownika a nie wszystkich, którzy
                    > zyskali na dokonaniu przestępstwa narusza zasadę państwa prawnego (art 1
                    > Konstytucji) i z niej wynikające. To tak, jakby ścigać klienta prostytutki a ni
                    > eścigać alfonsa.

                    Wydawało mi się, że w przypadku ściąganie filmów, czy muzyki przez sieci p2p zyskuje tylko i wyłącznie końcowy użytkownik? Sugerujesz, że router, czy proxy też coś z tego ma?


                    Żeby było jasne: nie jestem absolutnie zwolennikiem prawa autorskiego w obecnym kształcie. Nie uważam ściągania plików za kradzież w klasycznym tego słowa znaczeniu. Z tej prostej przyczyny, że nikogo nie pozbawia się w ten sposób żadnego przedmiotu. Historie i analizy wytwórni o utracie zysków ze sprzedaży równej ilości nielegalnie ściągniętych utworów x cena pojedynczego utworu wkładam między bajki.

                    Ale również za bzdurę uważam twierdzenie, że ściąganie plików nie wpływa negatywnie na wyniki sprzedaży płyt, czy DVD i każdy, kto coś ściągnie, wypróbuje i w końcu kupi legalnie. Znam ludzi, którzy kilka lat temu odkryli świat torrentów i od tego czasu nie kupili ani jednej płyty CD, czy DVD. Ba, ściągają teraz filmy w HD (720p lub 1080p) w formacie np. mkv/h.264 i w związku z tym nie mają najmniejszego zamiaru kupować odtwarzacza BluRay, nie mówiąc już o płytach. Bo po co? Mają najnowsze filmy w doskonałej jakości, z cyfrowym dzwiękiem 5.1 1-2 dni po premierze BluRaya, czy HDDVD i nic za to nie płacą. I bynajmniej nie trzeba tego oglądać na monitorze. Można użyć tzw. network playera, który odtwarza filmy po lokalnej sieci (Ethernet, lub bezprzewodowo) z komputera, albo serwera NAS, a na wyjściu daje doskonały obraz przez złącze HDMI prosto do plazmy albo projektora i idealny dźwiek 5.1 cyfrowo (optical albo coaxial) prosto do receivera. Dokładnie jak odtwarzacz BluRay lub HDDVD (wyjścia mam na myśli).

                    Nie potępiam tego szczególnie ostro, uważam jednak, że tak całkiem za darmo to trochę przesada. Aktorzy też mają koncerty grać, żeby zarobić, jak tu ktoś zasugerował (w odniesieniu do muzyków). Może do teatru ich zapędzić, a filmy niech za darmo robią?
            • Gość: japi Re: Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie IP: *.lodz.dialog.net.pl 18.03.08, 14:35
              Udostępnianie pliku to jest świadomy akt pozostawienia pliku do dyspozycji
              pobierającego. Czyli wykonuję czynność, która umozlwia drugiej stronie
              korzystanie z prawa, utworu lub programu. Tak naprawdę to udostepniającym pliki
              i ich części są właściciele serwerów, bo to oni przypisuja plikom parametry
              umożliwiające pobieranie przez drugą stronę. Zgrany plik na komputerze
              Kowalskiego nie jest rozpowszechniany, gdyż najczęściej domowy Pc-et nie jest
              nawet serwerem. Dopiero na serwerze P2P zostaje przeksztalcony w plik mozliwy do
              ściągania przez użytkowników danej sieci.
              • habrys Re: Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie 18.03.08, 14:42
                Gość portalu: japi napisał(a):

                > Zgrany plik na komputerze
                > Kowalskiego nie jest rozpowszechniany, gdyż najczęściej domowy Pc-et nie jest
                > nawet serwerem. Dopiero na serwerze P2P zostaje przeksztalcony w plik mozliwy d
                > o ściągania przez użytkowników danej sieci.

                Ciekawy pogląd, ale błędny. Komputer Kowalskiego jest jak najbardziej serwerem. A staje się nim w momencie odpalenia aplikacji p2p, która jest zarówno klientem (ściąga), jak i serwerem (udostępnia). Podobnie, gdy zainstalujesz sobie serwer ftp, albo www na domowym komputerze, to staje sie on serwerem. Nie tylko wielkie szafy w centrach obliczeniowych są serwerami.
    • Gość: jaro MOŻNA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.08, 13:28
      z artykułu wynikają dwie ważne rzeczy:
      1. Można na włąsny użytek ściągać od osób bliskich (wariant mniej
      przydatny),
      2. I co ważniejsze można na własny użytek ściągać z p2p pod
      warunkiem, że się nie udostępnia jednocześnie dalej. Są programy,
      które pozwalają na całkowite wyłączenie opcji udostępniania plików
      częściowych (jak choćby Bearshare), tak więc jeśli ściągasz na swój
      prywatny użytek nie udostępniając plików ściągniętych (lub
      częściowych) dalej, to wszystko jest legalne.
    • milu100 Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie? 18.03.08, 13:31
      "
      Komisarz Radosław Mazur, naczelnik wydziału do walki z przestępczością
      gospodarczą KWP w Gorzowie: Z zasady nie wolno ściągać niczego, czego nie
      nabyliśmy legalnie. "

      ciekawe, do tej pory wypowiedzi prawników, czy też wyroki sądów w europie
      brzmiały trochę inaczej, że ściągać mp3 można legalnie, tak jak legalnie można
      nagrywać muzykę z radia, a jedynie nie wolno tego udostępniać, od kiedy jakiś
      policjancik z podrzędnej komendy stanowi o wykładni prawa???
    • Gość: Radziwil Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.03.08, 13:45
      Może ktoś mi wytłumaczyć, czym różni się ściąganie muzyki, filmów od
      ściągania programów (np. Windowsa) ? Nie rozumiem, dla czego muzykę
      można legalnie ściągnąć, a programu nie. Czy się różnią prawa
      autorskie ?

      Pozdrawiam

      Darek
      • Gość: Jakub Re: Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie IP: *.chello.pl 18.03.08, 13:49
        Ponieważ muzyka i filmy są dobrami kultury, których dotyczy dozwolonu użytek osobisty. A program jest chroniony patentem i kupując go, nabywasz jedynie LICENCJĘ NA UŻYTKOWANIE, nie sam program. A nie można pobrać licencji ;)
        • Gość: Radziwil Re: Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.03.08, 13:58
          Czyli, jak nagram płytę (z muzyką) lub nakręcę film, to każdy będzie
          mógł go sobie pobrać od znajomego nic mi nie płacąc za moją
          pracę ??? Programiście już za tą samą prace należy zapłacić ???

          Darek
          • Gość: Jakub Re: Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie IP: *.chello.pl 18.03.08, 14:02
            > Czyli, jak nagram płytę (z muzyką) lub nakręcę film, to każdy
            > będzie mógł go sobie pobrać od znajomego nic mi nie płacąc za moją
            > pracę ??? Programiście już za tą samą prace należy zapłacić ???

            Generalnie - tak właśnie. Programy komputerowe nie są dobrem kultury. Film jest.
          • Gość: Jakub Re: Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie IP: *.chello.pl 18.03.08, 14:08
            Aha, żeby uściślić. Jeżeli dobrze pamiętam ustawę, to aby można było Twoje dzieło swobodnie przekazywać znajomym, musisz je najpierw publicznie udostępnić. Np. w kinie, wydać i sprzedawać itp. Jeżeli tylko przekażesz kilku osobom, to one bez Twojego pozwolenie nie będą mogły przekazywać tego dalej. Tak samo jest z np. bootlegami, jeżeli się nie mylę.
    • Gość: ulpianus Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.08, 14:03
      Artykuł jest merytorycznie wadliwy. Odsyłam do ustawy - prawo
      autorskie. Kopiowanie na własny użytek(nieważne kserowanie książki
      czy ściąganie z internetu) jest LEGALNE(tzw. dozwolony użytek
      prywatny). Nielegalne jest udostępnianie innym osobom(nie
      pozostającym w tzw. ścisłym osobistym związku). Większość programów
      ma opcję wyłączenia udostępniania, co znacznie zmniejsza
      szybkość "ściagania" ale powoduje że pozostajemy w zgodzie z prawem.
      Nadto nie jest do końca przesądzone czy udostępnianie w sieciach
      peer to peer, takich jak np. torrent, które "ściągają" jedynie
      fragmenty nie mieści się w tzw. prawie cytatu, ale w ogóle brak jest
      jednolitego orzecznictwa w tych sprawach.
      • Gość: Radziwil Re: Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.03.08, 14:10
        Będę natrętny ...
        To w końcu można ściągnąć na własny, domowy (czyt. prywatny) użytek
        program, np. MS Windows, tak jak muzykę (ponoć dobro kulturowe) ???
        Jeśli tak, to na jakiej podstawie prawnej ?

        Darek
        • Gość: k Re: Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie IP: *.adsl.inetia.pl 18.03.08, 14:36
          Gość portalu: Radziwil napisał(a):...

          No i masz rację bo definicja kultury jest zgodna z dobrem kulturowym.
          A wiec idąc tą drogą można wszystko ściągać, ale nie można łamać zabezpieczeń, więc ściągnięta kopia np. MS Windows do niczego ci się nie przyda, ale możesz ją ściągnąć. Lepiej by było pogadać na ten temat z jakimś prawnikiem...
        • Gość: kal Re: Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.08, 10:52
          Kopiowanie Windowsa jest legalne ale używanie go bez licencji już
          NIE :)
    • mromac programy P2P nielegalne?? 18.03.08, 14:03
      To chyba jednak bzdura - to tylko narzędzie - a to jak z niego korzystają ludzie
      to już zupełnie inna broszka. To trochę tak jakby zakazac używać noży w domach
      bo można je wykorzystać do morderstwa.
      Policja powinna się skupić na łapaniu HANDLARZY czyli tych którzy z piractwa
      czerpią korzyści a nie płotki żeby sobie podreperowac statystyki.
      Jak rozumiem można mieć legalnie nawet 100000 mp3 bo zawsze moge powiedzeić że
      wysłał mi je kuzyn ze Środkowego Czadu.
      • habrys Re: programy P2P nielegalne?? 18.03.08, 14:51
        mromac napisał:

        > To chyba jednak bzdura - to tylko narzędzie - a to jak z niego korzystają ludzie
        > to już zupełnie inna broszka. To trochę tak jakby zakazac używać noży w domach

        O ile wiem, posiadanie programów p2p nie jest w Polsce, czy w Europie nielegalne. Podobnie jak posiadanie noża. Nielegalny może być jedynie sposób ich używania (podobnie jak z nożami).

        Legalne jest:
        1. Ściąganie pliku z utworem objętym prawami autorskimi bez jednoczesnego udostępniania (np. z rapidshare).
        2. Ściąganie pliku z utworem nie objętym prawami autorskimi (GNU, CC itd.), obojętnie czy jedocześnie udostępniasz, czy nie.

        Nielegalne jest:
        1. Ściąganie pliku z utworem objętym prawami autorskimi z jednoczesnym udostępnianiem (np. z torrent).

        > Jak rozumiem można mieć legalnie nawet 100000 mp3 bo zawsze moge powiedzeić że
        > wysłał mi je kuzyn ze Środkowego Czadu.

        Jak się uprzesz, to możesz. Jak sie Pan Komisarz uprze, to może sprawdzić kuzyna w Środkowym Czadzie.
      • Gość: Lalunia Re: programy P2P nielegalne?? IP: 85.232.232.* 18.03.08, 19:37
        Panowie policjanci z WPG, chcecie poprawic sobie statystyki i powalczyc z
        piractwem? Zapraszam po cywilnemu na giełdę przy Batorego w Wawie - co 50-100
        metrów stoi sobie kilku piratów - "Gry, programy... Gry programy - co potrzeba?"
        etc. Jak im mówisz, że nie, to wyzywają Cię od frajerów, a sami nimi są :D
      • Gość: kal Re: programy P2P nielegalne?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.08, 11:00
        jak ktoś kupi wiatrówkę - legalne, ale jak sama nie strzela; jak
        celujesz w osobę, a jak strzelisz do osoby, to nawet A=B=907 :)

        p2p samo nie ściąga :) ale jak ściągniesz, to możesz wystąpić jako
        świadek w sprawie przeciwko udostępniającemu pliki, a jak pokażesz
        co masz na dysku to ....

        policja może więc zabezpieczyć każdy komp w sprawie jako świadka.
    • Gość: ratajj Rozcalone pliki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.08, 14:16
      Witam,
      Co sądzicie o ściąganiu i udostępnianiu rozcalonych plików (paczki rar)poprzez
      np. sieć p2p torrent?
      Dla mnie sprawa jest dość dyskusyjna, bo przecież nie ściągam/udostępniam filmu,
      tylko jakieś pliki rar, ale patrząc z drugiej strony po scaleniu tych plików
      powstaje plik, który jest już filem.
      Czekam na wasze opinie.
      Michał
      • Gość: Jakub Re: Rozcalone pliki IP: *.chello.pl 18.03.08, 14:21
        Moim zdaniem nie ma znaczenia, czy udostępniasz część, czy całość. Nie ma najmniejszego sensu mówieniu o prawie cytatu, ponieważ nie wykorzystujesz tego we własnym dziele. Dzieło jest chronione w każdej jego części, więc jak udostępniasz obcym osobom fragment cudzego dzieła bez odpowiedniego pozwolenia, to łamiesz prawo tak samo, jak udostępniając całe dzieło.
        • unhappy Re: Rozcalone pliki 18.03.08, 15:02
          Gość portalu: Jakub napisał(a):

          > Moim zdaniem nie ma znaczenia, czy udostępniasz część, czy całość. Nie ma najmn
          > iejszego sensu mówieniu o prawie cytatu, ponieważ nie wykorzystujesz tego we wł
          > asnym dziele. Dzieło jest chronione w każdej jego części, więc jak udostępniasz
          > obcym osobom fragment cudzego dzieła bez odpowiedniego pozwolenia, to łamiesz
          > prawo tak samo, jak udostępniając całe dzieło.

          Czyli w/g obecnie obowiązującego prawa udostępnienie 1/10 utworu jednej obcej
          osobie jest równoznaczne z udostępnieniem całości utworu stu tysiącom osób. Czy
          ma to sens?

          Czy szkoda jaką poniósł twórca w obydwu wypadkach jest taka sama?
          • Gość: Jakub Re: Rozcalone pliki IP: *.chello.pl 18.03.08, 15:11
            > Czyli w/g obecnie obowiązującego prawa udostępnienie 1/10 utworu
            > jednej obcej osobie jest równoznaczne z udostępnieniem całości
            > utworu stu tysiącom osób. Czy ma to sens?

            Nie jest tak. Równoznaczne jest na tej zasadzie, że przestępstwo jest to samo - w sensie naruszenia konkretnego przepisu. Ale kara zależy od sądu, nie jest zawsze taka sama. W podanych przykładach osoba pierwsza ma duże szanse na warunkowe umorzenie, a druga raczej będzie mieć spore kłopoty.
        • Gość: ratajj Re: Rozcalone pliki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.08, 15:27
          ok, zaznaczam że nie znam się na prawie autorskim, ale z informatycznego punktu
          widzenia, taki rozcalony plik nawet nie jest częścią całości, bo z takim jednym
          plikiem nic nie można zrobić - w żaden sposób nie jest on nawet namiastką tego
          np. filmu. Dopiero wszystkie pliki po scaleniu są jakim filmem.

          Zapraszam do dalszej dyskusji
          • Gość: Jakub Re: Rozcalone pliki IP: *.chello.pl 18.03.08, 15:32
            > ok, zaznaczam że nie znam się na prawie autorskim, ale z
            > informatycznego punktu widzenia, taki rozcalony plik nawet nie
            > jest częścią całości, bo z takim jednym plikiem nic nie można
            > zrobić - w żaden sposób nie jest on nawet namiastką tego
            > np. filmu. Dopiero wszystkie pliki po scaleniu są jakim filmem.

            Primo - są sposoby na odtworzenie niekompletnego filmu. Najprościej jest z pierwszym "fragmentem". Jest kilka bezpłatnych programów, które to umożliwiają.

            Secundo - hipotetyczna sytuacja: film został podzielony na 10 części. 10 użytkowników sieci p2p udostępnia po jednej części. 11. użytkownik ściąga je po kolei i skleja w film. Ergo - te 10 osób udostępniło mu film i odpowiadają każda z osobna za naruszenie prawa (oczywiście zakładamy, że ta 11. osoba nie zna tych 10).
    • naprawdetrzezwy Kto jest takim idiotą? Dziennikarz GW czy internau 18.03.08, 14:19
      ta?

      "Internauci domagali się, aby policja jasno określiła, kiedy ściąganie plików z internetu jest legalne,"

      Policja nie ma delegacji do interpetowania przepisów.
      I nigdy nie miała.

      I internauci to zazwyczaj wiedzą...
      ;>>>
    • Gość: andrzej Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie? IP: 212.185.43.* 18.03.08, 14:30
      czy ktos orientuje sie jak wymierza sie kare i jak to jest naliczane
      (jakas stawka za kazda mp3?). czy moze placi sie wartosc rynkowa za
      dana plyte (co jesli plyta sciagnieta jest niepelna? )
      i czy wogle te kary sie placi czy wyroki sa zawieszane? sciaganie
      przy pomocy dc. u mnie juz byli.
    • ready4freddy Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie? 18.03.08, 14:50
      "Z zasady nie wolno ściągać niczego, czego nie nabyliśmy legalnie." - a
      mixtape'y, herr Kommissar? mam je nabyc legalnie, czy moze nabyc wszystkie
      single skladajace sie na mix, np. takie, ktore wyszly na winylu w limitowanej
      serii 300 sztuk 25 lat temu (np. italo disco, freestyle czy electro)?
    • giulianov Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie? 18.03.08, 15:00
      państwo samo sie ośmiesza podtrzymując taki archaizm jak tzw prawa autorskie.
      to tak jakby producenci kaset oskarżali producentów cd że ci wypchnęli ich z
      rynku. albo jakby szewcy oskarżali o to sprzedawców butów po 20zl, producenci
      brzytew producentów golarek i żyletek, bednarze wodociągi miejskie, flisacy
      kierowców tirów, kołodzieje producentów samochodów, balwierze dentystów etc.
      internet i możliwości BEZPOŚREDNIEGO ściągania utworów na swój komputer
      wypychają z rynku dystrybutorów tylko oni są bardziej wpływowi niż szewcy czy
      producenci brzytew..ale i na nich przyjdzie czas. chętnie bym płaciła za
      możliwość legalnego ściągania ale prawo nie przewiduje takiej sytuacji.
      • Gość: zenonek Re: Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.03.08, 15:41
        Bzdury gadasz. Prawo przewiduje sytuację, w której możesz legalnie ściągać. To
        właśnie typowe dla złodzieja: jęczy jaki to świat jest zły i jak to on bez
        złodziejstwa sobie nie może poradzić.
        Możesz pobierać każdą treść, której autor zgodził się na taką formą dystrybucji.
        KAŻDĄ.
      • adas313 Re: Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie 18.03.08, 19:11
        > państwo samo sie ośmiesza podtrzymując taki archaizm jak tzw prawa
        > autorskie.

        Niby czemu to jest archaizm? Twórca coś tworzy i należy mu się zapłata.

        > ale i na nich przyjdzie czas. chętnie bym płaciła za
        > możliwość legalnego ściągania ale prawo nie przewiduje takiej
        > sytuacji.

        Przecież w Polsce działają wirtualne sklepy z mp3 czy innymi formatami - jakiś
        onetowy, jakiś na wp.pl i jakiś 3mp.pl czy jakoś tak.

        Do tego niektóre wytwórnie płytowe wrzucają na youtube swoje teledyski.
    • Gość: zenonek Uczciwy człowiek płaci za wykonaną pracę. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.03.08, 15:39
      I tyle.
      Jeśli ktoś jest złodziejem, to złodziejem pozostanie i będzie szukał wykrętów i
      usprawiedliwiał się rzekomą biedą (a jednocześnie będzie wydawał pieniądze na
      papierosy i alkohol) czy miłością do kultury (i tak kocha tą kulturę i ceni
      twórców, że przyczynia się do tego, iż twórca nie ma czego jeść).
      Piractwo nie ma nic wspólnego ani z ceną towaru, ani z dostępnością do dóbr
      kultury. Złodzieje kradną, bo kradzież jest łatwa. Luksusowe limuzyny są mniej
      dostępne dla przeciętnego człowieka niż płyty CD. Ale przeciętny człowiek nie
      ukradnie limuzyny. Dlaczego? Bo to trudne, a ryzyko wpadki olbrzymie.
      Kradzież nie ma też nic wspólnego z ceną. To, co można spotkać w sieciach P2P w
      olbrzymiej mierze leży przecenione w supermarketach po 5-15 złotych. Złodzieje
      potrafią wydać po kilkaset złotych miesięcznie na fajki, piwo, słodycze, ale
      będą gadali, że nie stać ich by raz w miesiącu dać 20 złotych za płytę.
      Zarabiam sporo mniej niż wynosi średnia krajowa i stać mnie na to, żeby w
      miesiącu kupić na Amazone z 2-3 płyty i 1 książkę. To kwestia priorytetów i tyle.
      Złodziej pozostanie złodziejem i swoje złodziejstwo zawsze będzie próbował
      usprawiedliwić. Ktoś, kto kradnie z Sieci niczym nie różni się od kogoś, kto
      kradnie torebki na wyrwę czy radia w samochodzie. Tamten też się pewnie
      usprawiedliwia "ubóstwem" i "brakiem dostępu do kasy na chlebek".
      • bambussi nie ma mowy o jakimkolwiek złodziejstwie 18.03.08, 16:01
        mylicie pojęcia szanowni dyskutanci

        sprawę ewentualnego odszkodowania za utraciony zysk dla
        twórcy/dystrybutora mozemy tutaj rozpatrywac tylko w kategoriach
        cywilnoprawnych

        ale na pewno nie mamy do czynienia ze "zlodziejstwem" w rozumieniu
        prawnokranym - bo jaki uszczerbek na mieniu ponióśł
        twórca/dystrybutor??? cos mu ubyło przez to ze ktoś coś ściągnął za
        pomoca p2p???

        przykłady z samochodem (jak cie nie stać to tez idziesz kradniesz)
        są kompletnie nie trafione bo w tym przypadku nie pozbawiamy nikogo
        fizycznego władztwa nad rzeczą... to raczej tak jakbyśmy sklonowali
        dla siebie czyjś samochód - on dalej ma swój i my też mamy - co w
        tym złego, poza tym że dealer nie zarobił???? :))))

        poza tym ciekawą sprawą jest udostępnianie i ściąganie częsci
        utworów - oczywiście gdybyśmy książkę podzielili na rozdziały i tak
        ściągnęli to od razu byłoby wiadomo co ściągamy (bo kazdy rozdział
        sam z osobna podlega prawu autorskiemu) - ale jeżeli podzielimy
        książkę na pojedyncze litery to co wtedy - pojedyncze litery już
        chyba prawu autorskiemu nie podlegają :))))
      • Gość: Pikaczu Re: Uczciwy człowiek płaci za wykonaną pracę. IP: *.comarch.com 18.03.08, 17:08
        Gość portalu: zenonek napisał(a):

        > I tyle.
        > Jeśli ktoś jest złodziejem, to złodziejem pozostanie

        jak można ukraść coś, co fizycznie zostaje u właściciela? niektórzy chcą być
        bardziej papiescy od papieża...
      • ready4freddy Re: Uczciwy człowiek płaci za wykonaną pracę. 18.03.08, 17:35
        akurat porownanie limuzyny z danymi (muzyka, film, oprogramowanie) jest
        idiotyczne. w obu przypadkach sa duze/wielkie/ogromne koszta na pozcatku,
        projektowanie czy stworzenie danego programu, samochodu czy filmu. ale potem
        sytuacja sie zmienia, bo marza na limuzynie to gora kilkanascie procent (i to
        jesli policzymy marze koncowa, bo model dystrybucji samochodow jest zupelnie
        inny niz pralek, lodowek, plyt czy jablek), natomiast w przypadku danych na
        nosniku ten margines wynosi jakies 90% i wiecej (koszt "nagrania" nosnika a cena
        produktu finalnego).
      • adas313 Re: Uczciwy człowiek płaci za wykonaną pracę. 18.03.08, 17:52
        Zgoda.

        Ale uczciwy człowiek wykonuje pracę porządnie i wycenia ją zgodnie ze zdrowym
        rozsądkiem.

        A) 10 lat temu, gdy umierały kasety magnetofonowe, płyty CD kosztowały ok. 2-3
        razy więcej niż MC. Przy porównywalnych kosztach produkcji...

        A1) W ciągu tych ostatnich 10 lat ceny płyt nie dość, że nie wzrosły, to jeszcze
        tu i ówdzie... ZMALAŁY a nie słychać nic a nic o jakiejkolwiek zadyszce
        finansowej wielkich wytwórni.

        Nikt oczywiście nie chce (głośno) zauważyć, że przez te 10 lat pojawiły się
        takie rzeczy jak ś.p. Napster, Kazaa i inne bardziej czy mniej (raczej
        bardziej...) wątpliwe z punktu widzenia etyki, prawa czy bezpieczeństwa
        komputerów wreszcie programy.

        To w temacie braku związku piractwa z cenami ;o)

        B) Koncertowe płyty CD kosztują w sklepie tyle samo co studyjne. Sorry, ale nie
        wierzę, by realizacja tych nagrań kosztowała tyle samo...

        C) Podobne wątpliwości u mnie budzą ceny nośników video jak i płyt typu "best of".

        D) Jestem w sklepie z płytami, mam w ręce jakąś płytę. Nie wiem co to jest warte
        - słyszałem dwie piosenki i wiem, że są niezłe, ale żeby wydać 40-50 zł to chcę
        się przekonać. W tym celu muszę na spokojnie przesłuchać kilka razy (a więc
        słuchanie na miejscu odpada). Jak to mam zrobić LEGALNIE, skoro umieszczane w
        necie próbki zawierają 30 sekundowe fragmenty utworów mających po 5-6 albo i
        więcej minut?

        Podsumowując: piractwo zawsze pozostanie złodziejstwem, zgoda. Tak samo jak
        złodziejstwem jest, było i będzie masowe i ordynarne wyłudzanie kasy przez
        wydawców, dystrybutorów i innych marketingowców zainteresowanych "promowaniem
        dobrej muzyki" czyt. wciskaniem ciemnemu ludowi Gosi Andrzejewicz i naciąganie
        nieświadomego konsumenta na zakup za 30 złotych płyty zawierającej 15 ścieżek, z
        czego 5 można nazwać piosenkami, z których z kolei 2 nadają się do słuchania...

        Krótko mówiąc: szeroko pojęci odbiorcy z szeroko pojętymi wydawcami oszukują i
        okradają się wzajemnie. Prawdę mówiąc nie żal mi ani jednych ani drugich ;o)
      • Gość: greg0,75 Re: Uczciwy płaci za zamówioną i wykonaną pracę. IP: *.net.autocom.pl 18.03.08, 18:53
        Pierwotna wersja tytułu posta "Uczciwy człowiek płaci za wykonaną pracę" każe podejrzewać, że obdarowujesz drobną kwotą każdego mijanego kataryniarza, mima czy nawet dziada proszalnego - bądź co bądź wykonują pracę,'emitują' swój utwór a Ty go 'odbierasz'...

        Artysta nie pracujący na zamówienie może tylko liczyć na to, że komuś jego utwór spodoba się na tyle, że będzie skłonny za jego wysłuchanie / obejrzenie zapłacić.
    • Gość: zmichalg Nie tędy droga IP: *.chello.pl 18.03.08, 17:27
      Ludzie,
      Jeżeli chcemy dalej na własne potrzeby (podkreślam: WŁASNE, bo sprzedawanie
      ściągniętego uważam za obrzydliwe) ściągać programy/muzykę/filmy, powinniśmy
      zastanowić się nie nad kwestią prawną, ale techniczną.
      Nie mam cienia wątpliwości, że ZPAV, ZAIKS, BSA czy diabli wie kto jeszcze
      zawsze znajdzie 100 paragrafów na każdy jeden znaleziony przez nas.

      A rozwiązania widzę takie:

      1. gdy odpalamy P2P, chowamy się za proxy w jakiejś bananowej republice.
      I tu pytanie: czy softowi do P2P to nie przeszkadza?
      Kiedyś bawiłem się czymś o nazwie "Steganos Internet Anonimity" (albo jakoś
      podobnie) i pamiętam, że udało mi się wysłać maila, który w nagłówkach SMTP miał
      adres IP, który whois odczytał jako jakieś proxy w Iraku czy gdzieś tam...

      2. szyfrujemy dysk (programów do tego jest sporo), a podczas nalotu dostajemy
      "pomroczności jasnej" i "zapominamy" hasła/klucza szyfrującego.
      Bez obaw... Nasza policja nie ma aż takich mocy obliczeniowych, aby
      porozszyfrowywać wszystkie skonfiskowane dyski.
      Poza tym oni nie mogą skonfiskować/zatrzymać niczego, o ile nie mają podstaw, że
      może tam być coś lewego. Zaszyfrowanie dysku nie daje takich podstaw.

      3. ew. wszystko, co "lewe" mamy na zewnętrznych masowych napędach podczepianych
      przez USB

      Ad. 2 i 3 - pozostaje tylko nie dać się zaskoczyć.

      Czekam na komentarze.
    • khysiek Problemem jest prawo 18.03.08, 17:48
      Niestety dostępność utwórów przez internet została wykorzystana przez
      producentów wyłącznie jako środek do ograniczania praw i zakresu używania
      utwórów. Jeśli kupisz legalnie jakiś utwór z reguły okazuje sieże możesz go
      odtwarząc tylko na jednym odtwarzaczu albo nie możesz go nagrać na nośnik, nie
      możesz nawet przenieść na swój inny komputer czy wręcz nową instalację windows
      (bo pliki licencyjne tracąważność). Ale za kazdym razem musisz płacić. Czyli
      najpierw płacisz (i to jest jedyna pewna rzecz o którą dbają producenci), a nei
      masz żanych gwarancji że będziesz mógł skorzystać z tego co kupiłeś.
      Takie są skutki aktualnego prawa.
      Myślę, że warto zwrócić uwagę na także inną wielką nierównowagę praw między
      właścicielami praw a użytkownikami. Skoro właściciel ma wszelkie prawa do utworu
      i może dowolnie z nich korzystać (co jest logiczne i nawet właściwe), to może on
      na dowolnych zasadach i za dowolne kwoty udostępniać te utwory do użytkowania
      zgodnie z jakąś licencją (wg własnego widzimisię (ok, jego prawo). Ale nie może
      zmieniać tej licencji ani dowolnie interpretować PO zakupie. A firmy
      fonograficznie i producenci oprogramowania interpretują swoje licencje wg
      własnego uznania i zgodni z nimi ma działac bądź nawet działa policja (poprzez
      "wsparcie" BSA). Tak jest np. tranferowaniem plików muzycznych miedzy nosnikami
      czy też z legalnością działania np. Windows (program kupiony sklepie w Polsce a
      jego działanie zależy od widzimisie firmy w zupełnie innym kraju, które może ci
      go w dowolnym momencie wyłączyć).
      To jest stan aktualny. Z powyższego prawa wynika jednak że jedynym
      "dystrybutorem" utworu jest jego producent (autor). Zachowuje 100% kontroli.
      Jako ze każde dzieło jest unikatowe, wiec moim zdaniem jest on 100% monopolistą
      i powinien podlegać przepisom antymonolopowym. Czyli, w przypadku' dystrybucji
      utwórów porównywalnych (jakimi są np. utwory muzyczne, czy filmy, powinny być
      określone z góry ceny za korzystanie i warunki korzystania z takich utwórów.
      Wystarczyłoby to określić w ustawie, każdy by płacił jakąś określioną kwotę
      (najlepiej maksymalną) za korzystanie, warunki też byłyby określone i byłaby
      sprawa załatwiona. Ale koncerny są zbyt pazerne żeby pójść na takie rozwiązanie,
      bo ich akurat zupełnie nie interesują użytkownicy.
    • lagaffe Ściągam muzykę z neta, jestem piratem czy nie? 18.03.08, 18:18
      Moich wątpliwości pan komisarz nie rozwiał. Konkretnie chodzi mi o stwierdzenie z końca wywiadu (odpowiedź na pytanie o karach): "...właściciel praw autorskich może zawsze domagać się naprawienia szkody..."

      Nie jestem prawnikiem więc poszperałem po sieci w poszukiwaniu legalnej definicji "szkody". Dowiedziałem sie tyle, że prawnie, w zakres szkody "na mieniu" wchodzą:
      * rzeczywista strata (damnum emergens)
      * utracone korzyści (lucrum cessans)

      Z tego co rozumiem ściąganie muzyki z netu nie jest rzeczywistą stratą firmy płytowej (w końcu nie kradniemy fizycznie żadnego kompaktu). Co do utraconych korzyści, to też mam wątpliwości, bo jak udowodnić piratowi, że gdyby nie ściągnął albumu mp3 to z pewnością kupiłby go na kompakcie w empiku? To tak jakby twierdzić, że człowiek który kupił na rogu podrobionego roleksa za 10 doalrów na pewno kupiłby oryginalnego za kilka(naście) tysięcy zielonych, gdyby tylko nie miał dostepu do podróbki.
      • milet_z_sedesu Re: nie jestes piratem tylko zlodziejem 18.03.08, 20:27
        to takie proste
        • lagaffe ściągający muzykę nie jest złodziejem za to ty... 19.03.08, 07:46
          ...jesteś cynicznym kłamcą i oszczercą.

          to takie proste
          • milet_z_sedesu zlodziej pozostanie zlodziejem 19.03.08, 12:58
            bez wzgledu na to jaka ideologie dorobi do swojego zlodziejstwa
    • Gość: misiu mam pytanie nie z internetu ale o muzyke IP: *.114.156.16.plusnet.thn-ag1.dyn.plus.net 18.03.08, 18:26
      od lat tak robimy z kolegami ze kupujemy na spolke legalna plyte i
      kazdy robi sobie kopie na wlasny uzytek, czasami tylko mp3 kopie,
      plyty sa drogie w polsce nie zarabia sie jak na zachodzie uznalismy
      to za kompromisowe rozwiazanie jak chcesz cos miec z jazzu albo
      rzeczy wydanych poza polska to czesto musisz wydac 100-200zl na
      plyte, czy wiec z plytami z muzyka jest tak jak z programami
      komputerowymi ze jezeli mozesz udowodnic ze masz legalne zrodlo to
      uprawnia cie to do stworzenia kopi zapasowych ?! to wszystko jest
      mgliste a znam wiele osob ktore nigdy nie sciagnely nic z netu a
      maja setki przegranych plyt na zasadzie wymiany z kolegami, ktorzy
      je nabyli jako oryginaly, mam nadzieje ze jak polska za kilkanascie
      lat zblizy sie poziomem zamoznosci do innych krajow unii to piractwo
      przestanie byc problemem ;D a na dzis kazdy szuka rozwiazania na
      biede
    • Gość: niunia no tak kryzys, rezydencje gwiazd potanialy o 1/3 IP: *.114.156.16.plusnet.thn-ag1.dyn.plus.net 18.03.08, 18:30
      dolarem mozna sie podetrzec to sie gwiazdom przypomnialo ze mozna by
      sciagnac wiecej z klientow ;D
Inne wątki na temat:
Pełna wersja