Do Redakcji GW, do Tomka Czyżniewskiego!

04.09.03, 18:47
Zawalczcie jeszcze o nasze winiarstwo! Przecież media mogą naprawdę dużo.
    • redakcja_zg Re: Do Redakcji GW, do Tomka Czyżniewskiego! 04.09.03, 19:14
      Zawlaczmy! Co proponujesz? Jak rozwiązać winiarski problem?
      Tomek Czyżniewski
      • dwudziestyszosty Re: Do Redakcji GW, do Tomka Czyżniewskiego! 04.09.03, 19:52
        redakcja_zg napisał:

        > Zawlaczmy! Co proponujesz? Jak rozwiązać winiarski problem?
        > Tomek Czyżniewski
        Myślę, że gazeta mogłaby próbować wpłynąć na zmianę decyzji pani prezydent
        Ronowicz. Ta decyzja, jak sądzę, jest nieprzemyślana i przyniesie wiele zła.
        Wydzierżawienie terenu wokół Palmiarni Niemcom z Saksonii to jest to, czego
        teraz potrzebujemy. To oni są fachowcami, których teraz w Zielonej Górze brak,
        a winiarstwa nie da się nauczyć z książek.
        • Gość: smutas Re: Do Redakcji GW, do Tomka Czyżniewskiego! IP: *.plusgsm.pl 04.09.03, 19:56
          Nie przesadzej, Pan Wojtek Janka z ZGKiM na pewno szybko sie uczy i chetnie
          podejmie wyzwanie... :)
          A tak na powaznie, to dlaczego ZGKiM ma sie uczyć za NASZE pieniądze??
          • sela1 Re: Do Redakcji GW, do Tomka Czyżniewskiego! 04.09.03, 20:27
            Gość portalu: smutas napisał(a):

            > A tak na powaznie, to dlaczego ZGKiM ma sie uczyć za NASZE pieniądze??

            Jak to, dlaczego? Bo, pani Prezydent działa w myśl zapomnianej już dziś
            kabaretowej piosenki: „Bo jedna myśl im chodzi po głowie…, Co by tu jeszcze
            spieprzyć panowie, co by tu jeszcze...”



            • Gość: smutas Re: Do Redakcji GW, do Tomka Czyżniewskiego! IP: *.plusgsm.pl 04.09.03, 20:32
              coraz mnie do spieprzenia zostalo juz w tym miscie i nie wiem czy do konca
              kadencji Pani Prezydent wystarczy jej pomyslow na "dalsze spieprzanie" :(
              • sela1 Re: Do Redakcji GW, do Tomka Czyżniewskiego! 04.09.03, 20:46
                Obserwując jej dotychczasowe działanie, przypuszczam, że nie zabraknie jej
                pomysłów, żeby wszystko do końca dokumentnie sp…..ć:-(


                • dwudziestyszosty Re: Do Redakcji GW, do Tomka Czyżniewskiego! 04.09.03, 20:53
                  Nie narzekajmy już! Powiedzmy sobie raczej, czy mamy jakieś pomysły, żeby
                  wpłynac na władze miasta w sprawie odrodzenia winiarstwa. "Wywołałem do
                  tablicy" Tomka Czyżniewskiego i wierzę, że GW może jeszcze coś zrobić, ale
                  ułatwmy to Tomkowi i Gazecie.
                  • Gość: smutas Re: Do Redakcji GW, do Tomka Czyżniewskiego! IP: *.plusgsm.pl 04.09.03, 21:03
                    Moze zielonogorskie referendum w sprawie zagospodarowania winnego wzgorza i
                    reaktywacji winnej uprawy?
                  • sela1 Re: Do Redakcji GW, do Tomka Czyżniewskiego! 04.09.03, 21:12
                    Widzisz to nie chodzi o narzekanie tylko o naszą całkowitą bezsilność. To już
                    nie jest pierwszy przypadek, kiedy odrzuca się sensownego inwestora. Bardzo
                    bym chciała, żeby Tomek, poprzez GW wpłynął na decyzję pani Prezydent, ale
                    powiem, wprost, że niezbyt w to wierzę.
            • Gość: Hanza Re: Do Redakcji GW, do Tomka Czyżniewskiego! IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 05.09.03, 08:26
              sela1 napisała:

              > Gość portalu: smutas napisał(a):
              >
              > > A tak na powaznie, to dlaczego ZGKiM ma sie uczyć za NASZE pieniądze??
              >
              > Jak to, dlaczego? Bo, pani Prezydent działa w myśl zapomnianej już dziś
              > kabaretowej piosenki: „Bo jedna myśl im chodzi po głowie…, Co by t
              > u jeszcze
              > spieprzyć panowie, co by tu jeszcze...”
              > Ty wierzysz,że Niemcy chcą u nas zainwestować nie mając w perspektywie
              zysków i przekrętów.Ludzie! Obudzcie się! Róbmy w tym mieście to co jest
              realne! Listek was karmił wizjami i co z tego wyszło?
              >
              >
      • tezgucio Re: Do Redakcji GW, do Tomka Czyżniewskiego! 04.09.03, 20:58
        redakcja_zg napisał:
        > Zawlaczmy! Co proponujesz? Jak rozwiązać winiarski problem?
        > Tomek Czyżniewski

        W pełni jawny i otwarty przetarg na zagospodarowanie terenów pod winnice,
        promocje winiarstwa itd. Najważniejsze kryterium: wymierne korzyści dla miasta.
        Ostało się chyba jeszcze w ZG paru doświadczonych winiarzy, którzy mogliby
        zasiąść w komisji przetargowej.
    • croolick Re: Do Redakcji GW, do Tomka Czyżniewskiego! 04.09.03, 21:43
      dwudziestyszosty napisał:

      > Zawalczcie jeszcze o nasze winiarstwo! Przecież media mogą naprawdę dużo.

      Jakie winiarstwo???!!! Klimat zmienil sie juz w XIX w., uprawa winorosli na
      krotko stala sie szansa srodkowej Europy (i ZG), gdy przez Europe przeszla
      zaraza dziesatkujaca uprawy winiorosli (pierwsza polowa XIX w) ale klimat sie
      tu zmienil i pod koniec XIX w. zielonogorscy potentaci alkoholowi produkowali
      przede wszystkim koniaki wylacznie z importowanego wina. Winobranie bylo
      impreza promaocycjna Bucholtza i Raetscha z tych samych powodow utrzymywano
      resztki uprawy winorosli (moze dzis powinien tym sie zajac Polmos? Ale oni nie
      produkuja koniakow...)
      Co najwyzej powinno sie zadbac o ta rachityczne krzewy pod Palmiarnia, ze
      wzgledow promocyjnych ale o zadnym wskrzeszeniu uprawy winorosli nie moze byc
      mowy - klimat nie ten, zreszta zielonogorskie wzgorza skutecznie zabudowano
      blokami z wielkiej plyty. Winorosl to nie ziemniaki.
      • tezgucio Re: Do Redakcji GW, do Tomka Czyżniewskiego! 04.09.03, 21:47
        klimat się ociepla
        • sela1 Re: Do Redakcji GW, do Tomka Czyżniewskiego! 04.09.03, 21:55
          tezgucio napisał:

          > klimat się ociepla

          I to zdecydowanie, co nie zmienia faktu, że nastawienie croolicka do Zielonki
          nadal pozostaje chłodne.


          • tezgucio Re: Do Redakcji GW, do Tomka Czyżniewskiego! 04.09.03, 21:59
            sela1 napisała:
            > I to zdecydowanie, co nie zmienia faktu, że nastawienie croolicka do Zielonki
            > nadal pozostaje chłodne.

            Może mu słabo jarzy, a z czasem i do niego zawita pustynia
            • sela1 Re: Do Redakcji GW, do Tomka Czyżniewskiego! 04.09.03, 22:01
              :-))))))))))))
        • croolick Re: Do Redakcji GW, do Tomka Czyżniewskiego! 05.09.03, 00:23
          tezgucio napisał:

          > klimat się ociepla

          hehe, na jakiej podstawie tak stwierdzasz? Efekt cieplarniany juz niemodny
          teraz "amerykanscy naukowcy" lansuja nowa epoke lodowcowa ;-) Zreszta zerknij
          na termometr za oknem, dla przypomnienia: wciaz mamy lato.
      • redakcja_zg Re: Do Redakcji GW, do Tomka Czyżniewskiego! 04.09.03, 22:04
        Do Croolicka - mniej wiecej wiemy czego nie możemy. Zielonogórskie winnice
        kwitły gdy nie mozna było szybko z daleka przywieżć wina. Teraz jest inaczej,
        ale czy dlatego mamy zrezygnowac z winiarskiej tradycji? Klimat? Ludzie tu
        uprawiaja winorośla. Na małą skalę, ale uprawiają. mże mozna na większą.
        Tradycje winiarska to też pewna kultura. Np. na dziesiatkach starych domów
        znajdziemy winiarskie ozdoby: beczki, butelki czy winogronka. itd.
        Podstawowym pytaniem jest co mozemy zrobic i jak. I oczywiście co moga zrobic
        władze miasta.
        Jest kilka pytań, na które warto odpowiedzieć. Na razie tak od ręki mam kilka:
        - czy wpuszczamy pod Palmiarnię Niemców czy też preferujemy swoich
        - czy wogóle te wzgórze powinno pójśc w prywatne rece (nawet w formie
        dzierżawy)?
        - Czy taki biznes powinno prowadzić miasto (ZGKiM)?
        - A moża nic nie należy zmieniać i ma to być par?
        - Niemcy proponowali wybudowanie winiarni wkopanej w Winne Wzgórze od strony
        Wrocławskiej. Spory, przeszklony obiekt. To zmieni wygląd okolicy? Czy się na
        to zgadzamy?
        Na razie tyle.
        Aha Niemcy będą podczas Winobrania dusić winogrona. Koniecznie muszę spróbowac
        tego napoju. Ciekaw jestem Waszych opinii.
        Tomek Czyżniewski
        PS. W piatek przygotowuję wystawę starych zielonogórskich pocztówek (zapraszam
        do ratusza - otwarcie w niedzielę godz. 13, czynne przez całe Winobranie godz.
        11-17). Z tego powodu do dyskusji wróce dopiero wieczorem.
        • dwudziestyszosty Re: Do Redakcji GW, do Tomka Czyżniewskiego! 04.09.03, 23:07
          redakcja_zg napisał:

          > Jest kilka pytań, na które warto odpowiedzieć. Na razie tak od ręki mam kilka:
          > - czy wpuszczamy pod Palmiarnię Niemców czy też preferujemy swoich
          Preferujemy lepszych, a tymi (przynajmniej na razie) są Niemcy jako
          praktykujący w tym fachu; sprawdzili się w reaktywowaniu winiarstwa w nie tak
          odległej Saksonii.
          > - czy wogóle te wzgórze powinno pójśc w prywatne rece (nawet w formie
          > dzierżawy)?
          Oczywiście! Co miasto, a wcześniej państwo zrobiło, to widać. Poza tym cała
          winna przeszłość Zielonej Góry była prywatna.
          > - Czy taki biznes powinno prowadzić miasto (ZGKiM)?
          Zdecydowanie nie!
          > - A moża nic nie należy zmieniać i ma to być par?
          To nigdy nie był park, tylko winnica. Ocalmy choć tą jedną.

          > - Niemcy proponowali wybudowanie winiarni wkopanej w Winne Wzgórze od strony
          > Wrocławskiej. Spory, przeszklony obiekt. To zmieni wygląd okolicy? Czy się na
          > to zgadzamy?
          Wszystko zależy od projektu. Niczego nie wykluczałbym w tej mierze. W końcu są
          architekci, konserwatorzy zabytków, itp.
          • Gość: Klepka Re: Do Redakcji GW, do Tomka Czyżniewskiego! IP: *.zgora.dialog.net.pl 04.09.03, 23:30
            Miasto nie ma strategi w żadną stronę. Pani Prezydent jest juz nauczona, w
            końcu nie po to była tyle lat dyrektorem szkoły, aby się czegokolwiej teraz
            uczyć. Jest zresztą na etapie uczenia się podróżami. Co do ZGKiM. To są
            debeściaki, ostatnio chcieliśmy kupić u nich pojemnik 100 litowy na śmieci. Jak
            myślicie? Udało się. Są doprawdy genialni. Niech zarządzają uniwerstetem i
            filharmonią. Teatr jest już wystarczająco beznadziejny. Buck dal sobie rade bez
            nich.
            Rację mają Ci z Gorzowa. U nich więcej normalnych na Walczaka, jak u nas w
            Ratuszu.
        • croolick Re: Do Redakcji GW, do Tomka Czyżniewskiego! 05.09.03, 00:57
          redakcja_zg napisał:

          > Do Croolicka - mniej wiecej wiemy czego nie możemy. Zielonogórskie winnice
          > kwitły gdy nie mozna było szybko z daleka przywieżć wina. Teraz jest
          inaczej,
          > ale czy dlatego mamy zrezygnowac z winiarskiej tradycji?

          Nie mowie, ze rezygnowac ale przemyslec sprawe. Wsrod wielu moich znajomych
          okreslenie "zielonogorskie winnice" budzi rozbawienie, naprawde. Zreszta
          uzywamy tego okreslenia w kregu znajomych, jako okreslenie czegos
          rozdmuchanego i przereklamowanego.
          Co do "winarskiej tradycji" to napisalem kiedys na formum przy okazji dyskusji
          winobraniowej:

          Nie to, ze jestem przeciwny Winobraniu, ale uwazam, ze nie moze byc ono jedyna
          impreza - atrakcja miejska. Nawet na najbardziej rozdmuchanej imprezie trudno
          budowac wizerunek miasta, zwlasza, ze Winobranie nie cieszy sie w kraju jakas
          sczegolna estyma. Bylo by lepiej gdyby np. wzorem swieta jakim jest pojawienie
          sie co roku bojolais starac sie zrekonstuuowac prawdziwa uprawe winorosli, co
          raczej byloby bardzo trudne, albo lepiej wpromowac jakis zielonogorski liker
          lub wlasne zielonogorskie wino owocowe (wina owocowe i nalewki na nich sa
          bardzo cenione np. w Niemczech)nie majace nic wspolnego z ogolnie dostepna
          siara. Nalezaloby tym pomyslem zainteresowac Polmos, dla ktorego produkcja
          ograniczonej ilosci specyficznego zielonogorskiego trunku moglaby byc niezlym
          sposobem na promocje (o ile oczywiscie jest to zgodne z wizja promocji nowych
          wlascicieli). Ludzie musza przejezdzac "po cos" (np. zielonogorskie winko lub
          koniaczek) a nie dla czegos (Winobrania).

          > Klimat? Ludzie tu
          > uprawiaja winorośla. Na małą skalę, ale uprawiają. mże mozna na większą.

          Hehe, alez je nie neguje ze w naszym klimacie nie mozna uprawiac winorosli -
          zreszta piekna i okazala winorosl pod moim domem maja sasiedzi (grona sa
          slodzidkie) ale z tego wina nie bedzie !!!

          > Tradycje winiarska to też pewna kultura. Np. na dziesiatkach starych domów
          > znajdziemy winiarskie ozdoby: beczki, butelki czy winogronka. itd.

          no coz, duza czesc Gruenberczykow pracowala w Raetscha czy Bucholtza, ktorzy
          dbali o PR i reklame. Tylko, ze wtedy ZG byla osrodkiem produkcji koniaku a w
          XIX wieczynch Prusach (jak w calych Niemczech)panowala moda na antyczna
          kulture grecka, wiec wymyslono obchody winobraniowe na wzor swieta
          poswieconego Bachusowi i winu (bo Grecy koniaku nie znali - zreszta cogniac
          byl niepatriotyczny dla antyfrancuskich Pruskow). Dzis nie produkuje sie w ZG
          wina i nie da sie tego uczynic z miejscowej winorosli! To sa czyste mzonki, ze
          uda sie z miejscowych win zrobic znosne wino - prosze mi uwierzyc - troche
          czasu spedzilem pracujac w jednej z winnic we Frascatti.

          > Podstawowym pytaniem jest co mozemy zrobic i jak. I oczywiście co moga
          zrobic
          > władze miasta.
          > Jest kilka pytań, na które warto odpowiedzieć. Na razie tak od ręki mam
          kilka:
          > - czy wpuszczamy pod Palmiarnię Niemców czy też preferujemy swoich
          > - czy wogóle te wzgórze powinno pójśc w prywatne rece (nawet w formie
          > dzierżawy)?
          > - Czy taki biznes powinno prowadzić miasto (ZGKiM)?

          IMHO winnica pod palmiarnia nie bedzie nigdy miala znaczenia "produkcyjnego",
          wiec nalezy je traktowac jako ciekawa miejska osobliwosc i moze tym sie zajac
          ZGKiM.

          > - A moża nic nie należy zmieniać i ma to być par?
          > - Niemcy proponowali wybudowanie winiarni wkopanej w Winne Wzgórze od strony
          > Wrocławskiej. Spory, przeszklony obiekt. To zmieni wygląd okolicy? Czy się
          na
          > to zgadzamy?

          Lepiej nie, bo bedzie to taka "niemiecka cepelia", lepiej zachowac wzgorze w
          stanie obecnym, zreszta i tak rozbudowa Palmiarni je przytloczy, a co za duzo,
          jak wiemy, to niezdrowo.

          > Na razie tyle.
          > Aha Niemcy będą podczas Winobrania dusić winogrona. Koniecznie muszę
          spróbowac
          > tego napoju. Ciekaw jestem Waszych opinii.

          I co Ci to da? Napoj winogronowy mozna kupic w kazdym markecie.
          Ja wolalbym, gdyby z komisyjnie zebranych zielonogorskich winogron zrobic
          wino, aby przekonoc wszystkich, ze zrobienie z nich dobrgo wina jest
          niemozliwe - uratowalo by to miasto przed wydatkami zwiazanymi z realizacja
          nierealnych pomyslow pani prezydent.

          pozdrawiam
          • j24 Winobranie, a Festiwal Piosenki Radzieckiej... 05.09.03, 08:21
            ... i Unijnej.

            Winobranie to doskonała okazja promowania miasta. Tradycja sięgająca, jak mi
            się zdaje,pokoleń. Nie to co wspomniany Festiwal,koniunkturalny,nieautentyczny.

            Jesteście z tego znani w Polsce. Na pewno warto tradycję kontynuować. Wielu
            ludzi z Gorzowa przejeżdża na tę imprezę i chwali sobie np, że jakieś fajne
            monety tanio kupili.

            Co do inwestora niemieckiego, no cóż, macie dylemat. Z jednej strony, Niemcy
            to zwykle solidny pracodawca, z drugiej - fabryka (nawet fabryczka) w tym
            miejscu...
            Chyba najwięcej to oni mogą na tym wygrać.

            Coś mi podpowiada, że gdybym był z Zieląki i p. Prezydent zapytała by się
            mnie w referendum, czy jestem za zagospodarowaniem winnego wzgórza przez
            niemieckiego inwestora, to chyba jednak powiedziałbym TAK. Mimo zagrożeń...
            Obok fabryczki zrobią pewnie skansen, miło będzie.

            Co do troski o klimat, że dla winogron nieodpowiedni - znam takich, którzy
            ponad 100 km na północ bawią się z uprawą ponad 20 odmian. Całkiem nieźle
            im wychodzi.
            Może kiedyś przeniesiemy i Winobranie :))))
    • Gość: Miguel Re: Do Redakcji GW, do Tomka Czyżniewskiego! IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 05.09.03, 00:37
      Oto chociażby dlaczego warto wybić pani prezydent ten nieszczęsny pomysł z
      głowy.

      Artykuł takiej treści ukazał się dwa tygodnie temu w "Newsweeku" i w
      Szczecinie wywołał prawdziwą burzą. Muszę przyznać, że gdyby poczytny tygodnik
      w podobnym tonie napisał o Zielonej Górze, to bym się chyba pod ziemię ze
      wstydu zapadł. A niestety powodów do napisania takich słów byłoby nie mniej,
      niż w przypadku Szczecina. Całe szczęście, że Zielona Góra to małe i nikogo
      nie obchodzące miasto, nieprawdaż?

      "Szczecin tonie


      Miasto wielkich szans, ale od lat źle rządzone. Zamiast kwitnąć, pogrąża się w
      letargu.
      Marek Magowski, 44-letni mężczyzna z sumiastym wąsem, od 7 lat prowadzi w
      Szczecinie Klub Kawaleryjski. To miejsce, w którym spotyka się i jeździ na
      koniach elita - przedsiębiorcy, urzędnicy, wojskowi, lekarze. - Mam tu
      przekrój wszystkich branż i widziałem, jak kolejno padały - mówi Magowski.
      Duże firmy budowlane pociągnęły za sobą małych podwykonawców. Sklepikarze,
      właściciele restauracji, zakładów usługowych padali jak kostki domina. Teraz
      dobrze radzą sobie już tylko urzędnicy, wojskowi i policjanci. Bo mają stałą
      pracę.
      Obserwacja Magowskiego znakomicie ilustruje sytuację Szczecina, jednego z
      bardziej urokliwych polskich miast, bo w połowie XIX w. przebudowanego przez
      pruskie władze na podobieństwo Paryża. Stąd szerokie aleje rozchodzące się
      promieniście wokół placów, secesyjne i neoklasycystyczne kamienice. Jednak
      Szczecin 2003 roku to przede wszystkim miasto, w którym pewna swoich miejsc
      pracy jest tylko budżetówka. Siódma co do wielkości aglomeracja w Polsce (400
      tys. mieszkańców), jak żadna inna z tych największych nie skorzystała na
      transformacji ustrojowej.
      Świetnie położony Szczecin - blisko niemieckiej granicy, z portem, pięcioma
      dużymi wyższymi uczelniami i nieźle prosperującą stocznią - wydawałoby się, że
      z kapitałem, który łatwo pomnożyć. Ale w tym mieście nie znalazł się nikt, kto
      umiałby to zrobić.
      Miasto od początku lat 90. było źle rządzone. Zabrakło charyzmatycznego
      przywódcy z wizją rozwoju. Skomplikowane były też układy w radzie miasta -
      żadna partia nigdy nie miała stabilnej większości. Wszystko to sprawiło, że
      Szczecin od 14 lat odbija się od ściany do ściany - kolejni prezydenci negują
      dokonania poprzedników i żaden nie patrzy na miasto w perspektywie dłuższej
      niż własna kadencja. Jak ważna jest ciągłość władzy, pokazują przykłady
      Wrocławia i Poznania - miast, które kwitną.
      Ale trzeba też przyznać, że Szczecin ma swoje "obciążenie genetyczne" - do
      powojennego Wrocławia przyjechali przesiedleńcy ze Lwowa, tam przeniesiono
      Uniwersytet Lwowski. Inteligencja wileńska osiadła w Toruniu i Gdańsku. Do
      Szczecina dotarli ci, którym nie udało się gdzie indziej.

      W efekcie elitę miasta tworzyli przyjezdni marynarze. Nie udało się, jak we
      Wrocławiu, nadać miastu tożsamości. Takie są przyczyny choroby. A objawy?
      W Szczecinie przez 14 lat nie pojawił się żaden wielki inwestor zagraniczny.
      Udział firm z kapitałem zagranicznym w ich ogólnej liczbie to ledwie 3 proc.
      Dochody miejskiego budżetu (niespełna 700 mln zł) są dwukrotnie niższe niż w
      Poznaniu (1,3 mld zł) i Wrocławiu (1,5 mld zł), choć są to aglomeracje o
      porównywalnej wielkości.
      W Szczecinie ciągle nie ma oczyszczalni ścieków, hali widowiskowej czy
      nowoczesnego basenu. Bezrobocie wynosi 15,1 proc. i jest jednym z najwyższych
      spośród dziesięciu największych polskich miast. Uczelnie wloką się w ogonach
      rankingów. Czy Szczecin da się uratować? Jeśli będą zajmować się tym
      znachorzy - szanse raczej marne.
      W poniedziałek 18 sierpnia prezydent Marian Jurczyk niespodziewanie
      zdecydował, że w Szczecinie nie powstanie centrum biurowo-finansowe. W maju
      ub.r. jego poprzednik podpisał list intencyjny w tej sprawie z holenderskim
      developerem Von der Heyden Group. Miała to być wspólna inwestycja samorządu i
      holenderskiej firmy. Miasto dałoby grunt, by potem - wspólnie z Holendrami -
      czerpać zyski. Jeszcze dwa miesiące temu Jurczyk podpisał aneks przedłużający
      ważność listu intencyjnego o rok. A teraz wszystko się odmieniło.
      Jurczyk doszedł do wniosku, że wchodzenie w komercyjne przedsięwzięcia jest
      niezgodne z prawem. Przepisy mówią bowiem, że samorządy nie powinny angażować
      się w tego rodzaju interesy. Wyjątkiem są inwestycje spełniające w mieście
      ważną rolę. Z tego wyjątku skorzystały w ubiegłej kadencji władze Poznania,
      pozwalając Holendrom zbudować centrum u siebie.
      Wiadomość o decyzji Jurczyka najpierw pojawiła się w mediach, a potem dopiero
      dowiedział się o niej holenderski inwestor. - Negocjujemy. List intencyjny
      został zawieszony, ale jeszcze nie zerwany - mówi dyplomatycznie Adam Trybusz,
      polski przedstawiciel Von der Heyden Group. Zapowiada jednak, że jeśli
      inwestycja nie dojdzie do skutku, firma wycofa się ze Szczecina z wielkim
      niesmakiem. - Szczecin, podobnie jak Barcelona, jest miastem portowym. Ale
      zupełnie w odmiennej kondycji i nie powinien kaprysić - zauważa.

      Próbowaliśmy umówić się z prezydentem Jurczykiem, ale nie znalazł czasu. Jego
      rzeczniczka zapowiedziała, że prezydent sam do nas zadzwoni. Nie zadzwonił.
      Historia budowy centrum biurowo-finansowego jest, niestety, dla Szczecina
      typowa. Chybotliwe układy władzy sprawiają, że zamiast pchać miasto do przodu,
      rządzący sprzątają po poprzednikach.
      W ubiegłej kadencji samorządu prezydenci zmieniali się trzy razy, a każdy był
      z innej opcji politycznej: najpierw rządził legendarny przywódca strajków w
      sierpniu 1980 roku Marian Jurczyk, potem Marek Koćmiel z Unii Wolności, a na
      koniec Edmund Runowicz związany z SLD. Na zakończenie kadencji Runowicz mógł
      pochwalić się wyznaczeniem lokalizacji oczyszczalni ścieków, prywatyzacją
      zakładu energetycznego i zorganizowaniem koncertu Joe Cockera. To niezbyt
      imponujące dokonania.
      Gdy więc w ubiegłym roku mieszkańcy wybierali prezydenta w wyborach
      bezpośrednich, zagłosowali na Jurczyka - antyeuropejskiego działacza
      związkowego.
      Wypłynął na fali protestów w upadającej stoczni, urządził skromną kampanię, z
      plakatów nie uśmiechał się jak inni, tylko poważnie obiecywał uczciwość.
      Trafił w gust sfrustrowanych.
      Po niespełna roku jego rządów z miasta ubyło ponad 2 tys. firm - w niewiele
      mniejszej Bydgoszczy przybyło w tym czasie 600. Stopa bezrobocia - w grudniu
      14,5 proc., wzrosła do 15,1. W Bydgoszczy wynosi 12,5 proc., w Opolu wzrosła
      jedynie o 0,3 proc., a nawet w Lublinie - na biednej ścianie wschodniej -
      utrzymuje się na poziomie 13 proc. Dochody miasta spadły o prawie 120 mln zł -
      do 680 mln zł. To tylko o 60 tys. więcej niż dochody podobnego wielkością
      Lublina.
      Budowa oczyszczalni wciąż nie ruszyła, choć udało się ściągnąć pieniądze z
      europejskiego funduszu ISPA. Pomysł budowy hali widowiskowo-sportowej poszedł
      w zapomnienie, bo protestują właściciele garaży, w pobliżu których miała
      stanąć inwestycja. Tymczasem prezydent, wyrzucając potencjalnych inwestorów, w
      zamian roztacza wizje zbudowania w mieście szybkiego tramwaju i stworzenia
      banku komunalnego. Chwali się, że na inwestycje jest otwarty, bo w ciągu
      kadencji siedem razy był w Niemczech.

      Rafał Sternicki, 33-letni właściciel firmy produkującej sauny, który żyje
      głównie z niemieckich zleceń, ma jednak żal do rządzących, że nie wykorzystali
      bliskości Berlina. - Wystarczyło, by miasto przygotowało uzbrojone grunty, a
      znaleźliby się inwestorzy, którzy zbudowaliby tu fabryki - mówi. - Ale tego
      nie ma. Ja swoją halę produkcyjną mam poza miastem.
      Nic więc dziwnego, że fabryki takich potentatów, jak Volvo czy Volkswagen,
      powstały we Wrocławiu i Poznaniu. To właśnie tam otwierają sklepy markowe
      firmy, tam buduje się nowe hotele (w Zachodniopomorskiem jest 16
      trzygwiazdkowych hoteli, podczas gdy w Wielkopolsce - 39, na Dolnym Śląsku -
      40).
      Do Szczecina tylko raz zawitał duży inwestor zagraniczny - Turek Sabri Bekdas.
      Władze Sz
      • Gość: Miguel Re: Do Redakcji GW, do Tomka Czyżniewskiego! IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 05.09.03, 00:40
        CD...

        Do Szczecina tylko raz zawitał duży inwestor zagraniczny - Turek Sabri Bekdas.
        Władze Szczecina uwierzyły mu w 1999 r.
        - prezydentem był wówczas, jak teraz, Marian Jurczyk, w radzie dominował SLD.
        Bekdas miał zainwestować w klub sportowy Pogoń. Obiecał zbudować centrum
        komercyjno-handlowe wokół klubu. Gdy zaczął żądać praw własności do terenu, na
        którym miała stanąć inwestycja, władze zaczęły być ostrożniejsze. Korowody z
        podpisaniem ostatecznej umowy z firmą Turka (potem sprzedaną Lesowi Gondorowi -
        biznesmenowi, którego prokuratura oskarża m.in. o wyłudzenie publicznej
        dotacji, a także niepłacenie podatków i składek ZUS) trwały aż do początków
        tego roku. Negocjował Koćmiel, potem Runowicz i znów Jurczyk. Ostatecznie
        umowy nie podpisano.
        Rezultat jest taki, że klub piłkarski spadł do II ligi, tereny wokół stadionu
        ciągle są puste, a miasto przegrało przed sądem polubownym sprawę z Gondorem o
        odszkodowania za wydatki poniesione na Pogoń. Jeśli sąd powszechny nie
        zdecyduje inaczej, będzie musiało zapłacić mu 28 mln zł.
    • Gość: jojo Re: Do Redakcji GW, do Tomka Czyżniewskiego! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.03, 22:03
      Podoba mi się pomysł wybudowania koło palmiarni winiarni, gdzie przerabiane
      będa winogrona z okolicy. Jeśli byłaby to winiarnia dostępna dla turystów i
      zielonogórzan, nastawiona na pokazową produkcję i przyciaganie ludzi, a tak
      rozumiem propozycję Niemców, to jest to świetny pomysł.
      Obarczanie ZGKiM tym zadanie jest bez sensu.
      • Gość: kuba Re: Do Redakcji GW, do Tomka Czyżniewskiego! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.09.03, 09:21
        Niemieccy winiarze będą coś tłoczyc podczas winobrania i pozaywać co mozna
        zrobic z winnym wzgórzem. Może ZGKiM też powinien przeprowadzić jakis pokaz.
    • Gość: urwis Re: Wyrąbać winorośla, zasadzić śliwki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.03, 23:41
      Moja propozycja: wyrąbać winorośla i zasadzić śliwki. Same zalety. pzdr
    • Gość: irek Re: Do Redakcji GW, do Tomka Czyżniewskiego! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.09.03, 00:25
      Po ostatnim artykule okazuje się, że juz może nie pani Krojcig z ZGKiM, ale
      ZGKiM z kims innym, ale wciąż nie Niemcy. Wygląda to na walkę o jakies
      niebotyczne winnice i wielkie ilości wina. Tylko co z tych pomysłów bedzie
      miała Zielona Góra? Niemcy może zarobią, ZGKiM na pewno do tego interesu
      dołoży (żeby chociaż z własnej kieszeni).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja