Niemiecka ALBA chce kupić Pediz

IP: *.zgora.dialog.net.pl 08.09.03, 19:26
Listek miałeś swoje 5 minut. Kumpel Ratuś dał ciała i to co
chciałeś chapnąć za prowizje uciekło. Uczciwym miałeś być
szanse, teraz bądź chociaż szczery i chlapnij co kombinowałeś.
A rady dawaj swoim kolesiom, na szcęście ciebie już nie
słuchają.
    • Gość: naskret Re: Niemiecka ALBA chce kupić Pediz IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 09.09.03, 01:20
      blagam bnie pytajcie listowskiego juu wiecej o zdanie bo to co
      on mowi to jakies wymiociny


      facet jest skompromitowany na calej lini

      ja jak go bede spotykal to bede mu plul przed buty

      zygmuncie kazdym swoim zdaniem pokazujesz swoja inteligencje
      przedszkolaka

      wiem ze trzeba cie specjalnie traktowac JA BYM CIE
      IZOLOWAL !!


      NORMALNIE PAWIA PUSZCZAM JAK GO CZYTAM
    • Gość: Ja Re: Niemiecka ALBA chce kupić Pediz IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 09.09.03, 09:30
      No i bardzo dobrze się stanie!!! Nie mogę czytać tłumaczeń
      Listka,bo mie trafia szlag.Co za kutas!!! Sam wymyslił tą
      gównianą prywatyzacje Pedizu,a teraz jeszcze bezczelnie kłamie
      i mataczy.Mam nadzieje,że kiedyś skończy w pierdlu,w celi obok
      Ratusia.Zycze im dorodnego narzeczonego.
    • Gość: urwis Re: Czegoś mi ty brakuje ....Panie Redaktorze Robecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.03, 14:40
      Czegoś mi tu brakuje ...szanowny Panie Redaktorze Robercie
      Kochany. Idzie mi o przedstawienie szerszego tła sytuacji.

      Miasto jest lokalnym rynkiem usług, które są przedmiotem
      działalności Pedizu. Usługi te były ZMONOPOLIZOWANE. To jest
      klucz do zrozumienia sytuacji. Co to znaczy dla mieszkańców
      miasta, dla ich kieszeni ? Ano to, ze mechanizm konkurencji,
      wymuszający lepszą jakość pracy i niższe koszty (zatem i ceny)w
      mieście Zielona Góra nie funkcjonował. Przetargi mające
      zagwarantować czystość reguł gry były fikcją i oszustwem, zawsze
      wygrywał ten spolegliwy inaczej. Skutek był taki, że w mieście,
      gdy się przypatrzeć nie rozwinęły się firmy, ktore mogły
      konkurować z Pedizem. Tolerowano firmy, które były wspólnikiem w
      wyciąganiu kasy mieszkańców. Przykład firma prawej ręki
      prezydenta Listowskiego p. Kleina, która miała monopol na
      sprzątanie śniegu. Gdy śniegi spadły pamiętnej zimy 2000/2001,
      to już może zapomnieliśmy o tym, ale to była katastrofa. A
      przecież firma Kleina brała za to pieniądze, licząc na łaskawość
      bożą zapewne, która chroniła wcześniej ludzi od opadów śniegu.

      Sprawa patologicznego monopolu Pedizu i jego ochrony przez
      władze w miescie dotyczyła nie tylko Listowskiego, rzecz zaczęła
      się już za Doganowskiego i była skutecznie kontynuowana przez
      Masternaka. Listowski był tylko w swoich poczynaniach bardziej
      beszczelny. A rzekoma prywatyzacja miała w rzeczywistości
      polegać jedynie na przekazaniu monopolu ze spółki miejskiej w
      ręce spółki prywatnej, kontrolowanej przez człowieka zależnego
      od Listowskiego biedaka Ratusia.
      Opozycja prawicowa pożal się Boze, nie potrafiła nawet
      rozpoznać zjawiska o ktorym piszę. Część z niej umoczona, część
      nie wiedząca o co chodzi, część kwękająca i gotowa toczyć boje o
      sprawy trzeciorzędne czy proceduralne nie potrafiła z porządną
      diagnozą patologii dotrzeć do mieszkańców miasta. Tak zresztą
      jest do dziś.

      Plany pokrzyżowały wybory prezydenckie, gdyż gwarantem
      utrzymywania się patologii na lokalnym rynku usług w omawianej
      dziedzinie miał być prezydent Listowski. Jego odejście było i
      jest nadal szansą na uporządkowanie tej sfery życia w mieście.

      Przepisy ustawowe mówią, że istnieją dwie drogi realizowania
      szeroko rozumianych usług komunalnych i roli władz gminnych.
      Pierwsza - moim zdaniem zdecydowanie lepsza - polega na tym, ze
      miasto nie angażuje się bezpośrednio w działania usługowe,
      urzędnicy czuwają nad czystością gry w grze rynkowej, którą
      podejmują wolni przedsiębiorcy. Drugi model-ktory rodzi liczne
      patologie i pokusy dla władz gminy, to model spółek miejskich, w
      którym urzędnicy decydują o wszystkim, gdzie jest możliwa
      wszelka patologia, gdzie każde wybory samorządowe, to rewolucja
      w zakresie zarządów spółek miejskich. Oczywiście Zielona Góra
      jest miastem gdzie funkcjonuje drugi model działania. I wszelkie
      patologie.

      Pediz jako spółka prywatna,niech robi sobie co chce, pod
      warunkiem, ze spłaci wszystkie zobowiązania wobec miasta. Wtedy
      moze przystąpić do rywalizacji o zlecenia ze strony miasta na
      zasadach ogólnych, bez jakichkolwiek preferencji. A gdy do
      rywalizacji stanie np. spółka z Wolsztyna, to niech ją pokona
      jakością i ceną, a nie podłym gadaniem o funkcji socjalnej tj. o
      tym, ze jej trzon stanowią mieszkańcy miasta, co chroni ich od
      bezrobocia, bo spółka z Wolsztyna może z powodzeniem zatrudnić
      tych samych pracowników i to na lepszych warunkach.

      Z przedstawionego w artykule materiału wynika, że hasło
      inwestor niemiecki ma być wytrychem do kasy miejskiej i do
      monopolu, który jak wykazałem wyżej jest kluczem do patologii.
      Pan Radziwiłowicz jest starym macherem jeszcze z zaciągu
      Doganowskiego, który konformistycznie potrafił dostosować się za
      odpowiednią kasę do każdej władzy. Stanowisko Radziwiłowicza
      jest formą szantażu wobec władz miasta, za gadanie o trafieniu
      na bruk 85 osób powinien być przez te osoby dobrze opieprzony.

      Uważam, że sytuacja taka jest dobrym momentem dla pani
      Prezydent do ustanowienia nowego modelu na część usług
      komunalnych w mieście i dążyć do popierania konkurencji i
      czuwaniu nad tym aby między konkurentami nie powstał zmowa.

      Ciekawi mnie w tym momencie jedno: czy nowa pani rzecznik praw
      konsumenta p. Ujma też będzie miała coś do powiedzenia w tej
      materii ?

      Podoby, a być może większy rak toczy ZGKiM. Ten mamut rodem
      sprzed dwóch epok znowu zaczyna puchnąć, ktoś chce mu przekazać
      sprawy winnicy wokół Palmiarnii. Czarno to widzę.

      Likwidacja monopoli w mieście powinna być celem numer jeden
      władz miasta. Rozglądam się po osobach w UM, które mogłyby
      rozsupływać ten węzeł gordyjski. Może mógłby to zrobić p.
      Kozłowski, ale on zajmuje się czym innym, Baran nadaje się tylko
      do dyskusji, Lewickiego ograniczają układy w jakich tkwi.

      Widzę ciemność ... jak mawiał pewnien jegomość w pewnym
      kultowym trochę zapomnianym filmie.

      • tezgucio Re: Czegoś mi ty brakuje ....Panie Redaktorze Rob 09.09.03, 17:09
        Gość portalu: urwis napisał(a):
        > Podoby, a być może większy rak toczy ZGKiM. Ten mamut rodem
        > sprzed dwóch epok znowu zaczyna puchnąć, ktoś chce mu przekazać
        > sprawy winnicy wokół Palmiarnii. Czarno to widzę.
        Winko z własnych winnic umysły im rozświetli i będą super zarządzać. Problem
        tkwi tylko w tym czy na drugi dzień będą pamiętać czego się podjęli.

        > Likwidacja monopoli w mieście powinna być celem numer jeden
        > władz miasta. Rozglądam się po osobach w UM, które mogłyby
        > rozsupływać ten węzeł gordyjski. Może mógłby to zrobić p.
        > Kozłowski, ale on zajmuje się czym innym, Baran nadaje się tylko
        > do dyskusji, Lewickiego ograniczają układy w jakich tkwi.
        Aleksandra szukaj.

        > Widzę ciemność ... jak mawiał pewnien jegomość w pewnym
        > kultowym trochę zapomnianym filmie.
        Podnieś zasłony i żaluzje, otwórz okna, wyjdź na zewnątrz dopóki świeci słońce -
        zima blisko, śnieg może spaść.
      • Gość: Georg Re: Czegoś mi ty brakuje ....Panie Redaktorze Rob IP: *.zgora.dialog.net.pl 09.09.03, 18:30
        Niedowartościowany jesteś. Dużo piszesz i nie wiesz w kogo
        walnąć. Taki był Marks i Hitler, ale tobie do nich daleko. Puki
        co w gazecie wal doktorat.
        • Gość: urwis Re: Czegoś mi ty brakuje ....Panie Redaktorze Rob IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.03, 23:35
          Walę w problem, a wtórnie w osoby.
Pełna wersja