julianna.net
27.05.08, 21:00
Szanowny Panie Prezydencie,
26 maja szumnie i radośnie obchodzono we wszystkich placówkach przed- i -
szkolnych Dzień Matki. Mi bynajmniej nie było do śmiechu , raczej żałośnie i
smutno... i nie dlatego ,ze wstałam lewą nogą, nękana wiosennym przesileniem
itp.. Mam 3- letniego synka, męża, pracę, mieszkanie, samochód, ba nawet
psa. Nie jestem samotną matką, jestem także zdrowa, pełna werwy i właściwie
Los się do mnie uśmiecha. Okazuje się jednak, że moje dziecko, mimo wysiłków
wszelkich, dyscypliny administracyjnej- wypełniania formularzy (1 dnia),
radosnego przywitania w przedszkolu z okazji zaniesienia formularza do
wybranego przedszkola, nie ma szans na miejsce w przedszkolu i zachodzę w
głowę, dlaczego???
Spełniam kryterium przyjęcia: obydwoje rodzice pracują i za pozostałe kryteria
serdecznie dziękują, ale zastanawiam się tylko, w jaki sposób nastąpiła
selekcja par, tych wszystkich które to wszytko spełniają; blisko do
przedszkola, dzieciaki ze względu na wiek się kwalifikują, rodzice obydwoje
pracują?
Losowanie? za małe/lub odpowiednio za wysokie wykształcenie? Proszę o krótkie
streszczenie tych dla mnie zawiłych procedur kwalifikacyjnych.
Od około pół roku obiecuję synowi, ze pójdzie do przedszkola. Chłopiec jest
samodzielny , wypieszczony i odchowany przez wspaniałą nianię i kochaną
babcię, dobrych duchów domu, które zadbały a o to, aby mały znal kilka
wierszyków, przysłów, celował do nocnika, mył ręce i zęby i pałaszował zupy,
słuchał pani w przedszkolu a od kilku dni ćwiczymy rozbieranie ... Nie chcę
czytać już co zrobimy za kilka lat! Moje dziecko ma prawo do równego dostępu
do edukacji na poziomie przedszkolnym, do kontaktu z rówieśnikami, zabaw,
przedstawień , rytmiki w roku 2008/2009
Panie Prezydencie, zaufałam Panu, do boju więc! Ja chcę widzieć kolejne
przedszkola, które beðą rosły nie kilka lat, ale expresowo jak nasza
Palmiarnia, ba