slawek_wieczorek
23.07.08, 00:22
Ksiądz Mieczysław Marszalik był moim "kościelnym konsultantem" w trakcie mojej
pracy w Lubuskim Urzędzie Wojewódzkim. Kierując się zawołaniem Ojca Świętego
Jana Pawła II: "Głoście Chrystusa w domu, pracy, szkole", dbałem, by pod
przygotowywany przeze mnie pod podpis wojewody list gratulacyjny, czy
redagowane przemówienie, wpleść elementy chrześcijańskie. Za wojewodów: Jana
Majchrowskiego i Stanisława Iwana, dzwoniłem do księdza Marszalika, by upewnić
się, kto jest świętym patronem żołnierzy czy strażaków.
Po akcji zbierania podpisów (na ostatnim piątym roku) na Wydziale Teologicznym
Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, Sekcji w Gorzowie Wlkp., przeciw wizycie w
Gorzowie Wlkp. Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, który wcześniej lżył wraz
z Ministrem Markiem Siwcem Ojca Świętego Jana Pawła II, zostałem bezprawnie
usunięty ze studiów (prokuratura stwierdziła poświadczenie nieprawdy), przez
księdza doktora Eligiusza Piotrowskiego - Dyrektora Gorzowskiej Sekcji - który
wcześniej na wykładach dał się poznać jako apologeta stanu wojennego i
Wojciecha Jaruzelskiego. Na studia powróciłem z wyrokiem Naczelnego Sądu
Administracyjnego w Poznaniu, który stwierdził, że wyrzucenie mnie ze studiów
nastąpiło "z rażącym naruszeniem prawa".
Gdy w prokuraturze i sądzie trwała batalia o moją sprawę, do księdza
Mieczysława Marszalika moi rodzice wystosowali list (polecony, za zwrotnym
potwierdzeniem odbioru), by ksiądz Marszalik umówił nas na spotkanie z
ówczesnym Ordynariuszem Diecezji księdzem biskupem Adamem Dyczkowskim. Mimo
upływu kilku lat dostarczony skutecznie list pozostał bez odpowiedzi...