Dodaj do ulubionych

Wymarzone wakacje w Hiszpanii? To było piekło

23.07.08, 22:41
widac, ze pojechali wyksztalceni, zahukani ludzie. powinni mu zaoferowac wizje wpier.dolu i od razu rurka by zmiekla pilotowi.
na pewno bylo troche chlopa w tej ekipie, a po ustaleniu zeznan mogloby sie okazac, ze pilocina sie potknal na schodach.
Obserwuj wątek
    • viking2 Wymarzone wakacje w Hiszpanii? To było piekło 24.07.08, 02:58
      Firma czuje się zażenowana i zawstydzona jego postawą. Uważam, że turystom
      należy się słowo przepraszam, ale nie rekompensata finansowa. To ewidentny błąd
      kultury człowieka, a nie nasz. Program wycieczki został zrealizowany w stu
      procentach - mówi [...] Piotr Sućko, właściciel firmy Fanclub [...]

      G..no prawda, panie Piotrusiu. W kazdym cywilizowanym kraju jest tak, ze jak pan
      mowi mi "zaplac jakas okreslona kwote, a zawioze cie na wycieczke wedlug tego
      oto programu", to bierze pan na siebie pelna odpowiedzialnosc za realizacje
      zamowienia.

      A co mnie - jako klienta - obchodzi, czy firma Fanclub umie, czy tez nie umie
      zatrudniac do pracy odpowiednich ludzi? Ja PLACE za to, zeby tym zajmowal sie
      ktos inny, w tym przypadku, szef/pracownik firmy Fanclub. Podobnie, jak
      Kowalski, ktory nie umie polozyc glazury i PLACI glazurnikowi za wykonczenie
      lazienki. Jesli glazurnik nie umie tego zrobic - dla jakiejkolwiek przyczyny,
      chocby trzesa mu sie rece i rozbija wszytkie plytki - to dawaj, ptaszku, kase z
      powrotem i jazda z budowy.

      Jesli ja mam sie zastanawiac nad doborem kadr, to niby po co mi Fanclub? Sam
      wynajde i zatrudnie przewodnika, ktory zawiezie mnie do Hiszpanii, pokaze
      ciekawe miejsca, zaprowadzi na obiad i znajdzie mi hotel. I jesli wynajalem
      takiego, ktory nic nie umie zalatwic, to moja wlasna wina i moja strata - bo nie
      umialem wynajac odpowiedniego czlowieka do pracy. Ale niekompetetni posrednicy
      nie nabijali sobie portfela moja kasa.

      Wiem, istnieja opinie, ze moze jeszcze nie jest czas na to, zeby rownac uklady
      krajowe z tymi na Zachodzie, ze ochrona konsumenta, ze prawo cywilne, ze male
      firmy moga mniej i jeszcze tysiac innych powodow, ale jezeli kiedys w Polsce ma
      byc tak, ze nabity w butelke klient skarzy firme i dostaje zwrot swoich kosztow
      i odszkodowanie, to po pierwsze, to nie "stanie sie" samo, a po drugie nie
      zacznie tak byc juz nazajutrz.
      Poszkodowani musza zaczac skarzyc niesolidne firmy (wszystko jedno, nieuczciwe,
      czy "tylko" nieudolne), musza sie odwolywac i musza spowodowac zmany w
      przepisach. Chocby taka, ze kto chce zalozyc biuro podrozy, musi nalezec do
      cechu i placic skladke na ubezpieczenie od skutkow zlych praktyk zawodowych.
      Ubezpieczenie zwroci klientom koszta, a firmie - od nowego roku - podniesie skladke.

      Odpowiecie: a co moze kilku turystow, ktorym sie nie udal urlop? Sa za mali,
      zeby zmusic politykow do zmiany prawa...
      A moze nie jest ich tak znow "kilku" w skali kraju? A moze, jesli zakorkuja sady
      cywilne swoimi powodztwami, a potem instancje odwolawcze, a potem trybunal
      europejski, to cos tam komus zacznie switac? Wiadomo, ze politycy czesto ida po
      najmniejszej linii oporu. To co im sie wyda latwiejsze: raz wprowadzic przepis,
      moze nawet za cene paru wlascicieli biur podrozy slacych im joby pod niebiosa,
      czy w nieskonczonosc uzerac sie z procesem, odwolaniem, drugim odwolaniem,
      nastepna instancja i znow odwolaniem - i tak w nieskonczonosc?
    • rayan222 Loeches miejsce ok. reszta to dziadostwo 24.07.08, 10:23
      Miejsce wspomnianego noclegu to Loeches. Sa dwie sprawy - standart,
      to nie hotel tylko ośrodek misyjny ale zadbany, estetyczny. Sciany
      nieotynkowane - człowieku , te ściany sa ucharakteryzowane jakby na
      surowo , klinkierowa cegłą, estetycznie. DrzWi metalowe - no tak ale
      tez konkretnie zrobione itd. pAN SZUKA "ZACZEPKI"...I NIE NADAJE SIE
      DO TAKICH PODRÓZY, CHOĆ ROZUMIEM, ŻE W SYUACJI KRYTYCZNEJ TRZEBA
      WYWALIC WSZYSTKIE ŚMIECI I SŁABOŚCI STRONY DRUGIEJ......Samoloty
      ladujące , fakt . Ale to nie przeszkoda, raczej maleńka atrakcja.
      POSTAWa Pilota...faktycznie tu jest problem całej sytuacji.
      DZADOSTWO......arogacja, traktowanie klientów jak zero, smieci itd.
      A szanowne biura, właściciele którzy nakazuja pilotom zwiedzanie
      Madrytu ,centrum w 75 min....zgroza , chamówa.......20 lat praktyki
      pilota ...chm, chyba w kierowaniu taczką.......be be be.......
      Autokar, jedzonko, postawa pilota - tzry elementy od których bardzo
      zależy...JAKOŚĆ.....
        • Gość: R. Re: Loeches miejsce ok. reszta to dziadostwo IP: *.chello.pl 24.07.08, 22:19
          Dwa lata temu próbowałem wyjechać na wakacje z biura podróży - i lipa, nie
          znalazłem żadnego, które byłoby godne zaufania. Prawie wszędzie dawano mi do
          przejrzenia grube tomiska pełne zdjęć i jakiejś poezji, bez konkretów. Jeśli już
          trafiała się jakaś konkretna informacja, to wydrukowana słabo widocznymi, małymi
          literami - i nie były tam napisane zbyt budujące rzeczy. Raz już chciałem
          zapłacić i podpisać umowę - ale w tym momencie dowiedziałem się, że wyjazd jest
          nie z mojego rodzinnego Szczecina, tylko z Poznania lub z Warszawy, i firma nie
          zapewnia dojazdu na miejsce. Podziękowałem.

          Dla porównania - przedtem kilkukrotnie korzystałem z usług biura turystycznego w
          pewnym kraju, powszechnie uważanym za nieco dziki i niebezpieczny. Dostałem tam
          po prostu ulotkę, gdzie jasno i wyraźnie po angielsku było napisane wszystko -
          tak, że po jej przeczytaniu nie miałem już praktycznie żadnych pytań. Zabierano
          mnie z miejsca pobytu, po wycieczce dokładnie tam odstawiano. Jedyne, do czego
          mógłbym się przyczepić, to to że przewodnik na obiady (były na własny koszt)
          prowadził nas w dosyć drogie miejsca. Ale ogólne wrażenia były pozytywne...

          We wspomniane wakacje na wycieczkę nie pojechałem - ale nie zmarnowałem czasu:
          zacząłem zdobywać umiejętności, które przydały się za rok, na odjechanym rajdzie
          zorganizowanym przez jednego gościa z PTTK...

          Precz z polskimi biurami podróży!
        • Gość: Leppiej A niech jezdza... IP: *.ing.uj.edu.pl 28.07.08, 13:15
          Kazdemu wg potrzeb. Skoro jest na taka forme marnowania urlopu
          popyt, to nie ma co ludzi zniechecac.

          Dla mnie rowniez sa dwie rzeczy niezrozumiale:
          1. Lato w Hiszpanii. Musieliby mi doplacic abym pojechal w tym
          terminie. Optymalny jest luty/marzec.
          2. Wczasy zorganizowane. Nie wyobrazam sobie dostosowywania swoich
          planow do programu wycieczki.
          Ale to jest moje i tylko moje zdanie, do ktorego nie mam zamiaru
          przekonywac innych.

          Zreszta pomysl - jezeli poludniowa Europa kanalizuje ruch
          wycieczkowy to znaczy, ze w innych miejscach tych ludzi nie ma :).
          • Gość: no name Re: A niech jezdza... IP: *.4web.pl 28.07.08, 14:36
            Dla mnie rowniez sa dwie rzeczy niezrozumiale:
            > 1. Lato w Hiszpanii. Musieliby mi doplacic abym pojechal w tym
            > terminie. Optymalny jest luty/marzec.
            > 2. Wczasy zorganizowane. Nie wyobrazam sobie dostosowywania swoich
            > planow do programu wycieczki.

            w 200% sie z Tobą zgadzam !


    • pj.pj Wymarzone wakacje w Hiszpanii? To było piekło 24.07.08, 14:01
      Gdyby Polacy uczyli się języków obcych, to nie potrzebowaliby jeździć na byle
      wycieczki organizowane przez byle biura podróży, tylko potrafiliby sobie sami
      dawać radę za granicą (da się urządzić to tak, żeby wyszło taniej, a ciekawiej
      zawsze wychodzi). Raz byłam na pobytówce w Tunezji, gdzie z powodu
      nieudolności i lenistwa rezydentki wycieczki trzeba sobie było zorganizować we
      własnym zakresie (dobrze na tym wyszliśmy), a potem przy powrocie okazało się,
      że musimy wszystkim rodakom tłumaczyć z francuskiego na lotnisku, bo
      rezydentka się nie pofatygowała, a nikt poza nami nie znał języków...

      A swoją drogą, o tym panu z artykułu piszą, że taki doświadczony - a jaki
      doświadczony turysta, o podróżniku już nie wspomnę, daje się nabrać na
      objazdówkę po nawet części Hiszpanii w cztery dni?? 6 dni plażowania i 4 na
      objazd to jest granda na pierwszy rzut oka.
    • baret Wymarzone wakacje w Hiszpanii? To było piekło 24.07.08, 14:05
      > Zaniepokojeni zaczęli czytać warunki umowy. - Okazało się, że
      > jeżeli chcemy złożyć reklamację, musimy to zrobić jeszcze w
      > Hiszpanii. Inaczej nie zostanie uznana.

      to jest tzw. klauzula niedozwolona - w praktyce oznacza ze nie
      mamocy prawnej. Sugeruję pokazać to osobie z Urzedu Ochrony
      Konkurencji i konsumenta, (napewno jest w zielonej filia) i
      oruchomić procedury prawne. Sprawa w sadzie w takiej sytuacji jest
      ze strony wnoszacego bezpłatna.
    • Gość: Prawnik Wymarzone wakacje w Hiszpanii? To było piekło IP: *.ssp.dialog.net.pl 24.07.08, 20:39
      Z uwagi na fakt,że pomagam od strony prawnej (jestem prawnikiem i pilotem
      wycieczek) jednemu z uczestników tego wyjazdu, w oparciu o obejrzany materiał
      filmowy proponuję wszystkim uczestnikom tego wyjazdu złożenie reklamacji z
      żądaniem od organizatora stosownego wypłacenia odszkodowania. Firma (organizator
      - pracodawca) odpowiada na zasadzie ryzyka, pilot (pracownik) na zasadzie winy.
      Mój adres e-mail: prawo-turystyka@wp.eu
    • Gość: uczestnik Wymarzone wakacje w Hiszpanii? To było piekło IP: *.telsat.wroc.pl 24.07.08, 21:01
      Witam jesteśmy uczestnikami tej wycieczki podobnie jak Pan Witold i
      to co jest zawarte w tym artykule to szczera prawda ubrana w ładne
      słówka, bo to co sie tam działo wymaga znacznie ostrzejszych
      określeń. A jeśli ktoś pisze że regulaminu nie przeczytaliśmy to
      niech sam sobie go przeczyta i zobaczy co zawiera, bo niestety umowa
      a rzeczywistość ni jak mają sie do siebie a artykuł ma za zadanie
      tylko przestrzec innych przed tym biurem. A skoro twierdzicie że
      trzeba korzystać z lepszych biur to proszę powiedzieć z jakich?
    • Gość: Podsumowując.... Wymarzone wakacje w Hiszpanii? IP: *.icpnet.pl 25.07.08, 00:34
      Sezon ogórkowy w pełni - dziennikarz z Zielonej Góry szuka sensacji i znajduje :
      biedny pan Witold (być może znajomy dziennikarza), podróżnik, który zwiedził pół Europy, wybrał się na tanią wycieczkę do Hiszpanii. W programie, oprócz pobytu na Costa Brava, zgodnie z informacją z katalogu ”Funclub-u” było w ciągu 4 dni :

      Zwiedzanie:
      Saragossa, Madryt, Toledo, Walencja, Calatrava, Tarragona
      8 dzień ....„po śniadaniu zwiedzanie stolicy Hiszpanii Madrytu..... W godzinach południowych przejazd do Toledo, dawnej stolicy Hiszpanii...”
      Jak zauważa jedna z dyskutantek: „A swoją drogą, o tym panu z artykułu piszą, że taki doświadczony - a jaki
      doświadczony turysta, o podróżniku już nie wspomnę, daje się nabrać na objazdówkę po nawet części Hiszpanii w cztery dni?? „
      Autor artykułu: „Od tego momentu każde miasto grupa zwiedzała już w biegu”.

      Nabrać czy nie nabrać, ale powinien MIEĆ ŚWIADOMOŚĆ, że będzie to zwiedzanie „na szybko”.
      Oczywiście można centrum Madrytu zwiedzić w ciągu pół dnia, robiąc to w sposób uporządkowany, z miejscowym przewodnikiem. Ale...
      cytat z artykułu:

      „Przed Pałacem Królewskim pilot zażądał od turystów po 40 euro na przewodników, ale większość odmówiła. - Zaufałby pan komuś, kto nie pokazał legitymacji, a później chce zebrać pieniądze bez żadnego pokwitowania? - pyta pan Witold. Wycieczkowicze zwiedzali bez przewodnika”

      Sorry, w ofercie biura stoi napisane:
      „..Dodatkowo płatne (obowiązkowo):
      · ubezpieczenie KL, NNW i bagażu (KL do 10.000 eur): 35 PLN/os., szczegółowe warunki ubezpieczenia do pobrania tutaj
      · bilety wstępu do zwiedzanych obiektów oraz miejscowi przewodnicy (około 40 euro)”

      Pilot to, zgodnie z prawem, nie przewodnik - od oprowadzania po miastach są (też zgodnie z prawem) przewodnicy miejscowi (szkoda, że wypowiadający się tu „spece” od prawa o tym nie wiedzą) i usługi takich mieli obowiązek wykupić. Bunt turystów? Już widzę tę awanturkę, jaką pilotowi zrobili... Jak nie zapłacili to i zwiedzali bez przewodnika – to był ich wybór!!!

      „W Toledo obsługa pilota ograniczyła się do wskazania palcem z autokaru obiektów turystycznych. - Tam idźcie i sobie zwiedzajcie - usłyszeli turyści........ W Terragonie pokazał już tylko informację turystyczną. - Jak stado baranów biegaliśmy za autobusem.”

      Jak wyżej,trzeba było wziąć przewodnika, a poza tym ciekawa sprawa, do Toledo, jak również do starej części Tarragony (TA.... a nie TE... , panie dziennikarzu!) autokar nie wjedzie...

      A legitymować pilota mogą wyłącznie uprawnione do tego i określone przepisami osoby (sic!)

      „Z niespodzianką spotkali się także przy śniadaniu. Pokrojona na kawałki bułeczka z masłem i słodkie ciasteczka miały wystarczyć im na cały dzień zwiedzania”

      .... hmmm, no cóż, podczas pobytu w Lloret de Mar, gdzie były śniadania w formie bufetu, nauczyli się (chociaż nie wolno) wynosić kanapki na cały dzień :D

      „Zagroził, że jak się spóźnimy, to nie dostaniemy kolacji” – to znaczy, że BYŁ ODPOWIEDZIALNY.
      W hotelach są określone godziny wydawania posiłków i z reguły dość rygorystycznie przestrzegane (a zwłaszcza na Costa Brava) i niestety, zbyt późny przyjazd może oznaczać brak kolacji.... Już widzę, co by się wtedy działo, pewnie został by zlinczowany....

      Idźmy dalej – tym razem wypowiedź forumowego mądrali (viking2):
      „...i musza spowodowac zmany w przepisach. Chocby taka, ze kto chce zalozyc biuro podrozy, musi nalezec do
      cechu i placic skladke na ubezpieczenie od skutkow zlych praktyk zawodowych.
      Ubezpieczenie zwroci klientom koszta, a firmie - od nowego roku - podniesie skladke...”
      Aleś wymyślił, brawo!... od wielu lat obowiązuje Ustawa o świadczeniu usług turystycznych i każdy, kto prowadzi biuro podróży musi posiadać odpowiednie zezwolenie (dawniej koncesję). Aby je otrzymać obok spełnienia innych warunków musi mieć wykupione (bardzo drogie) ubezpieczenie OC organizatora turystyki . „CECHY” istnieją - są to Izby Turystyczne – regionalne lub ogólnopolska. Zanim coś napiszesz, to sprawdź.


      I kolejna perełka:
      „Raz byłam na pobytówce w Tunezji, gdzie z powodu
      nieudolności i lenistwa rezydentki wycieczki trzeba sobie było zorganizować we
      własnym zakresie...”
      No proszę, a jak rezydent organizuje i sprzedaje wycieczki fakultatywne, to go wyzywacie od naciągaczy, oszustów i nierobów, co to tylko wycieczkami handlują....

      I na koniec - sama „kultura”:
      „że nikt nie nakładł temu pilotowi po pysku....” No comment!!! (po prostu brakuje słów...)

      Aha, jeszcze P.S.:
      uprzedzając głupie komentarze - nie jestem z Funclubu....


      • alinaw1 Re: Wymarzone wakacje w Hiszpanii? 25.07.08, 10:54
        Zawsze, gdy górę biorą emocje- pojawiają się niezasłużone
        pomówienia. jeśli turyści chcieli zwiedzać (łącznie z
        pseudopodróżnkikiem Witkiem) z pilotem, to już ręce opadają. Jest
        napisane, że 40 euro -dopłata, a ci się burzą!
      • Gość: gość Re: Wymarzone wakacje w Hiszpanii? IP: *.218.151.190.telsat.wroc.pl 25.07.08, 19:54
        Śmieszne copisze Pan "podsumuwujący" nie musi sie tłumaczyć że nie
        jest z FunClubu, przecież każdy od lat zna przysłowie tylko winni
        sie tłumaczą. Tekst typu autobus nie wiedzie do centrum Tarragony i
        Toledo jest nie na miejscu bo jak widać nie był tam, my jak byliśmy
        podjechaliśmy pod samą starą cześć zarówno Tarragony i Toledo, wiec
        chyba nie byłeś albo takiego kiepskiego kierowcę miałeś. Co do
        warunków umowy to nie pisz na forum że przewodnicy miejscowi są
        odpłatni i grupa jak sie zbuntowała bo zrobiła to niesłusznie
        poczytaj w umowie pisze "dodatkowo płatne miejscowi przewodnicy" a
        dodatkowo a obowiązek to chyba nie to samo. Ale coż moje oczy widza
        biuro dopisało w nawiasie (obowiązkowo) no no czyli chyba cos nie
        tak z tym było, dla zainteresowanych mogę jak i dla ciebie udowodnić
        że wcześniej tego słowa nie było. Zobaczcie samo czyżby biuro miało
        cos na sumieniu skoro teraz zmienia warunki? Co do pilota to nikt
        nie kazał mu nas oprowadzać ale poczytaj sobie co należy do zadań
        pilota "opieka nad turystami" a cieżko nazwać opiekę kiedy ktoś
        zostawia ludzi w centrum i odjeżdża i Ty nazywasz go odpowiedzialnym
        bo zawiózł nas do hotelu na 3 godziny przed końcem wydawania kolacji
        GRATULUJE POSTAWY życze abyś i Ty kiedyś przeżył to co i my.
      • Gość: piter Re: Uczyc sie jezykow a nie jak stado za wodzirej IP: *.chello.pl 25.07.08, 16:09
        Tak jak już było powiedziane wyżej, najlepiej zorganizowac jest sobie samemu
        wyjazd. Na wakacje sie jedzie odpoczac chyba, a nie jak na jakiejs szkolnej
        wycieczce, miec plan dnia wyliczony co do minuty i jezdzic autokarem z miasta do
        miasta zeby pozwiedzac sobie przez 2 godziny. Sadze ze znajomosc jezyka
        angielskiego jest wystarczajaca zeby zabookowac sobie hotel w dowolnym
        europejskim kraju.

        A druga sprawa to pan obronca biur turystycznych. Rozumiem, ze pana branza
        bazuje głównie na haczykach zawartych w umowach. Jak przychodzi ktos do biura to
        kolorowe katalogi super hotele z basenem za niska cene wszystko cacy, tylko
        pozniej same rozczarowania i jeszcze ogłupianie i wprowadzanie wbłąd, co jest
        prawnie zakazane, przez zakazane klauzule w umowach. Pana wypowiedz to
        kwintesencja sposobu w jaki biura traktuja klientów... motloch, ktory wyjedzie
        za granice i jeszcze czegos wymaga! Odsyłam pana do przeczytania paru aktów
        prawnych -> TWE, UOKiK, orzecznictwo SOKiK
    • Gość: Beata z Łodzi Wymarzone wakacje w Hiszpanii? To było piekło IP: *.lodz.mm.pl 25.07.08, 21:58
      A ja 2 tyg. temu (12-go w nocy) wróciłam właśnie z takiej imprezy do
      Hiszpanii z biurem Fun Club...i jestem bardzo zadowolona. Był to juz
      mój trzeci urlop w tym kraju choć pierwszy z Fun Clubem i równie
      udany jak poprzedne :-) Hotele na objeździe superrrrrrrrrr! W
      Madrycie Alcala Plaza w Walencji Tryp Florazar (polecam zobaczyć
      sobie te hotele w internecie-mają strony internetowe). Za pieniadze
      jakie trzeba było wydać na wycieczkę (ja w styczniu zapłaciłam 1350)
      byłam zaskoczona tym co nam zaoferowano. Aurtokar na objeździe z Fun
      Clubu, w drodze powrotnej z Hiszpanii najnowsza Scania Royal Class
      (5 gwiazdek). Przewodnicy kompetentni, Pan Waldemar (pilot na
      objeździe) kasę zbierał...ale przecież każdy o tym wiedział, że
      wstępy kosztują :-) Przed końcem objazdu rozliczył się z nami i
      każdemu oddał resztę!
      Dysponuję dużą ilością fotek, zarówno z hoteli, autokaru i miejsc
      które zwiedzaliśmy...a, że było na oglądanie mało czasu...no cóż,
      chyba nikt myślący nie pomyślał nawet, że Madryt i Toledo można
      poznać w jeden dzień dokładnie :-) Proponuję w przyszłym roku jechać
      sobie indywidualnie na tydzień do Madrytu i pozwiedzać :-)
      Reasumując, szkoda, że mój urlop tak szybko minął! Był piękny,
      poznałam kolejne zakątki przepięknej Hiszpanii! A z biura Fun Club
      jestem zadowolona na tyle, że w przyszłym roku mam zamiar udać się z
      nimi do kolejnego kraju.
      I tak na koniec, ja również od wielu juz lat podróżuję po Europie i
      ma różne doświadczenia i spostrzeżenia.
      Pozdrawiam, życzę wspaniałych wakacji.
    • Gość: asteriasa Re: Wymarzone wakacje w Hiszpanii? To było piekło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.08, 10:02
      Ale piekło... Przewodnik był ofiarą tych ludzi i miał poprostu dosyć
      narzekania cwaniaków co zapłacili po 1000zł za wycieczkę i oczekują
      luksusów i 5 gwiazdkowych hoteli. Jak słyszę takie coś to słabo się
      robi i gdzie tu niby zaniedbanie organizatora, może ten autokar??
      Też nie sądzę, bo jak wiadomo nic nie jest wieczne i może mieć
      awarię. Ludzie trochę wyrozumiałości.
    • Gość: Onklel TOM Wymarzone wakacje w Hiszpanii? To było piekło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.08, 10:51
      Własnie zajrzełem na stronę biura. Ludzie, czy wy jesteście wszyscy
      nienormalni?!
      1 400 - 1600 zł za 10 dni.. w Hiszpanii ... z objazdem . z
      cześciowym wyżywieniem. Jakiego "standardu" oczekujecie w tej cenie?
      Może AI i wizyta w salonie masazu gratis?! ZObaczcie sobie ile
      kosztukje sam autokar np. na wyspy (porównywalna odległość).
      Żeby nie było, absolutnie nie mam nic przeciwko takim wyjazdom, nie
      chciałbym, żeby zostało to odebrane jako arogancja, czy pogarda dla
      osób które korzystają z takich form wypoczynku - moja staruszka tak
      pojechała do Włoch i była wniebowzięta. Jeśli jednak decydujesz się
      na taki wyjazd, musisz mieć świadomość, że jest to
      standard "harcersko - pielgrzymkowy" i nastawić się pozytwynie, że
      za naprawdę małe pieniądze można zobaczyć kawałek pięknej Europy. I
      zgadzam się że bohater tego Sensacyjnego materiału na pozimie SE czy
      innego fucktu, to penie pociotek kogoś z redakcji. A pan redaktorek,
      kory zataił najważniejszą informację dla oceny całej sytuacji - tj.
      CENĘ - jest zwykłym pajacem a nie dziennikarzem.
      PS.
      Informacja o konieczności dopłat po ok. 40 euro za wstęp i
      miejscowych przewodników widnieje na stronie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka