Sześciolatki idą do szkoły, a ta w biedzie

01.10.08, 13:09
I oto jest raport o przygotowaniu szkół, którego nie mogliśmy się
doprosić od MEN! obraz żałosny, same niewiadome i oczekiwanie co
będzie za 3 lata… tym bardziej przerażające, że mimo to MEN chce
eksperymentować na trzech rocznikach dzieci…

Cały stres i trud dotyczący zmian w edukacji najmłodszych powinni
ponosić dorośli: urzędnicy, ministerstwo, samorządy, dyrektorzy
szkół, a nie dzieci! To wina dodrosłych, że przez tyle lat udawano,
że dobra szkoła stoi tylko dobrym nauczycielem i jego wysiłkiem, aby
ukryć niedostatki wyposażenia za źle opłacanym zapałem pracy! Dość
tego! Dzieci nie są narzędziem do naprawy budżetów gmin, zatykania
dziury na rynkach pracy i systemu emerytur, poprawiania statystyk
dla UE!
Dobrze przygotowana reforma (przygotowanie to inwestowanie w
infrastrukturę, badania pilotażowe, podręczniki, pozytywne
ekspertyzy specjalistów od edukacji i psychologii rozwojowej dzieci)
powinna być nieodczuwalna dla dzieci, nie chodzi o to, żeby były
wystarczająco dojrzałe na szok- tak to wyglądają eksperymenty, a nie
zmiany w edukacji na lepsze. MEN musi to zrozumieć. Niech przygotują
szkoły i programy, a potem mogą wprowadzać dzieci do szkół.

W Finlandii reforma edukacji trwała 19 lat, prowadził ją jeden
minister będąc na stanowisku przez lat 17cie, dzieci idą tam do
szkoły w wieku lat 7-miu i Finlandia ma najlepsze wyniki w
międzynarodowych testach kompetencji maluchów. Uczmy się od
najlepszych.

Jeśli zostaliśmy w tym kraju to z nadzieją na ludzkie traktowanie
nas i przede wszystkim naszych dzieci. Nie chcemy być “robolami
Europy”, nie chcemy by za nas decydowano, kazano zaciskać nam zęby i
coś poświęcać, chcemy godnej rzeczywistości za podatki jakie tu
płacimy! Nasze dzieci mają być zadowolonymi z życia Polakami godnymi
szacunku polityków i urzędników! O to walczyli nasi rodzice,
dziadkowie!

Skandalem w cywilizowanym państwie jest fakt, że Minister Edukacji
zmusza obywateli do zmian mówiąc wprost, że chce aby maturzyści
szybciej trafiali na rynek pracy! To ministerstwo powinno jako cel
edukacji stawiać studia, osiągnięcia naukowe młodych Polaków,
wykształcenie jako wartość a nie zasilanie jak najszybciej szeregów
niewykwalifikowanych pracowników.
Ja posyłam dziecko do szkoły, aby miało radość ze zdobywania wiedzy
i jak najdłużej chciało się kształcić, nie po to, żeby tak bardzo
doskwierała mu szkolna rzeczywistość, żeby wolało pójść do byle
jakiej pracy niż zdawać na studia.

To wstyd dla MEN, że nie szanuje rodziców i nauczycieli, traktując
dzieci jak pieniądze: które najpierw trzeba na nich zaoszczędzić a
potem na nich zarobić! To nie jest cel edukacyjny żadnego normalnego
kraju na świecie.

oddaj głos na www.ratujmaluchy.pl
za 2 dni tam też list nauczycieli z możliwością złożenia podpisów
najnowsze info na www.forumrodzicow.pl
    • Gość: wa Sześciolatki idą do szkoły, a ta w biedzie IP: *.uz.zgora.pl 07.10.08, 15:58
      Jestem oburzona sposobem wprowadzania reformy przez MEN. Moje
      dziecko uczy się dziś w zerówse przy SP 18. W przyszłym roku powinno
      pójść do pierwszej klasy. MEN chce tym małym dziecion zafundować
      klasy łączone, w których 6 latki będą się uczyć z 7 latkami.
      Przygotowanie 6 latków do nauki wraz z dziećmi o rok starszymi, po
      przygotowaniu zerówkowym, ocenią...rodzice. A co jeśli ci rodzice
      nie będą kierować się gotowością dziecka do podjęcia zadań szkolnych
      tylko ekonomią (jak to zresztą sugeruje p. Haręźlak)? Wtedy do
      jednej klasy trafią dzieci, które znają wszystkie litery, zaczynają
      pisać i czytać oraz sprawnie liczą w zakresie 10 wraz z dziećmi,
      które żadnej z tych umiejętności nie posiadły!!! Jak wówczas będzie
      wyglądała wspólna nauka??? Będzie to walec oświatowy, który wyrówna
      wszystko do poziomu najsłabszych. Już dziś w SP 18 jest 5 klas
      pierwszych, zajęcia odbywają się częściowo na zmiany. Przez następne
      3 lata do szkoły mają iść podwójne roczniki - to oznacza, że nabór
      każdego roku będzie znacznie większy, nawet o 50%. Gdzie te dzieci
      się zmieszczą??? Nie można będzie utworzyć większej liczby klas, bo
      w szkole nie ma tylu pomieszczeń a dodatkowo należałoby też
      zatrudnić nowych nauczycieli. Co zrobi samorząd? Zwiększy liczebność
      klas, bo to najtańsze!!! Już dziś w SP18 klasy liczą średnio 28
      osób!!! W jakich warunkach będą uczyć się nasze dzieci? W
      przepełnionych klasach łączonych. W klasach łączonych, które są
      reliktem czasów powojennych!!! Taką reformę chce nam dać MEN. Drodzy
      rodzice pszyszłorocznych 6- i 7 latków PROTESTUJMY! Niech urzędnicy
      nie traktują naszych dzieci jak mięsa armatniego, zgodnie z
      zasadą "gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą". Są to urzędnicy
      wychodzący z założenia, że jakieś straty i niedogodności przy
      reformie są dopuszczalne. TE STRATY TO DOBRO NASZYCH DZIECI. Nasze
      dzieci wskutek tak wprowadzanej reformy PRZEZ CAŁY OKRES NAUKI W
      SZKOLE, tj. przez kilkanaście lat, będą znacznie liczniejszym
      rocznikiem, co utrudni im dostanie się do wybranych szkół średnich i
      na studia. Nasze dzieci, będą PRZEZ CAŁY OKRES NAUKI uczyć się nowym
      programem, który do dziś nie został przygotowany przez MEN, a co tu
      mówić o jego próbnym choć sprawdzeniu!!! My rodzice PRZEZ CAŁY OKRES
      NAUKI DZIECI bedziemy zmuszeni kupować nowe komplety podręczników,
      nawet jeśli mamy już drugie dziecko w starszej klasie, z którego
      książek młodsze mogłoby skorzystać. PROTESTUJMY!!!
Pełna wersja