"Polityków z południa zapraszamy do Gorzowa."

04.01.09, 00:00
Z Radio Miejskie Gorzow:

"Polityków z południa zapraszamy do Gorzowa. Później do dyskusji o jego problemach.

Zapraszamy do Gorzowa. Szczególnie serdecznie polityków z południa. Posłowie Elżbieta Rafalska, Jan Kochanowski i Witold Pahl zgodnie z twierdzą, że parlamentarzyści i radni sejmiku z południa województwa bardzo chętnie wypowiadają się na temat naszych problemów, choć tak naprawdę w ogóle ich nie znają. Sytuacji nie poprawiła wojewoda, która w grudniu zorganizowała spotkanie z parlamentarzystami nie w Gorzowie, gdzie jej siedziba, lecz w Zielonej Górze. Politycy z południa powinni tu przyjechać choćby po to, by wjechać windą na ostatnie piętro urzędu wojewódzkiego i ocenić widok z 14. piętra - ironizuje poseł Jan Kochanowski.

Jego zdaniem politycy z południa bardzo chętnie wypowiadają się np. na temat sytuacji gorzowskiego szpitala. Oczekiwałby w takim razie, by odwiedzili placówkę, poznali ją i dopiero wygłaszali sądy- mówi poseł Kochanowski.
Jak dodaje posłanka Elżbieta Rafalska, pracowała w urzędzie za wojewodów: Ostroucha, Majchrowskiego, Iwana i Korskiego i żaden nie organizował spotkań w innym miejscu niż Gorzów. Jej zdaniem parlamentarzyści wystarczająco często odwiedzają Zieloną Górę- jeżdżą na posiedzenia sejmiku czy spotkania z marszałkiem. Spotkania z wojewodą powinny się odbywać tu, gdzie siedziba. "Tylko konsekwencja może utrzymać tę delikatną równowagę, a wymyślanie, że spotkania będą się odbywały na zmianę- to bzdura"- mówi posłanka PiS.
"Dla niektórych samorządowców z południa Gorzów jest na końcu świata" - przyznaje poseł Witold Pahl. Jego zdaniem, skoro mówimy o integracji województwa, budujmy ją na bazie poznawania siebie i wzajemnych problemów.
Dodajmy tylko, że zorganizowane w grudniu spotkanie wojewody z parlamentarzystami odbyło się bez udziału polityków z północnej części województwa. Parlamentarzyści tłumaczyli swoją nieobecność ważnymi obowiązkami i spotkaniami w Sejmie. Podkreślili, że nie było tu mowy o bojkocie."

Czy oni w tym Gorzowie naprawde nie maja co robic? Sami podsycaja animozje pomiedzy ZG a Gorzowem. Juz widze jak politycy z poludnia robia pielgrzymke do Gorzowa zeby wjechac na 14. pietro w celu podziwiania panoramy Gorzowa. Toz to przeciez Panorama Raclawicka, dlatego trzeba ja zobaczyc :P A tak na serio to az sie cisnie kilka okreslen gorzowskich politykow: malomiasteczkowosc, zasciankowosc, powiatowosc. Przeciez od tych wypowiedzi to az wiocha zalatuje :P Nie chca przyjezdzac do ZG to niech nie przyjezdzaja. Nikt im przeciez tego nie narzuca. Jesli czesciej musza przyjezdzac do ZG niz politycy z ZG do Gorzowa, to juz chyba wiadomo gdzie jest stolica wojewodztwa :P Pani wojewoda najwidowczniej tez to zauwazyla. Niech sie gorzowscy politycy powoli przyzwyczajaja, bo bedzie jeszcze gorzej. Niedlugo prawie cala wladze bedzie mial marszalek, to i pielgrzymki do ZG beda czestsze :P A odnosnie problemow szpitala. Ostatnio w Gorzowie byla wicemarszalek odpowiedzialna za sluzbe zdrowia, kilka razy odbyly sie posiedzenia sejmiku w Gorzowie, w tym jedno dotyczylo sytuacji w gorzowskim szpitalu. To chyba narazie wystarczy. Jak oni pieknie nawoluja do wspolpracy, wspoldzialania, "poznawania siebie i wzajemnych problemow", a w tym samym tekscie pada stwierdzenie "spotkania z wojewodą powinny się odbywać tu, gdzie siedziba." Coz za brak konsekwencji w wypowiedziach.
Pełna wersja