joanna19694
08.01.09, 19:28
Przed chwilą szłam przez deptak i usłyszałam
w jednej z kamienic dochodz…ące z okien nad Asem potworne
powtarzające się o kilka minut wycie..jęki płacz..
Przystanęłam pod kamienicą i właśnie wychodził z niej jakiś
elegancko ubrany mężczyzna z kobietą....wyglądał mi na prawnika.
Grzecznie zapytałam czy wie kto tam mieszka, że może potrzebna
pomoc...
Zero reakcji na moje pytanie i zero zainteresowania...minął mnie w
milczeniu..
Nie odpuściłam i zapytałam znowu na co on z kamienną twarzą i żoną u
boku ciągnącą go za ramię mówiącą (choć do domu)oświadczył:
"jak pani chce niech pani dzwoni na policję albo na straż"
Odwrócił sie na pięcie i zostawi ł mnie oniemiałą..
A ta osoba na górze wyła w niebogłosy....
Letnia Tak się składa że obok mieszka mój kolega i zadzwoniłam do
niego i powiedziałm mu co si…e dzieje. Okazuje się że tam mieszka 78
letnia
alkoholiczka która jak się napije to leży w domu
i w ten sposób sie zachowuje i że to się powtarza....i że policja
zna temat.
No i co zrobić?
zostawić niech pije i wyje aż dokona żywota czy szukać gdzieś
dla niej pomocy bo szczerze mówiąc jestem w rozterceeeeee..:((
help..macie jakowyś pomysł?