ola_mi
17.04.09, 15:56
Ogłoszenie w gazecie: "POSZUKUJĘ pracownicy do prowadzenia biura
firmy oraz działu marketingu". Dzwonię, pytam o wymagania i słyszę
że to trzeba przyjechać. Więc jadę. Na miejscu miła Pani, a przede
mną jeszcze jedna kandydatka. Pada pytanie "Ma Pani prawo
jazdy?", "Nie", "oj to niestety, bo wie Pani jak ja bym miała
wszędzie wozić sekretarkę...: BEZ KOMENTZRZA DALSZEGO. Dziewczyna
poszła. Moja kolej.
Prawo jazdy jest, kolejne pytanie:
-Mężatka czy Panna
-mężatka
-dziecko jest?
-tak
-ile latek
-dwa
-oj malutkie
Już powinnam była przychamować Panią, bo takie pytania uchodzą za
dyskryminację, ale była miła więc się pochamowałam.
No i dalej otrzymuję informację, że owa kandydaka do prowadzenia
biura musi być też dostępna w soboty i niedziele, bo czasami musi
sie pobawic w kelnera czy nadzorującego salę na weselu.Oczywiście
płaca nadgodziny i takie tam. Wiecie co, jak się nie ma pleców to
pracy się nie znajdzie :( No i co w wieku 28 lat z wyższym
wykształceniem ekonomicznym, doświadczeniem w księgowości siedzę w
domu :( z dzieckiem, pomimo że bardzo bym chciała pracować i szukam
tej pracy czynnie. Ale...