klublubuski
27.04.09, 17:22
Proponuję reformę następującą. Rozbijamy działalność Palmiarni na dwie różne
branże. Jedna to działalność w sferze ”botanicznej”, czyli hodowli roślin
egzotycznych i godzimy się z tym że ta działalność będzie przynosić straty.
Oraz drugą branże- usługi gastronomiczne i tym podobne, w której to działce
palmiarnia ma zarabiać.
Zaletą tej zmiany będzie możliwość poprawienia jakości dziś marginalizowanej
działalności podstawowej- owych palm, kwiatów etc. Ktokolwiek był w jednej z
kilkunastu prawdziwych polskich palmiarni, wizytą w tej zielonogórskiej
jedynie tragicznie się rozczaruje. Kolekcja roślin jest mikroskopijna (200
gatunków) i jest nieciekawa. Tu nie chodzi o wielkość obiektu- palmiarnia w
Leiden (Hortus Botanicus Leiden) jest malutka, a na ostatnim poziomie posiada
fascynującą kolekcję roślin żywiących się owadami- rosiczek i mnóstwa innych.
Zaś Palmiarnia w Zielonej Górze to niewiele poza dumną nazwą nadaną mocno na
wyrost. Turystów zdecydowanie rozczaruje.
Jeśli podmiot prywatny (proponuje się prywatyzację tego obiektu) z
działalności gastronomicznej będzie miał subsydiować skrośnie działalność w
sferze hodowli roślin, to nie sądzę by przykładał się do tego. Model biznesowy
działalności gastronomicznej po prostu nie zakłada że dla sukcesu komercyjnego
potrzebne jest prowadzenie palmiarni. Tak więc przedsiębiorca który będzie
wydawał swoje zyski na palmiarnię będzie złym biznesmenem. Konieczne są inne
mechanizmy zapewniające rozwój także części „roślinnej”.
Miasto powinno ogłosić przetarg oddzielnie na prowadzenie działalności
restauracyjnej, i oddzielnie na prowadzenie hodowli roślin.
Linki:
www.hortus.leidenuniv.nl/english/