Plac zabaw na os. Zacisze do poprawki

13.05.09, 10:42
Sorry, ale to jest troche smieszne. Czy te dzieci nie moga poczekac
az jedno skonczy i potem sie zmienic? Po co wlazic na hustawke we
dwojke? Myslcie.
    • Gość: zacisze Re: Plac zabaw na os. Zacisze do poprawki IP: 81.200.225.* 13.05.09, 11:36
      Mieszkam na zaciszu i dobrze wiem jak wygladaja place zabaw. Jestem zadowolony z
      pracy spoldzielni w tym temacie. Co roku jest wymieniany piasek w piaskownicy, a
      jesli cos sie popsuje na placu dosc szybko jest naprawiane. Co do psich kup to
      za to odpowiadaja wlasciciele psow. Czesto mozna spotkac jakiegos debila ktory
      robi se spacerek z pieskiem na plac zabaw zamiast to pobliskiego lasu.
      Ta wysoka zjezdzalnia z odslonietym bokiem jest niedostepna dla malych dzieci.
      Male dziecko nie wejdzie na nia bez pomocy rodzica. Pani Barbara jak chce
      pomarudzic to musi sobie znalesc inny temat :D
      Mysle ze akurat co do placow zabaw to za bardzo nie mozna marudzic na
      spoldzielnie Zacisze.
      • Gość: mama Re: Plac zabaw na os. Zacisze do poprawki IP: 92.244.52.* 13.05.09, 14:34
        Wie Pan, ja też jestem zadowolona z prac spółdzielni. Ale jako mama potwierdzam,
        że kilka rzeczy powinno zostać poprawionych. Nikt nie zarzuca tu przecież, że
        leży stary piasek albo że nie nie ma reakcji ze strony spółdzielni na
        zniszczenia. Osiedle wygląda przyzwoicie. Ale to działa tak jak kładzenie
        chodników - zarządca je położy ale ludzie często wydeptają kolejne ścieżki. Na
        zachodzie tak właśnie rozwiązuje się ten problem- ludzie sami wyznaczają ścieżki
        i dopiero pokrywa się je kostką/betonem etc.
        Plac zabaw ma służyć dziecku i żeby był on funkcjonalny powinno się przyjrzeć
        czym i jak bawi się dziecko i z czym ma problem. I później dopasowywać go do
        możliwości/umiejętności malucha. Certyfikat nie daje gwarancji dobrej i
        bezpiecznej zabawy (buty dla dzieci też często mają kilka certyfikatów więc
        dlaczego są szkodliwe dla stopki tak często???)
        Myli się Pan twierdząc, że małe dziecko nie wejdzie na zjeżdżalnię bez pomocy
        rodzica więc wspomniana zjeżdżalnia jest bezpieczna. Nie jest!!! Bo jeśli jest
        Pan rodzicem małego dziecka, to powinien Pan wiedzieć, że już 15-18 miesięczne
        dziecko wejdzie samo na zjeżdżalnię. Gorzej z bezpieczeństwem "tam na górze"!
        Faktycznie właściciele psów nie reagują na zakaz wyprowadzania psa na placu
        zabaw więc jednak płotek odpowiedniej wysokości rozwiązał by ten problem. A
        wystarczy trochę pomysłu i rozsądku żeby place nie przypominały koszar. Niejedna
        mama wolała by zapewne siedzieć "za płotem" ale mieć gwarancję bezpieczeństwa
        dla dzieci. Czy to na Zaciszu czy gdziekolwiek indziej!
        • Gość: zacisz Re: Plac zabaw na os. Zacisze do poprawki IP: 81.200.225.* 13.05.09, 17:15
          >Bo jeśli jest
          > Pan rodzicem małego dziecka, to powinien Pan wiedzieć, że już 15-18 miesięczne
          > dziecko wejdzie samo na zjeżdżalnię.

          No chyba myslimy o innych zjezdzalniach. Bo jesli o tej samej to te 15
          miesieczne dziecko musi byc dosc sprawnym alpinista :D Mam na mysli zjezdzalnie
          przy aptece.

          Co do zachodu to czesto bywam Wielkiej Brytanii i jak widze te ich place zabaw
          to az mnie smiech ogarnia. Moje 2 letnie dziecko na pewno nie mialoby czym sie
          bawic. Pozatym do bezpiecznych to one tez raczej nie naleza.

          Skoro uwaza Pani ze te place sa niefunkcjonalne to prosze mi napisac jakby Pani
          je zmienila. Ja uwazam ze sa dobrze wyposazone i zbudowane z dobrych materialow.

          Co do plotka to jestem za. Strasznie mnie denerwuja ci ludzie z psami. Najgorsze
          to sa te baby ktore wychodza z wlasnej klatki ida pod inna tam piesek walnie
          kupie i wraca do domku.
          • Gość: mama Re: Plac zabaw na os. Zacisze do poprawki IP: 92.244.52.* 13.05.09, 21:21
            No tak - przy aptece duża zjeżdżalnia jest typową dla starszych dzieci. Niedaleko przedszkola jest wysoka zjeżdżalnia nie zabezpieczona z jednej strony, ze schodkami więc łatwo się wchodzi mniejszym dzieciom i niestety podest na górze jest niebezpieczny.
            Dwie malutkie zjeżdżalnie (obok apteki i za blokiem z pasażem) są tak małe, że dziecko ledwo zjedzie (super dla naprawdę malutkich dzieci), natomiast wejście na nie jest dla tak małych dzieci niemożliwe z racji "schodków".
            Więc albo zjeżdżalnia dla malutkich, albo zjeżdżalnia dla małych alpinistów ;) A co z tymi dziećmi w środkowym przedziale wiekowym?
            To tylko kwestia zabezpieczenia ich wszystkich odpowiednio. Nic więcej.
            A psy... tak jak Pan pisze. Kultura właścicieli psów pozostawia wiele do życzenia. Niestety na nic tabliczki umieszczane przez Spółdzielnię.
            Co do pomysłów trudno je opisać. Mam natomiast świetne zdjęcia ogrodzonego placu zabaw w innym mieście. Niestety nie wiem jak je tutaj zamieścić.
            Plac zabaw jest ogrodzony zieloną siatką, która komponuje się z zielenią w około i nie powoduje przytłaczającego wrażenia (jak to ktoś ze Spółdzielni powiedział "koszar"), plac zabaw zamykany jest na noc przez pracownika Spółdzielni i rano otwierany. Jest tam dużo ławek dla rodziców. Plac zabaw ma kilka huśtawek dla dzieci mniejszych i starszych (A nie po jednej, a wiadomo, że jedno dziecko idzie się huśtać więc zaraz reakcja łańcuchowa). Jest tam piaskownica, koniki pojedyncze i podwójne na sprężynach, ogromna siatkowa huśtawka dla starszych dzieci (robi furorę), karuzele, koła z poręczami do kręcenia się (podobne jak to przy aptece np. z tą różnicą, że ma siedzenia i dzieciom jest tam wygodniej i dłużej korzystają z tego. Jest drewniana ciufcia z rurą na jej przodzie i dzieci mogą przez rurę przechodzić albo wspiąć się na nią jak na tą zjeżdżalnię koło naszej apteki (tylko jest to niższe), dalej są wagoniki z siedzeniami w środku. Są drewniane domki - jeden duży a drugi mniejszy dla małych dzieci. Domki mają zjeżdżalnie, przejścia i mostki np. sznurkowe albo np. drewniane ruchome. Pod mniejszym domkiem jest miejsce do zabawy z zamontowanymi liczydłami.
            To naprawdę fantastyczne miejsce. Oj bardzo bym chciała żeby moje dziecko miało coś takiego niedaleko domu.
    • Gość: dress przestrzen publiczna, a nie prywatna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.09, 11:41
      Warto sie zastanowic w tym miejscu nad zielenia, ktora jest wszystkim potrzebna.
      Wlasnie pisze prace magisterska (Wroclaw) o budownictwie wielkoplytowym w
      powojennej Polsce. Byl to czas, kiedy mielismy swietnych architektow,
      studiujacych rowniez w zachodniej Europie. Problemem byly zle materialy, od lat
      60. pogarszano standardy, do uzytku weszla tzw. wielka plyta, ktora zdominowala
      budownictwo, a ciasne mieszkania pozbawila swiatla. Na domiar zlego budynki
      zaczeto stawiac w przypadkowych miejscach, zamiast tradycyjnie przy ulicach.
      Stad przestrzen niczyja i brak poczucia odpowiedzialnosci z niczyjej strony. To
      zaskakujace, jak bardzo aktualne sa problemy, ktore opisywano w latach 80. Brak
      zieleni, samochody parkowane pod oknami mieszkan (sic!), brak rozrywek (nie
      mylic z centrami rozrywkowymi). Tymczasem funkcjonalistyczne rozwiazania
      architektury, z ktorych wyrosly nasze bloki mialy byc zatopione w zieleni,
      prowokujace ludzi do wychodzenia z domu, siedzenia na zewnatrz. Mieszkancy
      jednak uciekli do swoich norek, zaplesnialych, obitych boazeria. Nie zmieni sie
      to dopoki nie przestaniemy myslec prywatnie, a zaczniemy dbac o otoczenie, mowic
      "ten plac", "ta ulica". To "nasze miasto" powinno byc naturalnym przedluzeniem
      naszego mieszkania i pracy.

      Beton, o ktorym piszecie, to konsekwencja myslenia nie o zwyklych ludziach,
      poruszajacych sie pieszo lub na rowerze, czy nawet wozku inwalidzkim. Zielona
      Gora samolubnie przesiadla sie do samochodow, wierzac, ze autobusami jezdza
      studenci i plebs. W ten sposob uzyskalismy przestrzen dziurawa, nielogiczna,
      bezludna. Zrodel brzydkich skwerow, placow zabaw, dziurawych chodnikow mozna
      wiec szukac wlasnie w zlym gospodarowaniu przestrzenia. Mysle, ze dobrym
      rozwiazaniem, byloby przemyslane i uporzadkowane sadzenie nowych drzew (rownych
      szpalerow), ktore beda nas zachecaly do spedzania wolnego czasu na powietrzu,
      przydaloby sie naprawiac popsute chodniki, moze nauczymy sie szanowac nasze
      otoczenie, a w rezultacie nie wpuszczac do piaskownic psow. Wszystkim zycze poprawy.
      • Gość: ooo Re: przestrzen publiczna, a nie prywatna IP: *.uz.zgora.pl 13.05.09, 11:49
        Może Gazeta opisałaby, jak wygląda plac zabaw (skwer) na ul. Władysława IV za
        sklepem Mira (Spar). Na ławkach menele w ciągu dnia chleją piwo i tanie wina, a
        dzieci między nimi się mają bawić. Wieczorami na trawnikach parkują samochody. A
        policji czy straży miejskiej nie widać.
    • Gość: zona Plac zabaw na os. Zacisze do poprawki IP: *.aster.pl 13.05.09, 13:00
      coś zbudują/stworzą źle, nic nie zrobią też niedobrze. Jak dogodzić polakowi?!
    • Gość: Matka Re: Plac zabaw na os. Zacisze do poprawki IP: *.zgora.dialog.net.pl 13.05.09, 23:12
      Place zabaw na Zaciszu są w porządku, ale oczywiście zawsze znajdzie
      się ktoś, kto się czepi. Idiotyzmem jest pakowanie dwójki dzieci do
      jednej huśtawki, zamiast uczenie ich, że powinny czekać na swoją
      kolej. Idiotyzmem jest wyprowadzanie psa na plac zabaw. Idiotyzmem
      jest też zostawianie dziecka na placu samopas, grzanie pupy na ławce
      i wygłaszanie pretensji, że zjeżdżalnie są za wysokie. Za dziecko
      odpowiedzialni są rodzice/opiekunowie, nie spółdzielnia.
    • Gość: Prof. A.Greinert Plac zabaw na os. Zacisze do poprawki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.09, 15:36
      Nie do końca zgodzę się, że wykonawca placu zabaw nie jest odpowiedzialny za
      bezpieczeństwo zabawy - tylko i wyłącznie rodzice. Prawda jest taka, że rodzic
      nie ma prawa wchodzić na obiekt zabawowy wraz z dzieckiem - nie na taki udźwig
      jest projektowany. Tam dziecko jest samo. Rodzic w wielu przypadkach prowadzi
      dziecko na taki plac, jaki jest - nie ma specjalnego wyboru. Sam wychowałem
      trójkę dzieci i wiem o czym piszę. Czy obecnie jest aż tak źle, jak niektórzy
      sądzą. W masie nie, jednostkowo niestety bywa, że tak. Nowe osiedla są
      konstruowane w oparciu o nowe zasady urządzania przestrzeni dla dzieci, stare są
      wyposażone jak podwładni tow. Gomółki, Gierka i innych zezwalali. Na tych
      (starych) osiedlach naprawdę się niewiele zmienia - a w naszym mieście stanowią
      one większość zarówno pod względem powierzchni, jak zaludnienia.
      Co do właścicieli piesków jest tylko jedna rada - zastosować wariant niemiecki -
      "dowalić" taki domiar, żeby piesek stał się najdroższym zwierzątkiem swojego
      właściciela (w szerokim znaczeniu tego wyrażenia). Nauka czasem rozwija
      bezkonfliktowo, czasem musi boleć!
      I jeszcze jedno, trzeba zachowywać się obywatelsko - jest problem - zgłosić
      nadzorcy (np. spółdzielni). Nie ma reakcji, a coś się stanie (odpukać) - zgłosić
      policji. Wtedy się okaże, że jednak ktoś powinien czuwać nad bezpieczeństwem
      użytkowania przestrzeni.
      • Gość: Matka Re: Plac zabaw na os. Zacisze do poprawki IP: *.zgora.dialog.net.pl 14.05.09, 22:13
        Nie rozumiem, po co rodzic miałby wchodzić na "obiekt zabawowy"?
        Dziecka na huśtawce czy zjeżdżalni można dopilnować bez włażenia na
        cokolwiek.
Pełna wersja