manny_penny
24.05.09, 12:18
W piątek około południa moja mama robiła zakupy w sklepie Carrefour
w Zielonej Górze. Kiedy odchodziła od kasy podszedł do niej jeden z
ochroniarzy i poprosił o paragon. Mama pokazała go z pytaniem – czy
coś się stało? Ochroniarz poprowadził ja do sąsiedniej kasy, która
była nieczynna i kazał wypakować zakupy na ladę, po czym sprawdził
zawartość paragonu z tym co było w torbie. Na pytania dlaczego to
robi, odpowiedział zdawkowo, że dostał takie polecenie. Następnie
poprosił o pokazanie wnętrza torby. Osłupiała mama spełniła jego
polecenie i spytała czy także kieszenie ma opróżnić. Kiedy pan
ochroniarz skończył powiedział „dziękuję” i odszedł bez
jakiegokolwiek wyjaśnienia. Dopiero na reakcję mamy, która
zatrzymałam odchodzącego ochroniarza– za co mi Pan dziękuje? Chyba
należą mi się jakieś wyjaśnienia, takie przeszukanie chyba powinno
odbyć się w jakimś ustronnym miejscu - ochroniarz odpowiedział, że
ma takie prawo i że ta nieczynna kasa to było ustronne miejsce!
Dla mnie to jest totalny skandal!! Cała sytuacja bardzo wstrząsnęła
moją mamą, ponieważ została publicznie przeszukana i potraktowana
jak złodziejka, a nie zrobiła nic złego.
Na jakiej podstawie zostało wydane polecenie przeszukania właśnie
moje mamy? Od kiedy to ochroniarze mają prawo przeszukiwać klientów
na sklepie w obecności innych kupujących? Od kiedy to ochroniarze w
ogóle przeszukują klientów? Co na to dyrekcja sklepu i dlaczego na
to pozwala. Takie traktowanie klientów jest poniżej każdej normy.
Nie zostawimy tak tej sprawy, nawet jeśli jej finał skończy się
sądzie.
Omijajcie sklep Carrefour szerokim łukiem, bo nie szanują tam
klientów i traktują jak potencjalnych złodziei!