Jak lubuscy podróżują po świecie

IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 22.12.03, 20:14
Szanowny Panie Ackermann.
Z zaciekawienie i niedowierzaniem przeczytałem Pański "reportaż",z tym
wiekszym zaciekawieniem gdyż w owej podróży uczestniczyłem.Nie dane mi było
napić się tylko słodko-gorzkiej polskiej wódeczki.Zaznaczyłem że z
niedowierzaniem ponieważ jak to mówi się w polskim parlamencie zdecydowanie
mija się Pan z prawdą,a pańskie stwierdzenia są przepełnione goryczą
sfrustowanego dziennikarza-zapewnie poczytnej niemieckiej gazety.Przecież to
Panu bardzo smakowała polska kiełbasa i gorzałka(była "gut"),potwierdzili to
również samorządowcy zaa niemieckiej granicy.Przez cały czas podróży
zachowywał sie Pan z wywyższeniem niegodnym uczestnika wyjazdu
studyjnego.Pana sarkazm negujący umiejetności przyjęcie nas przez strone
białoruską już na miejscu w Grodnie o mało nie spowodował potrzeby
interwencji na zupełnie innym szczeblu(oczywiscie z tylko wiadomych Panu
powodów nie potrafił Pan tego zauważyć).Przecież to Pan zachwycał sie
występami-jak to Pan określił"malowanych pań",przeciez to Pan-oczywiscie siłą
zaciągnięty do stołu bankietowego-pił i zajadał(jak to często sie mówi -ile
wlezie)a późnym wieczorem przez tych niedobrych lubuskich biznesmenów
goszczony za friko zupełnie w innym miejscu.Być może przeoczył Pan ten
kawałek swojego życia,ale trudno-czasami tak bywa.Teraz pare słów do tego co
Pana i nie tylko(mnie też) tak bardzo zbulwersowało.Trudno negować
wyświetlanie w autobusie filmu amerykańskiego z głośnym lektorem-przecież
nawet Pan nie mógł go ściszyć,a co dopiero jacyś tam "polaczki".Fakt-w drodze
powrotnej na części filmu wmontowane zostały sceny o zabarwieniu mocno
erotycznym co zniesmaczyło nie tylko Niemców,ale Pański wystapienie w
autobusie było poniżej jajiejkolwiek krytyki.Pałne buty,wyniosłości-znane w
historii Europy tyko jednemu narodowi-i bardzo ostrej nieprzebranej w słowach
krytyki to poziom jaki Pan zaprezentował.Zapomniał Pan przypomnieć że po
przejechaniu kilkunastu kilometrów postanowił Pan przełknąć gorycz i docenić
gospodarzy przepraszając ich.Panie Ackermann-jest Pan zacnym Niemcem,ale
dlaczego naguje Pan styl zachowań,sposobu i umiejętności goszczenia innych
ludzi,wszystko mierzy Pan własną miarą?Jeżeli chce Pan zobaczyć kulturę
Pańskich "ziomków" to polecam Panu wycieczkę np.samolotem z krótkim pobytem
wspólnie w południowych rejonach Europy,a na wycieczkę którą tak stronniczo
Pan opisał spojrzy innymi oczami?Co do "umiejętności"zachowąń niektórych
Niemców jesteśmy naprawdę malutkimi uczniami!
    • Gość: Stefan Jak lubuscy podróżują po świecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.03, 20:17
      Przykro się czyta o "występach" "krajanów"lecz niestety to samo życie.Ci
      ludzie nie dorośli do pełnienia roli 'ambasadorów ".Może lepiej by było podać
      parę nazwisk tych "palantów" wyborcy i inni chętnie by się zapoznali jakie
      to "jołopy" grają role biznesmenów i urzędników.
      • Gość: pion Re: Jak lubuscy podróżują po świecie IP: *.zgora.dialog.net.pl 22.12.03, 20:38
        Panie szanowny o pseudo Kowal. Ja na wycieczce na Białorus nie byłem, ale
        ponieważ nie podpisał się Pan z imienia i z nazwiska to atut prawdomówności ma
        pan Ackermann. Uczestniczyłem w podobnych wycieczkach i wyglądały tak jak je
        opisuje On. Za świadków mam panów Romana Doganowskiego i Mariana Eckerta.
        Pisała o jednym takim wyjeździe nawet Gazeta Lubuska.
      • Gość: pion2 Re: Jak lubuscy podróżują po świecie IP: *.zgora.dialog.net.pl 22.12.03, 20:40
        Panie szanowny o pseudo Kowal. Ja na wycieczce na Białorus nie byłem, ale
        ponieważ nie podpisał się Pan z imienia i z nazwiska to atut prawdomówności ma
        pan Ackermann. Uczestniczyłem w podobnych wycieczkach i wyglądały tak jak je
        opisuje On. Za świadków mam panów Romana Doganowskiego i Mariana Eckerta. O
        jednym takim wyjeździe pisała nawet Gazeta Lubuska. Podziwiam za patriotyzm i
        obronę Częstochowy. Bo jak zawsze wszystkiemu winni są Niemcy.
        • Gość: pion3 Re: Jeszcze coś IP: *.zgora.dialog.net.pl 22.12.03, 20:42
          Podobnej imprezie patronował Urząd Marszałka, na zarzut o bezsensowności
          bankietu, rzeczniczka prasowa odpowiedziała: ...że to za niemieckie pieniądze.
          Więc jest OK
    • Gość: piko Re: Jak lubuscy podróżują po świecie IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 22.12.03, 21:08
      Wyrazy uznania dla autora, proszę się nie przejmować histeryczną obroną
      chamskiego kowala i tylko jedna uwaga lingwistycznej natury. Z białoruskim
      sałem, to nie rodzaj żeński.
      • Gość: kowal Re: Jak lubuscy podróżują po świecie IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 23.12.03, 08:49
        Jest stare porzekadło że"nieobecni nie mają racji".Tak jest w Twoim przypadku.
        • Gość: Pawel Zietek Re: Jak lubuscy podróżują po świecie IP: 213.25.168.* 23.12.03, 09:27
          Do Kowala
          Chyba te haslo bylo takie ze: "anonimy nie maja racjii". Jesli pan tam byl i
          uwaza ze bylo inaczej niech sie pan nie boii i przedstawi z imienia i nazwiska.
          a moze pan tez cos ma na sumieniu maly tchóżliwy czlowiekczku/
          • Gość: kowal Re: Jak lubuscy podróżują po świecie IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 23.12.03, 12:34
            Kowal to pseudonim i niech tak pozostanie.Jak wiesz pseudonim to też podpis
            WIELKI CZŁOWIEKU
            • Gość: aaaa Re: Jak lubuscy podróżują po świecie IP: 212.244.166.* 24.12.03, 07:29
              Pseudonimy mogą być różne :może być Kowal tak jak np lenin poziom kultury i
              zasad ten sam
    • Gość: Janek Re: Jak lubuscy podróżują po świecie IP: *.ztpnet.pl 23.12.03, 20:25
      Ty Kowal nie bądź taki cwaniak !
    • Gość: Latarnik Re: Jak lubuscy podróżują po świecie IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 24.12.03, 11:01
      Byłem na kilku podobnych spotkaniach. W większości niemieccy biznesmeni i
      samorządowcy przyjeżdżają na spotkanie robocze więc nie piją. Wiem, że Niemcom
      i nie tylko smakuje polska wódka i kiełbasa, ale nie robią tego gdy pracują. A
      taki wyjazd to praca. Niestety dla większości polskich "biznesmenów"
      i "samorządowców" okazja wyjazdu wiąże się z piciem i zabawą za czyjeś
      pieniądze.
      Jeszcze duuuużo wody w Odrze musi upłynąć, żeby zmieniła się mentalność
      polskich pseudoelit.
Pełna wersja