michlod
24.08.09, 00:36
Lobbowanie na rzecz obsadzenia Janusza Rewersa w roli Bachusa mógłbym zrozumieć, bo to nawet ciekawa propozycja, ale jednoczesne nieuprzejme słowa o Marcinie Wiśniewskim (a między wersami właściwie obrażanie aktora) wywołuje u mnie niesmak.
Jakie ma znaczenie wychowanie na Śląsku? Nie mam pojęcia, ale chyba ujmy nie przynosi. Rzekome podobieństwo do Bercika? Wyobraźnia i skojarzenia autorki są dla mnie zaskakujące, choć akurat ze skojarzeniami dyskutować trudno. Kilkakrotnie powtarzana sugestia, że Pan Wiśniewski jest Bachusem tylko dlatego, że jest tani? Niesmaczne, oj niesmaczne (w ten sposób równie dobrze można stwierdzić, że "GW" zatrudnia Panią Sałwacką, bo oddziału regionalnego nie stać na profesjonalistów). Że Bachus niby był młody, piękny i nie miał brody ani brzucha? Rozumiem, że autorka zbudowała swoją wizję antycznego bóstwa w oparciu o płótna Tycjana, ale wystarczy tylko nieco rozszerzyć horyzonty (właściwie wystarczy Wikipedia), aby trafić choćby na posąg Dionizosa z Delos i odkryć, że wizerunek brodatego i brzuchatego boga jest w równie mocno (jeśli nie mocniej) zakorzeniony w kulturze europejskiej.
I mnie akurat właśnie taki wizerunek Bachusa (Dionizosa) odpowiada dużo bardziej i jestem skłonny zaryzykować twierdzenie, że nie tylko mi.
Nie twierdzę, że Pan Marcin Wiśniewski jest najlepszym Bachusem świata. Być może Pan Janusz Rewers byłby lepszy. Być może w wyniku castingu wyłoniono by kogoś jeszcze lepszego. Być może nawet sama Pani Maja Sałwacka w stroju Bachusa, jak sama sugeruje, byłaby rozpoznawalna i świetnie by się sprawdziła. Być może. Ja jednak nie mogę zaakceptować formy tego artykułu i tym postem wyrażam swoje oburzenie.