Tunezja - wyprawa na safari

12.08.07, 11:58
Safari… wstęp
Safari to dla wielu osób najważniejsze dni spędzone w czasie wizyty w Tunezji.
Wycieczka jest cudowna, choć męcząca, bo trwająca co najmniej dwa dni. Mało
jest na niej chwil wytchnienia, bo niemal cały czas coś się dzieje. I nie jest
tu ważne, czy dzieje się za oknem autokaru czy też sami podziwiamy kolejny
punkt programu lub uczestniczymy w emocjonującej przejażdżce. Oczy trzeba mieć
cały czas szeroko otwarte, bo jeśli ktoś chce zobaczyć prawdziwszą (celowo nie
napisałem prawdziwą) Tunezję, to musi wyjechać z Sousse, Hammametu czy
El-Kantaoui i udać się na południe. A safari stwarza do tego idealną okazję.
Spotkałem się z opiniami, że safari to „fragment machiny turystycznej, w którą
wrzuca się autokary turystów i całe ich stada oglądają to samo, w tym samym
miejscu i o tej samej porze”. Trudno się z takim zdaniem nie zgodzić, ale jak
na pierwszą wizytę w Tunezji safari jest idealne, by poznać piękno tego kraju
i poczuć powiew egzotyki. Na samodzielne odkrycia przyjdzie czas, gdy najpierw
poznamy ścieżki, które ktoś już wytyczył...
    • milosz.kadzinski Safari… z kim jechać i komu zaufać 12.08.07, 11:59
      Safari… z kim jechać i komu zaufać
      1. Niemal każde biuro podróży, które organizuje Twój pobyt w Tunezji oferuje na
      miejscu wycieczki fakultatywne, które pomagają Ci urozmaić wypoczynek. Warto
      dowiedzieć się jeszcze w Polsce, ile one kosztują (w biurze lub na forum od
      turystów, którzy wrócili), wybrać wyprawy, na które chcesz się wybrać i w
      związku z tym odpowiednio zaplanować budżet. Jeśli zdecydujemy się na „nasze
      biuro podróży”, przeważnie zapisujemy się na nie na pierwszym spotkaniu z
      rezydentem lub podczas jego dyżurów w hotelu (często jest tak, że wywierana jest
      na nas presja podjęcia szybkiej decyzji, bo safari odbywa się już na drugi dzień
      po przylocie i w związku z tym nie mamy czasu, by zorientować się w sytuacji na
      miejscu). Zaletą tych wycieczek jest to, że to oni o wszystko muszą zadbać,
      odebrać Cię spod drzwi hotelu i pod nie odstawić, a przy tym Ty nie musisz
      troszczyć się o nic i nic nie musisz załatwiać. Wystarczy, że zapiszesz się na
      wycieczkę. Wadą jest duża cena i często program. O tym za chwilę.

      2. Alternatywą dla „Twojego biura” są biura lokalne, znajdujące się w
      miejscowości, w której będziesz przebywał lub w jej pobliżu. Często są one
      prowadzone przez Polaków i w związku z tym zapewniają polskojęzycznego
      przewodnika. Takim biurem w Tunezji jest Sahel Voyages
      (www.sahelvoyages.com), i choć jego siedzibą jest Sousse, to w zakresie
      safari możesz skorzystać z ich usług bez względu na to, czy będziesz w Sousse,
      El Kantaoui, Monastirze, Hammamecie, Nabeul i Mahdii. Safari wykupione w tym
      biurze jest tańsze niż to od rezydenta (nawet gdy zdarzy się tańsza oferta, to
      odbywa się to ogromnym kosztem programu), oszczędzasz ok. 10-30 dinarów. Masz
      szansę na większy zysk, bo jeśli zarezerwujesz wycieczkę jeszcze z Polski, to
      cena spada o 5 dinarów (możliwość rezerwacji na stronie), a jeśli będziesz
      częścią większej 15-osobowej grupy o kolejne 10. Wbrew pozorom grupę taką można
      bardzo łatwo zebrać, nawet jeśli nie ma się tylu znajomych. Po prostu zakładasz
      wątek na forum gazeta.pl lub wakacje.pl, podajesz termin i zbierasz ekipę
      (zorientuj się, czy nikt już tego przed tobą nie zrobił). Jakie są inne zalety
      safari z Sahel Voyages? Przede wszystkim safari odbywa się w odwrotnym kierunku
      niż w przypadku zdecydowanej większości biur. Dzięki temu unikamy tłoku i
      konieczności dzielenia się magią poszczególnych miejsc z innymi autokarami. Poza
      tym ich program jest najbogatszy. O ile nie mają w swoim programie oaza górskiej
      Thamerza, to jest przejazd jeepami po odcinka rajdu Paryż-Dakar i wydmach (nie
      po drogach), zobaczycie Górę Wielbłąda, miejsca związane z Gwiezdnymi Wojnami,
      doznacie mirażu i będziecie w rezerwacie form piaskowych. Tu dokładne porównanie
      ofert: www.sahelvoyages.com/porownanie_ofert.htm - jest rzetelne. Program
      jest dopracowany (choćby przejażdżka na wielbłądach wcześnie rano). Zalet jest
      wiele, a na dodatek mapa i płyta ze zdjęciami w prezencie. Poza tym można
      zapłacić już z Polski, w autokarze lub dokonać przelewu w biurze. Szczerze
      polecam usługi tego biura, bo będąc w Tunezji, nie zawiodłem się na nich.
      Zresztą zorientujcie się sami na forum, czy można im zaufać (czy rzeczywiście
      jest polskojęzyczny przewodnik, czy przyjeżdżają na czas, czy cały program jest
      realizowany, jak wyglądają autokary, jakie są wrażenia turystów). Nie wykluczam,
      że są w Tunezji inne lokalne biuro podróży. Z całą pewnością zanim wykupicie
      wycieczkę u rezydenta, warto poznać ich ofertę.

      Teraz mały off-topic co do miejscowych biur podróży, obojętnie jakiego kraju by
      to nie dotyczyły: Nigdy nie ufaj pojedynczym wpisom zachwyconych podróżników, bo
      mogą być to podstawieni przedstawiciele biur. W drugą stronę, nie zraź się
      pojedynczymi złymi wpisami i weź poprawki, że wymagania niektórych turystów
      przewyższają cenę, którą zapłacili za wycieczkę. Po prostu wyciągnij średnią ze
      wszystkich opinii i oceń, czy spełnia ona Twoje wymagania. Poza tym zorientuj
      się w Polsce gdzie, jak i kiedy musisz wykupić wycieczki, by mieć pewność, że na
      wybraną wycieczkę pojedziesz. Dobrze wydrukować sobie mapkę, na którym
      zaznaczone będzie biuro i spisać numery komórkowe jego przedstawicieli.

      3. Trzecią opcją jest urządzenie safari na własną rękę. Wbrew pozorom nie jest
      to takie trudne, ale doradzałbym ją osobom, które znają Tunezję, są zaradne, nie
      boją się miejscowych, znają jakiś język obcy i po prostu są odważne. Z Tunisu
      czy Sousse można się wybrać pociągiem, najdalej na południe jak to możliwe
      (najpopularniejsze linie w Tunezji to: z Tunisu do Gabes, z Tunisu o Ghardimaou
      (to jest dobra opcja, bo blisko granicy z Algierią), z Tunisu do Sousse i
      Mahdii). Następnie lougami, autobusami (w Tunezji istnieje szeroko rozbudowana
      sieć linii autobusowych, można dotrzeć nawet do najmniejszych wiosek) lub
      autostopem (zwracamy za paliwo) można dojechać do Matmaty, Douz lub Nefty. We
      wszystkich z tych miast łatwo znaleźć nocleg (np. w Matmacie: Hotel Matmata,
      Touring Club de Tunisie Marahala (trzeba rezerwować, bo to hotel po
      troglodytach), Hotel Sidi Driss, Barbar Diar, Troglodytes, w Douz: Mehari,
      Touareg, Sahar Douz, 20 Mars, a w Neficie np. Marhala Nefta). Bardzo prosto też
      wynająć samochód, czy po to, by odwiedzić ksary czy też dojechać do oazy lub
      Matmaty właśnie. Jeśli wybierzecie sobie hotel już przed drogą spróbujcie go
      zarezerwować wcześniej, bo niektóre mają duże wzięcie. Tak czy siak ze
      znalezieniem noclegu nie będzie problemu, a pomóc mogą wam w tym zawsze
      miejscowi. Powrót najlepiej zaplanować przez Gabes i Sfax autobusami. Zaletą
      takiego wyjazdu jest to, że powinien być tańszy niż organizowany przez biuro,
      można rzeczywiście podglądać mieszkańców Tunezji, to wy decydujecie, co chcecie
      zrobić, na wielbłądach jedziecie sami, a nie w grupie, a przede wszystkim nikt
      was nie pogania. Polecam! Do odważnych świat należy!
      Na zachętę relacja z przykładowej samodzielnej podróży po Tunezji:
      www.travelbit.pl/relacje/relacje.php?tom=&id=534. Znajdziecie tu mnóstwo
      przydatnych informacji. Jeśli zależy Ci na samodzielnym zwiedzaniu zaopatrz się
      w mapy jeszcze w Polsce. W Tunezji ciężko dostać aktualne mapy dobrej jakości.
      Dobrym kompromisem między wycieczką z biurem a samodzielnym zwiedzaniem jest
      niewracanie z wycieczką, a zostanie na południu o jeden dzień dłużej, np. po to,
      by samodzielnie zwiedzić ksary.
    • milosz.kadzinski Safari… za ile, dla kogo, safari a objazd 12.08.07, 12:00
      Safari… z biurem podróży, ile to kosztuje?
      Podstawowy koszt safari w biurze Sahel Voyages to 160-180 dinarów, w zależności
      od tego w jakiej jesteśmy miejscowości, kiedy dokonaliśmy rezerwacji i czy
      jesteśmy członkiem większej grupy (szczegółowa rozpiska na stronie biura). W
      „Twoim biurze” koszt ten jest zwykle o kilkanaście dinarów większy. Do tego
      trzeba doliczyć koszt napojów przy posiłkach, napiwki dla kierowców, poganiaczy
      wielbłąda, fakultatywne przejazdy wielbłądem (15) i bryczką do oazy (6), łącznie
      ponad 30 dinarów. Koszt naszego wyjazdu powinien się więc zamknąć w kwocie
      200-210 DNT i z taką kwotą należy porównywać sumaryczne koszty wyjazdu
      oferowanego przez rezydenta. Jeśli są one dużo większe, należy przemyśleć
      konkurencyjne oferty. Pamiętaj, by zawsze zwracać uwagę na program wycieczki! Do
      przeliczania kwoty na złotówki, wykorzystaj stronę www.oanda.com.

      Safari… dla kogo?
      Mierz siły na zamiary. Safari to wycieczka męcząca, choć moc wrażeń powoduje, że
      zmęczenia często się nie odczuwa. Wyjeżdża się wcześnie rano, a wraca wieczorem
      dnia następnego, na zewnątrz jest gorąco, sporo czasu spędza się w autokarze, co
      dla większych osób lub tych, którzy mają problemy z krążeniem często jest
      katorgą. W ciepłych krajach trzeba być bardzo ostrożnym z wysiłkiem fizycznym
      (tu i tak się zmęczysz, mimo, że autokar wszędzie podwozi). Nie warto więc
      popsuć wycieczki sobie i całej grupie zarazem i paść przed zabytkiem nie z
      powodu jego piękna, a zmęczenia i wycieńczenia. Trzeba uważnie przestudiować
      program wycieczki i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy dam radę. Moim zdaniem
      safari to nie wycieczka dla małych dzieci (powiedzmy do trzech lat), no chyba,
      że jesteś pewien zachowania malucha w tak ekstremalnych warunkach (spotyka się
      przypadki dzieci, które wspaniale zniosły safari, ale są też takie które co
      chwilę wymiotowały – akurat na takie trafiłem). Zastanów się też, czy
      przyjeżdżając na tydzień, a de facto 6 dni do Tunezji po to, by odpocząć, chcesz
      poświęcić aż 2 na taką wyprawę. Moim zdaniem warto jechać na safari, wybór
      należy do Ciebie i jest kwestią sił, priorytetów i niestety pieniędzy.

      Safari… a objazdówka do Libii lub Algierii
      Wiele osób pytało mnie, czy będąc na objazdówce w Libii, wciąż warto jechać na
      safari. Na objeździe organizowanym przez Triadę z punktów, które są w safari
      zwiedzane są: Kairouan (nie tylko Wielki Meczet i to w środku, ale też trzy inne
      punkty), Matmata (dom troglodytów i punkt widokowy, dwukrotny nocleg), El Jem
      (amfiteatr, w zależności od dobrej woli pilota) – w skrócie Kairouan bardziej
      szczegółowo, Matmata porównywalnie. Na objeździe nie doświadczycie więc niczego
      co wiąże się z hasłem „pustynia”. A więc na pewno warto jechać po objeździe
      jeszcze na safari. W przypadku 7+7 z Algierią, jedynym wspólnym punktem jest
      Kairouan, więc decyzja jest jeszcze bardziej jednoznaczna.
    • milosz.kadzinski Safari… co zabrać ze sobą 12.08.07, 12:01
      Safari… co zabrać ze sobą?
      Latem temperatury na południu Tunezji są bardzo wysokie. Idealne są zatem
      lekkie, przewiewne (bawełna, len, a nie sztuczne materiały), luźne ubrania w
      jasnych kolorach (krótkie spodenki, koszulka). Pamiętajmy, by chronić skórę
      przed oparzeniami, a gdy już do tego dojdzie, warto mieć jakieś dłuższe ubranie
      lub chustę. Na pustyni dostaniesz tamtejsze szaty i nakrycie głowy.
      Jeśli jedziesz na safari w lecie, nie ma sensu brać nic cieplejszego. Noce nie
      są chłodne.
      Do meczetu w Kairouanie nie będziesz wchodził, więc długie spodnie i zakrycie
      ramion nie jest konieczne. W każdym razie i tak możliwe jest tam wypożyczenie
      „chusty” (co prawda jest mało gustowna, ale zawsze).
      Niezbędne jest nakrycie głowy, a także ochrona karku. W Twoim bagażu nie może
      też zabraknąć okularów z filtrami UV. Jeśli masz tylko przeciwsłoneczne, to
      lepiej je sobie odpuścić, bo z ich noszenia i pozornej ochrony będzie więcej
      szkody niż pożytku.
      Nie zapomnij o kąpielówkach i ręczniku (kąpiel w Chebice lub basenie w hotelu).
      Weź także kremy z wysokim filtrem i nie zapominaj, by regularnie się smarować,
      po wyjściu z sadzawki i przed wyruszeniem w góry również.
      Jeśli chcesz jechać do oazy, weź środek przeciw komarom.
      Co do butów, ja polecam sandały, koniecznie takie, które mocno się trzymają na
      nogach, by nie spadły nam w czasie przejażdżki na wielbłądzie.
      Poza tym zabierz ze sobą sporo wody. Na wycieczce trzy litry dziennie to
      minimum. Chcąc uniknąć zawrotów głowy, kłopotów z ciśnieniem, ogólnego
      osłabienia czy nawet udaru, musimy dostarczyć organizmowi to, co wypociliśmy.
      Pamiętaj, by nie pić dużymi haustami; lepsze są małe łyki w regularnych
      odstępach czasu.
      Po drodze można uzupełnić braki wody, ale moim zdaniem przynajmniej na jeden
      dzień można ją zabrać ze sobą. W autokarze nie ogrzewa się aż tak bardzo szybko.
      Pod żadnym pozorem nie kupuj wody na Saharze, z dużym prawdopodobieństwem
      trafisz na zamrożoną kranówkę.

      Mały off-topic na temat napojów:
      Zawsze wybieraj wodę mineralną w butelkach, co do której masz pewność, że jest
      oryginalnie zamknięta. Najlepiej zaufać światowym koncernom (np. Nestle), a nie
      lokalnym markom (chyba, że zostanie nam ona polecona, np. przez rezydenta lub
      pilota, np. Main, Safia, Marwa). Jeśli nie masz dostępu do lodówki, otwarta
      butelka po kilku godzinach staje się nieprzydatna. Wybieraj więc większą liczbę
      małych butelek, a nie tylko jedną 2- lub 5-litrową butlę.
      Zęby, warzywa lub owoce myjemy wodą mineralną. Jasne, że jest wielu turystów,
      którym nic się nie stało przy myciu zębów bieżące wodą, ale po co ryzykować?
      Strzeżonego… smile
      Alkohol i napoje kolorowe nie nadają się do uzupełnienie braków w organizmie.
      Przez wielu turystów są jednak wykorzystywane do uniknięcia problemów
      żołądkowych. W związku z tym, że alkoholu nie lubię (a poza tym w wielu krajach
      jest on trudno dostępny), zawsze po posiłku zdaję się na Coca-Colę. Jeszcze w
      żadnych kraju mnie nie zawiodła i wszelkie zemsty mnie omijają.
      Weź więc ze sobą także butelkę Coli.

      Zabierz też ze sobą coś do przekąszenia – ciastka, wafelki czy bułka sprawdzają
      się idealnie. Po drodze jest kilka postojów na jedzenie, ale zawsze lepiej mieć
      też coś swojego. Przed safari powinieneś zdążyć zjeść śniadanie w swoim hotelu,
      a po jego zakończeniu zdążysz na kolację.

      No i najważniejsza sprawa – nie zapomnij aparatu lub kamery (być może
      dodatkowych baterii) oraz pieniędzy.

      Najlepiej zapakować się w plecak i małą torbę (ew. siatki). Plecak można brać ze
      sobą, wysiadając do kolejnych punktów, a torbę z rzeczami i piciem, które nam
      nie jest w danej chwili potrzebne zostawia się w autokarze.
    • milosz.kadzinski Safari… program wyprawy, na ile dni 12.08.07, 12:02
      Safari… program wyprawy, czyli jak to wygląda naprawdę
      Wiele osób umownie nazywa tą wycieczkę Saharą. Moim zdaniem to błąd, bo w ten
      sposób ogranicza się ją tylko jazdy po wielbłądach po skrawku pustyni, a po
      drodze jest mnóstwo ciekawych rzeczy. Omówię tylko najważniejsze punkty w
      telegraficznym skrócie, by potwierdzić fakty lub rozwiać mity (czyli jak wygląda
      upiększanie programu w ofercie biur).

      Dzień 1:
      Kairouan – czwarte święte miejsce islamu, opowieść o historii Tunezji przed
      minaretem Wielkiego Meczetu, spacer wokół meczetu (nie wchodzimy i nie zaglądamy
      do środka, to ewentualnie na objazdówce z Triadą), przejście na cmentarz
      (znajdujący się przed murami) – uwagi na temat pochówku muzułmanów – jeśli ktoś
      tego nie słyszał, to na pewno go zainteresuje;
      Jilma - możliwość wypicia kawy, kupienia przekąski, dookoła nie ma nic ciekawego;
      Gafsa - fajna restauracja, frytki, surówka, kotlet, owoce, napoje płatne dodatkowo.
      Wyjechaliśmy spod hotelu o 8, po 7 godzinach przesiadka do jeepów w Metlaoui.
      Chebika – magiczne miejsce zaledwie 15km od granicy z Algierią, piękna oaza,
      ładna wioska, możliwość kąpieli (miejscowe dzieci skaczą ze skałek), krótkie
      przejście po górach, tak żeby wejść do wioski od drugiej strony; można by tam
      siedzieć godzinami.
      Przejazd jeepami - odcinkiem, który kiedyś znajdował się na trasie rajdu Paryż –
      Dakar, dojazd do Góry Wielbłąda wzdłuż słonego jeziora (z góry wszystko ładnie
      widać), można zobaczyć miraż (nie fatamorganę – na to potrzeba idealnych
      warunków). Dalej najfajniejszy odcinek trasy – wydmy, górki, piaski, kierowcy
      dają z siebie wszystko. Postój na jednej z wydm (można zrobić ładne zdjęcia).
      Zjazd do wioski z Gwiezdnych Wojen (domki nieco zniszczone, ale i tak można
      poczuć klimat, pilot ma ze sobą miecze, więc można się trochę pobawić; uwaga na
      dosyć nachalnych sprzedawców).
      Nefta - tam czekają bryczki. Gdybym mógł wybierać jeszcze raz, to zrezygnowałbym
      z tego punktu (strasznie pożarły nas komary, a widoki w oazie też nie są
      rewelacyjne); trzy piętra roślinności (np. arbuzy, granaty, daktyle), możliwość
      spróbowania i zakupu daktyli, wypalenia fajki, wypicia soku z palmy daktylowej.
      Przejście na rynek do Nefty i krótki przejazd do hotelu (ładny duży basen,
      jedzenie w formie bufetu, bar z telewizorem). Nie jest to hotel na pustyni, więc
      nie jesteście otoczeni piaskami Sahary, jak niektórym może się wydawać.

      Dzień 2:
      Nefta – pobudka o 4.30, śniadanie, wyjazd z hotelu o 5.30.
      Przejazd przez drogę, przecinającą słone jeziorze Chott El Jerid (nie po
      jeziorze, tylko po asfaltowej drodze smile , postój na wschód słońca (widoki są
      niesamowite, ale ludzi dookoła mnóstwo, bo nawet jeśli jedziemy w przeciwnym
      kierunku, to tu spotykamy tych, którzy jadą w normalnym).
      Fatnassa - rezerwat form piaskowych (takie sobie), możliwość zakupu róż pustyni,
      zrobienia zdjęcia z waranem albo skorpionem (nie przynoszą go miejscowe dzieci,
      tylko facet, który tam „zarządza”wink.
      Krótki postój przy miejscu, w którym wydobywa się wodę (mimo chłodzenia wciąż
      jest b. ciepła) – niesamowite wrażenie.
      Douz - godzinna przejażdżka na wielbłądach po Wielkim Ergu Wschodnim (tego
      trzeba spróbować!, wrażenia są niezapomniane). Wizyty w Douz nie można jednak
      nazwać prawdziwą wyprawą na Saharę, bo najdalej będziecie dwa kilometry od
      drogi. W każdym razie można poczuć klimat, ale z Marokiem lub Libią czy nawet
      jordańską Wadi Rum równać się to nie może.
      Matmata - lunch w restauracji z Gwiezdnych Wojen (kuskus, mięso, brik, arbuz – a
      więc mamy tunezyjskie przysmaki, a przecież wspomnienia kulinarne są jednymi z
      najważniejszych, jakie przywozimy z wczasów). Potem punkt widokowy i dom
      berberyjski (jeden z lepszych punktów programu - zwiedzamy dom, w którym jak
      niby nigdy nic żyją sobie ludzie, gospodyni przywita was miętową herbatą, warto
      zostawić jej napiwek, bo ma się wrażenie, że ona tylko dzięki temu może jakoś żyć).
      El Jem – trzeci największy amfiteatr na świecie; robi niesamowite wrażenie i
      warto wejść do środka.
      Powrót do hotelu około 20-tej. Rzecz jasna im dalej na północ jest Twój hotel,
      tym wcześniej wyruszasz i tym później wracasz.


      Safari… ile dni?
      Nikt nie organizuje safari jednodniowego, jest to fizycznie niemożliwe. A więc
      minimum to dwa dni, szczegółowy program i ceny już przedstawiłem. Istnieje
      również możliwość odbycia safari na 3 dni. Wycieczka ta odbywa się bardzo
      rzadko, bo ciężko znaleźć aż tylu amatorów tak długich wypadów. A co dodatkowego
      można zobaczyć? Pierwszego dnia ksary, drugiego Chenini, jezioro termalne, jazdę
      dalej w Saharę, oazę pustynną, a trzeci dzień to pierwszy z 2-dniowej wyprawy
      tylko w odwrotnej kolejności. Wycieczka ta jest dużo droższa – standardowa cena
      to aż 295 dinarów + standardowe koszty dodatkowe. Masz tam także możliwość
      przejazdu quadem po pustyni (50), wizyty w Muzeum Baśni 1001 nocy (10) i
      uczestniczenia w wieczorku folklorystycznym na Saharze (40). Czy warto? Niestety
      sam nie byłem, więc trudno doradzić, ale jeśli miałbym jechać na safari z biurem
      jeszcze raz, dysponowałbym odpowiednią większą kwotą pieniędzy (skorzystanie z
      wszystkich atrakcji to niemal podwojenie kosztów safari 2-dniowego) i czasem (3
      dni np. z 6 pobytu to na pewno za dużo, by móc odpocząć), wybrałbym tą opcję.
      Szansa, że taka wycieczka się odbędzie w terminie, gdy będziecie w Tunezji jest
      jednak mała i lepiej nastawić się na 2-dniową wyprawę. Jeśli jednak bardzo Wam
      zależy na tej wyprawie, lepiej skontaktować się z biurem dużo wcześniej.
      Oczywiście jeśli dysponujesz odpowiednio dużą grupą przyjaciół (a wystarczy
      chyba 6), to na pewno zostanie ona zorganizowana. Warto też spróbować próby
      organizacji grupy na forum.
Pełna wersja