milosz.kadzinski
24.08.07, 17:00
W Syrii… jak podróżować, czyli komunikacja plus ciekawostki komunikacyjne
1. W praktyce można podróżować nawet samolotem lub pociągiem, ale ten pierwszy
ze względu na to, że podróż to przecież nie tylko sam lot, ale i odprawy trwa
długo, a ten drugi jest niedogodny ze względu na odległość stacji kolejowych
od centrum miast, a poza tym rozkłady są jakieś nie zbyt normalne i
przyjeżdża się do celu o nieprzyzwoitych porach. Gdyby jednak samolot, to jest
on naprawdę tani i warto się zorientować już na miejscu, na jakie połączenia
możemy liczyć. A gdyby pociąg, to pierwsza klasa, bo ma… klimatyzację

Właściwie pociąg jest głównie godny polecenia na trasie z Aleppo do Latakii.
2. Najczęściej jednak – i ja tak też robiłem – poruszamy się autobusem,
wieloosobową taxi lub autostopem.
3. Paliwo w Syrii jest tanie, to i przejazdy autobusami są bardzo tanie.
Średnio można powiedzieć, że cena powinna wynosić 100-140SP na 100km drogi.
Serdecznie polecam autobusy, bo nie dość, że jest tanio, to sieć autobusów
jest dobrze rozwinięta, a warunki są zazwyczaj komfortowe. Owszem zdarzają się
ogórki, ale w większości wypadków podróż busem to przyjemność. W Jordanii
musicie się przekonać do autobusów, bo odległości do pokonywania między
poszczególnymi atrakcjami są spore i będziemy tu spędzać kilka godzin jak nie
co dzień, to co dwa, trzy dni. Krajobraz jest zazwyczaj pustynny, nużący, więc
trzeba coś sobie wymyślić do robienia po drodze
4. Od ogółu do szczegółu… W Aleppo szukamy Pullman Stadion, jeśli chcemy
jechać do Damaszku, to zajmie nam to 5 godzin. Alternatywnym i sensownym
kierunkiem wydaje się tu podróż nad morze, do Latakii (proponuję to jednak
zostawić sobie na nieco późniejszy okres). W Damaszku udajemy się na Harasta
Station (liczcie się ze wzmożoną kontrolą bezpieczeństwa – w końcu jesteśmy w
stolicy), stąd proponuję jazdę do Palmiry (powinno to zająć ok. 3h). Jeśli z
kolei chcemy z Damszku udać się na południe, np. do Bosry, to wybieramy
dworzec Baramke (stąd też można jechać na stację Abdali w Ammanie, ale to
zupełnie inna bajka). Z Damaszku bardzo blisko też do Maaluli. Z Palmiry bez
problemu można zaleźć połączenia do Homs lub Tartusu, a stąd z kolei do Hamy
(w Hamie nie ma typowego dworca autobusowego, autobus zatrzymuje się przed
biurem). Z Hamy znów łatwo dojechać do Latakii, czyli nad morze
Podsumowując, jeśli chcecie zobaczyć wszystkie punkty, które wymieniłem,
musicie odbyć około 7 autobusowych wycieczek. Miejsc noclegowych może być
troszkę mniej – np. 5 – bo w Damaszku lepiej sobie urządzić na parę dni bazę
wypadową.
5. Bilety kupujemy na stacji bądź w biurach korporacji autobusowych na
mieście. Korporacji na każdym dworcu są dziesiątki. Na długich trasach lepiej
wybierać te, które mają luksusowe autobusy. Będzie trochę drożej, ale za to
dużo wygodniej.
6. Niech nie zdziwi Cię, jeśli w autobusie zostaniesz poczęstowany wodą i
ciastkami lub cukierkami. To tu powszechny zwyczaj.
7. Autobus „zupełnym przypadkiem” może nie dojechać do centrum i zatrzymać się
przed „zupełnie przypadkowym” hotelem
8. Kierowca może zapomnieć Ci wydać reszty z biletu. Jeśli nie jest to zbyt
dużo, warto mu odpuścić, a może wysadzi Cię w lepszym miejscu.
9. W miastach – do atrakcji lub dworców autobusowych – dobrze poruszać się
taksówkami. Wydaje się, że taksówki to połowa samochodów, które tam jeżdżą,
więc ze złapaniem nie ma żadnego problemu. Taksówki mają żółty kolor. Dobrze
cenę ustalić przed jazdą.
10. W każdym arabskim kraju, z dużym prawdopodobieństwem osobą, która Cię
oszuka jest taksówkarz. Aby tego uniknąć, musisz wiedzieć dokąd jedziesz.
Znajomość mapy obowiązkowa!
11. Prawdziwy globtroter musi czasem zdać się na autostop. Wbrew pozorom nie
jest to tutaj takie trudne, bo w związku z tym, że samochody są drogie, to nie
każdy je ma i Syryjczycy często podwożą swoich, a także turystów. Oczywiście
wypada dać napiwek i złożyć się na paliwo, jeśli doświadczymy takiej
uprzejmości. Najlepiej ustalić jego wysokość przed kursem.
12. Obserwujcie, jakie samochody tu jeżdżą. Niektóry są starsze od naszych
dziadków, a w związku z tym, że nie chwyta ich korozja, całkiem nieźle się
trzymają. Takich Chevroletów możecie nigdzie indziej nie spotkać. Obserwujcie
też, jak jeżdżą. Czasem pod prąd, a klaksony w użyciu non-stop to standard.
13. Przechodzenie przez ulice Syrii to sport ekstremalny. Przejść ze światłami
nie ma prawie wcale, a nawet jeśli są (w Damaszku), to i tak nikt na nie nie
zwraca uwagi. Nikt przed wami nie zwolni, więc trzeba pokonywać ruchliwą ulicę
na kilka razy, wskakując na kolejne przerwy między pasami.