Niepełnosprawny w samolocie

26.05.08, 11:59
Mam pytanie, pierwszy raz będę leciał samolotem jestem osobą niepełnosprawną
poruszającą sie na wózku inwalidzkim. Czy może mi ktoś powiedzieć jak wygląda
pomoc takiej osobie jak ja na lotnisku w dotarciu do samolotu? Muszę wziąć ze
sobą stół pionizujący,który swoje waży. Jak wyglądają opłaty za taki bagaż?
Lecę sam krótko mówiąc mam pietra.
    • Gość: Małgośka Re: Niepełnosprawny w samolocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.08, 12:22
      Kubuś są poradniki, gdzie o wszystkim możesz poczytać, np. tutaj: www.esky.pl/poradnik/8-osoby-starsze-lub-niepelnosprawne-w-samolocie.html Poza tym od siebie dodam,że nie masz się czego bać. Służby lotniskowe sprawnie pomagają takim jak my smile
      Życzę Ci udanego lotu!
    • Gość: Ada Re: Niepełnosprawny w samolocie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.05.08, 12:50
      Leciałam niedawno z Monachium do Krakowa, zarówno niemieckie służby
      lotniskowe, jak i te w Balicach zajęły się panem, który był na
      wózku. Został zabrany jako pierwszy z gate'u i przetransportowany do
      samolotu. W Balicach "wysiadał" jako ostatni, w każdym bądź razie w
      obu miejscach miał zapewnioną opiekę i odpowiednią pomoc.
      • kuba_30_lat Re: Niepełnosprawny w samolocie 27.05.08, 21:08
        Dziękuję Wam dziewczyny za porady. Zajrzałem Małgosiu w podany link i muszę
        przyznać, że dobrze opracowane są porady podróżnicze esky. Wiem więcej i już się
        tak nie boję tego lotu. Pozdrawiam Was serdecznie
        • Gość: grukuch Re: Niepełnosprawny w samolocie IP: *.adsl.inetia.pl 04.07.08, 16:49
          Mój mąż porusza się na wózku inwalidzkim, lecieliśmy do Grecji, Turcji, w tym
          roku lecimy do Egiptu - to prawda, że wsiadaliśmy jako pierwsi i wysiadaliśmy
          ostatni. Na lotniskach jest taki specjalny pojazd, platforma do przewozu rannych
          i osób niepełnosprawnych. Potem wózek zjeżdzał tą platformą i był chowany w luku
          bagażowym. Ogólnie z niczym nie ma problemu, wszystko tłumaczą i mówią co trzeba
          zrobić i kiedy. A jak wracaliśmy z Turcji i wychodziliśmy ostatni z samolotu, to
          pilot nawet pozwolił nam zajrzeć do kabiny smile))))
          Pozdrawiam serdecznie
      • Gość: Evelin Re: Niepełnosprawny w samolocie IP: *.chello.pl 27.06.08, 10:50
        Pisze prace mgr na temat podróży osób niepełnosprawnych drogą lotniczą, wiec
        troche zglebilam ten temat...to ze w porcie docelowym pasazer PRM (takim kodem
        jest okreslany)wysiada jako ostatni, a w poczatkowym wsiada jako pierwszy takie
        sa zasady, wynika to z wiekszej swobody ruchu smile pozdrawiam
        • Gość: Kasia Re: Niepełnosprawny w samolocie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.08, 11:32
          Witaj serdeczniewink
          nieprawdopodobne, że ktoś pisze na ten temat pracę. Ja za tydzień,
          mam prowadzić szkolenie na lotnisku z obsługi klienta
          niepełnosprawnego. Jesli dysponujesz jakimis ciekawymi materiałam,
          albo może chciałabyś przesłać mi do przeczytania Twoja magisterke,
          to będę wdzięczna. Z miłą chćeia bym ją przeczytała i udzieliła
          informacji zwrotnej.
          oto namiary na mnie: kasiabaumann@wp.pl
          • tanahoe Re: Niepełnosprawny w samolocie 06.07.08, 14:38
            Ja dodam od siebie, że nie zawsze jest tak słodko. Co prawda na co dzień jestem
            sprawna ale wracałam z urlopu z rozwaloną kompletnie nogą. Na której nie mogłam
            stawać. Przewoźnikiem była air Italia i to była kompletna porażka. Lot odbywał
            się z Wenezueli i tam na lotnisku dostałam wózek. Podwieziono mnie jako ostatnią
            pod samolot, podjechała karetka wysiadł z niej z 2 m czarnoskóry mężczyzna na
            którego szyi zawisłam i tak wisząc i skacząc na 1 nodze wtaszczono mnie na
            pokładsmile Wcześniej zapytano się nas czy trzeba będzie pomocy przy wsiadaniu.
            Dodam, że kule mi zabrano bo były pożyczone z hotelu. Szefową stiuardes na
            pokładzie była stara raszpla. Przepraszam ale inaczej ją się nie da określić.
            Pasażerowie, dzieci strasznie jej przeszkadzały. Personel pokładowy widział jak
            mnie wtaskiwano do środka ale pół godziny przed zakończeniem podróży
            przypomnieliśmy o konieczności powiadomienia lotniska aby podesłano wózek i
            zapewniono jakiś transport aby wyjść z samolotu. Okazało się, że owszem wózek
            jest ale nie ma tego osławionego pojazdu czekającego na Okęciu. Stara raszpla
            zrobiła mi awanturę. Namawiała abym sama po schodach zeszła. Skończyło się na
            tym, że cała załoga i ja z rodziną siedzieliśmy 40 minut w samolocie czekając aż
            ten pojazd podjedzie i uda mu się za którymś podejściem przycumować. Potem
            jeszcze jazda w tym podnośniku w którym nie przysłano nikogo z obsługi lotniska,
            nie przypięto wózka więc mało sobie nogi dodatkowo nie doprawiłam jak zaczęłam w
            tym pojeździe jeździć. Potem było już całkiem ok i profesjonanie bo przy
            terminalu czekał ktoś z obsługi i jakimiś kanałami przewiózł nas przez odprawę.
            Bagaż na szczęście leżał jeszcze na taśmie smile
Pełna wersja