urzędnicy i urzędasy

04.12.09, 18:16
Wczoraj poproszona przez syna towarzyszyłam synowej w rejestracji samochodu. Po wizycie u ubezpieczyciela synowa wrócila roztrzęsiona i nie chciała sama dalej załatwiać. Pojechałyśmy najpierw do Urzędu Skarbowego a tam dwaj bardzo mili i kompetentni panowie szybko i sprawnie pomogli nam załatwić opłate. Nastepny był Wydział Komunikacji, w informacji miła pani przejrzała dokumenty i okazało się że w jednym brak pewnych danych koniecznych przy rejestracji, na nasze strapione pytanie co dajej zaproponowała odczekać aż załatwi petentów stojących za nami, po czym przedzwoniła do urzędu gdzie był uprzednio zarejestrowany pojazd, nieściłośc wyjaśniła a w okienku szybko i sprawnie zarejestrowano nam pojazd, wydano tablice i stosowne dokumenty. Przypomniała mi sie droga przez mękę przy rejestracji pojazdu w naszym wydziale komunikacji, brak organizacji, każda urzędniczka po swojemu interpretuje przepisy nikt nic nie wie, obsługiwanie wg widzimisie a nie kolejności, szkoda słów. Jednak można szybko, sprawnie a co najważniejsze kompetentnie załatwić petenta. Nie wiem dlaczego tu można a tam nie. Przecież przepisy są jednakowe, płace chyba też a w jednym urzędzie są urzędnicy a w drugim urzędasy.
    • ba-7 Re: urzędnicy i urzędasy 07.12.09, 13:18
      Tak to jest niestety, im mniej kompetencji, tym urzędnik ważniejszego udaje i
      ignoruje petenta. Trochę w tym naszej winy, że nie skarżymy się do przełożonego
      takich urzędasów, no i nie wypełniamy obiektywnie ankiet, które czasem nam w
      urzędach wręczają, a które pomagają oceniać pracowników, bo każdy z nich już nie
      jest anonimowy, mają wizytówki.
      Dobrze byłoby spowodować nagradzanie tych uczynnych i miłych.
    • dede43 Re: urzędnicy i urzędasy 13.12.09, 07:41
      Pamiętam kilka lat temu załatwiałam sobie dodatkowe lata do emerytury
      (pracowałam na emeryturze na część etatu). Poszłam do informacji, popytałam
      gdzie zanieść papiery odnośnie zwiększenia stażu oraz odnośnie dochodów
      osiągniętych na emeryturze i stanęłam przed właściwym pokojem, a potem
      urzędnikiem. Pani wzięła papiery spojrzała i mówi - to nie tu, teraz pójdzie
      pani na dół i dowie się w informacji.... A ja na to - to pani pójdzie na dół
      i dowie się w informacji, bo ja tam już byłam i skierowano mnie do pani.

      Urzędniczka zaniemówiła. Jak już się "odpowietrzyła", koniecznie chciała mnie
      odesłać, ale ja twardo usiadłam i nie dałam się ruszyć. W końcu przyszła
      kierowniczka, wzięła moje papiery i sama zaniosła do właściwego pokoju,
      przynosząc mi właściwe pokwitowanie, że dokumenty złożyłam.
      Albo urząd skarbowy. Córcia się wyprowadziła i zmieniła lokalizacje US.
      Wypełniła więc odpowiednie NIP-y, które zaniosłam do "starego" US. Po chyba 3
      latach dzwoni do córci US na stary adres i pani urzędniczka wyjaśnia, że córcia
      nie złożyła rozliczenia rocznego za któryś tam rok. Więc wyjaśniam pani, że
      córcia rozlicza się już od 3 lat w innym urzędzie. Pani próbuje mnie zmusić do
      przyrzeczenia, że córcia pokaże się u niej i jeszcze raz potwierdzi, że się
      "odmeldowała" z urzędu. Zaczęłam się śmiać i powiedziałam, że takiej informacji
      to jej nawet nie przekażę, telefonu nie podam, adresu nie podam. Niech przyśle
      oficjalne pismo na mój (czyli stary córci adres)to pomyślę jak im pomóc
      zlikwidować bałagan w urzędzie. Widocznie przeszukano w urzędzie szuflady, bo
      pismo nie przyszło, a córci się nie czepiają.
Pełna wersja