Gość: Romek
IP: *.aster.pl
11.09.08, 19:57
Moim zdaniem nie powinno być ograniczenia wykonania połączenia za zapłacony
pakiet. Uważam że jest to po części kantowanie lub naciąganie klientów ze
strony operatora, jak i również strata dla nich. Opiszę dla przykładu swój
przypadek, aby wyjaśnić skąd taka myśl mi przyszła do głowy.
Miałem około 6 lat telefon w abonamencie jeszcze w Idei, później w Orange.
Płaciłem abonament, czasem przekraczałem go i była to większa suma, a czasem
wystarczyło mi minut za 50 zet. Przy 3 przedłużeniu umowy, wystarczyło minut
za 25 zł (33 minuty do wszystkich i 50 do sieci i na stacjonarne). Od około
pół roku, po nieudanych rozmowach z konsultantami i nie dogadaniu się w
sprawie przedłużenia umowy, zmieniłem numer na Popa. I oto sedno sprawy: Od
lutego doładowałem wyłącznie punktami profit telefon za 50 złotych i za
gotówkę za 5. Nie przejąłem się jak dostałem sms z sieci, że za dwa dni stracę
środki na koncie i abym doładował konto, było tego 4 złote, więc pomyślałem, a
nich biedna firma sobie je weźmie. Później chyba dwa miesiące nie
doładowywałem nic, aż do chwili gdy potrzebowałem podzwonić na kontakty z
aukcji i poszukać czegoś do auta. 5 złotych wystarczyło a nawet zostało, a że
firma zmieniła i kiedyś za 5 było 3 dni na rozmowy (obecnie 2), znów zostało
chyba 1,50 i dofinansowałem biedną firmę. Jaki więc ma ta firma zysk? realnych
pieniędzy zyskali 5 złotych, i trochę zeszło z mojego konta punktów profit,
więc nierzeczywistych środków. Nie doładowuję więc telefonu, a mam jeszcze
punkty na jakieś 50 złotych, bo nie mam takiej potrzeby. Nie dzwonię i ogólnie
zastanawiam się czy posiadanie przeze mnie komórki ma jakiś sens. Mam około 40
lat i wszyscy dookoła mnie mają komórki, ale mnie to już nie rajcuje. Myślę
tylko, że firma nie zarabia na mnie i nie zarobi szybko, może na święta znów
doładuję za 5 ? Jak stracę możliwość odbierania połączeń, zapewne kupię drugą
kartę i dalej będę tak samo robił. Inaczej sprawa by wyglądała, gdybym nawet
za te 10 czy 25 zł doładował konto i miał możliwość wykonywania połączeń przez
dłuższy okres czasu, albo nawet do końca okresu ważności, przecież jak
szybciej wygadam, doładowałbym aby znów mieć środki (gdyby nie przepadały po
dwóch dniach czy miesiącu), a obecnie z byle pierdołami nie dzwonię, bo nawet
nie mogę, a brak możliwości wykonywania połączeń w moim przypadku (i obecnym
systemie funkcjonowania prepaid) nie jest argumentem do doładowania konta. Ale
tak jak kiedyś z sekundowym naliczaniem, może operatorzy zmienią swoje
podejście do klienta i się to zmieni. Jak myślicie, jest na to szansa?
Przecież przy przedłużeniu okresu ważności środków i połączeń wychodzących
firma taka czy inna nic nie traci, a może jestem w błędzie? Może im właśnie
zależy na pozostawianiu takich drobnych sum jak w moim przypadku?