VI liceum medyczne na Solcu w w-wie...

13.11.02, 11:03
(chyba VI-te...)
czy jakas dziewczyna z tej wspanialej szkoly placze sie po tym forum????
    • Gość: vita Re: VI liceum medyczne na Solcu w w-wie... IP: *.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.02, 09:54
      Moja siostra skończyła tę szkołę, ale to było chyba jeszcze w latach
      osiemdziesiątych. Dawno temu. Pamiętam jej "uroczą" wychowawczynię. Pani
      Jędrychowska, jak dobrze pamiętam.
      • mantha Re: VI liceum medyczne na Solcu w w-wie... 15.11.02, 16:02
        Naprawde???? ja skonczylam te szkole w 1994 r (chyba, o rany, jako to dawno
        bylo...) wiec watpie, zebym ja kojarzyla. Natomiast nazwisko profesorki brzmi
        znajomo, na pewno mnie nie uczyla, ale cos kojarze...
        Z perspektywy czasu ta szkola nie wydaje sie taka straszna jak kiedys, wtedy
        myslalam o niej jak o zakonie, no, ale czegos sie nauczylam.
        • Gość: vita Re: VI liceum medyczne na Solcu w w-wie... IP: *.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.02, 19:43
          Z moich wyliczeń wynika, że moja siostra ukończyła te liceum w 1988 roku. Ja
          mam mgliste wspomnienia z jej opowiadań o strasznych nauczycielach, maturze
          itd. W sumie w chwili obecnej nie wiem jaki jest jej stosunek z perspektywy
          czasu. Pielęgniarką była dobrą lecz zmieniła zawód. To co utkwiło mi w głowie
          najbardziej to jej paniczny strach przed powrotami późnymi ze szkoły do domu.
          By dotrzec na przystanek autobusowy musiała przejść przez mały park czy skwer i
          tam pewnego dnia zaatakował ją jakiś erotoman (nie miał nic pod płaszczem). Od
          tamtej pory do dzisiaj boi się sama spacerować.
          Pozdr.
          • mantha Re: VI liceum medyczne na Solcu w w-wie... 18.11.02, 16:34
            Tuz kolo szkoly jest calkiem spory park, w ktorym grasowali ekshibicjonisci, w
            sumie trudno im sie dzwic, mieli doskonale warunki, nie dosc, ze mnostwo
            krzakow i drzew, to jeszcze szkola pelna pieknych dziewczat :)) Dyrektorka
            miala strasznie przechlapane, bo ciagle ktos sie skarzyl na nich, ona dzwonila
            po gliniarzy, ktorzy nie zawsze interweniowali, zreszta niby jak? i tak
            ciagle...
            Nauczyciele za mioch lat nie byli tacy straszni, ale to moze z perspektywy
            czasu emocje mniejsze, i sentyment do beztroskiego w sumie zycia za czasow
            liceum sprawia, ze tak wlasnie mysle...
            pozdrawiam
Pełna wersja