Szkolne sklepiki---czyli ciąg dalszy dyskusji...

25.09.09, 10:02
...o żywieniu dzieci. A tak na prawdę na początek milion pytań, z
których być może dyskusja się wywiąże :)

Drodzy forumowicze, rodzice i teoretycy ;-)

Czy w szkołach, do których chodzą Wasze dzieci (szkoła podstawowa
mnie interesuje), są szkolne sklepiki? Co dzieci mogą tam kupić? Czy
ktokolwiek (szkoła, rada rodziców) sprawuje kontrolę nad
asortymentem sklepików, czy jest to u Was wolna amerykanka, hulaj
dusza, sprzedajemy to, co dzieci chcą kupić? Czy ktokolwiek z Was
walczył kiedyś o zmianę tego, co się w sklepie sprzedaje? Z jakim
skutkiem? Czy mieliście poparcie innych rodziców?

I pytanie z innej strony: wyobraźmy sobie świat idealny i idealny
sklepik w idealnej szkole Waszych dzieci (nie muszę dodawać, że i
one są idealne ;-)) Co można w nim kupić?

Będę bardzo wdzięczna za odpowiedzi na moje pytania.
    • marghe_72 Re: Szkolne sklepiki---czyli ciąg dalszy dyskusji 25.09.09, 12:36
      U nas sklepiku nie ma.
      Jest automat z woda i mrożoną herbata (a jeszcze w zeszłym roku była
      tylko woda.. ech)
      Wymarzony sklepik?
      Owocowo warzywny :)
      Ze świezymi sałatkami..
      Z razowym chlebem
      Twarożkiem z warzywami

      Czyli raczej nie sklep a .. no właśnie.. mini salad bar?
      • bene_gesserit Re: Szkolne sklepiki---czyli ciąg dalszy dyskusji 25.09.09, 12:38
        Ta.
        Ja wypowiadam sie teoretycznie, ale to jest problem stary jak
        szkolne sklepiki.
        Otoz w wymarzonym przez rodzicow sklepiku kupowalyby dobra tylko
        nieliczne dzieci. Reszta latalalby do sklepiku na rogu, gdzie
        zaopatrywalaby sie w chipsy, drozdzowki i lemoniade na barwnikach i
        cukrze. Nie baczc na szkolne zakazy.
    • mhr-cs Re: Szkolne sklepiki---czyli ciąg dalszy dyskusji 25.09.09, 12:49
      to jest problemem wychownia dziecka,
      rodzice
      tutaj znowu stary temat gotowania(niby glupi temat)
      jak rodzice nie nauczyli skad ma dziecko to wiedziec,
      a jak rodzice tez sie nie nauczyli to co,
      bez sniadania,
      oczywiscie dziecko musi miec mozliwosc czegos kupic,
      ale jak i co to to jest sprawa rodzicow,
      a tego uczy sie w domu,
      a jak oni sie tego nie nauczyli itd.koniec


    • Gość: Szmatka Re: Szkolne sklepiki---czyli ciąg dalszy dyskusji IP: *.mobile.playmobile.pl 25.09.09, 13:19
      No tak, Tobie twarożek wydaje się zdrowy, ja chętnie poslałabym go tam
      , gdzie Ty chipsy - tak mleko zepsuło jelita mojemu dziecku...
      Generalnie jestem przeciwna sklepikom w szkołach w każdej postaci, ale
      stołówki są niewiele lepsze...
      www.edziecko.pl/jedzenie/1,79379,7060761,Zupa_z_proszku_i_mielone___to_jedza_dzieci_w_szkolnych
      .html
    • roseanne Re: Szkolne sklepiki---czyli ciąg dalszy dyskusji 25.09.09, 13:30
      jest cafeteria, gdzie nie placi sie miesiecznie za obiad, lecz codziennie
      zamawia co sie chce, od mleka, przez chrupki, salate , zupy do pelnego obiadu .
      bardzo malo uczniow kupuje pelen obiad.

      i masa malych sklepikow dookola szkoly, gdzie to mozna kupic duzo roznych
      produktow - wyjscie ze szkoly dozwolone z podpisem rodzica lub od 3 klady high
      school
    • saiss Re: Szkolne sklepiki---czyli ciąg dalszy dyskusji 26.09.09, 22:37
      A u mnie w liceum w sklepiku poza waflem w czekoladzie i zapiekanka-guma z
      mikrofalowki byly jabłka po 80 gr, kanapki obladowane warzywami, wielkie talerze
      salatkowe za chyba 5 zeta ( zazwyczaj pol na pol jakas surowka na bazie kapusty
      i salata z rzodkiewkami, ogorkiem, fasola itp) oraz moj hit prywatny -
      budyn/kisiel/galaretka w kubeczkach. Warzywa krojone na biezaco, czasem na
      salatki trzeba bylo czekac, bo 'sie robily' Milo to wspominam :)
      • bobralus Re: Szkolne sklepiki---czyli ciąg dalszy dyskusji 26.09.09, 23:42
        U mnie w liceum (teraz jest tam tez gimnazjum) były fantastyczne obiady, ktorych
        w czesci do dzis nie umiem otworzyć - zawsze obiad wege, miesny i zupa. Byly
        pyszne zapiekanki warzywne z feta i marynowanym zielonym pieprzem, placki
        ziemniaczane zapiekane pod wspanialymi warzywnymi sosami, nalesniki ze
        szpinakiem, boczniaki w sosie, fajnie zrobione miesa. Do tego fajne surowki,
        salatki, duzo salatek samodzielnych - z kuskusu, makaronowe, owocowe. Fajne
        kanapki z chleba razowego z roznymi pastami (np. kurczak curry, jajeczna,
        tunczykowa). oprocz tego fastfood (ale tez dobry) - zapiekanki, tosty. Muesli z
        jogurtem naturalnym, bananem i bakaliami. Jak tam wchodzilam to dostawalam
        oczoplasu. Kolezanki braly obiady na wynos dla rodzicow. Ostatnio bylam w
        odwiedzinach w porze obiadowej - kolejka zawijala sie trzy razy, wszystkie
        dzieciaki wsuwaly obiad az im sie uszy trzesly, dziewczyny salatki, kanapki,
        zreszta chlopcy tez.Stanelysmy z kolezanka w kolejce z sentymentu, ale nie
        straczylo dla nas naszych ulubionych pozycji:( Az milo bylo popatrzec, kolejny
        dowod na to, ze dobre jedzenie broni sie samo:) To byl nie tylko sklepik
        idealny, ale i niejedna knajpka nie dorasta do takiego poziomu.
Pełna wersja