Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie?

IP: *.acn.waw.pl 07.10.09, 21:39
Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie prostych potraw? Jesli
chce zrobic np. schabowego z surowka czy rybe ze szpinakiem, sosem i
ryzem, to potrzebuje na to ok. 20-30 min. Moja ciotka na to samo -
dwie godziny i nie moze sie nadziwic, ze tak szybko robie obiad (mam
kuchnie otwarta na salon).

Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie prostych potraw?! Czy
niektorzy "domowi kucharze" w ten sposob uzasadniaja swoja "wage" w
domowym stadle? Moze sa inne przyczyny, bo nie wierze, ze pani domu
gotujaca od kilkunastu lat nie osiagnela bieglosci w przygotowaniu
standardowych dan?
    • Gość: marbor1 Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? IP: 94.75.121.* 07.10.09, 21:57
      Wszystko zależy od dobrej organizacji pracy w kuchni.
    • turzyca Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? 07.10.09, 21:59
      bo nie wierze, ze pani domu
      > gotujaca od kilkunastu lat nie osiagnela bieglosci w przygotowaniu
      > standardowych dan?

      Ona osiagnela bieglosc ale w swojej kategorii. Wydaje mi sie, ze to troche jak
      ze sportem - mozesz sie zacwiczyc na smierc, ale jesli ktos Ci nie powie "to
      musisz zrobic inaczej, zlap tutaj, a nie tu" to mozesz wciaz miec mizerne
      wyniki. Oczywiscie sa jednostki, ktore dojda do tego same, ale wiele osob mialo
      takiego trenera w domu czy po prostu spotkalo na jakims etapie swojego zycia.
    • Gość: gościa Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.09, 22:09
      przecież nie każdą potrawę gotuje się godzinami.Gotuj długo zupę
      mleczną,zobaczysz co z tego wyjdzie,no i spróbuj szybko
      ugotować suszoną fasolę.Każda potrawa jest gotowana tyle ile
      potrzeba,ale z doświadczenia wiemy,że nie uda się szybko ugotować
      zupy fasolowej,rosół szybko gotowany nie bedzie smaczny,sztuka
      miesa wołowego nie da się ugotować szybko,a np długie gotowanie
      ryby spowoduje jej rozgotowanie. Kotletów też nie da się smażyć
      godzinami i ponad miarę,nikt nie robi surówek godzinami bo nie ma
      takiej potrzeby i takich przykładów możemu tu wyszukiwać
      dziesiątki
      Ale z doświadczenia wiemy,że niektóre potrawy sa o wiele
      smaczniejsze jak są powoli,na wolnym ogniu gotowane.Takie
      gotowanie w niskich temperaturach wydobywa ze składników potraw
      cały smak i aromat.
      • Gość: goscia Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.09, 22:18
        powróciłam do postu inicjujacego i moge problem podsumować tak- masz
        niezorganizowaną ciotkę i jest to raczej uwarunkowanie
        osobnicze .
      • sleepysheep Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? 11.10.09, 20:41
        Autorce wątku nie chodziło chyba o to, że w jej garnku rosół dochodzi szybciej
        niż w garnku ciotki, tylko że cały proces przygotowania takiego rosołu jest u
        niej szybszy.

        Moim zdaniem to po pierwsze kwestia wspomnianej już organizacji pracy, a po
        drugie - nie wiem jak to nazwać:) Po prostu niektórzy lubią sobie pichcić i się
        z tym nie spieszą, podczas gdy inni nastawieni są zadaniowo i chcą zrobić szybko
        obiad, nie tracąc zbędnego czasu.
      • nocarka Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? 12.10.09, 12:27
        Ale chyba nie chodziło o te konkretne rzeczy, ale o ilość czasu spędzanego w
        kuchni. Moja matka spędza tam pół dnia, serio. Bo stoi np. nad rosołem, kiedy
        ten się gotuje, a ja nie, vczasem tylko zaglądam co i jak z nim. To chyba
        dlatego. Mi poza tym facet często w kuchni pomoże, obierze ziemniaki,z robi
        surówkę, dopilnuje mięska, czas się wtedy skraca.
    • Gość: ania-m Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? IP: *.net.autocom.pl 07.10.09, 22:31
      Kiepska organizacja.
      Znam takich, którzy do dania typu schabowy+ziemniaki+surówka
      potrzebują około 1,5 godziny.
      Najpierw skrobią (obierają) ziemniaki.Później je gotują. W
      międzyczasie sprawdzają co minutę, czy już są miękkie. Jeśli tak,
      odcedzają je, i ewentualnie ugniatają, jeśli chcą mieć puree.
      Dobra. Ziemniaki już mamy. Teraz będziemy męczyć kotleta....itp itd.
      Osobiście nie przeszkadza mi to, dopóki nie zapraszają mnie na
      obiad:) Zanim usmażą kotleta i zrobią surówkę, ziemniaki są już
      zimne:)
      • Gość: miu Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? IP: *.acn.waw.pl 07.10.09, 23:39
        Niby wiem, ze kiepska organizacja pracy. Pisze "niby", bo w glowie
        mi sie nie miesci ze po kilkunastu latach w kuchni mozna
        wciaz "meczyc" ziemniaki, a potem kotleta, a potem...
      • default Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? 08.10.09, 10:32
        Gość portalu: ania-m napisał(a):

        > Kiepska organizacja.
        > Znam takich, którzy do dania typu schabowy+ziemniaki+surówka
        > potrzebują około 1,5 godziny.
        Ja takich nie znam, ale wierzę, że tak może być. Ja wpadam do domu,
        momentalnie wstawiam wodę w czajniku, jak się zagotowuje obieram
        ziemniaki, wrzucam od razu w gorącą, wstawiam na płyte patelnię z
        tłuszczem, klepię kotlety, panieruję, rzucam na patelnię, siekam
        warzywa do sałatki, obracam kotlety, ziemniaki się dogotowują,
        przyprawiam sałatkę, odcedzam ziemniaki, zdejmuję kotlety z patelni -
        razem. ok. 25-30 min.
        • ira2121 A dla kogo gotujesz? 13.10.09, 05:48
          A może ilość np. obieranych ziemniaków ma tu znaczenie? Porównajcie czas
          skrobania 1kg (czasem i mniej) a całego wiaderka (jak to często bywa u mnie w
          domu). Co innego jak masz 2 schaby na patelni co innego jak 15! Zależy dla ilu
          osób trzeba gotować.
      • majself Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? 11.10.09, 17:48
        Cóż, ja dokładnie tak robiłam, kiedy miałam jeden palnik do dyspozycji :-)

        Tyle że wtedy starałam się robić eintopfy, bo jak piszesz, zimne ziemniaki to
        żadna przyjemność.
    • Gość: emigrantka Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? IP: *.w82-127.abo.wanadoo.fr 07.10.09, 23:16
      Z tesknoty za doskonaloscia.
      • Gość: wanda Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.09, 23:24
        a zrób szybko bigos!

        • Gość: miu Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? IP: *.acn.waw.pl 07.10.09, 23:28
          a czytaj ze zrozumieniem zanim napiszesz ;))) :)
          • Gość: inny gość Re: "Gdy zobaczysz ciotkę swą to jej się kłaniaj" IP: *.centertel.pl 08.10.09, 02:38
            @miu: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? Z lęku przed wiecznością zapewne!
            Pozdrawiam

            PS. Ciotka - łaskawco - może ma już nie ten wzrok co Ty, gorszą sprawność rąk,
            może podświadomie woli uniknąć możliwych oparzeń, w wyniku nie dość precyzyjnych
            ruchów, osłabienia siły uchwytu dłoni z powodu np. ucisku nerwów przez kręgi
            szyi. Nie myśl łaskawco, że Twoja małpia zręczność nie opuści Cię, aż do
            śmierci, to może zrozumiesz i ciotkę swą. No i pomyśl o wieczności...Całe życie
            klepania schabowych, których nie potrafi docenić nawet kuzynka. Jak to się ma
            wobec nieskończoności?
        • klara551 Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? 08.10.09, 00:13
          A czy gotując bigos w tzw.międzyczasie nie można odkurzyć ,popisać
          na kompie,wyjść z psem itd.Jak ktoś lubi robić szum wokół siebie,to
          i gotowanie rozciąga na godziny.A gotuje się samo,bo gaz,prąd,a
          kucharka tylko dogląda,zamiesza itd.No i organizacja pracy,jak tego
          brakuje,to można mówi,że życie sie spędza na gotowaniu
          • seth.destructor Nie można 12.10.09, 19:04
            Dzisiejsze pokolenie jest wychowywane na myśleniu wielotorowym, więc nie ma nic prostszego dla nich, jak formując kotlety, gotować ziemniaki, mieć włączony robot kuchenny tnący warzywa na surówkę, oglądać serial w tv, rozmawiać przez komórkę i jednocześnie zwracać uwagę na dziecko bawiące się na podłodze. Dla starszego pokolenia jest to niemożliwe. Jak gotują ziemniaki, to nie są w stanie zająć się niczym innym.
    • default Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? 08.10.09, 08:16
      Wielogodzinne potrawy robię w weekendy. Wtedy można z rana nastawić
      rosołek i niech sobie "mruga" do 14-15, kiedy wydaję obiad. Także
      np. bigos, albo wołowe bitki, które też wymagają czasu. Kotlety
      (schabowe, mielone, kurzęcze) z surówką i ziemniakami, kopytka z
      wczorajszych ziemniaków, placki z jabłkiem, zupy przeróżne na bazie
      mrożonek, smażona ryba, makarony wszelkie z sosami - to są dania 20-
      30 minutowe, przyrządzane na biegu tuż po powrocie z pracy.
      • Gość: Karolina Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? IP: *.dip.t-dialin.net 11.10.09, 22:46
        Kopytek nie da sie zrobic w ciagu 20-30 minut, chyba, ze je tylko odgrzac na wrzatku. Po pierwsze, dzien wczesniej nalezy ugotowac kartofle, aby przez noc nieco przeschly. Nastepnego dnia trzeba je przemielic przez maszynke, zarobic z nich ciasto z dodatkiem maki i jajek, uformowac waleczki, pociac je na kopytka i wrzucic na wrzatek. To minimum 1h pracy :)
        • Gość: isterus Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? IP: *.rev.pro-internet.pl 12.10.09, 08:35
          Pomijając przygotowanie ziemniaków (ugotowanie, ostudzenie). Ja robię tak, ze
          wstawiam wodę w wielkim garze i biorę się za ciasto kopytkowe. Zmielić, ugnieść
          (ciasta na kopytka nie ugniata się godzinami), pokroić kopytka i akurat w garze
          mam wrzątek. Nie wiem, gdzie Ty tą godzinę widzisz. Porcja kopytek - na 3-4
          głodomorów.
          • hellious Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? 17.10.09, 10:28
            Robie identycznie i jeszcze nigdy mi to godziny nie zajelo. Ale nas tylko troje
            do jedzenia, wiec nie gniote tego wiele.
        • default Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? 12.10.09, 10:38
          Gość portalu: Karolina napisał(a):

          > Kopytek nie da sie zrobic w ciagu 20-30 minut, chyba, ze je tylko
          odgrzac na wrzatku. Po pierwsze, dzien wczesniej nalezy ugotowac
          kartofle, aby przez noc nie co przeschly. Nastepnego dnia trzeba je
          przemielic przez maszynke, zarobic z nich ciasto z dodatkiem maki i
          jajek, uformowac waleczki, pociac je na kopytka i wrzucic na
          wrzatek. To minimum 1h pracy :)

          Przecież napisałam, że chodzi o kopytka robione z ugotowanych dzień
          wcześniej ziemniaków. Nie wiem co można robić przez godzinę z
          ugotowanymi ziemniakami celem przygotowania kopytek, chyba modlisz
          się di nich :) Wrzątek zagotowuje się przez 10 min. w tym czasie
          naprawdę zdąży się ugnieść ziemniaki z mąką i jajkiem, ukulgać,
          pokroić i wrzucić. Gotują się ok 5 min. I tyle. Mielenie przez
          maszynkę to ewidentna strata czasu i energii (także elektrycznej,
          biorąc pod uwagę zużycie prądu przez maszynkę oraz pobór wody do
          umycia tejże maszynki), ziemniaki wystarczy dobrzez ugnieść - nawet
          widelcem, w ostateczności własną łapką :)
          Do tego w czasie 5 min. gotowania kopytek można spokojnie podsmażyć
          na złoto cebulkę ze skwarkami do ich okraszenia :)

      • easyrider_53 Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? 11.10.09, 22:53
        Default, popieream w całej rozciągłości. W tygodniu, jeżeli nie mam nic
        przygotowane wcześniej, to zrobienie obiadu zajmuje mi 20-30 minut. Oczywiście
        jest to tak zwany "szybki obiad" - jakiś kotlecik, ziemniaki lub frytki,
        surówka. W weekend, jak jest więcej czasu, można sobie pozwolić na trochę
        dłuższe (i bardziej "wymyślne" gotowanie) - ale to po prostu trzeba lubić ...
    • mhr-cs Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? 08.10.09, 10:17
      z braku organizacji albo poczatkujacych kucharzy,
      my z mezem potrafilismy od lat 70tych miec z czasem 3ke dzieci,
      prace oboje nie mowiac o obiadach sobota,niedziela 3dania,
      ogrodek itd.
      dzisiaj mamy 13to letnia corke(4te dziecko)
      w domu ale obiady sa tylko jednodaniowe,no i ogrod
      teraz sie tak nie gotuje 3 dania,
      nie potrafia nawet nic organizowac z jednym dzieckiem,
      sa zapracowani,
      to jest roznica wieku,
    • dorota.alex Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? 08.10.09, 10:32
      moi tesciowie tez tak maja. Siedza w kuchni robiac sniadanie albo
      kolacje przez poltorej godziny. Tesciowa jak kroi ogorka w plasterki
      na kanapke to: odkraja 1 plasterek, odklada noz, bierze ten 1
      plasterek delikatnie w palce, zastanawia sie na ktora kanapke go
      polozyc, uklada, poprawia, wraca do deski, bierze noz do jednej
      reki, ogorka do drugiej, odkraja plasterek itd. Sparzenie i obranie
      pomidora trwa pol godziny. Jak jestesmy gdzies razem i czekam na
      zwolnienie kuchni zeby zrobic jedzenie dla dzieci to zawsze mnie
      krew zalewa jak sie na to patrze :-(
    • roseanne Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? 08.10.09, 13:38
      podane przyklady mi zajmuja okolo 40 - 60 minut
      problemem jest fatalna kuchenka, gdzie woda na ryz/ ziemniaki zagotowuje sie 12
      minut i tego nie przeskocze


      natomiast ogolnie duzo przepisow ma dlugi czas gotowania w calu uwolnienia
      skladnikow, rozmiekczenia kolagenu itp
      • mhr-cs kup nowa 08.10.09, 14:02
        przynajmniej taka indukcyjna z jedna plytka,
        nie sa az tak drogie,ale oszczedzasz energie,
        wiec sie oplaca,

        • roseanne Re: kup nowa 08.10.09, 14:07
          pisalam juz kilka razy - wynajmuje mieszkanie, nie mam prawa wymienic
          czegokolwiek poza przepalona zarowka
          • mhr-cs Re: kup nowa 08.10.09, 14:19
            roseanne napisała:

            > pisalam juz kilka razy - wynajmuje mieszkanie, nie mam prawa
            wymienic
            > czegokolwiek poza przepalona zarowka
            >
            jezeli chodzi o ta nowa z jedna indukcyjna plytka
            to to samo jak kupienie nowej maszynki do mielenia kawy,
            ona ma ok.35x38cm,
          • marciasek Re: kup nowa 08.10.09, 15:28
            MHR mówi o takiej przenośnej, na wtyczkę - kiedyś to się nazywało "taboret elektryczny kuchenny" :)
      • jacek1f slow life - good life:-) Pewnie Ciocia jest 08.10.09, 14:04
        zwolennikiem SLOW, i juz.

        Przyjemniej jest robic schabowe i ziemniaki w 3 godziny... jesli mozna -
        obieranie moze zabrac 2,5 godz. Natluc schabowe mozna przez 2,5 godziny tez, a
        ile po drodze dodatkow mozna, heeej:-)

        potem te ziemniaki 25 minut i smazenie 6-8, ale szatkowanie surówki to i 2 godz
        i 50 minut nawet mozna....

        Slow food - good food:-))
        • momas Re: slow life - good life:-) Pewnie Ciocia jest 08.10.09, 14:11
          :D

          A swoją droga, są ludzie, którzy potrafią wykonywać na bieżąco tylko
          jedną czynność...
          Mam koleżankę, która jak piecze ciasto - to nie jest w stanie nic
          innego zrobić bo PIECZE ciasto!!!
          Dlatego gpotowanie jest dla niej mordęgą...

          Ale ona tak ma.
          Po prostu.. Taki typ człowiekja :)
          Ludzie są rózni.
        • Gość: miu Re: slow life - good life:-) Pewnie Ciocia jest IP: *.acn.waw.pl 08.10.09, 20:07
          Brawo Jacek, usmialam sie :)))
      • Gość: miu Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? IP: *.acn.waw.pl 08.10.09, 20:13
        Roseanne, mocy cudzej kuchenki nie przeskoczysz :)
        • roseanne Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? 08.10.09, 21:43
          jedna osoba co moj bol zrozumiala :)
    • effie1980 Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? 08.10.09, 16:25
      moja mama tak ma! Jak widze jej gotowanie, to dostaje obłedu... Ja
      gotuje wiekszosc rzeczy przez 30 min, a ona spedza czasami poł dnia w
      kuchni...
      Ale dlaczego - nie odkryłam (i nie porównuje bigosu do ryby)
    • Gość: miu Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? IP: *.acn.waw.pl 08.10.09, 20:04
      Saxo.grammaticus, po pierwsze: nie klnij, po drugie: czytaj ze
      zrozumieniem zanim zaczniesz klac i pisac obok tematu. Czytanie ze
      zrozumieniem to podstawa komunikacji pisanej. Sciskam.
    • eeeewa Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? 08.10.09, 22:41
      Myślę, że tu chodzi też o cos innego. Moja koleżanka, pierś z kurczaka potrafi obsmażyć i dusić ok. godziny w sosie. Po co? Przecież nie ma takiej potrzeby, ta pierś jest miękka po kilkunastu minutach, a ona robi z tego podeszwę.
      • marciasek o kurczaku i czasie 09.10.09, 02:42
        Pierś jak pierś, ale weź ze 2 ćwiartki, albo i całe kurczaki, 2 garnki i duś: w
        jednym garnku kilkanaście minut, w drugim 2 - 3 godziny, a potem porównaj smak,
        to się dowiesz, o co chodzi :)

        PS moje duszenie - to takie prawie gotowanie. Trzeba zalać kurczaka wodą tak,
        żeby go zakryło i czekać, aż się wygotuje, bez podlewania. Zamiast soli - sos
        sojowy, hojnie. Trochę cebuli, przypraw nawet nie trzeba, ale jak ktoś lubi - to
        raczej pod koniec duszenia. Smacznego :)
    • Gość: x ciotka ma dużo czasu i nie wie co z nim IP: *.unitymediagroup.de 09.10.09, 03:02
      zrobić, więc spędza go w kuchni. Gdyby miała jakieś zainteresowania, to by mniej
      przesiadywała w kuchni;)
    • reniatoja Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? 09.10.09, 12:53
      Też tego nie rozumiem, ja sie uwijam bardzo szybko w kuchni. Nie dalej jak przedwzoraj nie mialam obiadu, dzieci zjadły resztki z poprzedniego dnia, dla meża nie miałam nic. Przyszedł z pracy i w czasie, gdy brał prysznic ugotowałam mu ziemniaki, kalafior i schabowego właśnie. Nie zajęło mi to dłuzej niz 20 minut, mąz wyszedł z łazienki i dostał gorący obiadek pod nos, nawet sie nie zorientował, ze to sie wszystko odbylo, gdy się kąpał. wczoraj spędziłam w kuchni 1,5 godziny ale zrobiłam w tym czasie pieczone ziemniaki nadziewane farszem pieczarkowo - kabaczkowo - bakłazanowym pod sosem a'la beszamelowym, zupę grzybową, tartę szpinakową i ciasto czekoladowe. I po półtorej godzinie wszystko się już tylko dopiekalo w piekarniku, a ja ścierałam jakies ostatnie okruszki z blatu i włączałam zmywarkę. Ale ja sama widze, ze jestem jakaś wyjątkowo szybka w kuchni.
      • znana.jako.ggigus zła organizacja 10.10.09, 13:36
        ludzie nie myślą, ile czasu można oszczędzić przez właściwe przygotowanie
        jedzenia - np. wiele ludzi kroi wszystkie warzywa jak telewizyjni kucharze - na
        deseczce, na talerz i w odpow. momencie wrzucamy wszystko dekoracyjnym ruchem
        ręki do gara. A przecież można pokroić cebulę, pora i marchew, dusić je i w tym
        czasie na desce kroić kolejne warzywa.
        Nie ma stosu brudnych talerzy też.

        Ja gotuję codziennie, ale poświęcam temu 30 min. - np. na pastę wystarczy, od
        piątku do niedzieli mogę nawet i godzinę. W pracy się ludzie dziwią, że mi się
        chce, ale czy 30 min. dziennie to naprawdę aż tak wiele czasu? dobra, w porywach
        40, tyle wystarczy na dobre jedzenie.
        albo pizza? W czym problem? zarabia się ciasto i zostawia je w spokoju, a potem
        tylko rozciągnąć ciasto, położyć coś na blachę, plus warzywa i do pieca.
        góra 20 min. całego nakładu czasu
        tyle że trzeba krótko pomyśleć, co się gotuje i dlaczego i jak najszybciej.
        tyle że wybranie gotowej pizzy albo sosu w proszku trwa jednak krócej:))
        • shachar Re: zła organizacja 10.10.09, 21:54
          ja kompletnie nie jestem 'multitasking', denerwuje sie juz czytajac
          tylko o tym ze ktos ugotowal obiad czterodaniowy w poltorej godziny,
          tak mam. Oczywiscie nie robie tak ,ze gotuje ziemniaki, odstawiam,
          potem zabieram sie do miesa...ale jesli robie wszystko na raz, to
          powstaje nieprawdopodobna gora naczyn, wszystko porozsypywane, acha,
          i lepiej sie wtedy do mnie nie odzywac.
        • Gość: x ggigus, jestem pełen uznania ;) IP: *.unitymediagroup.de 11.10.09, 13:24
          jestem jeszcze "szybciejszy", obieranie warzyw trwa mi za długo, mięsa nie
          trzeba obierać ;)
      • mhr-cs dzieci zjadły resztki 11.10.09, 08:28
        reniatoja napisała:

        > nie mialam obiadu, dzieci zjadły resztki z poprzedniego dnia, dla
        meża
        > nie miałam nic. Przyszedł z pracy i w czasie, gdy brał prysznic
        ugotowałam mu z
        > iemniaki, kalafior i schabowego właśnie. Nie zajęło mi to dłuzej
        niz 20 minut,
        > mąz wyszedł z łazienki i dostał gorący obiadek pod nos, nawet sie
        nie zorientow
        > ał, ze to sie wszystko odbylo, gdy się kąpał.
        prawde mowiac ja bym zrobila odwrotnie,
        bo dzieci potrzebuja wiecej swiezych produktow,
        oczywiscie nie wiem jakie to byly resztki
        moze bym tylko cos swiezego dodala,byloby dla wszystkich,
        i jeszcze szybciej,
      • mhr-cs brał prysznic 11.10.09, 08:48
        zapomnialam no i musze dopisc

        reniatoja napisała:

        Przyszedł z pracy i w czasie, gdy brał prysznic ugotowałam mu z
        > iemniaki, kalafior i schabowego właśnie. Nie zajęło mi to dłuzej
        niz 20 minut,
        > mąz wyszedł z łazienki i dostał gorący obiadek pod nos, nawet sie
        nie zorientow
        > ał,
        to u mojego nie dalabys rady,on (maz)gotowy juz po 5min.
        a wiec czasami musi sam cos robic,podgrzac itp.
        • reniatoja Re: brał prysznic 11.10.09, 15:24
          moj mąż prawie nigdy niczego nie podgrzewa, nie robi w kuchni praktycznie nic, to prawda. W tej kwestii jestem rzeczywiscie taką żoncią podstawiającą wszystko pod nos. Bo aluzju paniała. ale tak u nas jest i mnie to nie przeszkadza, w innych rzeczach mąż się wykazuje, do kuchni ma dwie lewe ręce i wole, zeby mi tu w kuchni nie psuł i nie brudził.

          Co do tych resztek wtedy to nie pamiętam co to było, mówiac szczerze. Pewnie końcówka jakiejś zupy i jakieś wczorajsze mięso z surówką, albo jakieś knedle, nie wiem juz. Ale krzywda sie dzieciom nie dzieje, ostatnio nie pracuję i jestem w domu, pichcę prawie codziennie coś inengo dla każdego wedle zamówień (stąd mam potem różne resztki, bo duzo potraw robię). Gdy pracuję to oczywiscie nie jest tak kolorowo, szybkie jednodaniowe obiady gotowane po pracy, ale na razie mam czas na dogadzanie rodzince to korzystam :)
      • lia.13 Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? 11.10.09, 23:42
        reniatoja napisała:

        > Też tego nie rozumiem, ja sie uwijam bardzo szybko w kuchni. Nie dalej jak
        przedwzoraj nie mialam obiadu, dzieci zjadły resztki z poprzedniego dnia, dla
        meża nie miałam nic. Przyszedł z pracy i w czasie, gdy brał prysznic ugotowałam
        mu ziemniaki, kalafior i schabowego właśnie.

        Tak, dzieci mogą jeść resztki, grunt, że kochany mężuś dostał świeżutki obiadek
        ;) U mnie w domu zawsze bywało dokładnie odwrotnie. Tak robiła moja mama i ja
        również prędzej sama bym zjadła stare jedzenie, niż dzieciom podała.
        • Gość: mika Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.09, 12:04
          Zgadzam się, też mnie to uderzyło.
          • reniatoja te nieszczesne resztki 14.10.09, 12:11
            Mialam na mysli obiad z poprzedniego dnia. czesto gotuję na dwa dni, wam się to nigdy nie zdarza? Czy to coś zlego, dać dzieciom zupę z wczoraj czy też np kopytka z gulaszem plus swieża sałatka? Które byly w lodówce? Nie daję przeciez dzieciom jakichś obeschniętych starych nadpsutych rzeczy do jedzenia. choc moze "resztki" to faktycznie niezbyt szczęśliwie zabrzmiało. a mąz wraca późno, po pracy miałam gotowe jedzenie dla dzieci w lodówce, więc im dałam, żeby zjadły bo wracają glodne po szkole, a meżowi mogłam cos tam na szybko upichcić dopiero, gdy wrócił do domu wieczorem.
            • Gość: mika Re: te nieszczesne resztki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.09, 10:52
              Oczywiście masz rację, reniatoja. Krytyka była trochę na wyrost. Po prostu tak
              to śmiesznie trochę zabrzmiało, te "resztki" dla dzieci. Mam nadzieję, ze nie
              poczułaś się dotknięta, jeśli tak to przepraszam.
    • bagatella Ze stania przy garkach 10.10.09, 22:13
      :)
    • fufunia81 z technologii 11.10.09, 14:26
      pomidorówka może być z kostki i koncentratu - wtedy około 30 minut
      lub na kości i z domowych pomidorów i wtedy godzina i 30 minut ...
      • Gość: Gonzo Re: z technologii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.09, 21:44
        Pomidorówka może być z kostki i koncentratu - wtedy około 10 minut
        wliczając w to zrobienie lanych kluseczek.
        • marciasek Re: z technologii 13.10.09, 23:57
          no tak, tylko niektórzy nie jadają zup z kostki ;)
    • Gość: Czapelka Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? IP: *.radom.vectranet.pl 11.10.09, 14:32
      Młodzi ludzie nauczyli się kożystać z półproduktów, starsi jeszcze
      nie. W kwesti kotletów - można kupić je już zrobione i tylko
      spanierować i usmażyć, a można kupić schab z kością, odciąć kość (bo
      przyda się do jakiegoś wywaru), ściąć błonę ze schabu, pokroić,
      rozbić, przyprawić, zanurzyć w mleku, poczekć aż mięso wchłonie
      trochę smaku i dopiero potem panierować i smażyć - to wszystko trwa.
      Zauważyłam, że szybkie gotowanie polega na dodaniu dużej ilości
      przypraw, a mięso same w sobie jest jałowe w smaku.
      Sosy z torebki też są dla niektórych znakomitym rozwiązaniem, jednak
      tradycyjne sosy wymagają wolniutkiego gotowania.
      Młodzi kupują warzywa obrane, lub mixy gotowych mrożonek, bo
      obieranie i krojenie trwa (są tacy co warzywa trą, ale tgo nie
      komentuję).
      Jest wiele powodów - organizacja pracy w kuchni też ma oczywiście
      wpływ na czas przygotowywania posiłku.
      Jak widać ten prosty schabowy może być zrobiony na wiele sposobów :-)
      • Gość: Czapelka Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? IP: *.radom.vectranet.pl 11.10.09, 14:35
        przepraszam za to kożystać - oczywiście korzystać powinno być
      • Gość: gruby Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? IP: 91.123.169.* 11.10.09, 20:07
        masz calkowita racje
        obiad w 25 minut czy nawet w 20 minut, jak niektorzy tutaj pisza, który sklada sie z ziemniakow, surowki i kotleta raczej nie stoi na zbyt wysokim poziomie smakowym :)
    • Gość: mia ze zlego rozplanowania IP: 93.159.134.* 11.10.09, 14:43
      moja tesciowa najpier robi surowke. potem bije kotlety. potem obiera ziemniaki i
      zaczyna je gotowac i czeka te 30 mnut, az sie ugotuja. jak skoncza, zaczyna
      smazyc kotlety. w rezultacie trwa to jakie 1.5 godziny.
      ja zas najpierw obieram i gotuje ziemniaki, a kiedy sie gotuja, zaczynam smazyc
      kotlety, kiedy kotlet jest na patelni, robie surowke. calosc: 30-35 minut, czyli
      czas gotowania ziemniakow.
      Pomijam, ze ona czesto robi potrway nieco bardziej wyrafinowane (tez bez ladu i
      skladu), i kiedy ja odwiedzamy, znika w kuchni na 3 godziny, gotowac obiad (no i
      oczywiscie, ze nie mozna jej pomoc, plus trzeba siedziec z dziadkiem i tesciem i
      ich zabawiac rozmowa...)
      • Gość: miu Re: ze zlego rozplanowania IP: *.acn.waw.pl 11.10.09, 18:14

        No, to bedzie ta sama szkola co moja wspomniana ciotka. Jednej
        rzeczy jednak nie pojmuje: dlaczego obie panie przez kilkanascie
        czy wrecz kikadziesiat lat spedzonych w kuchni nie zmienily sposobu
        gotowania, zeby po prostu miec wiecej czasu dla siebie?!
        • Gość: zz Re: ze zlego rozplanowania IP: *.multimo.pl 11.10.09, 18:31
          Bo wtedy nie mogły by się nad sobą użalać, że "Cały dzień przy garach stoją..."
    • Gość: aaa Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.09, 18:48
      W rodzinnym domu, gdzie do tej pory mamy kuchnie opalaną drzewem lub
      węglem (kuchenka gazowa też jest) obiad gotowałam naprawe długo,
      związane było to z ciepłem oddawanym przez "blachę".
      W mieszkaniu mam płytę elektryczną i jest dużo szybciej. Niestety
      nie zmienia to faktu, że rosół gotuję 2h, bo tylko wtedy mięso i
      warzywa oddają wpełni swój smak i nie muszę dodawać chemicznych
      kostek rosołowych. Ale rosół wersja "dla ubogich ;)" - czyli szybka,
      na warzywach drobno pokrojonych i kostce rosółowej robie w 20 min.

      O schabowym powiem tyle - że zrobienie zajmuje mi 30 min od wyjścia
      z domu po zakupy, do podania pachnącego usmażonego kawałka mięcha.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? 11.10.09, 19:40
        > W mieszkaniu mam płytę elektryczną i jest dużo szybciej. Niestety
        > nie zmienia to faktu, że rosół gotuję 2h, bo tylko wtedy mięso i
        > warzywa oddają wpełni swój smak

        Warzyw nie powinno się gotować tak długo. Należy dodawać je na 15-20 min. przed
        końcem gotowania. Inaczej tracą witaminy.
        • very.martini Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? 11.10.09, 21:11
          > Warzyw nie powinno się gotować tak długo. Należy dodawać je na
          15-20 min. przed
          > końcem gotowania. Inaczej tracą witaminy.

          Ale nigdzie nie jest powiedziane, że warzywa z zupy trzeba jeść.
          Warzywa w moich zupach gotują się po 3 godziny albo i dłużej, a
          następnie lądują w koszu, bo i tak do niczego się nie nadają.
          Wszystko, co z nich najfajniejsze, zostaje w wodzie.

          16%VOL
          22%VAT

          --
          takie tam... forum homeopatia
          • Gość: gość Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? IP: *.chello.pl 11.10.09, 22:31
            Po 3 godzinach gotowania to z warzyw to już chyba tylko papka
            zostaje.
            • lia.13 Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? 11.10.09, 23:48
              bzdura. ale do tego można dojść tylko wtedy, gdy się rosołu nie "gotuje" a
              grzeje. Rosół nigdy nie powinien się "zagotować". 70 stopni w zupełności wystarcza.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? 12.10.09, 10:11
            > Ale nigdzie nie jest powiedziane, że warzywa z zupy trzeba jeść.
            > Warzywa w moich zupach gotują się po 3 godziny albo i dłużej, a
            > następnie lądują w koszu, bo i tak do niczego się nie nadają.
            > Wszystko, co z nich najfajniejsze, zostaje w wodzie.

            Wątpię. Skoro witaminy rozkładają się w wysokiej temperaturze, to rozkładają się
            równie dobrze w środku warzyw, jak i w wodzie.
        • pos3gacz Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? 12.10.09, 08:57
          anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:
          > Warzyw nie powinno się gotować tak długo. Należy dodawać je na 15-
          20 min. przed
          > końcem gotowania. Inaczej tracą witaminy.
          ========================================
          Ziemniaków też nie trzeba gotować 30-35 minut.
          Wystarczy jak zalejemy je wrzątkiem i pogotujemy 12-15 minut
          i jeszcze jedno - solimy około 5 minut przed końcem gotowania.
    • Gość: testman Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? IP: *.chello.pl 11.10.09, 20:06
      ja mam podobne obserwacje z Hiszpanii, gdzie jeszcze spotyka sie
      hiszpanski odpowiednik "matki Polki". kobiety sa pryzwyczajone do
      spedzania ladnych paru godzin w kuchni, by przygotowac 2 w miare
      proste potrawy.

      potrawy sa oczywiscie smaczne i "pelne milosci", ale ja nie potrafie
      zrozumiec, dlaczego sa tak czasochlonne.

      probowalem zrobic kilka z nich - zwykle potrzebuje 20-30 minut na
      przygotowanie wszystkich skladnikow. potem sie gotuje/piecze
      wlasciwie samo a ja sie moge zajac czyms innym.

      jedyne wytlumaczeniem tego znajawiska, ze w/w kobiety czesto nie
      pracuja/pracowaly a wczesniej zostaly odpowiednio "wytresowane"
      przez rodzine i meza (i prawicowego generala Franco). skoro nie
      mialy innych zajec/hobby, to wymyslaly sie pracochlonne zajecia.

      a kolejne pokolenie (30-latki urodzone juz po dyktaturze) radza
      sobie w kuchnii duzo sprawniej.
      • Gość: gruby Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? IP: 91.123.169.* 11.10.09, 20:24
        Pokolenie 30 latkow korzysta z wielu gotowcow pewnie dlatego wychodzi szybciej

        Co do powyzszych komentarzy to ja np nie potrafie przygotowac (obrac i ugotowac) ziemniakow w mniej niz 30 minut
        Jak to niektorzy robia w 20 minut (i to dla calej rodziny :)) jest dla mnie tajemnica. Chyba, ze podaja te ziemniaki twarde, to wtedy moge to zrozumiec.
        No i kotlet kotletowi nie jest rowny. Wszystko, zeby bylo smaczne musi swoje w garach, piekarniku czy patelni posiedziec. Schabowego mozna zjesc raz na tydzien, dwa ale nie codziennie. Dobry kotlet z miesa wolowego powinien swoje przesiedziec w piekarniku :).
        W komentarzach pojawia sie czas wykonania obiadu na ktory sklada sie schabowy, ziemniaki i surowka w 25 minut po przyjsciu z pracy. Z calym szacunkiem ale dobra surowka powinna swoje odstac :).
        • senseiek Nie wiesz co to znaczy kotlet?? 11.10.09, 21:38

          > Jak to niektorzy robia w 20 minut (i to dla calej rodziny :)) jest dla mnie taj
          > emnica. Chyba, ze podaja te ziemniaki twarde, to wtedy moge to zrozumiec.
          > No i kotlet kotletowi nie jest rowny. Wszystko, zeby bylo smaczne musi swoje w
          > garach, piekarniku czy patelni posiedziec. Schabowego mozna zjesc raz na tydzie
          > n, dwa ale nie codziennie. Dobry kotlet z miesa wolowego powinien swoje przesie
          > dziec w piekarniku :).
          > W komentarzach pojawia sie czas wykonania obiadu na ktory sklada sie schabowy,
          > ziemniaki i surowka w 25 minut po przyjsciu z pracy. Z calym szacunkiem ale dob
          > ra surowka powinna swoje odstac :).

          Jakis dziwny jestes, albo nie wiesz co to znaczy "kotlet".. ;)
          Kotlet schabowy robi sie ze schabu, czyli wieprzowiny, ktora nie wymaga dlugotrwalego gotowania/smazenia/pieczenia, tak jak wolowina.
          Nigdy nie widzialem, zeby ktos probowal robic kotlet z wolowiny! Ona sie po prostu do tego nie nadaje - zanim mieso byloby nalezycie przysmazone i miekkie, to by cala panierka sie spalila..

          Z wolowiny robi sie steki, i nie maja panierki.

          Wieprzowinie wystarczy 5 min smazenia do pelni szczescia.
          • Gość: gruby Re: Nie wiesz co to znaczy kotlet?? IP: 91.123.169.* 11.10.09, 22:14
            Co proszę?

            Zapewniam Cię, że kotlety robi się z każdego rodzaju mięsa i nie ma znaczenia czy mięso to jest w panierce czy bez panierki.

            Się znalazła kucharka od siedmiu boleści :).
            • senseiek Re: Nie wiesz co to znaczy kotlet?? 11.10.09, 22:23
              Powiedz jeszcze, ze robisz kotlety schabowe z wolowiny, i bedziesz posmiewiskiem calego forum.. ;))
              • lia.13 Re: Nie wiesz co to znaczy kotlet?? 11.10.09, 23:55
                tak się składa seseiek, że choć kotlety schabowe są najbardziej popularne, to
                jednak funkcjonują także kotlety mielone, czyli tzw. klopsy, które mogą być już
                robione z dowolnego rodzaju mięsa.
                A co do gotowania ziemniaków w 20 minut, to po pierwsze, najpierw przez 5 minut
                je obieram, a następnie gotuję na bardzo małym gazie przez 40 minut. W ciągu
                tych 40-tu minut mogę przygotować coś innego lub p prostu poczytać książkę.
                Ziemniaki gotuję tyle, bo takie lubię. Gotowane szybko, w wysokiej temperaturze
                są watowate, suche i bez smaku. Gotowane wolniej są bardziej słodkie.
                • Gość: ktos zawsze myslalem, ze... IP: 85.222.87.* 14.10.09, 16:50

                  gotujaca sie woda ma zawsze ok. 100 st c, ale widac - mylilem sie...
    • Gość: Maciek Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.09, 20:43


      Czytam wasze komentarze i zaczynam się zastanawiać, czy jestem upośledzony ;)
      Dziś gotowałem niedzielny obiad dla czterech osób, plus mięso na jutro.
      Obiad składał się z kotletów schabowych, mizerii, gotowanej brukselki,
      ziemniaków i kompotu.

      Pomijam kwestie gotowania brukselki (ok 1 kg) którą musiałem najpierw obrać, a
      później przez ponad godzinę gotować.

      Samego schabu bez kości było ok 900 g. Musiałem pokroić go na 8 kawałków,
      rozbić, posolić, popieprzyć, doprawić ziołami.
      Następnie każdy kawałek w mące, jajku i bułce tartej. Smażenie w 3 turach, bo
      max 3 kotlety na patelni na raz się mieściły. Wszystko razem trwało ok godziny...

      A wcześniej obrałem ziemniaki, jabłka na kompot, ogórki na mizerię, wszystko
      pokroić, doprawić itp itd.

      Podsumowując cały obiad zajął mi co najmniej 3h. I do tej pory uważałem się za
      mistrza organizacji kuchennej...
      • Gość: gruby Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? IP: 91.123.169.* 11.10.09, 21:08
        Nie jestes uposledzony. Ja jestem pewien, ze wszyscy, ktorzy pisza, ze robia obiad w 25 minut zanizaja czas dwukrotnie i robia tylko jedną porcję. Najlepsze kucharki w te 25 minut mieszcza nawet wyjście po mieso do sklepu :D

        A tak przy okazji to ktos z tego forum jada inne kotlety niz schabowe?
        • senseiek Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? 11.10.09, 21:51
          > Nie jestes uposledzony. Ja jestem pewien, ze wszyscy, ktorzy pisza, ze robia ob
          > iad w 25 minut zanizaja czas dwukrotnie i robia tylko jedną porcję. Najlepsze k
          > ucharki w te 25 minut mieszcza nawet wyjście po mieso do sklepu :D

          Mysle ze zastepujac gotowanie ziemniakow przez kasze/ryz mozna sie zmiescic w 20 min z robieniem calego obiadu.. 30 min robienia obiadu z ziemniakami, jest wymuszone przez czas ich gotowania do miekkosci. Inaczej by sie po prostu jadlo zimne, czego nie cierpie. Za to robienie frytek dla 1 osoby-kucharki, jest czasochlonne-nie mozna robic miesa jak sie je tnie.

          > A tak przy okazji to ktos z tego forum jada inne kotlety niz schabowe?

          Pewnie kotlety mielone, ale je sie robi duzo szybciej od schabowego (nie trzeba myc miesa, nie trzeba robic panierki dla kazdej sztuki osobno), wiec jeszcze mozna ograniczyc czas do 15 min na calosc gotowania obiadu ;) (jak sie uzyje kaszy-ryzu).
          • Gość: gość Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? IP: *.chello.pl 11.10.09, 22:37
            Ale te mielone to chyba robisz z "masy" podobnej do mięsa, którą
            można kupić w sklepie już mieloną. Bo jeśli w czas robienia
            mielonych wliczysz czas mielenia mięsa, to raczej nie ma szans na
            obiad w tak krótkim czasie.
            • Gość: testman Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? IP: *.064.c78.petrotel.pl 13.10.09, 11:10
              w kwestii mielenia miesa mam luksus. ide do miesnego, pokazuje, ktore
              kawalki mnie interesuje a pan w sklepie zalatwia cala reszte. dostaje
              paczuszke swiezozmielonego :)
              • Gość: mika Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.09, 11:54
                > w kwestii mielenia miesa mam luksus. ide do miesnego, pokazuje, ktore
                > kawalki mnie interesuje a pan w sklepie zalatwia cala reszte. dostaje
                > paczuszke swiezozmielonego :)

                Świeżozmielonego, ale w brudnej maszynie:)
            • chomsterek Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? 15.10.09, 23:36
              Ja mielę zawsze większe ilości mięsa, po czym dzielę je na porcje i
              zamrażam. Mimo wszystko obiad z ziemniakami i surówką w 15 minut jest
              dla mnie nieosiągalny ;)
        • eeela Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? 12.10.09, 00:01
          > Nie jestes uposledzony. Ja jestem pewien, ze wszyscy, ktorzy pisza, ze robia ob
          > iad w 25 minut zanizaja czas dwukrotnie i robia tylko jedną porcję. Najlepsze k
          > ucharki w te 25 minut mieszcza nawet wyjście po mieso do sklepu :D

          Nie mówię, że zrobienie takiego obiadu zajęłoby mi 25 minut, ale trzy godziny to
          już chyba lekka przesada jednak. Jak robiłam polski obiad na 8 osób (rosół,
          schabowe, ziemniaki, mizeria), to sama robota nie zajęła mi z pewnościa dłużej
          niż 40 minut, chociaz oczywiście rosół swoje musiał popyrkać, ale tego chyba do
          czasu pracy nie należy wliczać?

          A obiady w 20 minut, tak poza tym, robię często, ale to zazwyczaj jakies szybkie
          makarony z warzywami i tym podobne.
      • senseiek No to zle myslales.. ;) 11.10.09, 21:44

        > Podsumowując cały obiad zajął mi co najmniej 3h. I do tej pory uważałem się za
        > mistrza organizacji kuchennej...

        No to zle myslales.. ;) Zawsze caly proces gotowania zaczynam od obrania ziemniakow, co trwa ok 2 min dla 1 kg, pozniej szybkie mycie i juz sie gotuje, zegarek nastawiam na 30 min. I w ciagu tych 30 min robie wszystko inne - myje mieso, tne, rozbijam, panieruje, i smaze, gdy sie smazy (i rownolegle gotuje ziemniaki na 2 ogniu), to sie robi w wolnej chwili salatke itp zielenine.
        • Gość: adam Re: No to zle myslales.. ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.09, 07:20
          Spiesz się powoli, kucharko doskonała. Bo jeszcze się poparzysz z tego, gwałtu!
          rety!, pośpiechu...
      • Gość: aniau Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? IP: 193.111.166.* 12.10.09, 10:20
        >
        > Pomijam kwestie gotowania brukselki (ok 1 kg) którą musiałem
        najpierw obrać, a
        > później przez ponad godzinę gotować.

        Matko jedyna, a co Ci wyszło z tej brukselki po ponad godzinie
        gotowania ??? Chyba zupa-krem, ale z opisu wynika, że raczej nie o
        zupę Ci chodziło ?
    • Gość: Beata Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? IP: *.warszawa.vectranet.pl 11.10.09, 21:11
      tu dwie rzeczy są istotne...ile czasu potrawa się gotuje i ile czasu Ty na to
      poświęcasz... to, ze mięso się dusi przez 1,5 godziny oznacza tylko tyle, ze
      możesz czytać przez tez czas książkę... poświęcasz na to 2 minuty : umycie mięsa
      i włożenie do garnka...
      jak ktoś wcześniej wspomniał, samo się gotuje! Nie trzeba nad tym stać. Wydaje
      mi się, ze niektórzy nie umieją opanować pracy swojej kuchenki i nastawić
      odpowiednią temperaturę obróbki termicznej... dlatego też co chwilę MUSZĄ
      sprawdzać, czy się nie przypaliło.
    • aagnes Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? 11.10.09, 21:36
      Opisze jak jest u mnie w domu z obieraniem ziemniakow:
      Obiera moj ukochany mezczyzna - podjecie decyzji czy ziemniaki czy kasza -
      pomijam, bo to trwa czasem caly dzien, wyjecie odpowiedniego garnka sposrod
      innych garow i wysypujacych sie przykrywek, kilka minut, znalezienie
      odpowiedniej gazety na obierki - czyli takiej, ktora juz idzie do smieci, ale
      zarazem mozna jednym okiem poczytac, kilka-kilkanascie minut, nozyk - trzeba
      naostrzyc, wybieranie odpowiednich ziemniakow, zeby byly podobnej wielkosci -
      kilka minut, umycie ich, splukanie zlewu, wybranie umytych kartofli i wylozenie
      do odpowiedniej wielkosciowo miseczki - kolejne minuty, ja juz umieram z glodu,
      roztasowanie sie z calym majdanem w duzym pokoju, ustawienie w telewizji w miare
      atrakcyjnego programu (przewertowanie przy tym programu telewizyjnego, ktory
      trzeba wykopac ze sterty innych gazet), uplywaja kolejne minuty... zaczynamy
      obieranie, zerkanie co chwile na ekran tv i -reklamy- trzeba popykac pilotem,
      zeby znalezc inny stosnkowo atrakcyjny program, obieramy dalej, cieniutko,
      rowniutko, wydlubane kazde oczko, (mija naprawde duzo czasu), zbieramy caly
      majdan na raty (bo obierki sie rozsypaly i corka je pod stolem pozera na surowo,
      bo nozyk, bo gar z kartoflami), kartofle wedruja do zlewu celem ich oplukania,
      teraz juz prawie koniec, zostaje tylko nalanie wody do garnka (zazwyczaj
      nastepuje zmiana rozmiaru gara, zeby kartofle rowno rozmiescic, ladnie zalac
      woda, a potem wygodnie je odlac), wlaczamy gaz, solimy i czekamy... ja w tym
      czasie wyjadlam juz surowke i kilka plastrow zoltego sera i przestalam byc
      glodna. kartofle ugotowane, teraz tylko trzeba odlac, poslugujac sie rozmaitymi
      rekawicami ochronnymi, scierka (poszukiwanie przykrywki!), decyzja czy jemy
      puree, czy rozgniecione byle jak, czy w calosci z koperkiem i maslem (to jeszcze
      musi potrwac).
      opisana procedura trwa od 1,5 godziny do 2. ja przy poltorarocznym dziecku
      obieram dla nas ziemniaki moze 4 minuty, byle jak, grubo, wygladaja jak
      ociosane. tak to wyglada. z tego sie bierze wielogodzinne gotowanie - z robienia
      zagadnienia z niczego.
      pomijam tutaj kilkudniowe gotowanie bigosow, oczywiste dlugie piocznie miesiwa i
      inne czasożerne procedury.
      • lia.13 Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? 12.10.09, 00:01
        ;) uśmiałam się, dzięki. teraz z dobrym humorem mogę iść spać ;)
    • Gość: kinia Re: Z czego sie bierze wielogodzinne gotowanie? IP: 212.91.16.* 11.10.09, 21:42
      a mój mąż powtarza żebym gotowała tylko drugie danie , bo wychodzi mi o wiele
      szybciej niż zupa, którą naprawdę potrafię gotować i 3, 4godz. A drugie danie
      1,5. Zawsze sie śmieje ze mnie że chce chyba kości na miękko ugotować. Nie wiem
      dlaczego ale tak jest. I faktycznie wolę gotować tylko drugie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja