jak sie robi l e g u m i n ę ??

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.04, 21:07
moja babcia mi to to robila jak bylem maly, cos w stylu budyniu to bylo ale na pawde nie wiem co to i jak to sie robilo, wjem jak to bylo smaczne, to tylko pamietam;-), pomozcie moze ktos zna przepis to podrzucie ta pychote;-*
    • jottka ale 21.01.04, 22:59
      legumina to nie jest nazwa konkretnej potrawy, tylko najogólniej niegdysiejsze
      określenie deseru - pod to pojęcie podpadały budynie, kaszki, słodkie
      zapiekanki itp.

      lepiej opisz bliżej, na czym polegał konkretny przysmak, to pewnie ktoś sie
      odezwie
      • Gość: pn Re: ale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.04, 23:05
        to bylo cos jak budyn ale nie bylo to budyniem, mialo podobna konsystencje bylo polane sosem owocowym lub czekilada i posypane takimi kolorowymi cukrowymi paleczkami z DDR-u hehehe;-D
        • jottka Re: ale 21.01.04, 23:07
          kolorową posypke to sobie możesz w najbliższym sklepie spożywczym kupić

          a babunia nie robiła ci czasem budyniu z kaszki mannej?

          • Gość: pn Re: ale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.04, 23:08
            raczej nie, bo to bylo gladziutkie bez kaszkowych grudek...cos w stylu budyniu...
            • jottka Re: ale 21.01.04, 23:12
              żaden argument, budyń z kaszki może być gładki idealnie - kaszkę gotuje się na
              bardzo gęsto, bodaj z cukrem i masłem, a potem miksuje, takie puchate cuś
              wychodzi

              moja mama to robi(ła) z rodzynkami i też z jakimś sosem owocowym
              • Gość: pn Re: ale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.04, 23:15
                ooo??!!miksuje, a na tom nie wpadlem, ale ja mikserka nie slyszalem jak to robila, ponadto wyciagala z piekarnika...moze cos wspolnie spombinujemy?;-D a skad nadajesz ja Gdansk
                • Gość: P. Re: ale IP: *.proxy.aol.com 21.01.04, 23:20
                  Jeśli radzisz sobie z angielskim, to może wpisz w wyszukiwarce pudding i coś z
                  takich przepisów okaże się podobnym.
                  • Gość: pn Re: ale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.04, 23:23
                    no radze ale to nie to...to sa budynie (nawet z kaqpusty i miesa robie angole heh)
                    • jottka Re: ale 21.01.04, 23:28
                      można utrzeć czymkolwiek, nie musi być mikser, ale piekarnik mnie nieco speszył

                      to z kaszy mannej gotuje się na mleku i potem jak wyżej, mnie najbardziej
                      smakuje na zimno


                      mozliwa jest jeszcze wersja zapiekanej kaszy jaglanej, tylko że o produkcji
                      tegoz mam mętne pojęcie - się gotuje, chyba też uciera/ rozgniata z czym tam
                      chcemy, miesza np. z suszonymi owocami, zalewa śmietanką i faktycznie zapieka


                      ale na zaproszenie na kaszkę manną nie licz, chyba że do krakowa przyjedziesz :)
                      • Gość: pn Re: ale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.04, 23:40
                        o kurcze a bylem tam 14 dni na swieta...ale wtoba...;-D jaglana hmm a co ot jest, tego nie jadlem, achyba to nie byla kaszka. Moze jakies jaja? Hmm teraz ide spac, dobranosk Krakowainko;-D
                        • emka_1 a nie był 21.01.04, 23:51
                          to przypadkiem budyń z rzadkiego ciasta naleśnikowego, zapiekany?
                          • jottka Re: a nie był 21.01.04, 23:56
                            kolega poszedł spać, to teraz ja zapytam - a co to?
                            • emka_1 Re: a nie był 22.01.04, 00:01
                              takie wylewam na tartę, ale można samo zapiec i jest budyniowate w konsystencji.
                              • jottka aaaa, 22.01.04, 00:03
                                wiem! ty masz klafućka na myśli!!!

                                clafouti po francuskiemu, ciastem na naleśniki zalewa sie wiśnie czy inne
                                owocki i zapieka, faktycznie dobre


                                ale polewać to czekoladą i cukrową posypką to byłaby chyba jednak przesada?
                                tzn. to, co pn opisywał
                                • Gość: Churros Re: aaaa, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.04, 02:04
                                  Hm, a czy on nie ma przypadkiem na mysli tzw. "mleczek"? To coś, o ile
                                  pamiętam, robione z mleka, może z dodatkiem śmietanki, jajek i cukru, a
                                  później gotowane w kąpieli wodnej właśnie w piekarniku... Tak mi się coś w
                                  głowie majaczy, że gdzieś kiedyś taki przepis widziałam.
                                  • Gość: pn Re: aaaa, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.04, 11:58
                                    ale gdzie legumina, jak przepisu nie bylo tak nie ma, wiedzialemmmmmmmmmmmmmmm;-(
                                    • emka_1 Re: aaaa, 22.01.04, 14:57
                                      no, bo jak przepis podać, skoro legumina to «słodka potrawa, najczęściej
                                      mączna, podawana po zasadniczym posiłku»:(

                                      to tak, jak byś prosił o przepis na zupę, albo drugie danie. mogą być setki
                                      przepisów, a i tak może nie być tego, o który ci chodzi:(
                                      • jottka Re: aaaa, 22.01.04, 15:00
                                        ja już to wyjasniałam na samem początku, ale kolega wyraźnie marudzi i chce do
                                        babci :)
                                        • emka_1 Re: aaaa, 22.01.04, 15:02
                                          widziałam, ale powtórzyłam, bo kolega strasznie smutny się wydał, i coś na
                                          kształt żalu odczuwa, a my naprawdę nie mamy pojęcia, co babcia mu podawała:(
                                          • jottka Re: aaaa, 22.01.04, 15:05
                                            było nie powtarzać, tylko zrobić legominę i nadać paczką
                                            • franula Re: aaaa, 22.01.04, 15:12
                                              no tak niestye u mnie w domu na pomidorowa sie mowilo zupka (przez ktores z
                                              dzieci) w zwiazku z tym ja za 30 lat zapomne ze to byla z pomodorow to bede
                                              wpierac we wspolforumowiczow ze sa beznadziejni bo nie chca mi podac przepisu
                                              na zupke;)
                                              a legumina tez sie mowilo - tak jak teraz sie mowi deser

                                              a ze bylo gladki i konsystencji budyniu to troche malo danych, nei uwazasz?

                                              w Kuchni Neli jest przepis na legumine bananowa. ale watpie by to bylo to
                                      • Gość: ps Re: aaaa, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.04, 15:05
                                        emka_1 bylo by to blyskotliwe co napisalas, ale wyjasnialem ze to to bylo konsystencji budyniu i gladkie czyli gros deserow jednak odpada, a ja pamietam jak moja babcia na to mowiala i wlasnie byal to legumina... stad pomysl ze w czyims domu mowiono na ten deser i robiono go tak samo...
                                        • emka_1 noale 22.01.04, 15:10
                                          nazewnictwo rodzinne niestety obejmuje rodzinę:( moja babcia podawała NA
                                          leguminę bardzo różne potrawy:( każda miała swoją osobną nazwę własną.
                                          z opisu wynika, że mogło to być bardzo wiele deserów:( samych budyniów jest
                                          kilka rodzajów.
                                        • jottka legu 22.01.04, 15:12
                                          albo legomina to nazwa popularna w literaturze jeszcze przed wojną na wszystko
                                          słodkie, co po obiedzie, więc po samej nazwie słabe szanse, że dojdziesz - z
                                          twojego opisu wynika, że mógł to być domowy budyń, mleczko, mus, przetarta
                                          kaszka zapieczona z czymś - to jest za dużo mozliwości, żeby ktoś spojrzał i
                                          wiedział

                                          no chyba żeby znał twoją babcię, co nasuwa mi inny pomysł. cała rodzina ci chyba
                                          nie wymarła? ktoś przecież musiał jeszcze oprócz ciebie to jadać, weź popytaj po
                                          wujkach i ciotkach
Inne wątki na temat:
Pełna wersja